Cycki na wybiegu. Czyli jak karmić i nie oszaleć?

3975 Odczytano 205 komentarzy

Zachciało mi się dzisiaj ruskich. Stoję sobie w kuchni i dziergam to nasze narodowe danie. Gdzieś pomiędzy 27 a 34 pierogiem naszły mnie refleksje, analizuję dzisiejszy dzień, mądrości życiowe latają synapsami, nagle zawrzało i para poszła uszami.

Otóż umówiłam się dzisiaj z koleżanką na babskie pitu pitu. Piszę więc do niej wiadomość: „Wiesz, Hanisława wstanie, jeśli będzie głodna zatankuję ją i będziemy gdzieś pomiędzy 11-13”. I w tym momencie uświadomiłam sobie, że cały mój plan dnia jest podpasowany pod dziecię. Na basen chodzimy na 13, bo wtedy Hanisława jest najedzona. Na ćwiczenia chodzimy na 12.30 bo co? Dokładnie, cycki opróżnione. Na spacery chodzę, gdy dziecku nadmiar marchewki i nabiału wychodzi tą mniej lubianą dziurą.
Jak już wspominałam setki razy, Haniutek jest piersiowcem. Nie cierpi za to butelek i każda próba podania jej tego ustrojstwa kończy się trzydniowym fochem Hanisławy. Żyjemy sobie więc pół roku z planem dnia dopasowanym do karmienia. Produkcja w mleczarni idzie pełną parą, a ja w domu w związku z rewelacyjnie złą pamięcią często latam z gołymi bimbałam, chowając je tylko podczas wizyt listonosza i znajomych.

I tu pojawia się pytanie: dlaczego tak jest?

Ano dlatego moi drodzy, że nasze społeczeństwo nie akceptuje matek karmiących. Ja sama kiedyś też nie akceptowałam, gdy widziałam w miejscu publicznym karmiącą kobietę, odwracałam z zażenowaniem głowę.
Kobiece piersi stały się substytutem seksualności. Kobiece piersi widnieją w kiosku na szybie, w wypożyczalni DVD w dziale samoprzyjemności, na stronach, gdzie zabraniam wchodzić mężowi, na prasówkach schowanych pod łóżkami podlotków. Kobiece piersi są wielbione, są eksponowane, są seksualnymi zabawkami. Chcesz się spodobać facetowi na dyskotece? Załóż bluzkę z dekoltem po pępek, nie oderwie wzroku od twoich naganiaczy. Chcesz podwyżki? Nie urwał ci się czasami guzik w koszuli?
Zapomnieliśmy niestety, że piersi służą głównie do karmienia. Na początku mojej przygody z karmieniem, gdy po porodzie czułam się już na tyle dobrze, że mogłam wypuścić się na spacer normalnym krokiem a nie kaczym chodem, zastanawiałam się, co będzie gdy dziecię rozwrzeszczy mi się na środku ulicy, galerii lub w restauracji a ja nie będę zaopatrzona w butelkę, mleko skiśnie albo wykorzystam je wcześniej do kawy. Weszłam więc na forum dla matek cyckowych, główne pytanie, wiadomo:  „Co myślicie o karmieniu piersią w miejscu publicznym?”. Jakie było moje zdziwienie, gdy nie faceci a kobiety kobietom wilkami, zołzami i gdyby tylko mogły, łyżeczką by oczodoły wyczyściły. Podejście facetów proste: „Karmcie, to naturalne. Dziecko się naje a i my trochę przyjemności zaznamy”. Zdaniem kobiet piersi są intymną częścią ciała, podobnie jak karmienie, więc wymionka na wybiegu to i owszem ale w domu. Tylko co zrobić jak dziecko nie akceptuje butelki? Nie wychodzić z domu? Głodzić dziecko? Może gnać z jednego końca miasta na drugi do domu, by móc w spokoju nakarmić? Poza tym, skoro karmienie jest czynnością intymną, w Mc’Donalds i innych prestiżowych restauracjach powinni stworzyć boksy, żeby ludzie intymnie mogli oddawać się degustacji frytek.

Dzisiaj byłam świadkiem zabawnej (dla mnie) sytuacji. Maszeruję sobie w rytmie „rym cym cym” brzęczącego w uszach do rodziców, kulturalnie puszczając Hanisławę przodem w czterokołowcu. Sauna na dworze, słońce pieści łysinę Hani, ludzie patrzą na mnie jak na wariatkę bo dziecię w dresie i z gołą głową, mamuśka zapitala w  krótkim rękawku, w geście rozpaczy podciągają swoim upoconym małolatom kocyki po szyję. Łypie sobie moja różowa panienka ze spacerówki, świat podziwia i pełną piersią wciąga spaliny. W oddali migocze nam para z gondolą. Odbimboleni, w gości pewnie idą, uśmiecham się pod nosem, Hanisława gondolę porzuciła na dobre kilka dni temu. Im bliżej dochodzimy tym słychać coraz głośniejszy krzyk zawiniątka w gondoli. Rodzice upoceni, tata trenuje biceps na drążku wózka, mama ze zniecierpliwieniem rozgląda się naokoło jakby dopiero co torbę mamony w wózku z banku wywieźli. W końcu odwróciła się tyłem do jezdni, na stojąco koszulę rozpięła i dziecię do zbawiennej piersi się przyssało. Mało przy tym z dzieckiem w krzaki nie wskoczyła, mąż stał na czatach i gdy tylko ktoś się zbliżał, zasłaniał karmiącą całą swoją osobistością. Zarechotałam wesoło pod nosem, Hanisława szyję wyciągnęła i bezzębne dziąsła w geście poparcia do zestresowanej kobiety wystawiła.
Co bym zrobiła na jej miejscu? Ano to, czego jeszcze dwa miesiące temu pewnie nie, czyli usiadła wygodnie na ławce, zadarła tiszerta pod szyję i wyciągnęła bufet na wierzch. Nie obchodzą mnie reakcje i zdanie obcych, jeśli mają z tym problem, niech pokażą jak nakarmić Hanisławę butelką, skrzynkę złotego trunku w geście wdzięczności im postawię. Oczywiście jeśli razi to kogoś z moich znajomych tak, że tynk mi się ze ścian sypie bo wzrokiem cały pokój by przeorał z zażenowania albo palce jak opętany wykręca bo nie wie, na czym oko zawiesić, rozumiem, wyjdę. Poza tym po co mają mnie uszy i inne dziurki od nosa później swędzieć od plotek, moje życie towarzyskie i tak wystarczająco kuleje. Zazwyczaj z resztą tak bywa wśród niedzieciatych, co doskonale rozumiem.

A wy? Co myślicie o karmieniu piersią w miejscu publicznym?

Edit: Po wielu komentarzach nadmienię tylko, że Hanisława ma dużą głowę, więc zasłania całą moją pierś, która na okładkę Playboya raczej by się nie nadawała ze względu na rozmiary. A gdy nie zasłania, bo wiecznie się kręci przy karmieniu, używam tetrówki. Nie jestem za ekshibicjonizmem.

205 Komentarzy/e
  • ~Mama Jasia

    Odpowiedz

    Hej. Jestem za karmieniem w miejscach publicznych 🙂 sama mam mało okazji do karmienia na dworze wśród ludzi. Ostatnio karmiłam Młodego w kolejce do lekarza. Jak widzieli to zero komentarzy czy dziwnych spojrzeń. W tak Młody ciumka i zostaliśmy poproszeni do gabinetu. Weszłam prawie z cycem na wierzchu 🙂 Młodego odłożyłam na leżankę i się poprawiłam 🙂 A tak poza tematem to lubie jak piszesz 🙂 Buziole

    • ~Marta

      To ja jestem za kopulacją w msc-ach publicznych np w przychodni. Chyba lubisz się obnażać publicznie ,kręci Cię to prawda.

  • ~mamaAntosia

    Odpowiedz

    Mojego syna butelką nakarmić potrafi jedynie moja mama. Gdy próbuje zrobić to ja, synek ma co najmniej zdziwione spojrzenie, mówiące ” chyba zwariowałaś”. Jeżeli na wyjściu jest głodny, po prostu siadam gdzie nam będzie wygodnie, wywalam cycka i podłączam uradowanego synalka.
    Karmienie piersią nigdy mnie nie krępowało. Wychowałam się wśród ludzi dla których jest to normalne. Mojej koleżance w parku raz zwrócono uwagę. Nie powiem publicznie co odpowiedziała 🙂 nie przerywając karmienia. Karmienie piersią jest czymś wspaniałym, więc nie chowajmy się z tym po krzakach.

    • ~hell

      Skoro nie możesz powtórzyć to widzę, że koleżanka kulturą nie grzeszy… A jest karmienie miłe dla oka, dyskretne i nachalny ekshibicjonizm.

      • ~mamaAntosia

        Koleżanka siedziała w cieniu i zakryta tetrową pieluszką. Wiem, bo oby dwie tak karmimy. Jej córeczka jedynie głośno cmoka przy jedzeniu. co byś odpowiedziała na ” O, dojne krowy już na łąkę wypuścili” ?

        • ~hell

          Jesteś wulgarna, ja nie. Żenujące ,że sprowadzasz rozmowę do takiego poziomu.

          • ~mamaAntosia

            Ja cytuję w jaki sposób zwrócono mojej koleżance uwagę… właśnie tak! ” O dojne krowy już na łąkę wypuścili!. Ty masz problemy z czytaniem…

          • ~hell

            Czyli uważasz, że na chamstwo odpowiada się chamstwem, a może przemocą na przemoc?? To totalna wiocha, nawrzucać sobie nawzajem to nie postawa którą można uważać za słuszną. Skoro jesteś matką powinnaś mieć tego świadomość. Chyba że wg. takich zasad zamierzasz wychowywać syna.

          • ~mamaAntosia

            Czy ja napisałam, że ja to powiedziałam? Zaczynam się czuć obrażona przez ciebie. Po pierwsze i ostatnie! WARA OD MOJEGO DZIECKA!!! A może mam uczyć syna, jak być złośliwą, nietolerancyjną, i totalnie niezadowoloną z prywatnego życia osobą, która musi zaczepiać i upierdliwie umoralniać ludzi w internecie? Czyżby w realu wszyscy już Cię nie mogli słuchać? Współczuję… I Otwarcie cię OLEWAM!

      • ~Dorris

        Hell idealnie ujęte 🙂
        Publiczne karmienie piersią można podzielić na 2 rodzaje:
        1. Dyskretne karmienie w ustronnym miejscu
        2. Ekshibicjonizm laktacyjny

        Jedynka jak najbardziej, dwójce natomiast mówię zdecydowanie NIE!

  • ~Emilcia

    Odpowiedz

    Dla mnie również karmienie piersią jest czymś naturalnym i nie widzę powodu czemu kogoś to tak oburza, ja sama co prawda karmiłam bliźniaki piersią tylko dwa miesiące i jedyne publiczne miejsce gdzie karmiłam maluchy to mój dom w czasie zjazdu rodzinnego 🙂 teraz karmie wyłącznie butlą, niestety zadziałała siła wyższa i nie mam już okazji karmić maluchów w parku własnym mlekiem, jedyne co mnie osobiście drażni to zamieszczanie fotek na portalach społecznościowych z cycem na wierzchu 🙂 ale jest to moje własne zdanie i nie potępiam matek karmiących, ba kibicuje Wam i zazdroszczę 🙂

  • ~Tulippa

    Odpowiedz

    Ja większy problem mam z karmieniem w domu przy znajomych, niż na ławce w parku…
    Bardzo fajny tekst 🙂

  • ~Tija

    Odpowiedz

    świetny teks! Ja karmiłam Krecika piersią 20 miesięcy. Z początku krępowało mnie kiedy szwagier lub jakiś inni facet był przy karmieniu, ale sobie myślę przecież jestem u siebie i jeśli im to nie przeszkadza do dlaczego mi ma przeszkadzać? po miesiącu nie było mowy o jakiejkolwiek krępacji czy to w domu, czy gdzieś na mieście, czy u lekarza! Najlepsze chwile to te kiedy mój skarbek się wtulał we mnie i spokojnie jadł, brakuje mi tego i Krecikowi pewnie też ale czas płynie i to już za nami. Pamiętajcie mamusie nie warto się krępować, chować po kątach bo te chwile nie będą trwać wiecznie, cieszcie się tym, że Wasze maleństwa i Wy macie siebie w tych momentach tylko dla siebie! :*

  • ~ewa

    Odpowiedz

    Masz nadwagę? Nie możesz schudnąć? zaczniesz głodówkę ? Brak Ci motywacji? Ten problem mają wszyscy! Al// B już nie ja. Pozbyłam się nadwagi raz na zawsze-12kg w 4 miesiący. Bez głodowania, bez cellulitu i energią na cały dzień. Jak ? Wejdź i się dowiedz (idealnafigura.com/gberes). Zadbaj o swoje zdrowie już dziś.

  • ~magda

    Odpowiedz

    hej:) Karmię wszędzie mojego 8-mies. synka, ale faktycznie jak są u nas znajomi, to zazwyczaj wychodzę, bo nie chcę żeby mężczyźni „nie wiedzieli gdzie patrzeć”:) ale zawsze wtedy idzie ze mną koleżanka-ich się nie wstydzę! A w miejscach publicznych mam pieluszkę i całego cyca nie wywalam-robie to dyskretnie, a jak ktoś ma problem to jego strata. Jeszcze nikt mnie nie upomniał:)

  • ~Tomasz2222

    Odpowiedz

    Ja uważam że karmienie dzieci piersią jest jak najbardziej normalną sytuacją każdy lekarz powie że najzdrowsze mleko dla dziecka jest prosto z piersi kobiety,a nie jakieś sztuczne produkty więc drogie panie nie ma się czego wstydzić tylko robić swoje w trosce o zdrowie pociechy a jak komuś przeszkadza goła pierś niech odwróci się w drugą stronę i niech nie patrzy :).

  • ~imho

    Odpowiedz

    Moje wspomnienie z czasów karmienia piersią: siedzę sobie w miejskim parku (powiatowa pipidówa na Podkarpaciu), karmię dziecko piersią, osłaniam się kocykiem, coby wrażliwców po oczach nie razić, a tu radiowóz sobie na dwójce wolniutko sunie (tak jeżdżą, żulików straszą). Nagle zatrzymują się koło mnie, szybka na dół zjeżdża i Pan Funkcjonariusz, witając się uprzejmie, równie uprzejmie proponuje: „Może Pani sobie u nas w aucie nakarmi, bo ta ławka bez oparcia, niewygodna, poza tym zimno…” Myślałam, że facet żartuję, ale on na poważnie zaprosił mnie do radiowozu, nakarmiłam spokojnie, miło pogawędziłam z Panami Funkcjonariuszami. Do dziś wspominam to zdarzenie i nie mogę wyjść z zadziwienia.

    • ~patrycja

      Ależ przygoda!!!!:) Miło 🙂

  • ~piggy

    Odpowiedz

    Witam serdecznie 🙂 W świetny sposób Pani opisuje swe perypetie życiowe 🙂
    Natomiast jesli chodzi o karmienie piersia w miejscach publicznych typu lawka na środku pasaża w Centrum Handlowym, to z ca łym szacunkiem ale mówię „nie”. Pracuje wlasnie w Centrum Handlowym i na przeciwko wejscia jest laweczka…Codziennie siadaja mamy z malenstwami na karmienie. I powiem szczerze,ze nie jest dla mnie i klientek odwiedzajacych nasz sklep, komfortowa sytuacja. Jest mnostwo komentarzy niepochlebnych.
    Sama jestem mamuska….i na karmienie chodze do pokoju dla matek. Jest mi tam wygodniej, spokojniej.
    Nikt tam nie powie, ze komus to przeszkadza…bo wiedza jaka by byla nasza reakcja 😉
    Kiedys, zanim zostala szczesliwa ciezarowka, alyszalam opinie pewnego Pana…
    Standardowa sytuacja…Pani karmi dzieciaczka na lawce, nie bardzo sie z tym kryla, po czym podszedl starszy Pan i naprawde delikatnie zwrocil uwage, zeby chociaz piersi zakryla…na co Pani zareagowala conajmniej przesadnie. Starszy Pan niewiele myslac skwitowal..”jezeli Pani uwaza piersi za cos naturalnego to ja uwazam sikanie za cos naturalnego”…i po prostu „sie odlal” i odszedl. Nie uwazam tego za poprawne zachowanie…ale moze cos w tym jest…i dlatego postanowilam nie karmic na srodku ulicy czy sklepu. Pamietajmy,ze nie jestesmy same/i na swiecie i jednak warto pojsc na kompromis nie tylko w kwestii karmienia ;))

  • ~mmena

    Odpowiedz

    nic nie myślimy
    a tak przy okazji – dlaczego mielibysmy cokolwiek myslec na ten temat?

    • Matka-Nie-Idealna

      Uf, dobrze że większość społeczeństwa jednak myśli!

