Najlepsze domowe sposoby na przyspieszenie porodu.

12988 Odczytano 14 komentarzy

Kobieca ciąża to twór niezidentyfikowany. Najpierw zaciskasz nogi bo okazuje się, że #2 na wieść o doatkowych 5 Jagiełłach na koncie koniecznie chce zrobić z waluty użytek, później nagle okazuje się, że wszędzie dobrze ale w domu najlepiej i nie możesz pozbyć się lokatora, łamane przez darmozjada pod twoją wątrobą. Z jednej strony chciałabym już zobaczyć Dwójkę, z drugiej absolutnie nie spieszy mi się na porodówkę.

W razie gdyby młode zamierzało posiedzieć do terminu, istnieje kilka sposobów na przyspieszenie porodu. Kilka z nich próbowałam, inne wyczytałam.

Enjoy!

Wysiłek fizyczny.

Jeśli masz na stanie 2,5 latka, nie powinno być z tym problemu. Po całym dniu z Hanką czuję się jak guma Orbit- wyżuta i przyklejona do podeszwy. Ja poszłam o krok dalej, kiedy byłam już w terminie, posadziłam dwa drzewa, wykopawszy uprzednio jedne. Zmachałam się przy tym jak Balboa ze skakanką, jednak #2 wciąż okupuje moje trzewia.

Schody.

I tutaj znowu coś z bokserskiego treningu. Jeśli nie mamy możliwości zatrudnienia dwu i pół latki, możemy latać po schodach. Jako, że cierpię na syndrom „idę na górę po telefon, wracam z laptopem”, poginam po schodach pierdyliard razy dziennie. Już po tygodniu zaczęliśmy sobie pluć w brodę, dlaczego nie kupiliśmy parterówki. W każdym razie, #2 wciąż siedzi.

Okna.

Raz w życiu umyłam okna, po czym miałam ochotę wyskoczyć przez jedno z nich. Nawet jeśli miałabym siedzieć w ciąży kolejne 40 tygodni a mycie okien byłoby jedynym możliwym sposobem na wywołanie porodu, no way! Od tego jest PT.

Seks.

Można by powiedzieć przyjemne z pożytecznym. Niestety w praktyce wygląda to trochę gorzej, bo jak tu się podniecić na widok wieloryba? Ani objąć tego, jak facet dotknie to burczysz, że boli, że mleko tryska, że kręgosłup łupie. Na tym boku nie, na plecach nie wygodnie, kostki spuchnięte i te nieustające gazy… Jak już znajdzie odpowiedni otwór to czekasz z niecierpliwością aż samiec dobrnie do mety. Seks w dziewiątym miesiącu ciąży jest jak wejście w japonkach na Kasprowy. Umordujesz się, obetrzesz co nieco a na końcu okazuje się, że nic z tego bo chmury i widok do dupy.

Spacery.

Nogi z tyłka mi już wyłażą. Nie działa.

Olejek rycynowy.

Ale, że co? Mam sobie go wetrzeć? W co?

Herbata z liści malin. 

W ciąży brałam po 6 tabletek magnezu i 3 tabletki nospy dziennie. Mój organizm tarza się ze śmiechu i pokazuje malinkom gest Kozakiewicza.

Masaż piersi.

Dobre. Niech stary maca, póki jest co. Później będzie co najwyżej zbierał z okolic pępka.

Ostre jedzenie.

Nie chciałabym stać po stronie położnej odbierającej poród. Mogłaby dostać miotaczem ognia.

Prawda jest taka, że jeśli dziecko się uprze, żaden sposób nie pomoże wywołać porodu. Wydaje mi się, że większość sposobów to czysty zbieg okoliczności. A wy znacie jakieś inne?

 

14 Komentarzy/e
  • Karolina

    Odpowiedz

    Seks był mi znany, jak już wylądowałam na porodówce, to położna się śmiała, jak powiedziałam, że idę pod prysznic, a obok stał mój mąż. 🙂

    Po co olejek rycynowy?

  • Magduska

    Odpowiedz

    najlepszy akapit to ten o seksie nic dodać nic ująć! !! ???

