Dzień dobry chorobo.

8809 Odczytano 3 komentarze

Właśnie mija tydzień od momentu gdy wyszliśmy ze szpitala. #2 wraca do formy, nadal jednak nie jest w pełni zdrowa. Do tego od miesiąca brzmi jakby jej ktoś rżnął piłą po strunach głosowych i po serii wizyt u pediatrów, laryngologów i w szpitalu, wszyscy stwierdzili, że najwidoczniej po prostu już zawsze będzie brzmiała jak Chylińska.

Kto ma dwójkę dzieci, w tym co najmniej jedno w wieku przedszkolnym, tudzież szkolnym wie, jaką serią choruje dzieciarnia. Albo odbywa się to pakietowo i w rezultacie rodzice rejestrują się do poradni psychiatrycznej, albo chorują reakcją łańcuchową i szef po miesiącu nieobecności w pracy składa nam na piśmie finalne podziękowanie za zaangażowanie w wykonywaniu swoich obowiązków. Hania na szczęście jeszcze nie chorowała od początku sezonu przedszkolnego, a Nadka prawdopodobnie złapała bakterię… właśnie w przedszkolu u Hanki.

Po dwóch latach ciągłego chorowania starszaka, mamy małe doświadczenie w obsłudze zasmarkańców i kilka patentów na lżejsze umieranie w okresie choroby. Od samego początku używamy nawilżaczy powietrza. Aktualnie przerabiamy już piąty bo większość sprzętów po prostu wysiadała przy intensywniejszym użytkowaniu. Zaczęliśmy od najzwyklejszych nawilżaczy na pokrętło, które po nocy jazdy na najwyższym biegu robiły nam saunę w pokojach. Używaliśmy tych bardziej wypasionych z higrometrami, które były jedynie marketingowym picem bo każdy z nich pokazywał inne wartości. Aktualnie w sypialniach mamy znowu „zwyklaki” bo w razie choroby dobrze się nam oddycha w takim paro-pokoju. W salonie natomiast, gdzie spędzamy większość czasu, zamieszkał z nami Oskar.

Oskar to ewaporacyjny nawilżacz powietrza. W praktyce oznacza to, że Oskar jest najzdrowszym i najmniej kłopotliwym urządzeniem nawilżającym powietrze. Nie zauważymy tutaj charakterystycznej dla nawilżaczy powietrza mgiełki wodnej, co na początku sprawiło, że pomyślałam, iż gościu jest zepsuty. Fajne to to, bo zmorą wcześniejszych nawilżaczy były zawilgocone meble i podłoga.

Oskar, marki Stadler Form jest cichy, praktycznie niesłyszalny. I to plus dla mizofoników, dla których ja należę. Nie cierpię niepotrzebnych dźwięków, typu ciamkanie, siorbianie, cmokanie, szumy, stuki…

Wbudowany higrostat pozwala ustawić wilgotność powietrza na 40, 50 lub 60%. Po osiągnięciu żądanej wilgotności, Oskar wyłącza się, przez co ogranicza zużycie energii. Podobnie sytuacja wygląda gdy zabraknie wody, zostaniemy wówczas poinformowani o tym czerwoną diodą. Wewnątrz urządzenia znajdują się dwa filtry, które zatrzymują zanieczyszczenia, tak aby nie dostały się one do pomieszczenia wraz z nawilżonym powietrzem. Na dnie zbiornika jest umieszczona kostka z jonami srebra, które zabijają drobnoustroje i bakterie. Plusem jest możliwość aromaterapii. Wystarczy wkropić trochę ulubionego olejku i skarpety męża przestają być tak uciążliwe.

Stadler Form Oskar bez problemu nawilży pokój do 50 mkw, więc w zupełności ogarnia nasz salon. W przypadku innych metraży, Stadler Form ma do zaoferowania dwóch braci bliźniaków Oskara. Bardziej utuczony Big nawilży pomieszczenie wielkości do 100mkw, mniejszy Little jest przeznaczony do 30mkw.

Jeśli chodzi o design… No zobaczcie sami. Piękny kombajn. Surowy i bardzo minimalistyczny. Niebieskie podświetlenie przycisków i tryb nocny, który przyciemnia niebieskie diody. Jako, że mamy czarne sprzęty, wybraliśmy Oskara w tym samym kolorze. Wy możecie wybrać np. biały, brązowy, srebrny, jagodowy lub w kolorze limonki. Każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

Więcej o sprzęcie dowiecie się tutaj (klik).

_dsc0835

_dsc0770 _dsc0773 _dsc0776 _dsc0779 _dsc0823

3 Komentarzy/e
  • Angelika

    Odpowiedz

    Kobieto Ty zawsze czytasz mi w myślach. Mam 2 synów jeden w tym roku poszedł do przedszkola, drugi to alergik . 1 wyszedł z wirusowego zapalenia zatok przynosowych bez szwanku 2 standardowo dostał antybiotyk, bo przerodziło się w bakteryjne. I tak już z tydz szukam nawilżacza i nie wiedziałam na co się zdecydować bo już parę jest za nami, a Ty wyskakujesz z nawilżaczem :). Uwielbiam tą strone :*

  • Anna

    Odpowiedz

    Niestety, taki mamy klimat choróbska wszędzie. Coraz częściej myślę nad zakupem nawilżacza bo często miewam suchą śluzówkę, szczególnie gdy jestem przeziębiona.

    Właśnie startuję z moim blogiem, najnowszy wpis o tym jak radzę sobie domowymi sposobami z przeziębieniem. Serdecznie zapraszam, będzie mi bardzo miło 🙂

    http://fizjomatka.blogspot.com/

  • Briana

    Odpowiedz

    Czytam i czytam normalnie chcialabym taki miec ale jak patrze na cene to niestety. Musze sie zadowolic swoim za 8dyszek 🙂

Skomentuj