  • ~Ewa

    Odpowiedz

    hey, ja rowniez karmilam moje dzieci piersia,wprawdzie nie mialam takich problemow jak ty, bo z reguly przebywalam w domu ( komuna nie rozpieszczala nas galeriami , sklepami pelnymi towarow itd.) wiec niespotykalam sie z dezaprobata kobiet, zreszta wcale bym sie ich glupimi uwagami nie przejmowala, obecnie moja corka jest mala „mleczarnia” juz dla drugiej coreczki, ale nie spotyka sie z niechecia innych, poniewaz mieszkamy w Niemczech i mimo, ze malo jest osob decydujacych sie na dzieci (wola psy) mozna malenstwo praktycznie wszedzie przewinac, nakarmic i dla nikogo nie jest to jakims przestepstwem, moze dlatego, iz we wszystkich wiekszych sklepach, kawiarniach itd sa specjalne pokoiki dla matek karmiacych i zadna Mama nie musi biegac z piersia na „widoku”, zycze wszystkiego naj ..i przede wszystkim nie przejmowac sie glupimi babami

  • ~Szymonkowa

    Odpowiedz

    ubawiłam się 😉 świetny tekst sama jestem mamą 4 miesięcznego synka i ten temat jest również u mnie „na tapecie”. Uważam,że karmienie piersią jest zupełnie naturalne i nie mam ochoty biec np 3km do domu aby dziecko do mlekopoju podłączyc skoro mogę w parku. a jeżeli chodzi o brak czapki u niemowlaka to czuję się lekko napiętnowana w tej kwestii bo młody zazwyczaj kaptur od bluzy ma jak już coś ma zakładane. wzrok inych bezceny 😉 jakbym krzywdę robiła;)spotkałam się w parku z reakcją starszej pani ” jak tak można lekko dziecko ubrac” . a no moźna 🙂 ale lepiej jakby przy 20 stopniach w kombinezon wsadzic i kocem przykryc bo i takie zawiniątka widywałam. mam ochotę zaproponowac takiej mamci żeby sama się tak opatuliła i wsadziła do wózka;)

    • ~ika

      no i o to chodzi:) miałam też takie podejście:)
      a już ubiór…to zupełna inna historia,też tak robiłam:)

  • ~kk

    Odpowiedz

    Nie przeszkadza mi, kiedy kobieta KARMI piersią w miejscu publicznym. Zazwyczaj jest tak, że dziecko część piersi zasłania i i tak niewiele widać. Ale już wywalanie obu piersi na widok publiczny nie jest najprzyjemniejszym widokiem. Tak samo, jak rozbieranie się od pasa w górę w lecie.

  • ~ANTY

    Odpowiedz

    Oczywiscie karmienie piersia jest naturalne, tak samo jak wymiotowanie i wyproznianie sie. Czemu nie robimy tego w miejscach publicznych? Wolnosc dla wszystkich! Chce mi sie kupe..po co szukac wc? Sciagnac gacie i nasrac na ulicy – przeciez to naturalne, tylek rownie jak cycki – czesc czlowieka. Cycki sluza do karmienia a d***a do srania – czemu nie w miejscu publicznym, przy wszystkich? Wrocmy do czasow pierwotnych, nie krepujmy sie przeciez nie bedziemy sie przejmowac tym co inni ludzie powiedza, ze zle sie spojrza, ze nie maja ochoty na to patrzec?

    • ~Gosia

      Wiesz, ponieważ jedzenie jest tak samo naturalne, jak wypróżnianie, jedz w kiblu. I tak wyjdzie Ci tą drugą stroną.

      • ~ANTY

        to karm dziecko w kiblu – i tak mu wyjdzie druga strona

        • ~mamaAntosia

          Wiesz, trzeba być totalnym chamem by tak traktować niemowlęta?

    • ~imho

      Już śpieszę z wyjaśnieniem, czym się różni publiczne wydalanie od publicznego karmienia: otóż publiczne karmienie jest korzystne dla zdrowia dziecka zaś publiczne wydalanie stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób (esherichia coli). Pozdrawiam.

      • ~ANTY

        no ale skoro sie ma taka potrzebe to po co leciec do domu? Poza tym to naturalny nawoz, wiec zdrowo. To, ze jest to obrzydliwy widok to chyba nikomu nie przeszkadza, przeciez to takie naturalne….

        • ~mamaAntosia

          Nie wiem czy jesteś mężczyzną czy kobietą ( ale na pewno bez mózgu), ale takim ludziom powinno się zabronić korzystania z internetu…albo nie ! Siedź sobie w domciu bo tam nie spotkają cie gorszące panie w leginsach w makijażu, a nie daj Boże w mini! Koszmary cię dopadną, jak ujrzysz reklamę na swym bloku, jak jakaś dziewoja owinięta w skrawek prześcieradła reklamuje proszek do prania! Albo ktoś zadłubie w nosie w kolejce przed tobą. I bo jakaś kobieta by ukoić płacz swojego dziecka poda mu dyskretnie pierś. Leczenie psychiczne po tym gwarantowane plus nie odwracalne szkody! Obyś się nie rozmnażał… przypadkiem…

        • ~imho

          Widzę, że zero zrozumienia mojej odpowiedzi. Po prostu zaleganie wydalin w miejscach ogólnie dostępnych grozi wybuchem epidemii. Dlatego publiczne wydalanie jest niedopuszczalne. Z pewnością nie ma w tym nic zdrowego, wbrew temu, co Ci się wydaje. Publiczne karmienie piersią niczym nie grozi, zwłaszcza w epoce wszechobecnej (choćby na billboardach) golizny, dlatego jest dopuszczalne. A że komuś może się nie podobać…mnie nie podobają się wysocy blondyni, to co mają nie wychodzić z domu? Czy chodzić obowiązkowo w nakryciach głowy?

    • Matka-Nie-Idealna

      A dupa w stringach po pachy nie razi?

  • ~Alla

    Odpowiedz

    Także karmiłam swoją malutką piersią i bynajmniej nie rezygnowałyśmy z wychodzenia z domu. Park, restauracja, sklep – wszędzie da się znaleźć w miarę zaciszne miejsce… Poza tym odpowiedni strój czyni cuda – a teraz jest ogromny wybór bluzek dla karmiących – także praktycznie nie widać nic poza ssącym maluchem 😀 Raz jeden w takim zacisznym miejscy czekamy sobie na pizzę, mąż poszedł akurat do toalety, a mała zrobiła się głodna…. W tym momencie nasza pizza przyszła – Pan Kelner nie wyglądał na zniesmaczonego 😉

  • ~alifia

    Odpowiedz

    Drogie mamy:) Otwarcie przyznaję się, że mam odmienne zdanie w sprawie karmienia piersią w miejscach publicznych. Sama jestem mamą (dość przystarą, bo starszy syn już dorosły, młodszy jest nastolatkiem) i wiem co to trud macierzyństwa ale i radość niemała.
    Przyznam, że nigdy nie karmiłam dziecka na ulicy, w sklepach, przychodniach itd, mimo że wcale nie uważam się za osobę super zorganizowaną. Po prostu, przed wyjściem z domu dziecko było karmione, po powrocie również. Poza tym nie wyobrażam sobie, przemywania piersi przed karmieniem w miejscach mało komfortowych. Ale jeśli już zdarzy się taka sytuacja – że mus (niektórym mamom takie musy zdarzają się nagminnie) można to zrobić w sposób dyskretny, choćby dla własnego komfortu. Można znaleźć w parku ławeczki w zacisznych miejscach, można znaleźć gdzieś takie bez oparć i najzwyczajniej odwrócić sie tyłem. Własciwie wszystko można, jesli sie tylko zada sobie odrobine trudu. Poza tym, jaka to przyjemnosc dla matki i dziecka karmic w miejscu publicznym, najczesciej zakurzonym, hałasliwym itd? Nigdy tego nie zrozumiem.
    Głównym argumentem zwolenniczek takiego karmienia piersią jest to, że jest to czynnosc naturalna itd. Boże uchowaj nas przed takim tokiem myślenia. Bo jak pomyslę, że nagle mijający mnie na ulicach, w galeriach, parkach (mozna wymieniac w nieskończonośc) ludzie, zaczna bez krempacji zachowywac sie jak każe natura, życie stanie sie nie do zniesienia i w pewnym sensie wrócimy na drzewa:) Prosze wytłumaczyc to panom i paniom np nietrzymającym moczu, stolca, wymiotów, gazów itd, że tak nie wolno i w sumie powinny obowiązywać jakies zasady.

  • ~Kamila

    Odpowiedz

    Hej.
    Świetny tekst.

  • ~mamaAntosia

    Odpowiedz

    Hmm… Nie wiedziałam, że połowa ludzi się tu wypowiadających jada w ubikacji lub się z tym chowa po krzakach…. Nikt tu nie mówi o wywalaniu cyców na wierzch by każdy zobaczył, ale nakarmienie głodnego dziecka. Nie rozumiem porównania karmienia do czynności fekalnych i jest to co najmniej dla mnie obraźliwe. Niech najlepiej kobiety mające niemowlęta siedzą w domu albo jeszcze lepiej niech karmią mlekiem modyfikowanym bo to jest przecież najlepsze i żadnego starego dziada nie zgorszy. Obłuda i hipokryzja Polaków wciąż mnie zaskakuje…

    • ~alifia

      Jaka obłuda? Jeszcze kilkanascie lat temu jakos kobiety mamy nie karmiły swoich pociech na ulicach? Dzieci przezyły….
      Poza tym, tu głównie chodzi o sposób karmienia. Nie mam nic przeciwko karmieniu dzieci w miejscach publicznych ale DYSKRETNIE!!! owszem, wielokrotnie widziałam zupełnie cos innego. Mam wrażenie, że teraźniejsze mamy maja roszczeniowy stosunek do wszystkich innych niekarmiących. Jesli o mnie chodzi to możesz swoje dziecko karmić nawet siedząc na posadzce peronu (też taką sytuację widziałam). nie dajmy sie zwariować. karmienie piersia jest owszem naturalną ale i intymną czynnością. pozdrawiam

      • ~mamaAntosia

        Kiedyś były kartki na żywność i PRL, raczej nie było lepiej niż teraz. Dyskretnie czyli w ubikacji? Bo jeśli widać jedynie tył główki dziecka przyssanego do piersi i nie daj Boże ukaże się kawałek nagiej skóry to wypala oczy? Gołe cyce na bilboardzie nie rażą a przy karmieniu już tak.

      • ~~ewa

        Zgadzam sie. Moj syn ma juz 18 lat, ale wciaz pamietam jak to bylo. Karmilam go przez 2 lata!
        Ale nigdy nie wpadlam na pomysl, aby robic to w sklepie, kawiarni czy innym miejscu, gdzie naprawde nie ma potrzeby dluzszego przebywania z malenkim dzieckiem. Przed wyjsciem na spacer, do lekarza, lub na zakupy zawsze byl nakarmiony. Dziecko ma swoj rytm i naprawde nie je co 5 minut. Wiec bez problemu mozna sie zorganizowac. Moje dziecko przez pierwsze 4 miesiace nie bylo ani dopajane ani niczym innym dokarmiane. Byl wylacznie moj pokarm. O ile dobrze pamietam, to dziecko od 4-go miesiaca zaczyna dostawac rowniez bardziej konkretne posilki? Wiec ja naprawde nie rozumiem tych naglych koniecznosci karmienia np. w galerii handlowej. Czy naprawde zwlaszcza w pierwszych miesiacach nie mozna sobie troche odpuscic tych wypraw? Ktore zazwyczaj trwaja calymi godzinami i nie sa wcale zdrowe dla niemowlaka? Bardziej niz widok karmiacej matki mnie dziwi widok tak niekiedy malenkich dzieci w takich miejscach. Halas, tlok, zle powietrze. Poza tym nie wiem dlaczego, ale mnie troche razi uzywanie takich okreslen jak „cyc”, „mleczarnie” itp. Ale to jest tylko moje zdanie. Moze jestem staroswiecka? Co do moich doswiadczen w publicznym karmieniu – mam jedno.
        Kiedys wybralam sie na dluzszy spacer, byla wspaniala pogoda, maly spal i postanowilam troche dluzej z nim pobyc w parku. Usiadlam na bardzo ustronnie polozonej lawce kolo placyku zabaw dla dzieci. Rozpielam tylko dwa guziki bluzki, mialam rowniez specjalny biustonosz do karmienia. Wiec naprawde niewiele bylo widac. Alejka przechodzil starszy mezczyzna. Na moj widok wyraznie zmienil kierunek marszu, podszedl jak najblizej sie dalo wyciagajac przy tym mocno szyje. Mowiac bez ogrodek po prostu sie gapil, w nieprzyjemny dla mnie sposob. Po tym jednym razie staralam sie juz wiecej nie karmic w publicznym miejscu. Sytuacja nie byla dla mnie komfortowa – a ja uwazalam, ze przy tej czynnosci zarowno mnie, jak i dziecku nalezy sie spokoj. Rownoczesnie nie czulam sie na tyle asertywna, aby w tej sytuacji brac sie za edukowanie spoleczenstwa.

        • ~Mama jednego dzięcięcia i na dniach drugiego

          Nie chodzi o to, żeby (kolokwialnie ujmując) wywalac biust na środku chodnika, czy przy stole i osobach pochłaniających niedzielny rosół. Ale nie widzę powodu, dla którego mam siedzieć w domu i nigdzie nie wychodzic przez pierwsze ileś tygodni (dziecko karmione piersią przyzwyczajać się powinno do innych pokarmów począwszy od szóstego miesiąca) , bo jakaś pseudonadobna matrona wyraża święte oburzenie widokiem kobiety karmiącej gdzies na boczku i bez afiszowania się. We wszystkim trzeba mieć umiar. I w krytykowaniu innych i w swobodzie karmienia. Złoty środek znaleźć wcale nie jest trudno.
          Przy okazji -trzeba mieć doprawdy pierś monstrualnych rozmiarów, żeby było ją widać w lekko rozchylonej koszuli , dodatkowo zza główki karmionego dziecka. Ja osobiście taaaaaaaakich karmiących piersi na ulicach nigdy nie widziałam 🙂

        • ~ika

          ja karmiłam 22 lata temu,oczywiście karmiłam przed wyjściem z domu ale jeśli byłam na długim spacerze to musiałam nakarmić dziecko na spacerze i nigdy nikt nie powiedział mi nic złego. Dla mnie to było wybawienie,że nie musiałam biegać do domu,żeby nakarmić.
          Jestem całkowicie za karmieniem w miejscach publicznych,oczywiście też uważam że trzeba to robić w miarę dyskretnie,ja tak robiłam więc może dla tego nikt nie zwracał mi uwagi:)

      • ~adkarin

        Zgadzam się z tobą całkowicie.

    • ~nika

      A ja karmiłam dzieci już dość dawno (17 i 10 lat), również w miejscach „publicznych” (park, przychodnia, centrum handlowe) i NIGDY nikt nie zwrócił mi uwagi (oczywiście starałam się być dyskretna, ale głównie ze względu na moją intymność, a nie cudze odczucia). Doznałam szoku, kiedy kilka lat temu weszłam na forum internetowe i spotkałam się z tym rynsztokiem, którego echa widzę również tutaj w niektórych wypowiedziach. S….e to nie to samo co jedzenie, dlatego do pierwszego służą toalety, a drugie uprawiamy wszędzie publicznie. Sądzę, że osoby wytrząsające się nad karmiącą matką, szamią hamburgery na ulicy i zupełnie im to nie przeszkadza. Podobnie jak biegające z gołymi cyckami małolaty, albo wszechobecna nagość na ulicach. Bardziej akceptowany jest byle obszczymur niż matka karmiąca. Spadliśmy jako społeczeństwo na samo dno, wystarczy popatrzeć jak to jest w Europie. Autorko bloga – karm nadal publicznie i wcale się nie przejmuj; mam nadzieję, że nastawienie w tym zakresie naszych polskich hipokrytów dzięki temu się zmieni!!!

      • ~ika

        masz zupełną rację:) ja też jestem w szoku,że teraz to jest jakiś problem a w tych „gorszych” czasach to było bardziej normalne niż dzisiaj….pozdrawiam

  • ~gaga

    Odpowiedz

    fajnie jak by było więcej miejsc dla matuli i dziedzica/ki czasami faktycznie trochę dziwnie to wygląda i nie apetycznie , ja mam słabe skojarzenie dziedzic + cycek , kuzynka karmiła dość długo i na rodzinnym zjeździe tuz po rosole wyciągnęła cyca dla dziedzica a dziedzic miał już 3 roki i dość wyrosniety więc wyglądało to strasznie bo on stał na nogach własnych i spożywał drugie 🙂

  • ~olova82

    Odpowiedz

    Ja karmiłam równo 2 lata i nigdy nie miałam problemu z karmieniem „n dworze” – no bo z czym… Jak ma się małe dziecko to piersi są chodzą butelką z tym trzeba się oswoić… w zaciszu sypialni to spełniają inną rolę (zakładając, że nie cieknie z nich mleko 😉 ,ale ja się pytam jak można potępiać karmiącą matkę? Dziecko nie ma pojęcia, że biust mamusi może kogoś urażać, drażnić przecież to mleko, jedzenie, ciepło czy może być coś lepszego? Miałam jednak koleżankę, która zawsze na karmienie wracała do domu tak się zamartwiała czy dziecko się najada, że w 5 miesiącu odpuściła sobie karmienie i jakoś lepiej i jej i dziecku się zrobiło. Nic na siłę, ale ja dziś tęsknię za tym żeby Mały przyszedł i się przyssał… choć nie powiem przychodzi, tuli się i mówi „kocham moje cycusie” czy można usłyszeć coś lepszego?????

