Depresja poporodowa i depresja w ogóle. Tabu czy wymówka naszych czasów?

1476 Odczytano 5 komentarzy

Półtora roku temu napisałam w poście (klik) te oto słowa:

„Baby blues dotyka nawet 80% kobiet po porodzie i w wielkim uproszczeniu jest to połączenie zmęczenia i adrenaliny. Dorzucimy do tego sieczkę hormonalną i cykamy niczym bomba z opóźnionym zapłonem. Jest to zjawisko zupełnie normalne i praktycznie od nas niezależne. Po 9-ciu miesiącach ciąży i maratonie porodowym kobieta ma prawo być zmęczona, sfrustrowana, wystraszona i smutna. Ja przez około cztery tygodnie nie mogłam się pogodzić z tym, że mój ciążowy bebeszek odszedł w zapomnienie ba, ryczałam jak bóbr bo chciałam go z powrotem. Generalnie cały czas ryczałam. Co gorsze, chyba mi zostało.
Często baby blues jest mylnie kojarzony z depresją poporodową. Należy pamiętać, że to dwa różne syndromy, jednak czasami baby blues może się przerodzić w depresję.”

Dlaczego o tym wspominam?

Bo zawsze, do uhahanej śmierci będę powtarzała, że macierzyństwo to nie cud, miód i orzeszki. To ciężki zapieprz, to walka z nastrojami i emocjami, ze słabościami, z chorobami. Macierzyństwo nie ma nic wspólnego z obrazkami z Pudelka, gdzie Ania Mucha w szpilkach za trzy średnie jałmużny idzie z dwójką dzieci. Co nie znaczy, że macierzyństwo i rodzicielstwo nie jest piękne. Jest. Dla mnie to najwspanialsza rzecz, jaka mogła mi się przytrafić i pomimo przeciwności nigdy bym nic nie zmieniła. Do tego stopnia, że z pełną świadomością zdecydowaliśmy się na dziecko #2.

Niestety nikt nas nie przygotowuje do jazdy jaka nas czeka. Na szkołach rodzenia jest zwyczajne pierdololo. Brakuje, poważnie brakuje spotkań z psychologiem, nikt nie uczy tego jak radzić sobie z kolkami, czy gdy dziecko drze się w nocy godzinami. Nikt nie mówi o stresie i że karmienie piersią bywa bolesne i nieraz problematyczne. Wręcz przeciwnie, mnie uczono, że karmienie piersią to najlepsze co można dać dziecku. Z tym się akurat zgodzę. Ale mi wbijano to do głowy młotem pneumatycznym jako jedyną słuszną rację. Stąd też gdy nie raz po zapaleniu piersi miałam ochotę rzucić to w pizdu, żarły mnie wyrzuty sumienia, czułam się jak matka drugiej kategorii. Często macierzyństwo jest przedstawiane nam w taki sposób, że po porodzie zaczynamy myśleć, że jest z nami coś nie tak. To też jest celem tego bloga. Nie rzygam tęczą i przedstawiam życie takim, jakim jest.

Kilka dni temu w rozmowie z koleżanką pojawił się temat depresji. Rodzajów depresji mogą być dziesiątki. Może być to depresja poporodowa, może być związana z traumatycznymi przeżyciami, może być wynikiem stresu pourazowego.

„Napisz o depresji. Ludzie często nie wiedzą, że ją mają, nie wiedzą jak sobie z tym radzić. Możesz trafić do wielu osób.”

Pogrzebałam, powęszyłam, zeżarłam trzy pączki i wypiłam dwie kawy. Oto czego się dowiedziałam.

Czym jest więc depresja poporodowa i czym różni się od baby bluesa?

Zaczyna się po cichu i na początku w ogóle nie masz świadomości, że Twój stan to początek depresji. Zaczyna się od drobnostek. Często myślisz, że to kolejny zły dzień. Szef w robocie cię wkurzył, masz dosyć swojego partnera, dziecka. Nie chce ci się wyjść z domu, dobija cię pogoda. Nie masz apetytu, najchętniej spałabyś cały dzień. Później możesz mieć myśli samobójcze. Wszystko zaczyna być ci obojętne. Z czasem tych dni jest coraz więcej. Czujesz się zmęczona, ba! Przemęczona. Nie masz siły ani ochoty zajmować się swoim dzieckiem. Wszyscy naokoło mówią, że to minie, że każda matka na początku tak ma. Ale twój stan trwa już kilka miesięcy. Może też pojawić się wiele miesięcy po porodzie, kiedy wcześniej wszystko było w porządku. Osoby z depresją często nie dają tego po sobie poznać. Zachowują się normalnie, zakładają maskę. W środku natomiast powoli i nieświadomie umierają. Często obwiniasz wszystkich dookoła za swój stan. Męża za to, że cię nie wspiera, nie pomaga w obowiązkach domowych. Rodziców o to, że nie rozumieją. Wchodzisz do pokoju płaczącego dziecka i nagle okazuje się, że nie wiesz jak je przewinąć. Gotujesz wodę na herbatę ale okazuje się, że nie pamiętasz gdzie znajdują się torebki ulubionej zielonej. Chcesz posprzątać ale stoisz i zastanawiasz się od czego zacząć. Rzeczy, które robiłaś wcześniej z przyjemnością okazują się być teraz uciążliwe, wykonujesz je mechanicznie. Żeby to zobrazować, pamiętam rozmowę z koleżanką zanim urodziłam jeszcze Hanię. Szło to mniej więcej tak:

