Czego boi się kobieta w ciąży?

11784 Odczytano 19 komentarzy

Ciąża, bez znaczenia czy była planowana czy wzięła matkę z zaskoczenia, zawsze wzbudza w ciężarnej obawy. U mnie były one różne zarówno w pierwszej jak i w drugiej ciąży, u pani Jadźki z osiedlowego warzywniaka pewnie jeszcze inne. Jakie?

Waga.
Umówmy się, żadna kobieta nie lubi tyć. No, może oprócz mnie. Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, modliłam się, żeby poszło w tyłek. Od zawsze kwalifikowałam się do funkcji eksponatu na lekcji biologii, gdzie można wyszczególnić każdą kosteczkę. Figurę trupa mam w genach, przy wzroście 172cm ważę… 50kg. I nie, nie wystarczy zacząć jeść. Ja nie jem. Ja wpieprzam jak świnia na wypasie. Kiedyś z tego tytułu miałam kompleksy i przy plus milionie stopni chodziłam w długim rękawie i spodniach. Przy pierwszej ciąży przytyłam ekhem… 4 (słownie: cztery) kilogramy. Dupy nie urwało.
Przy drugiej ciąży, w ciągu pierwszych czterech miesięcy, zaliczyłam plus trzynaście na liczniku. Aktualnie w związku z cukrzycą ciążową jest niewiele więcej.
Inne kobiety martwią się w drugą stronę, że w boczki pójdzie im za dużo a później będą musiały sapać na siłowni, żeby to zgubić.

Rozstępy.
W pierwszej ciąży smarowałam się balsamami jak szalona. Wizja orki na brzuchu trochę mnie przerażała zwłaszcza, że miałam już wojnę z rozstępami na pośladkach. Na szczęście obyło się bez dramatów. W drugiej ciąży jakby… zapomniałam o tym a balsam spogląda na mnie smutno zawsze gdy otwieram szafkę. Pomimo tego, że przytyłam 14kg, nadal nie mam rozstępów.

Poród.
Dobra. Mój poród to był dramat w trzech aktach. Gdyby mi dali kałacha, pół porodówki rozsmarowałabym po ścianach. Mam psychologiczne wskazania do cesarskiego cięcia ale ostatecznie zdecydowałam się rodzić naturalnie, w innym szpitalu. Czy się boję? Nie. Pierdoła pod wątrobą już mi wystarczająco dała popalić przez 4 miesiące ciąży a ja zebrałam wystarczająco dużo sił na wypchnięcie jej przez kicha. O dziwo jestem pozytywnie nastawiona i będę miała za sobą PT. Jeśli coś pójdzie nie tak, najwyżej ktoś skończy ze skalpelem w tętnicy.

Hormony.
No… W jednym momencie ślesz głośną szmatę po to, by w kolejnym kochać cały świat. Śmiejesz się na pogrzebie a soczysty pornol wydaje ci się najromantyczniejszą historią ever. Łykasz „Porodówkę” na kilogramy i ryczysz na reklamie kremu do protez. To je ciąża panie, tego nie ogarniesz. Ja miałam jazdy rodem ze Stacyjkowa, było w tym coś z dwubiegunowości.

Płeć.
Płeć w przypadku drugiego dziecka nie była i nie jest ważna. Zakodowałam sobie w małym blond łebku z odrostami, że będzie dziewucha numer dwa i tej wersji się trzymam. Już wizualizuję dwie pierdoły trzymające się razem, wspierające, babskie sekrety i takie tam. Nie mniej, gdzieś z tyłu przy karku siedzi mi myśl „A co jeśli urodzi się chłopak?”. Wyobrażacie sobie? Wszystko różowe, dwa parcia a tam jajka dyndają. O ile przy Hance miałam wstręt do różu, o tyle przy #2 jednak coś tam* na różowo posmarowałam.

*W sensie wszystko mam różowe, mada faka.

Zdrowie.
Dobra i tu bez jaj. Jedyne co mnie paraliżuje jak diabli to świadomość, że coś może pójść podczas porodu nie tak. Nie chodzi o mnie, bo u mnie mogą wyciąć wszystko, łącznie z migdałkami. Piekielnie boję się, że może wyjść jakaś ukryta wada lub poród będzie przebiegał nie tak jak powinien.

Seks.
Ciąża, miesiąc ósmy. Toczysz się jak Tomek do zajezdni, tor prosto na łóżko. A tu nagle od tyłu atakuje cię samiec. Nie możesz się odwrócić, żeby mu kulturalnie pierdolnąć bo to w najlepszym wypadku grozi niekontrolowanym puszczeniem gazów. W tym trochę gorszym możesz skończyć na podłodze bujając się jak żółw. Samiec smyrka łapkami po pośladku, coś tam próbuje z piersiami a ty masz wrażenie, że zaraz zrobisz milky way na podłodze. Seks, kiedy czujesz się jak cielak przed ubojem do przyjemnych nie należy.