  • ~ami

    Odpowiedz

    Hej:) Super tekst,dawno się tak nie uśmiałam:) Za karmieniem jestem,karmiłam 3 dzieci i nie chowałam się po kątach ALE są mamusie które mogą irytować. Siedzi sobie taka na proszonej kolacji,ludzi pełna chata podbiega do niej 3 latek i robi z cycami co chce. Mamusia bez żadnego skrępowania nawet cycusia nie schowa po karmieniu.Do takich kobiet to ręce opadają:( a potem cała reszta karmiących ma przerąbane. Co do czapki- wiecie po czym poznać za granicą np. w Anglii polskie dziecko? Właśnie po czapce,tam same łyse główki i gołe nóżki a u nas skafander kozaki itp.a potem zdziwione ze wiecznie chore:) Pozdrawiam

  • ~ewelina

    Odpowiedz

    A dla mnie karmienie piersią w miejscu publicznym jest niesmaczne. Osobiście wolałabym usiąść gdzieś na uboczu, a nie wywalać cycki na środku chodnika. Wyjdziesz na miasto nago, to od razu mandat dostaniesz…

  • ~Mama jednego dzięcięcia i na dniach drugiego

    Odpowiedz

    Dzieciak ma pełne prawo do stołówki otwartej na wezwanie, a nie w czasie i miejscu akceptowalnym przez ciemnogrodowe społeczeństwo. Swoją drogą więcej mamy gołych biustów na byle reklamie umieszczonej przy drodze, a dotyczącej blachodachówki czy bielizny , niż widzianej w trakcie karmienia. Nie widzę powodu, dla którego mam biegać w popłochu szukając miejskiego szaletu, by nakarmić dzieciaka, bo jakiejś Pani Zosi czy Krysi moja nieco rozchylona przy karmieniu koszula sen z oczu ma spędzać w szale oburzenia . Oczywiście żadna z nas nie powinna rozpinac bluzki na środku skrzyżowania, tamując ruch samochodowy na 15 minut, ale jakiż wstyd czy niesmak ma niby budzic kobieta z miłością tuląca do piersi dziecko na parkowej ławeczce?
    Co ciekawe, dziesięć lat temu jako mama pierworódka mialam okazję karmic piersią w dziwnych czasami miejscach i nikomu sic! to nie przeszkadzało. Ani kościelnemu na plebanii w trakcie mszy, ani na schodach krakowskiej kamiennicy w bocznej uliczce, ani motorniczemu w tramwaju w Katowicach, ani Pani z dziekanatu w Uniwerstytecie Łódzkim, ani sprzedawcy w sklepie zoologicznym, który jeszcze udostępnił mi kącik i krzesełko, a juz z całą pewnością nikomu chodzącemu po parku. Naród mamy najwyraźniej chory, skoro karmienie piersią jest „problemem” . Dla nich,, nie dla nas -matek.
    Babeczki, cycki górą! Nie dajmy się sprowadzic do butelkowego parteru w imię ochrony zagrożonej pseudo-cnoty Pani Zosi czy Krysi. Skoro to narusza ich „cnotę” niech nie wychylają nosa ze swoich „cnotliwych” domostw.

    • ~alifia

      Chore to sa niektóre dzisiejsze kobiety. Kiedys kobieta była zagadką, tajemnicą. Dzisiaj nikogo prawie nie dziwią wystajace „gacie” znad spodni, nagi „cyc”, ‚bimbał” itd. Ale czy to do końca jest takie dobre? Może to kwestia wychowania, kultury… Dziwią mnie takie okreslenia kobiecych piersi w ustach samych kobiet. gdzie takt, kobiecośc, łagodnośc? Jesli kobieta sama zatraca swoje walory, to czego może oczekiwac od innych? dziwny jest ten świat

      • ~mamaAntosia

        Najgorzej chyba wygląda fakt, jak ktoś struga z siebie Damę i inteligentną osobą a daleko jej do tego…

        • ~adkarin

          Nie masz racji, czy poprzedniczka użyła obraźliwych słów przeciwko Tobie i Tobie podobnym? To wy same nie macie szacunku do swych ciał, używając słów typu „cycki, dydki ,mleczarnia”. Daleko Wam do Dam.

          • ~mamaAntosia

            tak, napisała, że jestem chora i brak mi kultury. I wiesz co? Wolę być normalną kobietą niż damą. Dla mnie dama to nie komplement…

  • ~Ania

    Odpowiedz

    Rozumiem, że karmienie to normalna rzecz, ale taki widok w miejscu publicznym budzi we mnie niesmak. Nic nie poradzę. Może zmieni mi się podejście, jak sama będę miała dzieci. Chociaż wątpię. Kobiety w mojej rodzinie karmiły piersią dość krótko i niechętnie. O robieniu tego publicznie nie wspominając. Wszystkie jakieś takie wyrodne jesteśmy 🙂 Wydaje mi się, że jeśli już koniecznie trzeba nakarmić malucha na spacerze, to można znaleźć jakieś ustronne miejsce w parku czy chociaż starać się czymś zasłonić. Piersi to intymna część ciała, więc dziwne mi się wydaje takie odsłanianie ich bez żadnego skrępowania. Bardzo podobały mi się komentarze Alifii i Ewy, które pisały, że przecież dziecko można nakarmić przed wyjściem z domu i wrócić na kolejne karmienie. Chyba, że ktoś chce się z nim uganiać pół dnia po mieście. Oczywiście są sytuacje wyjątkowe, ale bez przesady… Zresztą równie dziwne wydaje mi się karmienie piersią dziecka trzyletniego, o czym niektóre panie pisały. Czy to już nie trochę za długo…? Mam wrażenie, że panuje teraz taka tendencja do robienia z karmienia piersią czynności niemalże błogosławionej. Spotykam się z opiniami o tym, że to wzmacnia więź między matką a dzieckiem itd. Moja kuzynka zrezygnowała z karmienia po kilku miesiącach, bo po prostu nie czuła się z tym komfortowo. A ze swoją córeczką więzi ma pierwsza klasa 🙂
    A tak na marginesie, przyjemnie piszesz. I córeczka urocza 🙂

    • ~nika

      A tak na marginesie – jako osoba bez dzieci nie masz chyba w tym zakresie zbyt wiele do powiedzenia. Młode dziewczęta nie grzeszą obecnie skromnością, ale ja nie krytykuję wystających spod spodni stringów, ani przeźroczystych, krótkich bluzeczek, a przecież mogłyby mnie razić w miejscach publicznych.

      • ~mamaAntosia

        Otóż to. Ja nie chodziłam za młodu z dupą na wierzchu, a gdy mój syn jest głodny po prostu go karmię. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy życia ma prawo do piersi kiedy tylko zapragnie. I co? Jak zachce mu się jeść w ciągu tych trzech godzin pomiędzy na wyjściu to mam mu nie dać jeść bo kogoś urażę? Posiadamy piersi, jak każdy inny ssak by wykarmić potomstwo. To ludzie zrobili z tego seksualny przedmiot i teraz sami się krzywią, jak kobiety normalnieją i przypominają otwarcie innym do czego tak naprawdę służą piersi. Wszystko można zrobić z klasą, ale przykładowo niestety ( nikogo nie obrażając ) taka Doda z lizakiem w kształcie penisa w ustach jest bardziej akceptowalna niż karmienie piersią.

  • ~jagoda

    Odpowiedz

    ja popieram wszystkie mamy karmiące nie przejmujcie się komentarzami .Karmiąca matka to najpiękniejszy widok, pozdrawiam

  • ~Ja

    Odpowiedz

    Rozumiem karmienie w miejscu publicznym. Nie rozumiem wywalania cyca na wierzch. Mozna zaopatrzyc sie w specjany wygodny „kolnierz/fartuszek” zakrywajacy wszystko i karmic dziecko nad kawka ze znajomymi. No, ale jak sie nie chce i ma sie roszczeniowa postawe, to sie raczy widokiem cyca wszystkich naokolo.

    • ~nika

      Jak w średniowieczu…

  • ~enya02

    Odpowiedz

    Nie mam nic przeciwko karmieniu dzieci w miejscach publicznych, ale nie lubię oglądać wystawionych na widok publicznych karmiących piersi. Uważam, że można dyskretnie zakryć pierś pieluszką czy jakąś chustą. To nic nie kosztuje. Karmienie naturalne – tak, wywalanie piersi na widok publiczny – nie. To ciekawe, dlaczego niektóre mamy uważają, że karmienie piersią upoważnia je do nieliczenia się z innymi ludźmi, a ta sama pierś po przestawieniu dziecka na butelkę już jest udostępniana do oglądania tylko mężowi/partnerowi. Pozdrawiam wszystkie matki karmicielki.

  • ~Emi

    Odpowiedz

    Za malo jest zrobinych takich miejsc gdzie kobieta mogla by w spokoju nakarmic malenstwo piersia. W galeriach i innych miejscach sa miejsca do przewijania a do nakarmienia nie. Bedac jeszcze w ciazy sama bylam swiadkiem sytuacji gdy kobieta w resayracji wystawila piers w celu zaspokojenia pragnien malenstwa.
    Ludzie glowami krecili w gescie bezaprobaty. Mieszkam w holandji i wlasnie w tym kraju to mialo miejsce, w kraju ktoy jet krajem bardzo tolerancyjnym. Zwykla naturalna potrzeba zostala skrytykowana.

    • ~alifia

      Może ta mama wróciła z dalekiej podróży a może była mało przewidująca. A moze najzwyczajniej w świecie nie karmiła dziecka dyskretnie

  • ~margo

    Odpowiedz

    Nie widzę nic złego w karmieniu dziecka w miejscu publicznym, ale czy na litość boską trzeba z tego od razu zrobić demonstrację zadzierając koszulkę pod samą szyję żeby pokazać że ma się w d..ie opinię publiczną.

  • ~ika

    Odpowiedz

    witam

    czytam czasami komentarze o karmieniu piersią w miejscu publicznym i strasznie się dziwię,że świat zamiast iść do przodu to się cofa…że tyle osób jest na nie…
    do czego zmierzam ano do tego że jestem matką 22-letniego syna (tak 22)
    i sama karmiłam Młodego piersią w miejscach publicznych,dla mnie to było wybawienie,bo mogłam wychodzić na cały dzień bez martwienia się o pory karmienia,do tego obowiązkowa pielucha pampers…wtedy używało się tylko tetrowych,bo niestety pampersy były drogie więc używałam ich tylko na spacery:)
    może i krzywo na mnie patrzyli ale w ogóle tym się nie przejmowałam wręcz uważam,że wtedy nikt z obrzydzeniem na to nie patrzył…więc dziewczyny karmcie i nie przejmujcie się:)
    a co do ubioru..miałam tak jak Ty,ja w krótkim rękawku to i on w krótkim, gołe stópki,krótkie majty i to w wózku jeszcze…oczywiście w ciepłą pogodę,zawsze ubierałam go jak siebie,oj ale w tym temacie wiele batów zebrałam:) szczególnie od starszych,obcych ludzi….przykryje pani dziecko bo mu zimno,nakryj je kocykiem i takie tam:)
    syn jak był chrzczony to wystąpił w koszulce i spodenkach,bez skarpetek i czapeczki…na dworze upał a reszta dzieci opatulona i ugotowana…a mnie nawet ksiądz pochwalił,że wreszcie jakaś normalna matka:))

    życzę powodzenia

  • ~No nie wiem

    Odpowiedz

    Dziwne to co piszesz…
    Na początku zaznaczam, że jestem jak najbardziej za karmieniem piersią w miejscach publicznych, ale, jak niektórzy poprzednicy uważam, że dobrze by było zasłonić pierś chustą lub w inny zadbać o dyskrecję (np. wyśmiany w artykule mąż zasłaniający widok piersi zony – czy to coś złego lub śmiesznego?)
    Pewnie w swoim dwudziestoparoletnim życiu (strzelam) odsłaniasz piersi od dwóch miesięcy (zgodnie z twoim wpisem) więc dla twoich znajomych nie jest to widok codzienny i to chyba normalne, że ich to krępuje? Mimo otaczającej nas golizny, w naszej kulturze nie przywykliśmy do oglądania piersi koleżanki podczas zwyczajnej wizyty towarzyskiej. Naprawdę dziwi cię, że znajomi błądzą wzrokiem po suficie? Uwierz mi to serio jest krępujące, to jest ten sam cycek którego zakrywałaś w każdej innej, nieintymnej sytuacji życiowej.
    I tak jak krępuje to twoich znajomych tak samo krępuje to obcych ludzi.
    No i nie ładnie tak wypowiadać się pretensjonalnie i sarkastycznie o „niedzieciatych” bo one na pewno starają się zrozumieć twoja sytuację i twoje nowe obowiązki, na pewno bardziej niż Ty starasz się zrozumieć je. Pozdrawiam, życzę zdrowia Tobie i maleństwu.

    • Matka-Nie-Idealna

      Gdy karmię piersią, zasłaniam na tyle, na ile mogę.

  • ~Jami

    Odpowiedz

    Karmie wszedzie gdzie tylko przyjdzie dziecku ochota i sie niczym nie przejmuje. Pierwszego synka karmilam ok.2, 5 roku i drugiego zamierzam jak najdluzej dam rady. Najpiekniejsza rzecz jakiej moze doswiadczyc matka- co najwyzej moga nam tylko pozazdroscic.

  • ~aga

    Odpowiedz

    obrzydlistwo, mnie to razi i nie chce tego oglądac, jak dzieciak naprawde zgłodnieje to i z butelki zje!

    • ~mamaAntosia

      I ty nie powinnaś mieć dzieci…

    • Matka-Nie-Idealna

      Podam ci mój adres, zapraszam. Jeśli nauczysz Hanię pić z butelki, zapłacę ile chcesz. Rekord? 8h bez jedzenia. Założysz się, że nie zje? 🙂

  • ~pani Zosia/Krysia

    Odpowiedz

    Przeczytałam sobie wszystkie komentarze i w zasadzie mam tylko dwie uwagi: Nie razi mnie widok matki karmiącej piersią publicznie, zdaję sobie sprawę, że nie każdą sytuację da się przewidzieć i nie widzę powodu, dla którego matka miałaby skazywać i siebie i dziecko na bezsensowną frustrację nie pozwalając mu się napić skoro maluch jest niespokojny, czy po prostu spragniony lub głodny. Jednakże, ciekawa jestem jak drogie mamy karmiące widzą taki obrazek – godziny południowe, park miejski, przy co drugiej ławce mama z piersią na wierzchu 😉 Trochę ładne a trochę zabawne. Karmienie to jednak niesłychanie prywatne chwile pomiędzy dzieckiem a matką i czy odbywają się przy pomocy butelki, czy piersi, jest w tej chwili pewna magia, która nie powinna chyba być zbyt natarczywie wystawiana na ciekawość ludzką. Czyli karmić, ale z rozsądkiem, nie demonstrując postawy – bo ja mam prawo, bo jestem matką. Nie ma się ani czego wstydzić, ani czym epatować.
    A po drugie, domagacie się młode mamy poszanowania swojej roli, swojej funkcji i nie byłoby w tym niczego nienaturalnego, gdybyście przy okazji nie okazywały kompletnego braku szacunku dla widzących problem inaczej. Czy ten tekst miał być jakiegoś rodzaju manifestem, czy też wstępem do dyskusji? Jeśli wstępem do dyskusji, to nieśmiało zauważam, że tak się nie dyskutuje. Nie wyzywa się interlokutorów od pań Zoś czy Kryś (co ma tutaj wydźwięk pejoratywny i znaczy tyle co „stara i out of date). Stara nie znaczy głupia czy zacofana, po prostu urodziła się wcześniej co nie jest jej winą, tak jak nie jest Waszą zasługą, że urodziłyście się później. Jeśli się wymaga szacunku, to się także ten szacunek okazuje. Jesteśmy różni, i w tej różnicy drzemie ogromna moc.
    No i to tyle, miłego karmienia i dobranoc 🙂

  • ~Cóż

    Odpowiedz

    Ostatnio ten temat stał się chyba modny. To martwiące tym bardziej że moim zdaniem każdy normalny powinien wiedzieć w czym tkwi sekret i całe sedno owego „problemu”.
    Mam wrażenie że problem narasta wraz z narastającą chęcią do swobody obyczajów i norm. Coś na zasadzie, nie zrobię tak jak mi ktoś każe czy nawet poprosi tylko tak jak mi wygodnie i mam wszystkich w …..
    Wyzwolony nowoczesny tryb życia się odzywa w paniach. Wszak samo karmienie w miejscach publicznych dla każdej normalnej mamusi jest banalne nawet jeśli chce się zachować zasadę intymności.
    I tu niestety nie chodzi o intymność samej matki (bo facet ze swoim penisem też czuje się normalnie i jak mu się chce sikać to powinien wyjmować go gdzie popadnie bo akurat nie jest to czynność seksualna?)
    Stety czy nie kobiety muszą pamiętać że piersi to symbol, część i to jedna z ważniejszych kobiecej seksualności. Przynajmniej tak odbiera je większość normalnych facetów na świecie. Od młodzieńczego wieku.
    Nie przez przypadek nosi się staniki na „normalnych” plażach a i kobiety nie chodzą bez koszulek i staników po mieście czy na wsi przy ludziach. Oczywiście dla kobiet to normalna część ciała ale tak jak i dla facetów przyrodzenie. Tu nie chodzi jak my coś odbieramy tylko inni.
    Pomijam wszystkie fakty typu mała jest głodna, wygoda, nie ma miejsca itp.
    Dla chcącego nic trudnego i jest to jak najbardziej możliwe. Wystarczy poczytać opinie matek które nie podchodzą do tego jak pani wyżej.
    Ale oczywiście pani musi oscentacyjnie postawić na swoim.
    Ciekawe jak nagle przystaneli by przy pani młodzi chłopcy i by panią uważnie obserwowali.
    ??
    Ano. Trzeba mieć minimum wyczucia. Rozumiem w sytuacji bez wyjścia itp. Ale chodzić do centrum i karmić na ławce. Coś tu jest nie tak.
    Pomijam wszelkie inne kwestie (a jest ich sporo przeciw karmieniu publicznemu) ale myślę że nie każdy czuje się komfortowo w takich sytuacjach i trzeba to uszanować.
    A możliwości są i nie trzeba gnać przez pół miasta. Wystarczy trochę wysiłku i odwiedzenie miejsc w których ludzie nie będą czuli zażenowania bo pani ma wywalone i na nich i na to kto widzi pani piersi.
    Ja wielokrotnie byłem zażenowany gdy młoda matka karmiła dziecko w obecności wielu ludzi niczym się nie przejmując. Myślę że jak i sikanie nie jest czymś złym, okropnym itd ale tego nie robimy publicznie tak i wyciąganie na siłe całych piersi do possania dziecku nie należy do czynności które powinny być traktowane normalnie jeśli chodzi o publiczne uskutecznianie,
    Pozdrawiam

    • ~mamaAntosia

      „(…)Nie przez przypadek nosi się staniki na „normalnych” plażach”

      Pooglądaj zdjęcia z plaż w np. Brazylii.

