Panią do sprzątania raz, poproszę!

7949 Odczytano 13 komentarzy

Będę szczera.

Marzyłam o tym od momentu kiedy zamieszkaliśmy w nowym domu. Śniłam po nocach, mruczałam pod nosem, sugerowałam mniej i bardziej delikatnie, że może by tak…

Codzienne (a nawet dwa razy dziennie) odkurzanie przy psie i kocie, dwóch fabrykach sierści, uaktywniało we mnie instynkt mordercy. Gdyby ktoś mi powiedział, że Czajna codziennie będzie depilowała się w każdym kącie domu przysięgam, opitoliłabym to na zero w momencie odbioru jako szczenię. Albo kupiłabym grzywacza chińskiego. Miałam ochotę zastrzelić każdego kto w czasie grilla ładował mi się z butami do salonu i PT wchodzącego „tylko z zakupami” do kuchni. Do tego lokalizacja domu na totalnym bezludziu, wśród pól rzepaku i kukurydzy gdzie kurzy się jak w gimnazjalnej toalecie. Pyłki z drzew, świeżo skoszona trawa… W pewnym momencie przestałam chować odkurzacz.

W końcu dwa tygodnie temu przyszedł do pomocy ona- Roomba 886. Nasza pani do sprzątania. Przyznam, że podeszłam do całości trochę sceptycznie. Postanowiłam przeczołgać robota w każdą możliwą stronę. Pole do popisu miał na 175 metrach kwadratowych. Roomba zamieszkała w naszym salonie, elegancko komponując się w jego rogu. Nie chowamy jej bo pracuje codziennie, zgodnie z ustalonym harmonogramem. Każdego dnia „odpala się” razem z porannym budzikiem i ogarnia parter domu (salon, kuchnia, jadalnia, gabinet i przedpokój), po czym wraca na stację dokującą i ładuje akumulator po to, by następnego dnia zacząć od nowa. Całość, jako że salon wielkością mógłby robić za sporą kawalerkę, zajmuje mu około godziny do półtorej godziny czasu. Wyrabia się zanim wyturlamy się z #2 z łóżka. Czasami tylko wciągnie kilka pierdół Hanisławy albo zaciągnie wstążkę od festynowego balona i sobie z nim lata po salonie. Robot jest cichszy niż tradycyjny odkurzacz i mniej inwazyjny, stąd też nie budzi świeżaka w naszym domu a nawet pomaga małej zasnąć. Nie wadzi kablami a ja nie narażam się mężowi tańcząc z rurą przed telewizorem w trakcie arcyważnego meczu. Do tego designersko wygląda.

Roomba radzi sobie z każdą powierzchnią. Przeturlała się po gresie, łazienkowych kaflach, drewnie i panelach. Plusem jest to, że każde miejsce sprząta kilkakrotnie i skupia się na większych zabrudzeniach, które czyści według schematu. Zbiera przylegający do podłogi kurz, z czym miał problem tradycyjny odkurzacz. Nie ma problemu też z ogarnianiem porządku wzdłuż ścian i mebli dzięki bocznej szczotce, która zgarnia wszystko pod paszczę urządzenia. Nie ukrywam, że gdy sprzątałam „z łapy”, robiłam to dosyć pobieżnie. Nie odsuwałam krzeseł, nie odkurzałam pod wyższymi meblami. Po prostu mi się nie chciało. iRobot wjeżdża pod wyższe meble i wymiata to, przy czym ja miałam lenia.

Przy pierwszej pracy Roomba trochę nabroiła, wywalając stojące na ziemi butelki z wodą i wyżerając karmę z miseczki Sajgona. Do zestawu dołączone jest urządzenie, zwane wirtualną latarnią, która może być także wirtualną ścianą. Wystarczy położyć wirtualną ścianę przy zwierzęcych miskach czy łatwo wywracających się przedmiotach a robot po prostu je ominie.