„Miałam depresję poporodową. Ale nie modnego teraz baby bluesa, prawdziwą zajebistą deprechę. Skończyło się na tym, że kilkanaście dni po porodzie oddałam moje dziecko mamie, a raczej ona mi je zabrała. Bałam się podejść do łóżeczka. Synek płakał długimi godzinami bo nie potrafiłam go nakarmić i przewinąć. Panicznie bałam się, że go skrzywdzę. Dopiero po powrocie z pracy mój mąż brał go na ręce. W końcu syn wylądował u mojej mamy. Przez kilka miesięcy siedziałam w domu i płakałam, że jestem beznadziejna, że nie nadaję się do roli matki, do roli człowieka. W końcu pewnego dnia zdałam sobie sprawę „Cholera, przecież to mój syn. Kocham go nad życie. Nie może tak być”. Poszłam do mamy po długim czasie kiedy go nie widziałam. Wtedy wszystko zniknęło. Samo. Jakby ktoś tknął we mnie w tym momencie siłę i miłość. Depresja zniknęła”. 

Depresja poporodowa czy też depresja w ogóle nie jest kwestią lenistwa (nie chce mi się sprzątać, wychodzić do ludzi), nie jest również fanaberią (nie mam ochoty zajmować się swoim dzieckiem). Depresja bardzo często jest efektem reakcji chemicznych zachodzących w mózgu i w dużej mierze jest od nas niezależna, nie da się jej kontrolować. Wtedy należy ją leczyć u specjalisty za pomocą środków farmakologicznych. Psychiatra to w Polsce wciąż temat tabu. Podczas gdy w USA normą jest uczęszczanie na różnego rodzaju terapie, u nas osoba chodząca do psychiatry jest często postrzegana po prostu jako odmieniec.

Jakie są objawy depresji? Często wystarczy mieć dwa z nich by choroba została zdiagnozowana.

  • zły nastrój
  • zmiana apetytu
  • problemy ze snem
  • brak satysfakcji z życia lub rzeczy które kiedyś nam tą satysfakcję dawały
  • poczucie winy/ poczucie bezwartościowości
  • niepokój
  • spadek energii
  • słaba koncentracja
  • myśli samobójcze

Czym się różni baby blues od depresji poporodowej?

Baby blues pojawia się zaraz po porodzie. Najczęściej do 3 tygodnia. Depresja może pojawić się nawet rok po porodzie.

Baby blues trwa stosunkowo krótko, 2-6 tygodni. Depresja może trwać wiele miesięcy a nawet lat.

Baby blues nie wymaga leczenia, depresję leczy się u specjalistów za pomocą psychoterapii, środków farmakologicznych.

Baby blues nie jest groźny dla dziecka, depresja tak.

Jak pomóc człowiekowi z depresją?

  1. Po pierwsze nigdy nie używać słów „weź się w garść”, „nie przesadzaj”, „dasz radę”.
    Przez to osoby cierpiące na depresję mogą zacząć się wstydzić swojego stanu, który może się dodatkowo pogorszyć. Mogą zacząć myśleć „jestem beznadziejny bo sobie nie radzę”.
  2. Nie być nadopiekuńczym wobec osoby zmagającej się z depresją.
    Jeśli ktoś nie chce rozmawiać o problemie (bo może być wstydliwy, bo może nie chcieć zadręczać kogoś swoimi problemami), nie naciskajmy na niego. Jednocześnie taka osoba powinna zostać pod naszą obserwacją i mieć poczucie bezpieczeństwa, czuć wsparcie. Czasami człowiek musi dojrzeć do tego by się „wygadać”.
  3. Wizyta u specjalisty.
    Tylko specjalista potrafi poprawnie zdiagnozować, czy ktoś cierpi na depresję. Nie stawiajmy diagnozy sami. Wiele osób bagatelizuje swój (lub czyjś) problem nie łącząc swoich objawów z depresją. Często ludzie wstydzą się swojego stanu.
  4. Obserwuj.
    Nie rzucaj fałszywych wniosków. Najpierw obserwuj kogoś zanim zaproponujesz pomoc. Jak już wcześniej wspomniałam, depresja wciąż jest tematem tabu i ktoś może czuć się urażony faktem, że podejrzewasz u niego depresję.
  5. Nie daj się pogrążyć.
    Musisz być przygotowany na to, że depresja może być potężną chorobą. Może odbić się na tobie. Jeśli nie czujesz się gotowy na walkę czy pomoc, nie rób tego.
  6. Pamiętaj o sobie.
    Twoja cała uwaga nie może skupiać się tylko na chorej osobie. Musisz zadbać o siebie, o swoje dobre samopoczucie. Dystansuj się.