      • ~K@sia

        Ale my nie jesteśmy w Brazylii:) otóż własnie istotą sprawy jest to, że każdy naród ma swoja kulturę i obowiązuje jakaś norma społecznych zachowań. To co nie dziwi u plemion afrykańskich, może dziwić w Polsce. W naszym kraju w porządnych domach nie ma zwyczaju donośnego „bekania” po posiłkach oraz uwalniania gazów.
        Karmienie dzieciaczka w restauracji przy stole tez jest mało apetyczne, zwłaszcza, że wielu maluchom ulewa się pokarm. Nikt mi nie powie ze taki widok jest roztkliwiający i pobudza apetyt. W restauracji płace nie tylko za posiłek ale również za obsługę i godne warunki.

        • ~mamaAntosia

          Nie mówię o karmieniu w restauracji przy ludziach. Tego też bym nie zrobiła,ale strasznie, i to strasznie rozsierdza mnie fakt porównywania karmienia do wypróżniania się lub sikania po murach… Jak tam w ogóle można? Nie raz kobieta mówi walczyć o to by karmić piersią, a społeczeństwo o to tak jej pomaga. Powinniśmy brak przykład mndz. z Brazylijczyków. Tam napewno są szczęśliwsi niż w polskich „porządnych” domach.

          • ~Dorris

            mamaAntosia skoro tak zachwalasz Brazylię, to pytam się co tu w Polsce jeszcze robisz??????

          • ~mamaAntosia

            Bo kocham Polskę, ale nie znoszę niektórych Polaków ( zgadnij jakich). Mówiłam o Brazylijczykach i ich usposobieniu. Wiedziałam, że ktoś z was z tym wypali do mnie 😀 😀
            Pozdrawiam z Polski 🙂

          • ~Dorris

            Zgadzam się z większością komentarzy czyli karmcie drogie mamy w miejscach publicznych, ale bez obnażania piersi!!! Z pomocą aktywnym karmiącym przychodzą pojawiające się na rynku – jak grzyby po deszczu – gadżety i stroje ułatwiające zabiegi przed i po karmieniu. Dodam, że sama byłam przez rok mamą karmiącą i nigdy w życiu w miejscu publicznym nie epatowałam swoim nagim biustem (w ogóle karmić w mp zdarzyło mi się może ze 2 razy, szczerze mówiąc wolę dać dziecku spokój i komfort dla nas dwoje niż karmić dziecko w warunkach ekstremalnych). Niestety co niektóre mamuśki zachowują się wręcz nieprzyzwoicie. Nie raz miała okazję takie sytuacje zobaczyć, m.in panią, która w przychodni wyciągnęła pierś zawołała swoje 2 letnie dziecko, aby coś zjadło, po 2-3 min dziecku jedzenie się znudziło, więc znów zaczęło biegać po korytarzu, a mamuśka z wyciągniętym cyckiem czekała na dziecko komentując to słowami: „Choć tu zjedz, bo później nie będę miała czasu cię nakarmić” LITOŚCI KOBIETY! Domagacie się szacunku, to zacznijcie same szanować innych, a nie będzie problemu..!
            Karmienie dziecka jest czymś wspaniałym dla mamy i dzieciątka, dla całej reszty jest to całkiem zwyczajna sprawa, jesteś ssakiem, masz cycka, dajesz mleko, młode ssie. I przekonanie, że z tego powodu jest się jakimś 8 cudem świata i każdy powinien to zobaczyć jest chore. Wasz wybór, ale nie oczekujcie samym pozytywnych opinii i tego, że każdy będzie wam przyklaskiwał. Każdy człowiek ma prawo do swojego zdania i choćbyście nie wiem jakie akcje wymyślały i tak nie zmienicie myślenia społeczeństwa… zamiast tego lepiej uświadamiać matki czym grozi palenie papierosów i picie alkoholu podczas karmienia, bo niestety ale coraz więcej widzę takich „inteligentnych” mamusiek!!!
            I tak na koniec przeczytałam wszystkie komentarze poniżej i śmiem twierdzić, że największy jad wychodzi z ust mamusiek karmiących niż od ludzi, którzy szanują karmienie piersią publicznie, ale nie podoba im się widok roznegliżowanej piersi. Same sobie przysparzacie wrogów drogie mamuśki…

  • ~Marta

    Odpowiedz

    Karmiąc w miejscu publicznym zawsze można się osłonić jakąś chustą, to chyba nie jest problem? I dziecko będzie zadowolone i matka karmiąca, i wszyscy dookoła.
    Swoją drogą strasznie roszczeniowe mamy społeczeństwo. Ja chce, ja mam prawo, ja, ja, ja… Ludzie, trochę opamiętania. Każdy ma inną wrażliwość na pewne sprawy, np. karmienie w miejscu publicznym malucha. Szanujmy trochę siebie na wzajem, swoją intymność i wrażliwość innych.

  • ~mamaAntosia

    Odpowiedz

    I szczerze, ja przez całe swoje życie, pytając jeszcze swojego męża, który jest sporo starszy ode mnie nie widzieliśmy, żeby ( jak to dużo osob tutaj ujmuje ) kobiety przy karmieniu wywalały całe cyce na wierzch, aby każdy widział. Sami wyciągacie szyje i wytężacie wzrok, żeby coś zobaczyć. I nawet, jak nic nie widać, to i tak wmówicie, że było.

    • ~K@sia

      MamaAntosia ma wyraźnie kompleks, skoro atakuje wszystkich odmiennego zdania i to tak zajadle. A nagminne okreslenia typu „cyc” też dziwnie brzmia ‚w ustach” jakby nie było kobiety.

      • ~mamaAntosia

        Może w twoich. Ale dla mnie i dla mojego dziecka to właśnie cycuś.

        • ~adkarin

          Litości.

  • ~też mama

    Odpowiedz

    Oczywiscie nie jestem przeciwna karmieniu piersią nawet w miejscach publicznych ale bez przesady…. d…a za przeproszeniem służy do sikania a jakoś nie najlepiej wyglądaja ci wypinajacy ją w krzakach…(a to w końcu też naturalne)…
    Trochę ograniczenia w tym „waciąganiu cyca” do karmienia wszędzie gdzie się da i pokazywaniu się w całej okazałości… zawsze znajdzie się ktoś czy co co pomoże co nieco przysłonić…

  • ~mąż

    Odpowiedz

    Witam. My także karmimy piersią nasze dzieciątko i nie rozumiem jak ktoś możę być zgorszony takim faktem.Tak naprawdę mam gdzieś kogoś zgorszenie ale z drugiej strony nie bardzo podoba mi się fakt, żeby jakiś inny mężczyzna mógł zobaczyć cycki mojej żony, więc robimy to tak żeby dziecko było najedzone a ja spokojny. Jak się chce to można. Pozdrowionka dla wszystkich karmiących.

    • ~adkarin

      Myślałam, że Twoja żona ma biust?

      • ~mąż

        Biust, cyce,cycki, piersi itd jak by nie określić cycek zawsze będzie cyckiem i chyba wszystkie znajome kobiety, łącznie z kochaną żonką cycka nazywają właśnie cyckiem.

        • ~adkarin

          Wiesz co bardzo mnie razi twój prymitywny zasób słów, ja nigdy tak nie nazwałam swoich piersi w ten sposób jak Ty. Gdyby mój mąż tak się wyrażał to skrzyczałabym go niemiłosiernie, widzę , ze Twa żona jest bardzo tolerancyjna i tacy jak Wy chcecie poszanowania swoich praw, skromności wam życzę i wysławianiu i w karmieniu piersią, nie „cyckiem” jak to ująłeś. Jak mam rozumieć te słowa tak Wam przypadły do gustu, że w rozmowie z lekarzem też pewnie używacie takiego słownictwa?

          • ~mąż

            A dlaczego tak mnie atakujesz?Ja nazwałem nasze cycki, cyckami a nie Twoje. Ty możesz swoje PIERSI nazywać jak chcesz i nic mi do tego. Nie rozumiem też dlaczego zarzucasz brak skromności i co ma ze skromnością nazwanie cycka, cyckiem i to naszego osobistego cycka. Tak mi się wydaje, że jak byśmy poruszyli temat sexu to dopiero byłby krzyk o brak „skromności”, o wyuzdanie i zboczenia bo Wiesz, nijak nam nie wychodzi po bożemu i przy zgaszonym świetle. Życzę więcej luzu …

      • ~mamaAntosia

        No szczerze, ciężko mi sobie wyobrazić, jak mówię do synka ” Otwórz o to aparat gębowy w celu wsunięcia brodawki sutkowej abym mogła cię nakarmić.” Kij mnie obchodzi co pomyślisz droga Adrin, ale ja wolę
        ” łap cyca mały, bo tata przyjdzie i ci wypije ;p”.

        • ~Marta

          Ale możliwośc wypicia przez tatusia dziecka , bardzo Cię kręci co.

          • ~mamaAntosia

            Hmm…Nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym 🙂 Ale pewnie ty masz doświadczenia w tym temacie i chętnie się nimi podzielisz 🙂

        • ~adkarin

          Słownik polski zawiera piękniejsze słowa niż te, których Wy używacie i bez przesady z tymi wyrażeniami typu „aparat gębowy”, nie sil się na oryginalność.

  • ~Fa~

    Odpowiedz

    Hej,
    fajnie to napisałaś 🙂
    Moja pierwsza córka kochała butelkę – karmiłam ją „prawie na siłę” tylko 8 miesięcy.
    Natomiast druga córka butelki nie cierpiała, tylko pierś. Karmiłam ją ponad 3 lata. Wszędzie – w domu, w gościach, na ławce w parku, w poczekalni u lekarza, a nawet w autobusie i w teatrze (no nie dało się odwrócić uwagi córeczki i namówić, by zechciała się powstrzymać). Oczywiście nie wywalałam mleczarni w pełnej okazałości, starałam się karmić dyskretnie, trochę się przysłonić.
    Ani razu nie spotkałam się z dezaprobatą albo jakimś niemiłym komentarzem od obcych osób.
    Gdy młoda miała ponad dwa latka i już co nieco „kapowała”, wytłumaczyłam jej, że takie duże dzieci już nie piją mleczka z piersi na podwórku, tylko w domu.
    Pozdrawiam Autorkę.

  • ~ANET_36

    Odpowiedz

    Dwie sytuacje z życia wzięte:
    Park. Dzieciaczki biegające wokół placu zabaw. Rodzice obojga płci i starsi spacerujący po niedzielnym obiadku. Błogo i Przyjemnie.
    Na sąsiedniej ławeczce mamuśka wyciąga dzieciaczka, bluzeczkę zadziera prawie na plecy i zaczyna karmić. Zręczny obrót i dzieciaczek ląduje przy drugim „barze”. Pierwszy barek wisi sobie na świeżym powietrzu. Wszak ciepło. Niech się dotleni. Koniec karmienia. Mamuśka zabiera się za zmianę pieluszki. Ale coś jej umkło. Dwa swobodne gruczoły laktacyjne wesoło dyndają w rytm każdego ruchu. Tyle, że widok sinych i wyciągniętych worów nie jest zbyt apetyczny. Zniesmaczony starszy pan w końcu podszedł do zwolenniczki „natury” i bezcenny tekst:
    COŚ PANI WYPADŁO.
    Coooo – nerwowy ruch wokół
    WYMIONA
    Ogólny śmiech gonił naturystkę aż do wyjścia z parku.
    Druga sytuacja
    Restauracja. Górne stany średnie. Ogólna konsumpcja i błogostan. Przecież nie trzeba gotować. Przy jednym ze stolików rodzina z dzieciaczkami. Grzeczne, aż miło spojrzeć. Jedno w wózeczku spokojnie ogląda świat. Kelner podaje drugie danko.
    Nagle mama zaczyna zmieniać pieluchę maluchowi. Bynajmniej nie zasikaną. Zapaszek niesie się wokół. Nerwowe ruchy przy sąsiednich stolikach. Mnie jakoś przeszła ochota na jedzenie.
    Do mamuśki podchodzi kelner i prosi o przejście do pokoju dla matek. Restauracja taki oferuje. I tekst odmóżdżonej:
    ALE MI OBIAD WYSTYGNIE
    I wielki foch bo ktoś matce-polce zwrócił uwagę.
    Tak, że drogie panie pamiętajcie, że to co dla Was jest naturalne nie musi być takie dla innych, a Wasz wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka.
    Dla wyjaśnienia. Też jestem kobietą i karmiłam córcię piersią. Do tego nie trzeba galerii handlowej czy innego publicznego miejsca.
    Mam jednak wrażenie, że wraz z ubytkiem mleka mamciom ubywa również szarych komórek. Tudzież mąż|partner niech chce zachwycać się nowym ciałem po porodzie. Panie więc szukają potwierdzenia swojej kobiecości w oczach innych. Bez względu na to czy tego chcą.
    Proponuję więc troszkę pomyśleć gdzie i jak karmicie lub wizytę u psychologa.

    • ~notalent

      Jezuśku ależ Ty głupia jesteś! Napewno każda mama po porodzie ktora karmi swoje dziecko piersią marzy o tym, żeby pokazywać się obcym ludziom w celu poczucia się lepiej i w celu podbudowania swojego ego. Hahahahha!!! Zmiana pieluchy w restauracji przy stoliku – to raczej nie jest odpowiednie zachowanie czy zmiana pieluchy dziecku czy też starszej osobie – nie robimy tego przy ludziach. Karmienie piersią (czyli naturalnie rzecz biorąc – jedyne słuszne karmienie dziecka) jest rzeczą normalną jak jedzenie starszych ludzi. Niemowle nie potrafi się posługiwać sztućcami ani rozdrabniac stałego pokarmu także musi pić MLEKO ludzkie. Czy to tak trudno zrozumieć że piersi służą do karmienia a nie do chowania ich gdziekolwiek?
      Twoja „wolnosc” kończy się również wtedy kiedy naruszasz moją wolność przeklinając obok mnie na ulicy, odsłaniając żylaki na nogach lub też brzydką twarz pokazując publicznie – a może ja nie chcę jej oglądać?? Naruszasz moją wolność! Twoje biadolenie właśnie tak brzmi, podobnie jak to co wyżej napisałam. Naturalne jest to, że jesteśmy brzydcy jak się starzejemy, że mamy obwisłe pośladki, że brzydkie zmarszczki – też powinnam mieć pretensje do brzydkich ludzi że chodzą obok mnie w miejscu publicznym. W końcu naturalne jest karmienie piersią – gdyby nie to to by ludzkosc nie przetrwała. I proszę naprawde nie przesadzać z tym że wszedzie sa babki ktore „wywalają cycki na wierzch” bo jakoś nigdzie ich nie widzę ani nikt z mojego otoczenia. Musisz mieć duze kompleksy, że patrzysz tak na innych – może psychoterapia?