Trochę obawiałam się zostawić robota na piętrze ze względu na schody i duży spad. I rzeczywiście, Roomba w pewnym momencie zawisła nad krawędzią schodów a ja skoczyłam by ją ratować. Po chwili jednak czujniki wykryły uskok i urządzenie wycofało się.

Posiadanie Roomby jest bardzo wygodne. Odkąd ją mamy, czyli jakieś dwa tygodnie, ani razu nie odkurzaliśmy w sposób tradycyjny.

Największym minusem sprzętu jest cena. Ponad 3 tysiące złotych to nie jest kwota, na którą każdy może sobie pozwolić. Czy zatem warto wydać kupę kasy na iRobota? Warto. Zwłaszcza jeśli mamy zwierzęta, alergika w domu lub dzieci. Co ważne, podstawowy model Roomby możecie mieć już za 1299zł. Jets on równie efektywny, różny się natomiast wyposażeniem i funkcjami. Dodatkowo robot sprząta dla nas codziennie, podczas gdy zwykłego odkurzacza używaliśmy raz na kilka dni. W czasie gdy Roomba ogarnia dom, ja mogę zająć się czymś innym, w ten sposób oszczędzając czas na przyjemniejsze rzeczy.

Nasz model możecie znaleźć tutaj (klik).

_DSC0066 _DSC0068 _DSC0075 _DSC0078 _DSC0083 _DSC0084 _DSC0088 _DSC0104 _DSC0108 _DSC0119 _DSC0123 _DSC0130 _DSC0132 _DSC0142 _DSC0173 _DSC0186

 

13 Komentarzy/e
  • Ven | someplacenice.pl

    Odpowiedz

    Śliczne zdjęcie kici 🙂

    Zastanawiam się jak Roomba poradziłaby sobie w domu taki jak mój, gdzie są dywany. Póki co korzystam i nadal kocham odkurzacz centralny 🙂

  • Ania

    Odpowiedz

    Marzy mi się, bo metraż mamy podobny, a odkurzanie stało się teraz udręką ?

  • mammamodna

    Odpowiedz

    Roomba ? marzę od dawna by ktoś za mnie sprzątał. Przy dwójce dzieci z których jedno jest alergikiem można się zajechać. Pożycz ją na weekend ?

  • Eve

    Odpowiedz

    pytanie z innej beczki… co Pani ma na scianie? chodzi mi o te szare kwadraty;)

  • Żaklin

    Odpowiedz

    Roomba jest moim marzeniem od kilku lat. Jak rosypie się obecny wodny odkurzacz to to będzie moja inwestycja, bo w owym okresie zapewnie pojawią się moje mniejsze wersje 😀

  • magdamadzior

    Odpowiedz

    hmm zmieniam moje marzenie z odkurzacza bezprzewodowego na roombe hmm tylko taaa cena…. masakra troche na nią poczekam. Albo bunt w domu jak zarośniemy brudem może mąż sie zlituje hehe.

  • ela

    Odpowiedz

    Roomba wspaniała, polecę koleżance, która się waha po przeczytaniu już nie będzie miała wątpliwości 🙂 ale też mam pytanie z innej beczki .. 😉 o białe krzesełko ze zdjęcia 6 🙂 gdzie można takie nabyć 🙂

  • ELA

    Odpowiedz

    Dziękuję 🙂

  • Aa

    Odpowiedz

    Mam wyżła, ale dwójkę dzieci i iroobot najlepsze co może być

  • Asia

    Odpowiedz

    Tez chce! Marzy mi sie juz tez od jakiegos czasu, ale pewnie jeszcze dlugo bedzie musiala mi sie marzyc… Piekny dom!

  • Kada

    Odpowiedz

    o zestaw jak u mnie roomba i kociak;) tez mam duzo takich podłóg ale sa 2 dywany włochate i 886 sobie na nich dobrze radzi, świetna rzecz

Skomentuj