  • magdziel28

    Odpowiedz

    Na to chyba nie ma dobrego sposobu, tez mylam okna , sprzatalam nawet maz po dziurawej drodze mnie przewiozl i co skonczylo sie w 42 tyg po 14 godzinach dwuch oksytocynach w kroplowce czyms bardzo bolesnym w tylek x 2 a jak juz przyszedl wlasciwy porod to polozna mi dawala jeszcze oksy wiec gdyby nie lekarz i jego „magiczny ucisk” na brzuch nie wiem jak by to sie skonczylo mala urodzila sie zdrowa

    • Anne

      Ooo, a na cc już było za późno? Nie wiem czy to to samo, ale jeżeli ten „magiczny ucisk” to chwyt Kristellera to jego wykonywanie jest zabronione – warto wspomnieć…
      Współczuję takiego długiego porodu, koleżanka rodziła prawie 30h i nie chcieli zrobić jej cc, ma traumę do końca życia i mówi, że nigdy nie zdecyduje się na #2…

  • Matka Córek

    Odpowiedz

    Olej rycynowy się pije żeby dostać sraczki i perystaltyką jelit zachęcić macicę do skurczy. A podczas masażu sutków wydziela się oksytocyna. Efekt j.w. 😉 Co do schodów – trzeba schodzić, tu chodzi o grawitację. Prawda jest taka że to są zabiegi „na zachętę”, nikt tak do końca nie wie co daje ostateczne zielone światło.

  • wiola

    Odpowiedz

    hehe u nas nawet skręcanie komody nie pomogło, wywołanie to tylko przez przebicie pęcherza a tak młoda się zaparła i siłą trzeba byłą ją wyganiać z brzuchola. A jak miała siedzieć to nie… 27 tydzień „Matka ja chce już do Ciebie” ale dzięki Bogu zrozumiała, że jeszcze nie czas. A magnez i No spa to kilogramami wcinałam. Jednak mają skutek uboczny

  • Kate

    Odpowiedz

    Schody i jeszcze raz schody….góra dół 🙂
    I w końcu się udało w 41t.c

  • anna

    Odpowiedz

    U mnie bylo podobnie. Niewydolnosc szyjki ktora w 24 tc zaczela sie skracac i zrobilo sie rozwarcie wewnetrznego ujscia. Lezenie plackiem i inne cuda przez 3 miesiace i strach zeby donosic. A potem mlodybzdecydowal ze w sumie to mu sie wcale tak bardzo nie spieszy. I chodzilam z rozwarciem na 2 palce przez 10 dni jakgdyby nigdy nic. Urodzilam 2 dni przed terminem

  • anna

    Odpowiedz

    Tez slyszalam takie opinie ze jak ma sie zaczac porod to sie zacznie i nic tego nie przyspieszy . i ze w wiekszosci przypadkow to sa zbiegi okolicznosci

  • Małgosia K.

    Odpowiedz

    Przede wszystkim po co przyspieszać przed terminem porodu? Nie widzę tu sensu… No chyba, że dzieciątko jest wyjątkowo duuuuże i dobrze rozwinięte a nie chcemy skończyć cc. Tak było u mnie, 17 dni do terminu porodu a synek urodził się 3530 g i 57 cm. Strach pomyśleć co by było gdyby jeszcze posiedział…
    A tak poza tym, to nie widzę sensu w wywoływaniu wcześniejszego porodu. Dziecko może nie być

  • Małgosia K.

    Odpowiedz

    gotowe do wyjścia na świat. A z tym nadmiernym wysiłkiem, to chyba też nie ma co przesadzać… Grozi odklejeniem łożyska albo krwotokiem, a wtedy to już ratowanie życia dziecka a nie rodzenie 🙁 Także wszystko z głową, trochę cierpliwosci i spokoju, dzidziuś w końcu się znudzi i zdecyduje na opuszczenie brzuszka 😉

  • Mii.ju

    Odpowiedz

    Mi bieganie po schodach tez nie pomogło. …. 4 dni przed podorem a tydzień przed terminem biegała z siostra szukać mieszkania…. zaliczyłam nawet 4 piętro bez windy. 2 dni przed porodem ktg milczało… zero skurczów. Lekarz stwierdził że brak jakiejkolwiek zapowiedzi porodu i ze mogę spokojnie w weekend grillowac( czwartek). A w sobotę o 5 rano mała stwierdziła że jednak chce się załapać na gril

  • Anne

    Odpowiedz

    U nas też Mysza miała być spokojnie donoszona, zrobiliśmy maraton po sklepach RTVAGD piedupierdu celem zakupienia nowego aparatu, co by wszystko pięknie uwiecznić, no i… nie zdążyliśmy kupić karty pamięci, bo tak Jej się spieszyć zaczęło 🙂 zdjęcia z porodówki i pierwszych dni mamy z telefonów 😀

  • Joanna

    Odpowiedz

    U nas pomógł seks. Nie było wcale tak ciężko z pozycjami, pomimo iż znacznie przytyłam. W każdym razie skurcze ruszyły niemalże natychmiast.

Skomentuj