      • ~ANET_36

        Misiu, głupia to Ty jesteś. Albo to Ciebie spotkałam w parku (notabene filmik był na internecie, zapewne jakieś małolaty miały refleks, komentarze jakoś nie powalały).
        Nawet czytać nie umiesz. Pewnie sporą gromadkę wykarmiłaś.
        Nie widujesz w swoim otoczeniu takich bezmózgich mamusiek? Zapraszam w niedzielę do galerii lub latem do parku. Powala mnie karmienie w takich warunkach. Zdajesz sobie sprawę, że każdy się poci. Nawet matka-polka. Zwłaszcza po dłuższym spacerze z marudnym dzieciaczkiem.
        I po takich mini zapasach siada sobie mamcia, wyciąga barek i karmi. Pytanie: Widziałaś kiedykolwiek, aby panie nawołujące do natury choćby wilgotną chusteczką przetarły zapocony sutek? Bo ja nie. A jakoś nie przypominam sobie, aby własnej córce taki „rarytas” pchała do buzi.
        Druga sprawa. Nie ma w karmieniu publicznym nic magicznego. Bo jeśli by tak było to cóż. Kocham swojego męża. A gdzie mnie najdzie ochota na uwidocznienie tego…. to moja sprawa. Może na ławce obok piaskownicy. A to przecież takie piękne. I po co mamy się narażać na zaburzenia seksualne i gnać do domciu. A jak komuś się nie podoba to nie nie patrzy. I zapewniam Cię, że oboje stanowimy estetycznie lepszy widok niż pierś kobiety karmiącej.
        Popierajmy więc ………. każdą naturę 😉

        • ~notalent

          Nie chodzę w niedziele do centrów handlowych. Weekend to czas dla rodziny.
          Wiesz gdzie czytałam ostatnio takie bzdury? W książce dla matek karmiących polskiego wydawnictwa lekarskiego sprzed kilkudziesięciu lat. Że należy wycierać sutek przed karmieniem. A może sobie spirytem go przemywać żeby był JAŁOWY?? ahhahaa
          Raczkujące niemowlę liże trawe, kafelki, miskę kota u mnie w domu a ja mam myć sutki? Ok Pani doktor:D Jak takie zalecenia będziesz dawać młodym matkom to żadna nie wykarmi dziecka tylko od razu poleci po MM.

    • ~Dorris

      Anet ta pierwsza sytuacja powaliła mnie ze śmiechu heheheeh „coś pani wypadło” bueheheheh 😀
      Popieram w całej rozciągłości, a zwłaszcza tekst „Mam jednak wrażenie, że wraz z ubytkiem mleka mamciom ubywa również szarych komórek.” Lepiej bym tego nie ujęła!! 😀

      noTalent cyt „Naturalne jest to, że jesteśmy brzydcy jak się starzejemy, że mamy obwisłe pośladki, że brzydkie zmarszczki – też powinnam mieć pretensje do brzydkich ludzi że chodzą obok mnie w miejscu publicznym ” a od kiedy twarz, żylaki na nogach czy obwisłe pośladki są miejscem intymnym????? LITOŚCI!!!

      i na koniec karmcie drogie mamy w miejscach publicznych ale BEZ OBNAŻANIA piersi!!! jest mnóstwo bluzek, staników ułatwiających karmienie, a jednocześnie zakrywających to co nie powinno być na wierzchu. Dodam, że sama byłam przez rok mamą karmiącą i nigdy w życiu w miejscu publicznym nie epatowałam swoim nagim biustem. Domagacie się szacunku, to zacznijcie same szanować innych, a nie będzie problemu..!

  • ~W

    Odpowiedz

    Mój Mikrus ma 5 miesięcy i jest zdeklarowanym ssakiem. Karmienie piersią to poza wszelkimi innymi plusami jak zdrowie i ekonomia oczywiście niezwykła wygoda, dłuższe wyjście z domu nie wiąże się z zapakowaniem wielkiej torby z butelka mlekiem, podgrzewaczem, termosem. Karmiącej piersią mamie wystarczy kilka zabawek, pieluszka na wszelki wypadek i chusteczki i można spacerować caly słoneczny dizeń

    • ~mamaAntosia

      I chyba to właśnie ludzi boli, moja droga. To, że dzisiejsza matka może iść do pracy z niemowlęciem i robić to wszystko co 20 lat temu nie było mile widziane. Kobiety siedziały zupełnie same w domu piorąc pieluchy tetrowe… Były smutne, niedotlenione i połowa z nich pewnie w stanie depresyjnym. Są oczywiście przypadki, że kobieta przesadza z karmieniem. Tak samo, jak przesadzają z makijażem, długością spódnicy, czy wielkości dekoltu.

      • ~ika

        i tu się mylisz:) pisałam wcześniej o moim karmieniu w miejscach publicznych-22 lata temu,widocznie nie przeczytałaś:( owszem do pracy z dzieciątkiem nie mogłam pójść,owszem prałam pieluchy tetrowe ale nie byłam ani smutna ani niedotleniona i nie siedziałam sama w domu, ani w depresji,depresja po porodowa pojawiła się później. Dla mnie to było wybawienie,piękna pogoda i na cały dzień na spacer bez konieczności wracania aby nakarmić dziecko

        • ~mamaAntosia

          Przepraszam, rzeczywiście niedopatrzenie z mojej strony :). Z Panią było inaczej bo karmienie było dla Pani naturalną rzeczą. I nie siedziała w domu, bo ” ojoj, co się stanie, kiedy dziecko zrobi się nagle głodne?”

          • ~ika

            no wiesz,dla mnie ważniejsze były spacery z dzieckiem niż ganianie po sklepach…i nie było problemu że dziecko głodne,bo po prostu na spacerach karmiłam dziecko więc nie było problemu ani powodu powrotu do domu:)

  • ~monika

    Odpowiedz

    Woody Allen kiedys powiedzial,nie pamietam dokladnie,ale cos w ten desen:”Jezeli ktos czuje sie zniesmaczony,za dlugo sie przygladal”.Krotka rada dla przeciwnikow publicznego kp:Po prostu sie nie gap.

  • ~Monika

    Odpowiedz

    Mi samej ciężko się przełamać karmić piersią w miejscu publicznym, a nawet w śród znajomych, ale nie przeszkadza mi to a wręcz podziwiam matki które to robią.

  • ~notalent

    Odpowiedz

    Jak można karmienie porównywać do oddawania moczu ?? Chyba każdy z Was jadł coś kiedys w miejscu publicznym a nigdy się za przeproszeniem nie odlewał? Piersi nam natura dała do karmienia dzieci a nie do pokazywania mężczyznom, czy też chowania ich przed nimi. Jeszcze nie widziałam, żeby jakaś kobieta „wywalała” całe piersi na widok publiczny w celu nakarmienia dziecka, przecież brodawka jest w ustach dziecka a reszta piersi to chyba normlany widok – przywykliście do takiego widoku gdzie kobieta wystawia piersi z ciasnego stanika czy sukienki -jakoś nie zwracacie uwagi i nie wzbudza to już żadnych kontrowersji. Co więcej – miło popatrzeć nie?
    Pokolenie sprzed kilkudziesięciu lat to jest jakas ciemna masa ludzi, którzy chcieli się jak najszybciej wyzwolić od dziecka, iść do roboty (bo przecież kobieta może to niech idzie jak najszybciej), przez to mieszanki mleczne w proszku stały się wręcz jedynym pokarmem dla dzieci a żłobek jedyną słuszną koncepcją na wychowanie dziecka. Dzieci tych pokoleń tutaj właśnie bzdury wypisują.
    Teksty typu „centrum handlowe nie jest miejscem na karmienie”. A dlaczego? To mam lecieć na łeb na szyję szybciutko po jakieś akcesoria dla dziecka i jeśli się zachce mu possać to mam mu pozwolić płakać? Zawsze wychodząc z domu karmię dziecko żeby zbyt szybko się nie zrobiło potrzebujące. Ale nie przewidzisz wszystkich sytuacji. Pierś służy też dziecku do zaspokojenia potrzeby bliskości i trzeba czasem ją podać żeby się uspokoiło, żeby nie płakało. Naprawdę nigdy nie widziałam matki karmiącej w sposób taki jak tutaj większość hejterów pisze. Zawsze mamy karmią tak że prawie nic nie widać gdyby nie ta typowa pozycja dziecka leżącego na kolanach niczego bym się nie domyśliła. Polacy są ohydni – wciskają swoje nochy tam gdzie nie powinni bo interesują się cudzym życiem żeby coś skomentować. Strasznie Wam ludzie współczuję głupoty.

    • ~ANET_36

      Aż mi Cię szkoda. Psychiatra i to w zamknięciu.
      Karmienie takie naturalne?
      Zastanówmy się więc.
      Nie będę porównywać do oddawania moczu bo to obrzydliwe.
      Ale już gazy…. Normalna rzecz. Potrafią przy zwłaszcza w ostrym zapaleniu jelit strasznie dokuczać. Widziałam takie przypadki u swoich pacjentów. Trzeba zrozumieć. Zwłaszcza, że ta przypadłość dokucza osobom w wieku emerytalnym. I taka starsza osoba ma biec w ustronne miejsce? Naturalnie niech sobie ulży. Może w autobusie? Już widzę Twoją minę.
      Inny przykład:
      Zapalenie skórne okołopachwinowe. Brak istotnych zmian skórnych (przynajmniej nie obrzydliwie). Ale bardzo bolesna w niektórych jednostkach chorobowych. Zalecenie: brak kontaktu z alergenami. Czyli żadnej odzieży ocierającej od pasa w dół. Kobieta założy spódnicę. A mężczyzna? Też potrzebuje odstresować się, wyjść do parku. To naturalne, że wyjdzie bez spodni. A że Tobie to nie odpowiada…. to odwróć wzrok i nie patrz.
      Osoby starsze nie brzydzą żylakami na nogach, obwisłymi pośladkami bo się z nimi nie obnoszą. Ale dlaczego. Przecież to naturalna zmiana ciała. Nic obrzydliwego. Ale widok 80-latki w mini i z dekoltem do pępka w kościele nie byłby zbyt powalający. Pan w tym samym wieku po amputacji nóg nie rozbiera się na publicznej plaży. Podobnie jak młode kobiety po mastektomii. A zakładam, że w domu te wszystkie osoby chodzą ubrane dość swobodnie.
      Naturalna jest potrzeba bliskości w związku. Nachodzi w różnych miejscach indukowana bodźcami zewnętrznymi. Celują tu zwłaszcza panowie. To może uzewnętrznijmy to na ławeczce na sopockim molo. A co! Jak komuś się nie podoba niech odwróci wzrok. Nie będę się narażać na traumę i tłumić naturalnych popędów. Prokreacja to też jeden z pierwotnych instynktów.
      A teraz ostatnie spostrzeżenie. Czysto estetyczne. Po ulicach chodzą rozebrane małolaty obojga płci. Niektóre przesadzają. To fakt. Tyle, że zmiany ciążowe u niektórych pań bardzo duże. I wiele z z nich zdecydowanie przegrywa z grawitacją. I szczerze mówić wolę oglądać małolaty z ładnymi biustami. Niż „dojarki” z żylastymi, sinymi i rozwleczonymi worami. A takie niestety najchętniej się obnażają. Przeciętne mamy radzą sobie zapewne dyskretniej. I one jakoś nie mają do nikogo pretensji.
      Pozdrawiam normalne mamuńcie. Karmcie do woli tak jak dotąd. Z głową : }

      • ~notalent

        Przede wszystkim widać od razu, że przemawia przez Ciebie nienawiść do drugiego człowieka. Jeśli jesteś lekarzem to pewnie poszłaś na medycynę jak większość – dla pewnej ciepłej, dobrze płatnej posadki gdzie nic już nie trzeba robić tylko zadzierać nocha. A jeśli jestes pielęgniarką to nie wiem naprawdę po co poszłaś na taki zawód skoro trzeba lubić ludzi, być empatycznym, szanować każdą kulturę, cudze odmienne zdanie a na dodatek kasy z tego nie ma.
        Sytuacja z mężczyzną, którą przytoczyłaś – nie uważasz, że to całkiem inna sprawa? Obnażanie się publiczne jest nielegalne! A karmienie piersią wręcz coraz bardziej wysławiane i wszędzie się mówi o tym aby kobiety się nie krępowały karmić. Ma to służyć temu aby przestały dla wygodny podawać chemię w proszku zwaną mlekiem modyfikowanym. Mówimy tutaj o PODAWANIU JEDYNEGO SŁUSZNEGO POŻYWIENIA DZIECKU – czyli gatunek ludzki – tak samo jak Ty! Heloł! Myślę, że tylko chory umysłowo człowiek może mieć takie skojarzenia jak Ty. Pewnie mamusia lub tatulek skrzywdzili w dzieciństwie. No cóż. Ziemia jest wypełniona wieloma freak’ami.
        Twoja wiedza medyczna pewnie zaczerpnięta z podręczników z lat 60 albo 70 haha.

  • ~Cina

    Odpowiedz

    Też jestem zdania, że skoro można karmić to i załatwiać inne fizjologiczne potrzeby. Sama jestem matką i irytuje mnie latająca z gołym cyckiem matka polka po parku. Albo jeszcze lepiej, ostatnio się prawie przewrociłam o taką mamuśkę co musiała wysunąć krzesło na środek dróżki w galerii handlowej, żeby móc spokojnie na środku wywalić cycka i pokazać każdemu przechodniemu że jest dumna matka dojna. Serio czy nie można się zakryć pieluchą? To jest takie trudne? Nie każdy ma ochotę patrzyć na karmienie. Ale MATKI zwłaszcza te świeże wymuszają całkiem dużo swoim świętym oburzeniem. Bo w końcu mają wózek w ręce to i mają moc i prawo by jeździć i przepychać się po innych ludziach. Kochana choć podoba mi się jak piszesz – fajne spostrzeżenia masz. Ale patrzysz z góry na innych rodziców, trochę pokory. Poczekaj jak będziesz miała ruchome dziecko, a nie w wózku podnosić oparcie że niby dzidzia już siedzi. Tak jestem matką, ciągam ze sobą wózek i potrafie powiedzieć przepraszam, żeby nikogo nim nie pobić przypadkiem.

    • ~notalent

      skoro porównujesz jedzenie do wypróżniania się to rozumiem że serwujesz swojemu dziecku jedzenie na toalecie i nie widzisz w tym nic złego? jak Twoje dziecko je coś w centrum handlowym to nakładasz mu szmate na głowę żeby nikt nie widział?
      „latająca z gołym cyckiem matka polka po parku” – ahahaha !!! gratuluje wyobraźni! jak chodzę codziennie po parkach i widuję około 5 mam karmiących piersią dziennie tak nigdy nie widziałam „latających z gołymi cyckami”, w ogóle nie widziałam piersi. Więcej widzę piersi u nie karmiących na ulicach.

    • ~notalent

      skoro porównujesz jedzenie do wypróżniania się to rozumiem że serwujesz swojemu dziecku jedzenie na toalecie i nie widzisz w tym nic złego? jak Twoje dziecko je coś w centrum handlowym to nakładasz mu szmate na głowę żeby nikt nie widział?
      „latająca z gołym cyckiem matka polka po parku” – ahahaha !!! gratuluje wyobraźni! jak chodzę codziennie po parkach i widuję około 5 mam karmiących piersią dziennie tak nigdy nie widziałam „latających z gołymi cyckami”, w ogóle nie widziałam piersi. Więcej widzę piersi u nie karmiących na ulicach.

    • Matka-Nie-Idealna

      Można się zakryć, pewnie. Nie siadam na środku parku, tudzież galerii handlowej z piersią na wierzchu, szukam ustronnego miejsca. Ale Twój sposób wypowiedzi o innych ludziach.. Nie podoba mi się.

    • ~ika

      a co to za spacer do galerii handlowej? ja chodziłam z dzieckiem do lasu lub parku a jak musiałam zrobić większe zakupy to dziecko zostawiałam z ojcem, fakt wtedy nie nie było galerii handlowych ale były domy handlowe i uważam że spacerowanie tam z dzieckiem to porażka, dziecko ma się dotlenić a nie przebywać wśród różnych zarazków. Dziwne,że wtedy dzieci tak nie chorowały i nie było tylu grubych młodych mamusiek jak teraz. Ja przez całodzienne spacery z dzieckiem wróciłam do formy w 3 miesiące

      • ~mamaAntosia

        Wiesz co mój teść i teściowa ( 72, 65) odpowiedzieli, kiedy wczoraj przy kawie zaczęliśmy ten temat? Że przeciwko są tylko stare dewoty, którym mąż już nie daje rady( mówiąc delikatnie). A teść żył w świeżo powojennych czasach ( np dokarmiał małych, głodnych niemców) , więc to człowiek który naprawdę ma zasady. Mówi, że nie ma piękniejszego widoku. Kobieta powinna być dumna co dała jej natura. A piersi są do karmienia.
        a jeśli kogoś to gorszy, to ma problemy sam ze sobą. 72 letni człowiek to powiedział, a teściowa potwierdziła. IWiesz co? Nie wyczuwam w tobie ani odrobiny ciepła… dosłownie ani krzty…

        • ~ika

          Ty się naucz czytać ze zrozumieniem. Czy ja gdziekolwiek napisałam,że jestem przeciwna karmieniu w miejscach publicznych? sama tak robiłam więc…. jak najbardziej jestem za….napisałam tylko,że jestem przeciwna chodzenia z dziećmi na spacer do galerii…Młoda jesteś więc wybaczam:)

        • ~Dorris

          heheh a ja znam Helenkę i Władzia co mają po 80 lat i mają odmienne zdanie… nie rozumiem czemu ma służyć ta polemika? że starszy to mądrzejszy, że więcej przeżył i widział to mądrzejszy? LITOŚCI!!!!

          a z tym ciepłem… heheh od Ciebie droga mamo Antosia tak bije, że aż od patrzenia oczy bolą! 🙂 (to był sarkazm oczywiście :P)

  • ~mami

    Odpowiedz

    Po to Bozia dała szyję,żeby sie odwrócić jak sie nie podoba widok karmiącej.A nie patrzec sie jak sroka w gnat!