19 Komentarzy/e
  • ania

    Odpowiedz

    Ja pamiętam jak się wzruszalam na reklamie volkswagena

  • Anjanka

    Odpowiedz

    Wiesz przeżyłam dwie ciąże, wiem jak to jest, nawet cukrzycę zaliczyłam w drugiej. Jednak mimo to właśnie pół kawiarni na basenie wyraziło ogromne zdziwienie na mój głośny ryk śmiechu, bo prawie padam czytając ten tekst. Brawo!

  • Kasia

    Odpowiedz

    A ja za każdym razem kiedy widziałam reklamę jakiegoś czerwonego Bossa miałam ochotę walnąc Finlandię żurawinową. Aż ślina mi ciekła na tej reklamie, choć wódki nie cierpię!:)

  • BeeMammy

    Odpowiedz

    Trzeba bylo modelka zosyac:) z tymi psychologicznymi wskazaniami do cc to sobie ostatnio wsztskie celebrity gebe wycieraja, wiec na pewno dobry wybor. Jesli oczywiscie innych wskazan nie bedzie

  • Marta

    Odpowiedz

    a ja Ci powiem że ja na reklamach ryczę średnio co 28 dni przed okresem, więc aż strach pomyśleć co będzie w ciąży 😛
    z takich ekstremalnych wzruszeń to ostatnio się poryczałam na filmie „Deadpool” 😀

  • Ewcia

    Odpowiedz

    cielak był the best 🙂

  • miliakaz

    Odpowiedz

    Oj tam, oj tam… Mój Niemąż do dzisiaj śmieje się ze mnie, że przy końcówce drugiej ciąży/czy chwilę po porodzie (nie pamiętam dokładnie) zryczałam się podczas oglądania filmu, uwaga uwaga, ” Brzdąc w opałach „!!! Jakby nie patrzeć komedia, a ja nie mogłam oglądać i przełączyłam, bo co to biedne maleństwo musiało przejść i ja bym chyba umarła jakby mi któreś dziecko zaginęło! hehe…

  • Nowa w wielkim mieście

    Odpowiedz

    Ja też cieszyłam się, że wreszcie przytyję w ciąży, a tu ledwie 10 kg i tylko w brzuch poszło 🙂 A hormony mi nie szalały, zachcianek nie miałam, na czym skorzystał mój mąż, bo nie musiał biegać w nocy do sklepu 🙂 Ale następnym razem będę mądrzejsza i wymyślę jakieś zachcianki 🙂 A co! 😀

  • Agata

    Odpowiedz

    Pierwsza ciaza: +26 kg, druga: +20 kg… tylko, bo w drugiej nie spuchlam. W pierwszej mialam kostki szersze od kolan, niezaleznie od pozycji. Ponadto poty jak przy menopauzie, i bezsennosc. Na plusie: kg znikaja wraz z mlekiem, a w domu pojawil sie zestaw recznie robionych, dziecioodpornych zabawek na choinke. Ryczec, ryczalam… z wscieklosci, ze slonce swieci, mucha lata, albo zegar tyka…

  • Marta

    Odpowiedz

    Najbardziej bałam się porodu. Na szczęście – niepotrzebnie… Wszystko udało się bez komplikacji i większych problemów. Życzę każdej kobiecie takiego porodu 🙂

  • AniaJG

    Odpowiedz

    Na początku bałam się wad i powikłań (przerąbane, jak się właśnie kończy medycynę i zdaje egzamin z ginekologii na przełomie I i II trymestru). Teraz boję się porodu i tego, co po porodzie (dziecko nr 1, więc jeszcze nie wiem, jak to będzie). Cały czas boje się przytycia.. niestety – tyję. Tydzień obecnie 28, na plusie 13 kg… Ginekolog warczy, że za stanowczo za dużo. A dla nas ważne, że Mała ok

  • Ilka

    Odpowiedz

    Szczerze się uśmiałam, zwłaszcza podczas wizualizowania ostatniej części wpisu! Bomba! 😛

  • Ania

    Odpowiedz

    Powinnam gratulować czy mi się wydaje? 🤔🤔🤔

    • matka-nie-idealna

      Zależy czego 😉

    • Ania

      Ciąży oczywiście….. albo moja interpretacja pewnego zdania jest błędna ….

      • matka-nie-idealna

        Nie jest. Post pisany w 2-giej ciąży 🙂

  • Agnieszka

    Odpowiedz

    W ciazy rozplakalam sie nad zepsutym laptopem. W koncu wrocil dopiero z naprawy a znow sie spieprzyl, coz innego mozna bylo począć jesli nie zalac sie łzami? 😜

  • Beciasek

    Odpowiedz

    Ja to teraz jestem na początku 3 ciąży i od tygodnia męczy mnie wizyta u ginekologa za tydZień ponieważ dopiero wtedy okaże się czy serdusZko bije…to najgorszy okres jak do tej pory😒

  • Monika

    Odpowiedz

    Mnie to najbardziej te hormony dobijały, a w szczególności ich spadek… do tej pory mój mąż śmieje się jak zaczęłam płakać nad pstrągiem na talerzu.

Skomentuj