Możesz pomóc. Możesz pomóc sobie i swoim bliskim. Możesz pomóc swojemu dziecku, bo dzieci też mają depresję. Wystarczy patrzyć i widzieć. Możesz puścić dalej ten post po to by pomagał innym.

5 Komentarzy/e
  • Agata

    Odpowiedz

    Dodam jeszcze, że jeśli nie jesteś pewna czy problem dotyczy właśnie Ciebie, „smutna mamo” ;), to możesz wstępnie wykonać prosty test, składający się z kilku pytań. Nazywa się go Edynburską Skalą Depresji Poporodowej. Jeśli osiągniemy 13 lub więcej punktów, to warto pójść do specjalisty porozmawiać. Może być na prawdę duuużo lepiej niż jest. I nawet jeśli farmakoterapia okaże się konieczna, to nie bójcie się. Są leki, przy których spokojnie można karmić piersią, są delikatne, nie otumaniają, ani nie wprowadzają w euforyczne stany (a szkoda 😛 ). Wiem co piszę 😉 Byłam tam, przeżyłam i mam się dobrze. Dzieci też 😉 W Edynburskiej Skali osiągnęłam aż 25 punktów! Test możecie zrobić chociażby tutaj online: http://www.depresja-poporodowa.pl/edynburska-skala-depresji-poporodowej.php

  • Feroce

    Odpowiedz

    Temat dla mnie bardzo na czasie. Niestety, moja przyjaciółka od 2m przebywa na oddziale psychiatrycznym z powodu depresji poporodowej i dopiero teraz widać poprawę :/ nie zniknęłaby samoistnie, a pradopodobnie dorowadziłaby do tragedii. Cała rodzina w szoku, bo było to bardzo wyczekiwane, drugie dziecko, a tu tydz po porodzie takie akcje. Dużo by opisywac, ale wszystko w teorii wygląda prościej niż jest naprawdę :/

  • anna

    Odpowiedz

    Depresja to straszna i podstepnq choroba. Zaczyna sie bardzo niewinnie. Rujnuje zycie i zabiera wszystko…cala radosc i chec robienia czegokolwiek. Czlowiek nie jest w stabie wstac z lozka i sie umyc.
    Moja mama przeszla depresje i juz od wielu lat jest na lekach i teraz jest super ale byl moment ze wazyla 40kg bo po prpstu nie mogla jesc. Przez depresje jej zoladek nie przyjmowal jedzenia. Tylko bardzo male ilosci. Ja przeszlam najpierw depresje potem nerwice lekowa. To jest straszne i to jest horror. Pierwsza podstawowa sprawa to TRZEBA ISC DO LEKARZA. Im szybciej tym lepiej. Bralam leki. Po wielu latach walki wychodze na prosta. Teraz jest fajnie. Zycie jest fajne i moja rodzina jest super! Syna kocham nad zycie i bogu dziekuje ze mnie wyciagnal z tego koszmaru.
    Jesli macie w otoczeniu kogos kto zmaga sie z takimi problemami to nie ma na co czekac. To zaden wstyd isc do psychiatry

  • Ewa

    Odpowiedz

    No to wszystko jasne – ja tez miałam baby blues. Beczałam jak owca przez bite trzy tygodnie po urodzeniu mojego Syna. Bo urodziłam przez cc, bo miał wrodzone zapalenie uszu, bo mąż przyszedł w odwiedziny (siedziałam z małym w szpitalu przez te uszy), bo mąż nie przyszedł w odwiedziny, bo wenflon małemu wbili w skroń a nie w czoło, bo to, bo tamto….
    Nawet pamiętam jak pielęgniarka na obchodzie powiedziała do lekarki : „to ta z tych płaczących…” Ale nikt, absolutnie nikt z personelu szpitala nie zainteresował się moim stanem psychicznym. Jedyne co, to pani od noworodków mówiła żeby nie płakać bo będę miała gorączkę (?).
    Aż się boję bo teraz u mnie w macicy drugie Bobo mieszka, jak się wyprowadzi to mnie pewnie znów dopadnie jaka cholera…

Skomentuj