    • ~Marta

      Wiele czynności jest naturalnych,to wyprożnianie i kopulacja też.To może kopuluj w msc-u publicznym

      • ~notalent

        jedzenie to chyba co innego jak kopulacja hmm?

        • ~Marta

          Też sytuacja intymna ,tak jak karmirnir niemowlaka piersia w msc pubilcznym

    • Matka-Nie-Idealna

      Najkrótsze i najlepsze podsumowanie 🙂

    • ~Dorris

      Bozia dała też wszystkim mózg, aby nim ruszyć w momencie kiedy dziecko trzeba nakarmić, a dookoła jest mnóstwo ludzi! Zdrowo myśląca kobieta szuka ustronnego miejsca i karmi dyskretnie…

  • ~alifia

    Odpowiedz

    mamaAntosia pobiegła w końcu nakarmić syna, zapewne do parku. Jak na młodą, karmiąca mamę chyba za dużo przesiaduje w necie, dlatego rozumiem juz koniecznośc karmienia dziecka w przelocie. Z przekory pozdrawiam karmiące i nie karmiące:)
    Aaaa, zamiast wylewac pomyje na osoby mające odmienne zdanie nie fajniej i bardziej po matczynemu, w każdej wolnej chwili poprzytulac sie do maleństwa? Niby nie chcesz sie stresować a jednak ten stres wyłazi z kazdego napisanego zdania. Polecasz innym terapie, może jednak pomyslisz o sobie? Pozdrawiam

    • ~Marta

      No nareszcie,też tak uważam.Pozdrawiam.

    • ~mamaAntosia

      MamaAntosia kocha swoje dziecko nad życie. Do parku nie pojdziemy bo dzisiaj zimno 🙂 Pomyje, wylewasz ty na matki karmiące. I ty masz kompleks, jesteś sztywna, bez poczucia humoru oraz z brakiem jakiegolwiek dystansu:) ale wiesz, co? Dam przykład mojemu dziecku i ustąpie. Ciesz się i dalej nawracaj karmiące mamy, ze źle i niegodnie postępują 🙂 Pozdrawiam
      ps. chyba jeszcze masz problemy z czytaniem, bo ja o terapii nie napisałam w żadnym moim komentarzu. Pozdrawiam serdecznie 🙂 i życzę udławienia się swoim jadem.

      • ~alifia

        🙂 problemów z „czytaniem” nigdy nie miałam, ale Ty ze zrozumieniem tekstu to już napewno. Gdzie potępiam niby matki karmiące? Miedzy karmieniem w miejscach publicznych a ekshibicjonizmem jest ogromna różnica, której najwidoczniej nie rozumiesz, no na to juz wpływu nie mam. Bardzo szybko i niegrzecznie oceniasz innych ludzi a to świadczy o niedojrzałości jeszcze. Oj droga mamo daleka droga jeszcze przed Tobą, rodzicielstwo uczy pokory. A jesli chodzi o poczucie humoru… zdziwisz się, ale Twoja napuszona postawa i tupanie na mnie nóżką rozbawiły mnie do łez. Połaskotaj Antosia od złej internetowej ciotki po piętce:) I nie stresuj sie tak mamo karmicielko. Nie uczono, że zestresowana mama ma złej jakości pokarm? nerwy udzielaja sie dziecku. Usmiechnij się:)

        • ~mamaAntosia

          a przeczytałaś, jak pisałam, że jeśli ogólnie kobiecie brak klasy, to jak ma karmić z klasą ? 🙂 I że nie mówiłam o wywalaniu piersi na wierzch tylko nakarmieniu dziecka kiedy tego potrzebuje, w wy wszystkie na nas naskoczyłyście, że to to samo co odlewanie się pod murem… A ja walczyłam o karmienie piersią, bo nie było mi akurat łatwo…a można karmić tak, by nikomu nie przeszkadzało:)
          Po prostu zrozumcie mamy trochę starszej daty, że czasy się zmieniają… I będą się zmieniać:). Antoś serdecznie pozdrawia, Uśmiecham się cały czas bo mój syn próbuje pożreć własną stopę 🙂

          I nie istnieje coś takiego jak złej jakości pokarm:)

          • ~alifia

            Zle to ujełam, chodziło mi o to, że pokarm zestresowanej matki nie słuzy niemowlęciu:
            Czy tylko dieta matki wpływa na wystąpienie u dziecka alergii pokarmowej i kolki?
            – Dolegliwości te mają także związek ze stanem emocjonalnym matki: jeśli z jakiegoś powodu nie czuje się ona szczęśliwa, jest stale zdenerwowana – dziecko to odbiera i również odczuwa dyskomfort objawiający się kolkami. Wreszcie, jeśli w okresie ciąży kobieta bardzo źle się czuła, a ciąża była zagrożona lub poród miał ciężki przebieg, jest prawdopodobne, że wspomniana dolegliwość wystąpi u dziecka. Lęk matki wpisał się w limbiczną, pierwotną, część mózgu dziecka; kolki mogą być tego wyrazem. Ich wystąpieniu sprzyja także brak czułości i bliskości ze strony rodziców.

          • ~mamaAntosia

            i po raz pierwszy się z tobą zgodzę :). Ja jestem osobą z reguły uśmiechniętą, a synek jej wychowywany w duchu bezgranicznej miłości, więc spokojnie 🙂

  • ~julia

    Odpowiedz

    witaj,
    sama byłam matką karmiąca(byłam bo potomek ma już 4 lata i cyca od dawna nie ssie),i jestem jak najbardziej za!Karmmy nasze pociechy piersią,karmmy je wszędzie jeśli jest taka potrzeba ALE właśnie jest ALE!
    można ten moment zorganizować tak aby ta cudowna chwila nie była widowiskiem!można się nieco odwrócić,można usiąść na ławeczce z boku.można nieco nakryć pierś pieluszką,można wiele wiele znaleźć sposobów na to aby nie wywalać cyca na wierzch i oczami sprawdzać czy aby napewno wszyscy panowie w okolicy podziwiają nabrzmiałe i pełne piersi:) choć wiem wiem toż to sama natura:)ale nie wszyscy są ciekawi tejże natury.jak również puszczania bąków równie naturalnych:)
    karmmy naszych milusińskich piersią! w miejscu publicznym też!ale nie zapominajmy przy tym,że nie wszyscy chcą oglądać nasze piękne biusty!bo nasze piękne nieogolone nogi też są naturalne i niemowlęciu nie przeszkadzają ale np klientom w galerii handlowej…?
    pozdrawiam

  • ~anetaluksik

    Odpowiedz

    jestem za, karmiłam piersią, uważam to za normalne i naturalne i popieram Twoje zdanie, że wywalone cycki na witrynach kioskowych nikogo nie peszą, a widok matki karmiącej jest oburzający, Matko ! co za kraj ! co za ludzie !

  • ~Nuta

    Odpowiedz

    Sama jestem mamą z perspektywy czasu nie zdarzyło mi się karmić w miejscu publicznym. Jak miałam załatwić coś w miejscu publicznym to zawsze przed wyjściem nakarmiłam syna, szybko załatwiałam to co miałam i wracałam do domu na kolejne karmienie. Karmiłam dziecko do 6 miesiąca z tym że od 4 miesiąca zaczęłam wprowadzać do diety synka inne pokarmy. Jak widzę młodą mamę która karmi w miejscu publicznym dziecko do 6 miesiąca życia i robi to w sposób dyskretny to znaczy ma bluzkę i biustonosz, które rozpinają się w dogodny sposób by pierś nie była widoczna to nie mam nic przeciwko. Są jednak przypadki kiedy mówię stanowcze NIE np: ostatnio byłam z mężem i synem na pizzy siedzimy sobie czekamy na pizze godziny największego ruchu więc w lokalu było mnóstwo osób. Obok przy stoliku siedziało małżeństwo z dzieckiem na oko w wieku mojego syna też 3 latkiem. Dziecko po zjedzonym obiedzie chciało od mamy cycka po czym kobieta wyjęła swoją pierś w całej okazałości i dała dziecku. Szczerze jak dla mnie i męża było to po prostu niesmaczne zachowanie. Widok 3 latka karmionego piersią i to stojącego na własnych nogach naprawdę dziwne. Reakcja innych w lokalu była dość jednoznaczna to znaczy. Przy jednym ze stolików w pobliżu siedziały 3 panie pijące kawę i czekające na posiłki na oko 35-40 lat. Gdy zobaczyły chłopca 3 lata karmionego piersią zaczęły głośno komentować zachowanie „Matki Polki”.
    Wiem, że są rożne teorie do kiedy należy karmić piersią ale nie wyobrażam sobie karmić dziecka piersią do 3 roku życia.

    • ~tofog1

      Nie ma czegoś takiego jaki „wiek, do którego powinno się karmić piersią”. Jeżeli ta mama daje radę karmić tak długo, to tylko wyrazy podziwu dla niej. Ja skapitulowałam w 14-tym miesięcy życia mojego syna. Fizycznie nie dawałam rady. Poza tym wróciłam wtedy do pracy, a to utrudniało sprawę (nie mogłam już patrzeć na laktator!). Gdybym jednak mogła, to bym go karmiła dalej, bo to jedna z najcenniejszych rzeczy, jakie matka może dać swojemu dziecku. Zupełnie nie rozumiem dlaczego widok karmionego piersią trzylatka bardziej razi, niż widok karmionego piersią dziecka sześciomiesięcznego. Nie raz karmiłam syna w miejscach publicznych, gdy już samodzielnie chodził. Nie widzę w tym nic złego. Przeciwnie – cieszę się, że żyję w wolnym kraju i mogę nakarmić dziecko mlekiem z piersi gdzie chcę i kiedy chcę. Jeżeli ten widok razi innych, to jest ich problem, bo to oni nie potrafią się odnaleźć w rzeczywistości. To oni powinni pracować nad sobą, żeby to zmienić i żeby nam wszystkim żyło się dzięki temu lepiej. Mi się nie podoba wiele z tego, co obserwuję na co dzień, ale jakoś z tym żyję i jeżeli nikomu się przez to krzywda nie dzieje, to nie czuję potrzeby demonstrowania swojej opinii.

      • ~hell

        W wieku 3 lat w mleku matki nie ma nic cennego dla dziecka. To tylko wynaturzenie.

        • ~Ja

          I tu bzdura. Poczytaj trochę.

          • ~hell

            Czytałam, i literatura medyczna, nie pseudo, medyczna wypowiada się jednoznacznie.

  • ~Misia

    Odpowiedz

    Zupełnie rozumiem że trzeba nakarmić dziecko i to czasem w miejscu publicznym i nie mam nic przeciwko temu. Ale nie rozumiem dlaczego niektóre kobiety muszą to robić w taki ostentacyjny sposób (co się tylko da na wierzchu). Nie krępują się wśród obcych ludzi? Podkreślę jeszcze że jestem kobietą, nie mam dzieci, ale nie przeszkadza mi karmienie w miejscach publicznych, nawet z całymi cyckami na wierzchu 😉 zastanawiam się tylko nad bezwstydnością niektórych pań.

  • ~Dorris

    Odpowiedz

    Zgadzam się z większością komentarzy czyli karmcie drogie mamy w miejscach publicznych, ale bez obnażania piersi!!! Z pomocą aktywnym karmiącym przychodzą pojawiające się na rynku – jak grzyby po deszczu – gadżety i stroje ułatwiające zabiegi przed i po karmieniu. Dodam, że sama byłam przez rok mamą karmiącą i nigdy w życiu w miejscu publicznym nie epatowałam swoim nagim biustem (w ogóle karmić w mp zdarzyło mi się może ze 2 razy, szczerze mówiąc wolę dać dziecku spokój i komfort dla nas dwoje niż karmić dziecko w warunkach ekstremalnych). Niestety co niektóre mamuśki zachowują się wręcz nieprzyzwoicie. Nie raz miała okazję takie sytuacje zobaczyć, m.in panią, która w przychodni wyciągnęła pierś zawołała swoje 2 letnie dziecko, aby coś zjadło, po 2-3 min dziecku jedzenie się znudziło, więc znów zaczęło biegać po korytarzu, a mamuśka z wyciągniętym cyckiem czekała na dziecko komentując to słowami: „Choć tu zjedz, bo później nie będę miała czasu cię nakarmić” LITOŚCI KOBIETY! Domagacie się szacunku, to zacznijcie same szanować innych, a nie będzie problemu..!
    Karmienie dziecka jest czymś wspaniałym dla mamy i dzieciątka, dla całej reszty jest to całkiem zwyczajna sprawa, jesteś ssakiem, masz cycka, dajesz mleko, młode ssie. I przekonanie, że z tego powodu jest się jakimś 8 cudem świata i każdy powinien to zobaczyć jest chore. Wasz wybór, ale nie oczekujcie samym pozytywnych opinii i tego, że każdy będzie wam przyklaskiwał. Każdy człowiek ma prawo do swojego zdania i choćbyście nie wiem jakie akcje wymyślały i tak nie zmienicie myślenia społeczeństwa… zamiast tego lepiej uświadamiać matki czym grozi palenie papierosów i picie alkoholu podczas karmienia, bo niestety ale coraz więcej widzę takich „inteligentnych” mamusiek!!!
    I tak na koniec przeczytałam wszystkie komentarze poniżej i śmiem twierdzić, że największy jad wychodzi z ust mamusiek karmiących niż od ludzi, którzy szanują karmienie piersią publicznie, ale nie podoba im się widok roznegliżowanej piersi. Same sobie przysparzacie wrogów drogie mamuśki…

  • ~Mada

    Odpowiedz

    Nie lubię publicznego karmienia piersią. Nigdy nie lubiłam. W naszej kulturze nie ma takiej tradycji. Żeby nie było nieporozumień- są możliwości dyskretnego karmienia cyckiem w miejscu publicznym- specjalne biustonosze dla matek karmiących, rozpinane bluzki… Nie akceptuję terroru w żadnej postaci, także terroru gołych cycków karmicielek! Dodam tylko,że też mam dzieci i sama myśl o publicznym obnażeniu piersi zawsze była mi obrzydliwa. Dla mnie to ekshibicjonizm. Ale oczywiście każdy ma prawo do własnych poglądów i wyboru zachowania, tylko nie ma prawa sie obrażać z powodu czyjejś dezaprobaty, ponieważ KAŻDY ma prawo do prywatnych poglądów. Pozdrawiam.

    • Matka-Nie-Idealna

      Racja. Nie mówię o ekshibicjoniźmie, tylko dyskretnym karmieniu. Nie jest łatwo wywalić mleczarnię na wierzch, gdy obok przechodzi akurat przystojny brunet, ale cóż zrobić, gdy dziecko chce..

  • ~MalaMi

    Odpowiedz

    Witam,
    Sama byłam matką karmiącą. Mniej więcej do 7 miesiąca karmiłam dziecko piersią(choć nie tylko). Owszem nie mam nic przeciwko karmieniu w miejscu publicznym, zresztą większość matek robi to w bardzo dyskretny sposób. Sama będąc po szczepieniach w przychodni z malutkim dzieckiem byłam zmuszona do karmienia go piersią w miejscu publicznym. Ale zawsze starałam się robić to dyskretnie. I to już nawet nie chodzi o ludzi którzy byli obok(w przeważającej większości młode matki), ale raczej o mój komfort psychiczny i niechęć do obnażania się. W innym przypadku( czy na spacerze czy zakupach) raczej nie karmiłam dziecka. Starałam się tak zorganizować dzień i wyjście żeby było pomiędzy karmieniami. Po prostu lepiej i bardziej komfortowo czułam się karmiąc w domu, mając spokój, w ulubionym fotelu czy na łóżku. Po prostu tak było i wygodniej i mniej stresująco i dla mnie i dla dziecka. Jednak rozumiem, że jeżeli jest taka potrzeba to należy nakarmić dziecko a nie pędzić z zestresowanym i płaczącym maluchem w wózku przez pół miasta, samej przy tym przyprawiając się o zawał serca.
    Co do karmienia 2 a nawet 3 latków w miejscach publicznych(i generalnie, chociaż WHO zaleca karmić do 2 roku życia) to uważam to za problem matki, która nie może i nie chce pogodzić się z tym, że dziecko już nie potrzebuje karmienia i rośnie, nie jest to już niemowlak. Ja osobiście sobie nie wyobrażam karmić mojego 3 letniego dziecka piersią.

  • ~Iv

    Odpowiedz

    Jestem za karmieniem piersią ale dyskretnie. Można przecież tetrą się zakryć. Nie mam najmniejszej ochoty oglądać czyichś cycek, nie życzę sobie aby mój mąż coś takiego widział i moje dziecko. I mam już po dziurki w nosie zezwierzęcenia i uprzedmiotowienia nagości kobiet we wszelkiego rodzaju reklamach i nie rozumiem dlaczego niektórzy uważają, że aby przyciągnąć uwagę do jakiegoś filmu to musi latać goła aktorka.

  • ~Angela

    Odpowiedz

    Idąc tropem tych wszystkich wielce protestujących mamusiek z racji problemów z karmieniem w miejscach publicznych, do akcji powinny ruszyć też mamy butelkowe z hasłem: „butelkowe na ulice wyjść gotowe”, w końcu przecież też są piętnowane przez środowisko mam karmiących piersią! Nie raz spotkałam z nieprzyzwoitymi komentarzami w ich kierunku. A ostatnio byłam świadkiem sytuacji, gdzie to pewna kobieta do mojej koleżanki karmiącej dziecko z butelki z zażenowaniem powiedziała: „jak można truć dziecko paszą modyfikowaną???” no ale widać, które środowisko jest mądrzejsze i nie wdaje się w wojnę dyskusyjną z innymi ludźmi.
    I tak jak ktoś wyżej słusznie zauważył lepiej zająć się prawdziwymi problemami związanymi z karmieniem piersią choćby walką z uzależnieniami podczas karmienia, bo takich kobiet wciąż przybywa, a temat jest zamiatany pod dywan….

    • ~mamaAntosia

      Ja nie piję, nie palę ( nawet przez myśl mi to nie przeszło). jestem na diecie bez mlecznej, bo syn ma skazę białkową. I nic nie mam do mam karmiących mm. To jej wybór, jej dziecko i sama wie co jest dla niego najlepsze. Nas mam karmiących piersią ewentualnie może denerwować ” bo ja nie miałam pokarmu, mój pokarm był małowartościowy, lub dziecko się nie najadało.” bo to jest nie prawdą. Niech będzie szczera w tym co robi i niech na siłe nie szuka usprawiedliwienia dla karmienia butelką. Też jestem zdania, że jesli matka nie jest wstanie zrezygnować np, z niektórych produktów z powodu alergii dziecka, i dziecko płacze nadal, to lepiej przestać męczyć dziecko i siebie i zacząć karmić butelką. Tak samo z mega kolkami… są mleka modyfikowane, które pomagają. I nie mówię o piciu czy paleniu w okresie karmienia piersią, czy nawet butelką, (bo wtedy matka również jest przy dziecku) jest dla mnie kompletnie nie do pomyślenia i mnie przeraża… i Ludzie, dajmy już spokój. Tacy, Polacy jesteśmy, ze żaden drugiemu nie przepuści 🙂 a tu chodzi o malutkie dzieci.

      • ~Angela

        Szczerze? ja nie wtrącam nosa w to co ktoś robi, chce karmić piersią niech karmi, chce mm też nie mam nic przeciwko. Irytują mnie tylko próby wmawiania, że publicznie z wywalonym cycem jest wspaniałe i naturalne, a ktoś kto ma odmienne zdanie nie powinien mieć w ogóle dzieci! No ludzie kochani! Nie ma czegoś takiego, że ma być tak jak ja chce! bo nigdy tak nie będzie. I niektóre mamuśki powinny się z tym pogodzić. Zawsze będą zwolennicy i przeciwnicy i nic na to nie poradzimy. A chamskimi komentarzami nic nie wskóramy, a jedynie pogłębimy wrogość.
        Chcemy żeby żyło nam się lepiej, to nie utrudniajmy życia komuś innemu.

        A odnośnie używek, nie miałam tu na myśli Pani, tylko te, które takowych czynów się dopuszczają, a jest ich coraz więcej. Obraz palącej matki, która za chwilę przystawia swoje dziecko do piersi jest przerażający i tym promujący KP powinni się zająć… częto takie kobiety potrzebują pomocy i wsparcia, bo same nie potrafią wyjść z nałogu, pomóżmy innym, a nie dbajmy tylko o swoje pupy (w tym przypadku cycki). Jak dla mnie ważniejsze jest nawrócenie kobiet od używek niż od opinii na temat wywalania publicznie cycków…

  • ~agg

    Odpowiedz

    ja jestem za karmieniem. To normalna rzecz. Tak jak wysadzanie dzieci na siku pod krzakiem. Musi i już, przecież nie zrozumie, że mama się wstydzi.
    Ale jestem też za tym, żeby to robić w miarę dyskretnie – jak nie ma jak inaczej,bo sytuacja nagła to ok, rozumiem, ale jak idę na spacer i wiem, że trzeba karmić to jakaś bluzkę rozpinaną, biustonosz specjalny.
    Poza tym karmienie do roku to chyba maks. Potem to już tak dziwnie. Dla mnie przynajmniej.

  • ~Angela

    Odpowiedz

    Pozwoliłam sobie zajrzeć na stronę FB mamusiek piersiowych protestujących i mam niezłą bekę z oburzenia odnośnie zgłaszanych zdjęć facebookowi haha 😀 pewnie ktoś specjalnie to robi, a później czyta jak się spinacie i ma jeszcze lepszą bekę niż ja!!! hahahah 😀
    Mamuśki kochane poluzujcie warkocze! 😀

  • ~Edzik

    Odpowiedz

    Fajnie napisane, uśmiałam się po pachy!
    Zwłaszcza z tym listonoszem i gołymi balonami, bo właśnie stukał gość do drzwi a ja z wywalonym bufetem…
    Nieźle,
    jestem ZA aczkolwiek się jeszcze nie odważyłam
    ale w geście ZA
    spróbuję następnym razem 🙂

  • ~vbenita

    Odpowiedz

    Jak sobie radziła w takim razie moja mama, bo nie słyszałam, aby musiała karmić nas, wywalając biust w miejscu publicznym. Jak sobie radziły inne karmiące, bo też nie widziałam (będąc już dorosłą), aby karmienie w miejscu publicznym było nagminne. Może nie byłyśmy głodne wcale? Może inne dzieci też nie były?

    • Matka-Nie-Idealna

      Pewnie, że można sobie poradzić. Tylko co ja mam zrobić w momencie, gdy dziecko sopranem informuje o tym, że jest głodne? Kebaba mam kupić?

      • ~mamaAntosia

        AAa… 😀 i Dlatego cie uwielbiam!

      • ~vbenita

        Marta, podzielam twój punkt widzenia.

      • ~vbenita

        A cóż to za prostacka odpowiedź?????

    • ~tofog1

      W czasach, gdy nasze mamy miały małe dzieci mocno promowano karmienie butelką – matek karmiących piersią było więc znacznie mniej.
      Co to za pytanie „jak sobie radzą”? Radzić sobie można w różny sposób, nie zawsze przyjemny, wygodny, znośny. Co z tego, że ktoś sobie radzi, jak się męczy. Po 14 miesiącach spędzonych z dzieckiem w domu mam taką refleksję – najlepiej, jak matka siedzi z takim małym dzieckiem w domu, bo tylko wtedy może bez problemów zaspokoić wszystkie jego potrzeby. A co z mamami, które chcą żyć aktywnie i nie rezygnować z wolności? Jest u nas jeszcze dużo do zrobienia, żeby rodzice z małymi dziećmi w miejscach publicznych mogli czuć się swobodnie i nie musieli się martwić przed wyjściem z domu w jaki sposób, gdzie i w jakich warunkach zaspokoją podstawowe potrzeby swoich dzieci.

      • ~vbenita

        Nie wiem ile masz lat, ale ja znacznie więcej, więc teoria o promowaniu karmienia butelką w tamtym czasie nie miała miejsca z błahego powodu, mleka w proszku nie było, a jeśli już to trudno go było zdobyć. Dlatego też, kobiety karmiły głównie piersią a później krowim mlekiem. Moja matka miała 6 m-cy urlopu macierzyńskiego jeśli dodała do tego urlop wypoczynkowy. Dziwne to pojęcie, że nagle mamusiom przypomina się wolność kiedy na świat przychodzi dziecko. Latanie w miejscach publicznych z wystawionym biustem do karmienia to moda, i doprawdy nie rozumiem, że mamusiom przypomina się wolność, kiedy decydują się na dzieci.

        • ~Dorris

          no właśnie zastanawiające jest to, że mamusiom wolność się przypomina, kiedy decydują się na dzieci… heheh najwidoczniej tym mamuśkom brak już argumentów. Co do wyobraźni też mam wątpliwości…

  • ~ciotka klotka

    Odpowiedz

    A propos karmienia piersią: leżę z córką trzeci dzień na położnictwie, nawał pokarmu, więc dziecko non stop przy piersi. Nagle wchodzi ksiądz z Najświętszym Sakramentem, ja zasłaniam się desperacko, a wielebny (nawiasem mówiąc dość bliski znajomy) na to: „Nie krępuj się, w końcu Maryja też karmiła Jezusa piersią!” Taki poziom tolerancji, w dodatku u księdza, zszokował mnie kompletnie.

  • ~Dorota z Maminkowa

    Odpowiedz

    Ja tam nie mam oporów, karmię już drugie dziecko piersią, karmię, gdzie muszę i nigdy nikt mi niczego przykrego nie powiedział, a nawet miłe uśmiechy i rozczulenia widziałam. Dla mnie pierś karmiącej matki jest całkowicie aseksualna i niech się wstydzi ten, kto widzi, jeśli myśli ma przy tym erotyczne. Ja przecież karmię moje młode.
    Dla mnie matka z dzieckiem przy piersi to jest obrazek piękny i ckliwy. Nic mnie w tym nie gorszy, nie oburza, nie podnieca. Jestem za karmieniem i przeciw tym, którzy coś, co naturalne chcą potępiać.

    • ~Marta

      Sorry ale suka i kocica tez tak karmi swoje mlode,

      • ~mamaAntosia

        Tak! Bo tak, jak my są ssakami! A ich cycki nie ukazują się w reklamach! Kobieto nie masz racji i w okropny sposób próbujesz narzucić swoje zdanie. A w podobnych komentarzach pokazujesz jaką jesteś ” niezadowoloną ” kobietą :). Polecałabym randkę w przystojnym brunetem.

      • ~Dorota z Maminkowa

        Zgadzam się z Tobą. Podobnie jak one jesteśmy zwierzętami, ssakami i żywimy się mlekiem swych matek, piersi zaś dała nam natura nie tylko u uciesze oczu, ale przede wszystkim po to, aby wykarmić potomstwo. Nie wiem, jak można być kobietą i mieć takie problemy ze swoją naturą, wstydzić się swojego ciała i uważać, że jest coś złego czy oburzającego w kobiecej piersi, szczególnie, gdy służy karmieniu.

        • ~Marta

          Absolutnie nie wstydzę się swojego biustu- jest ok.Nie mam problemów ze swoją naturą I nie ma nic zlego czy oburzającego w kobiecej piersi.Ale parcie za wszelką cenę do ekshibicjonizmu w msc-ch publicznych,odbieram jako terror karmiących mamusiek .

        • ~hell

          Błąd, sutki wystarczą do karmienia 🙂 Właściwie nie wiadomo dlaczego kobiece tak się rozrosły nie ma to nic wspólnego z karmieniem , zwróć uwagę że inne ssaki karmiące nie mają „biustu”. Jedna z najpopularniejszych teorii twierdzi że biust w kształcie jaki mają kobiety to w 100% wabik seksualny i nic innego. Proponuje poczytać w temacie, całkiem ciekawym 🙂 To trochę obala argumet że piersi są tylko do karmienia bo nie są. Nie jest to nawet ich podstawowa funkcja.

    • ~vbenita

      I dobrze, że cię nie podnieca i jest dla ciebie aseksualna pierś kobiety:)))

  • ~Pat

    Odpowiedz

    Ja mieszkam w Norwegii, i karmie piersią gdzie chce i jak chce i nikt nawet uwagi na to nie zwraca, bo tam to norma ze dzieci mają mieć tylko cycka do 6miesiaca, wszędzie są miejsca gdzie można dziecię przewijać a czasami i nawet wygodne duże fotel w specjalnym pokoju do karmienia i przewijania, ale ostatnio byłam w ikea, małej zachciało sie jeść wiec rozsiadlam sie na najbliżej stojącej sofie i zaczęłam tankować moje dziecię,i jakoś nikt nic nie komentował,nie patrzył z pod oka było to czymś naturalnym. Więc Polska to kraj zacofany i nie można sie dziwić ze dzieci nie ma komu rodzic jak ciaza to w Polsce choroba,porod to upokorzenie dla kobiety, a dziecko potem to zbędny balast,i wszędzie nie miło widziany,bo sra,sika płacze i brudzi wszystko wokół.

    • ~mamaAntosia

      No smutno mi przyznać, ale masz rację… I naprawdę ciężko walczyć z otoczeniem i nawet najbliższymi, żeby było normalnie…

    • ~vbenita

      W Norwegii również opróżniają zawartość nosa i płuc bezpośrednio na ulicę, nie wspomnę o głośnym odbijaniu się i puszczaniu bąków w miejscach publicznych. Ale wg Ciebie to pewnie też nowoczesność:)) Nie waż się nawet porównywać kultury Polaków z brakiem kultury Norwegów.

  • ~Etna

    Odpowiedz

    Dziewczyny, przyznam, że irytuje mnie wasz pogląd na publiczne karmienie. Jaki jest problem z oglądaniem piersi karmiącej dziecko? Moim zdaniem powinniśmy popatrzeć na sprawę z drugiej strony: krytykując publiczne karmienie, zniechęcacie i tak już wyrodne matki, które ubolewają nad faktem, iż są uwiązane przez karmienie, nie mogą robić, czego chcą, pić alkoholu (choć i tak część karmiących chleje i głęboko ma rozwój psychiczny dziecka), ganiać na imprezy etc. Odchodzimy od natury w zastraszającym tempie. Jeśli matka ma karmić przez 6 miesięcy, to uważa to za wyczyn. Natomiast dziecko przeważnie samo odstawia pierś w odpowiednim momencie. Poza tym matki nie mają pojęcia dlaczego karmienie jest tak ważne, bo czytają durne fora internetowe i opinie zbieraniny krzykaczy, zamiast odnieść się do literatury. Po przeczytaniu porządnej książki o karmieniu żadna z was nie powinna ośmielać się sprzeciwiać publicznemu ssaniu piersi przez maluchy. Karmienie to najlepsze , co możesz dać, to zapaćkany obowiązek każdej matki, które uważa, że kocha swoje dziecko. Dla mnie nie ma sensownych wytłumaczeń, żeby nie karmić piersią.
    Pozdrawiam

    • ~Awika

      Pozwolę sobie wtrącić odnośnie Twojego ostatniego zdania. Synek ma 7 m-cy. Od początku byłam pewna, że będę karmiła piersią. I tak też zaczęłam. Już po kilku tygodniach u Małego pojawiły się zmiany skórne oraz biegunki (dziś wiem, że wskazywały alergię). Zaczęłam „bawić się” dietą. Gdy Mały miał 3 m-ce wylądowałam u alergologa. Kazała natychmiast odstawić pierś i przejść na mieszankę mlekozastępczą. Wyszłam od niej z płaczem. Pobiegłam do mojej pediatry. Usłyszałam, że jeżeli mam siłę utrzymywać dietę, to będzie trzymać za mnie kciuki. Zaznaczam, że jadłam gotowanego indyka, wafle ryżowe, pieczone udka z kaczki i pieczone ziemniaczki (bez przypraw). Piłam tylko wodę. Super – w 4 tygodnie wyglądałam o niebo lepiej niż przed ciążą (kilka kilo mniej…). Wysypki u Małego ustały. Niestety, to mój organizm nie wytrzymał: włosy zaczęły wypadać mi garściami, pojawiły się zawroty głowy, nie miałam siły wstać z łóżka. Strasznie przeżyłam przejście na preparat mlekozastępczy. Naprawdę wiele bym dała, żeby móc karmić syna piersią przynajmniej przez te pierwsze 12 m-cy… Teraz nasza pediatra powtarza mi, jak to mnie wspomina za każdym razem, gdy przychodzą do niej matki noworodków z prośbą, by pod byle pretekstem przepisać im preparat mlekozastępczy… Tyle zostało z moich dobrych chęci…
      A w temacie: nie mam nic przeciwko barom mlecznym czynnym całą dobę i w każdym miejscu.
      Pozdrawiam:)

    • ~Angela

      Ale przecież nikt tu nie deprecjonuje karmienia piersią publicznie!! Jak widać po komentarzach większość jest ZA z tym, żeby kobiety karmiące nie wywalały swoich piersi na widok innym ludziom, bo nie każdy ma ochotę oglądać cudze cycki, tym bardziej, że nie wszystkie są ładne i kształtne!! Nie podoba mi się również nagość z którą ma się styczność w tv, gazetach czy internecie… ale jeśli mam być szczera to wolę oglądać kształtne i jędrne piersi niż obwisłe z powyciąganymi sutkami piersi kobiety karmiącej….

      I denerwuje mnie to porównywanie do kotków, piesków czy innych ssaków, litości ludzie! jesteśmy gatunkiem ludzkim, który różni się znacząco od zwierząt, więc po co porównywać? A skoro tak ochoczo mamy brać przykład ze zwierząt, bo taka natura ssaków, to może zacznijmy chodzić nago, srajmy za przeproszeniem na chodniku, wyrzućmy wszystkie sztućce i kopulujmy się wszędzie tam gdzie nam przyjdzie ochota…! Mało tego skoro natura ma nam być bliska, to ródźmy tylko naturalnie, mimo, że dziecko może być owinięte pępowiną – przecież CC też nie jest naturalnym sposobem rodzenia dzieci. Przestańmy korzystać z In Vitro – sztucznego zapłodnienia itp itd

      I na koniec prośba do tych wszystkich zagorzałych przeciwniczek mm! nigdy nie miałaś problemów z laktacją, nigdy nie karmiłaś mm, nigdy nie przechodziłaś piekła związanego z karmieniem – to się nie wypowiadaj w tym temacie i nie zarzucaj innej matce, że jest gorsza, leniwa i z braku chęci nie ma pokarmu!
      Z niektórych mamusiek piersiowych, aż wylewa się hipokryzja! Ogłasza wszem i wobec, że nie ma nic przeciwko mm, szanuje wybór innej matki, ale tylko pojawi się jakieś zdjęcie na fb krytykujące ten sposób karmienia np mm to biała śmierć to wszystkie nagle ochoczo lajkują, no to jak to w końcu jest???

      nooo to się rozpisałam teraz 🙂

      • ~vbenita

        Cóż tu napisać? Brawo!

      • ~Dorris

        Podpisuję się obiema rękami i nogami! 🙂 nic dodać nic ująć 🙂

    • ~hell

      Dla Ciebie nie ma na szzęście to tylko Twoje, ogólnie mało ważne zdanie.

  • ~Angela

    Odpowiedz

    Ledwo wczoraj wstawiłam tutaj komentarz chwilę później znalazł się już na stronie cyce na ulice z obelgami w moim kierunku heheheh zachowanie poniżej krytyki, no ale czego można się było po Was spodziewać???? Takim właśnie zachowaniem same sobie wystawiacie opinię!

    Jedyne co Wam w życiu wyszło i wychodzi to karmienie i obrażanie, do reszty mam niestety wątpliwości…
    Nie chcę nikogo obrażać, ale w przypadku niektórych pań potwierdza się to co już nie raz miałam okazję przeczytać: Bozia w mleczarnię zaopatrzyła, tylko szkoda, że o mózgu zapomniała 🙂
    oho teraz to pewnie będzie się działo… IDĘ PO POPCORN 🙂

    ps polecam wizytę u okulisty! napisałam poluzujcie warkocze, a nie krocze! A dla zaspokojenia ciekawości jednej z Pań, z moim kroczem jest wszystko ok mimo, że urodziłam dwoje dzieci, Wam jednie mogę współczuć…

    • ~CYCE NA ULICE

      A kto pANIĄ obraził? Bo nie mogę tego znaleźć… Podeszłyśmy raczej do tego ze śmiechem 🙂 Oczekiwała pani płaczu ? hmm… kto nie wierzy, niech sam zajrzy.
      Pozdrawiamy Panią serdecznie FB CYCE NA ULICE.

      • ~Angela

        a teraz to wszystko obrócone w formie żartu heheh 😀 spoko! ja już stąd zmykam, bo tylko mądry człowiek wie kiedy odpuścić, a Wy kochane spinajcie się dalej 😀

        ps w temacie siedziałam 2 razy ponad rok, więc trochę wiem o karmieniu piersią. Później przeszłam na mm 🙂
        Ja również serdecznie pozdrawiam 🙂

    • ~Dorris

      Angela popłakałam się ze śmiechu! hahaha 😀
      LUBIĘ TO!!! 😀

    • Matka-Nie-Idealna

      Jeśli uważasz, że ktoś Cię obraził na tym forum, proszę o zgłoszenie.

      • ~Angela

        Mamo nie idealna nie będę nic zgłaszać, bo w przeciwieństwie do tamtych spiętych mamusiek gdzieś mam to co myślą na mój temat… Mam niezły ubaw z ich komentarzy 🙂

        Weszłam ostatni raz na grupę cyce na ulice i to co tam przeczytałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania! Jak można pisać, że lepiej jak mama paląca karmi piersią i daje mu przeciwciała itd… niż jak ma karmić mm i pozbawiać go tej ochrony. Co za ciemnogród!!! nie no niech matki karmiące zaczną jeszcze pić i ćpać, przecież ważniejsze są przeciwciała!! Takie wpisy publiczne nie powinny mieć miejsca, bo robicie z matek idiotki! Już właśnie dzięki takim „mądrym” spostrzeżeniom 6 m-czne dziecko nie żyje, bo ktoś powiedział, że eko żywienie jest takie wspaniałe i zdrowe…
        Bardzo jestem ciekawa tej sprawy, w końcu jakby nie było eko żywienie takich niemowląt to głównie karmienie piersią….

        I tak na koniec nie dziwię się, że matki opuszczają waszą grupę i nie chcą się do niej dołączać! Nie dość, że można tam przeczytać same brednie, to jeszcze pełno obleg w kierunku innych ludzi! Może czas w końcu zająć się tym, co jest założeniem waszej grupy, a nie obrażaniem innych ludzi??? Dobrze, że są inne normalne grupy odnośnie karmienia piersią, w których panują zasady i wzajemny szacunek…

        • ~mamaAntosia

          Wiesz, ludzie sami tam wejdą i zobaczą, że mówisz nieprawdę. Dlatego jest ogólnie dostępna… Ale już nawet nie chodzi o to.. Daj sobie spokój kobieto w Święta, bo aż ręce opadają.
          Ja ci życzę spokojnych, radosnych Świąt z rodziną. I zakończmy tą bezskuteczną dyskusję i zajmijmy się tym co powinno być dla nas teraz najważniejsze. Jeszcze raz, Wesołych Świąt.

  • ~mama Igi

    Odpowiedz

    Ja córeczkę karmiłam do 12 miesiąca, niestety sama zrezygnowała. Nie chciała już ciągnąc to na siłę jej nie dawałam. karmiłam kilka razy w miejscu publicznym, zawsze starając się przykryć co trzeba. W galeriach szukałam pokoju dla „matki z dzieckiem”. Przez pierwsze 4 miesiące życia córeczki jeździłam na studia a mąż z nią zawsze ze mną. Karmiłam w salach wykładowych i przewijałam na katedrze:).
    Wszystko można sobie zorganizować tak aby nie krępować innych.
    Niech Hanusia je na zdrowie, moja Iga też butelki nie tolerowała i mama była do jej dyspozycji.

    • ~Angela

      i tu padło piękne zdanie, które powinny uświadomić sobie niektóre mamuśki karmiące:
      „…WSZYSTKO MOŻNA ZORGANIZOWAĆ SOBIE TAK, ABY NIE KRĘPOWAĆ INNYCH” 🙂
      Można???? Można!!!! 🙂 tylko najwidoczniej niektórym kobietom brak wyobraźni 😛

  • ~J

    Odpowiedz

    Co do karmienia dziecka do np. „trzeciego roku życia, bo to najcenniejszy dar od matki” to jesteś w wielkim błędzie. Stosujmy się do złotego środka, znalezionego dawno temu przed lekarzy: karmienie piersią do 6 miesiąca, potem do roczku stopniowo zakończyć karmienie piersią. Później robicie dziecku krzywdę: po pierwsze psychiczną ale to jeszcze nic takiego, a po drugie ogromne wady zgryzu. Tak tak, wiele matek nawet nie wie, że dziecko ma okropny zgryz (chociażby przodożuchwie) właśnie przez zbyt długie karmienie. A potem latają z nastolatką po ortodontach. A dziecko wygląda jak siedem nieszczęść. Także z miłości do dziecka radzę nie przesadzać z karmieniem naturalnym.

  • ~mika

    Odpowiedz

    Mój synek ma 2 lata i marzyłam by Go karmić piersią, niestety nie było mi to dane ponieważ moje dziecko od mojej piersi wolało butelkę. Ileż ja się nawoziłam termosów z ciepłą wodą i mleka w proszku żeby małego nakarmić, a jakie to pracochłonne dziecko się drze w niebogłosy a ja z tym mlekiem i wodą w rozsypce. Ile razy zazdrościłam kobietom że mogą swoje pociechy nakarmić piersią. Jestem absolutnie za jeśli chodzi o karmienie dziecka piersią w miejscu publicznym to jest naturalne.

  • Matka-Nie-Idealna

    Odpowiedz

    MOI DRODZY.

    Dyskusja- dyskusją, ale obrażanie obrażaniem. Nie życzę sobie obrażania mnie, czy jakiegokolwiek uczestnika tego forum. Każdy obraźliwy komentarz w kierunku kogokolwiek będzie usuwany a użytkownik będzie miał zablokowaną możliwość dodawania komentarzy.

    • ~Dorris

      a może te wszystkie „obraźliwe” komentarze były w formie żartu??? tylko „cyce na ulice” mogą żartować??? 🙂

      • Matka-Nie-Idealna

        Jeśli są w formie inteligentnego żartu to w porządku. Jeśli natomiast uważasz, że któryś wpis jest obraźliwy, proszę byś go zgłosiła. Nie jestem w stanie panować nad wszystkimi wpisami, nie wszystko widzę. Jak na razie usunęłam 3 komentarze, którymi uczestniczki obrażały siebie wzajemnie.

        • ~Dorris

          Tak dla przypomnienia jesteśmy jak to się teraz mówi „w internetach” i ciężko jest odróżnić czy ktoś żartuje czy kogoś obraża. Jeśli ktoś się czuje urażony niech to zgłosi i już, nie ważne w jakiej jest to formie…

  • ~Ela

    Odpowiedz

    Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia czemu wywiązała się tu taka dyskusja. Też jestem długodystansowo karmiącą Mamą, jak karmię poza domem też się zasłaniam, Mąż sam często nie wie kiedy karmienie ma miejsce bo sprawnie to wychodzi. Nigdy nie widziałam Matki która całe cycki wyciąga i pokazuje światu podczas karmienia dziecka, a widziałam ich wiele. Gdy niemowlę jest większe delikatne obnażenie się może zdarzyć gdy dziecko niespodziewanie od piersi się odessie… Jak dla mnie jest to po prostu jakieś przewrażliwienie osób które akurat na Matkę karmiącą trafią…

  • ~Aga

    Odpowiedz

    Dziewczyny, sama jestem matka karmiaca- aktualnie 2-gie dziecko. Nie mam nic przeciwko karmieniu w miejscach publicznych i sama nie mam z tym problemu. Dziecko jest głodne, wiec karmie- obojetnie gdzie- w restauracji, na ławce w samolocie! Jednak staram sie karmic dyskretnie i nie sadze, nie wierze i nie wyobrażam sobie, aby któraś z matek karmiacych robiła to z podtekstem seksualnym! Jesli to komuś przeszkadza, to najczęściej drugiej – byc moze zazdrosnej kobiecie. Jakos mężczyźni nie zgłaszają sprzeciwu. Nadmienie, ze nie karmie z pielucha na głowie dziecka- bo chyba nikt nie chciałby jeść ze ścierka na głowie! Mam gdzies co myślą inni- moje dziecko jest dla mnie najważniejsze!

  • ~Emilia

    Odpowiedz

    Nie rozumiem problemu. Jak dziecko jest głodne, płacze – karmię i już. Nie zasłaniam dziecka z głową. Oczywiście nie zawsze jest gdzie nakarmić, ale jak jesteśmy w parku, jest ławka, to karmię. To samo, jak są u nas znajomi albo jak ja u kogoś jestem. Jak nie jestem pewna, czy nie mają nic przeciwko, to najpierw pytam. Oczywiscie nie wywalam demonstracyjnie piersi na wierzch, staram się karmić dyskretnie na ile to możliwe, zasłaniam kawałek piersi jak uznam, że widać za dużo albo za bardzo zwraca to uwagę, ale nie zasłaniam też dziecka z głową. Jak dziecko je to raczej piersi nie widać za bardzo. Ostatnio dziecko mi się niemiłosiernie rozpłakało, więc nakarmiłam na jakiejś ławce między blokiem a pocztą, nie było widać nic a nic piersi, ludzie się patrzyli, ale raczej z uśmiechem, ciekawością niż wrogością Ja jak zgłodnieję na mieście to też staram się zjeść, o ile to możliwe, nie zasłaniam siebie z głową wtedy.

  • ~Ada

    Odpowiedz

    Gołe cycyki na bilbordzie a gołe cycki w parku a przynim przyssane dziecko to już nie gołe cycyki tylko dziecko przy cyckach… Pani z bilbordu dostaje za obnażanie kasę a kobieta karmiąca dziecko bimbałami dostaję coś więcej MIŁOŚĆ… Mi samej zdarzało się karmić maleńkie w parku na ławce, w centrum handlowym ale w pomieszczeniu do tego przeznaczonym. Jeśli jakaś matka lubi się pokazywać to niech to robi bo to jest jej wstyd chociaż wulgarne obnażanie jest nie miłe dla oka… ja osobiście karmiąc dziecko piersią wolę spokój i ulica raczej nie jest dobrym miejscem do karmienia ale jeśli już jest taka potrzeba to nie ma bata…i dyskretnie okryć się pieluszką tetrową i karmić małego ssaka… a chodzenie w domu z gołymi piersiami też stosowałam bo urodziłam dziecko latem i miałam popękane sutki a tzw. wietrzenie było zaleceniem położnej… Wszystko musi mieć jakiś tzw. smak, dyskrecję, wrażliwość…

  • ~Joanna

    Odpowiedz

    mój Igorek ma prawie 3 miesiące, ale u nas kwestia całkowicie odwrotna. od początku kategorycznie odmówił piersi i jest na mleku początkowym. o dziwo bardzo mu to smakuje, już są wprowadzane nowe rzeczy i dziecko jest szczęśliwe. moja lekarka odnośnie sytuacji powiedziała, żebym nie przejmowała się terrorem laktacyjnym, bo widocznie dziecku tak jest lepiej.

  • ~betakobieta

    Odpowiedz

    Karmilam, karmie i bede karmic publicznie. Odpowiedni stroj plus opconalnie chusta. A opinie calego swiata mam gdzies. Choc z wielka pasja zasiadam z dzieckiem mozliwie blisko plakatu z gola babka.
    Gdyby zas ktos chcial mnie wyprosic to mam gotowa spiewke o dyskryminacji, polemike z wladzami itp.

  • ~mama

    Odpowiedz

    Ja nie rozumiem tylko jednej rzeczy. Sama karmię, ale nie jestem zwolenniczką karmienia w miejscach publicznych. Czy przed porodem, któraś z karmiących Mam wywalała biust na wierzch siedząc na kawie lub w parku? Nie. Co zatem zmienia w nas poród? Nie mamy już potrzeby intymności? Zawsze się można zorganizować tak, aby nie musieć wywalać biustu przed obcymi. Argument o tym, ze trzeba być więźniem.. nie trzeba. Argument, że co.. głodzić mamy dziecko.. też mnie nie przekona. A jeśli dziecko w kawiarni zrobi kupę i nie ma przewijaka, to co.. wywalimy kupę na stolik, bo do domu daleko?

    • Matka-Nie-Idealna

      Zorganizować w jaki sposób? Bo nie rozumiem 🙂

  • ~mama

    Odpowiedz

    Zorganizować- mam na myśli, że wyjść po karmieniu lub znaleźć na plotki takie miejsce, że można spokojnie skorzystać z pokoju Matki z dzieckiem. Mnie nie kolą w oczy te Mamy, które karmią- no chyba, że karmią 4 latka 😮 raczej miesięcznego dziecka nie ciągamy do kafejek na ploty, a większy maluch raczej daje rade 1-2h wytrzymać po jedzeniu. nawet trochę zazdroszczę tym Mamom, które potrafią karmić bez zażenowania wszędzie, bo nie muszą lecieć biegiem na chatę i żyć według zegarka. Sama tak nie umiem i po prostu się wstydzę. Dla mnie karmienie zawsze było postrzegane jako coś dziwnego i zwierzęcego. Zamiast karmić piersią, wolałabym mieć ujście mleka w małym palcu u ręki 😉 kiedyś gdzieś przeczytałam, że karmienie powinno dawać matce przyjemność. mi nie daje. Robię to bo wiem, ze muszę. terror laktacyjny u nas kwitnie, matce która ma poranione brodawki inne laski fundują pranie mózgu, że przecież to takie piękne i jakie łatwe.. jak można tego nie lubić. a można.. i nikt tego nie rozumie. Moja przyszła teściowa dzwoniła do mnie dzień po porodzie z milionem napastliwych pytań na temat karmienia. Czy karmię, ile mam pokarmu.. a ja nawet wtedy nie mogłam przystawiać Małej, bo dostała od pierwszej doby żółtaczki i mi nie pozwolono karmić piersią. Zaczęłam walkę z laktatorem, żeby w ogóle móc karmić potem i teściowa znów pytała.. tym razem czy już setkę ściągam.. po jednym dniu 😉 niby ma dwóch synów a zapomniała jak to jest z laktacją. Dobrze, że jestem w grupie nie lubię, ale karmię 😉 współczuje już całkiem tym, co z błahych powodów nie chcą wcale karmić, bo już bym była na stosie ;))))

Skomentuj