Slow life wg Nieidealnej, czyli o tym jak szybko zrobić sobie wiochę.

579 Odczytano 10 komentarzy

Mieszkamy w mieście ale jakby już trochę na wiosce. Przedmieścia znaczy się. Niby kod pocztowy się zgadza, niby dojeżdża autobus miejski a nie gminny ale pięć domów na krzyż, Czajna w akompaniamencie innych podwórkowych Burków szczeka pośladkami a sąsiad dom obok ma zainstalowanego koguta na płocie. Jak jakiś smark przygrzeje z głośników po jednej stronie osiedla to dziadek na drugim końcu łapie widły w celu samoobrony. Istny slow life, dziennie można naliczyć więcej rowerów kursujących po drodze niż czterech kółek, chyba że mówimy o licznej dzieciarni w wieku wożenia się bryką napędzaną przez starych. Każdego ranka budzą cię symfonie ptaków żyjących na krzywy ryj pod twoim dachem, pająk w konspiracji z twoim mężczyzną* wije sieć w oknie, trawa rośnie, dziecko paznokciami u stóp rysuje po tarasie, kawa stygnie jak stygła, jest zaje-qwa-biście.

Popołudnia pewnego stoję sobie kulturalnie w kuchni i równie kulturalnie dochodzę przy latte waniliowym z własnego, osobistego ekspresu, sprezentowanego z mężowej karty kredytowej za dzielny poród (nie pytajcie). A może to było amaretto..? Takie smaki w mojej kuchni, widzicie. W każdym razie stoję i bębnię paluszkiem pomalowanym na krwistą czerwień w szklaneczkę rodem z Pepco (dział home w Pepco kładzie na kolana). Wlepiona okiem w plamy na szybie bo kiedyś mi się coś popierniczyło ze zraszaczem do trawy, w związku z czym podlałam elewację domu w zestawie z okami i snując plan ich umycia najprawdopodobniej gdzieś w okolicy Wielkanocy, słyszę odgłos końca świata. To był zdecydowanie koniec świata, bo jak huknęło po małżowinach to pogubiłam kapcie w trakcie lotu na pięterko. Pająki się schowały (bitches!), pies mrugnął leniwie okiem sapiąc „ale o so chosi?”, ja spierdalałam na górę. Swoją drogą dziwne, że w każdym filmie gdzie występuje facet z pukawką czy inną siekierą, bohaterowie uciekają na górę. Guys! Tam nie ma wyjścia, heloł ! Tam jest strych a wiadomo, że strych= pająki. Pająków nie lubimy i wolimy żeby nas zaciupał pan z brzydką buzią.

Anyway, skończyliśmy na tym, że pogubiłam skarpety. Pędzę by ratować pierworodną spacyfikowaną w celu możliwości ogarnięcia całej chaty. Czyli, że stałam i piłam kawę w towarzystwie Facebooka. Huk volume up. Zastanawiam się w locie czy zdążę zgarnąć dziecko i wcisnąć rozdygotane dresy pod łóżeczko. Huk się zbliża, zbliża się też moment nadrobienia w gacie i ogólnego zejścia a drugą stronę tęczy. Wtedy przypomniałam sobie, że we wszystkich hollywoodzkich filmach katastroficznych, gdzie to wszyscy giną oprócz głównego bohatera, filmowe postacie zatrzymują się i patrzą na zbliżającą się rozjebkę zamiast zjeżdżać gdzie pieprz rośnie. Wypięłam więc niezasylikowaną pierś do przodu i przykleiłam paszczę do szyby. Rozejrzałam się po włościach, gotowa stanąć w obronie nowo rosnącej trawy, którą to sama w pocie czoła i towarzystwie soczystej łaciny siałam, a której to ziarna z zawzięciem wyżerały ptaki zameldowane na pobliskich kasztanowcach. Czując się jak Andżelina u boku Tomka Cruise w kultowej scenie Jurassic Park, nagle padłam z dzikim rykiem na podłogę. Tuż przy oknie uwalonym dziecięcą łapą (Wielkanoc, remember) toczył się główny sprawca dzikiego ryku. Pan kombajnista w swojej maszynie, mogącej spokojnie przekosić na raz cały ogród z domem w zestawie,  tuż przed ogrodzeniem domu. Pan kombajnista stał oko w oko ze mną i pewnie zastanawiał się, czy nie zaliczyłam przypadkiem giganta z psychiatryka bo od totalnej paniki płynnie przeszłam do walenia głową w ścianę i płakania ze śmiechu.

* Umówmy się. Pająki są fe. Wszystko co ma więcej nóg niż cztery jest fe. Zwłaszcza pająki. Moja niechęć do nich oscyluje w granicach konwulsji i spierdalania na drugi koniec czegokolwiek, byle jak najdalej. Wszystkie łazienkowe ścierwy, ogrodowe pająkoceratopsy z kłami dużymi wprost nieproporcjonalnie do mojej wypłaty powinny się wziąć i wyginąć. I nie, nie obchodzi mnie, że to żre komary i muchy. Dam się pogryźć, dam się obsiąść jeśli tylko to cholerstwo zniknie z powierzchni naszej planety. A tutaj, gdzie tuż za ogrodzeniem mam pole kukurydzy, pająki są wielkości małego kota. Z pająkami jest też fajna anegdotka ale to innym razem…

10 Komentarzy/e
  • Paulina

    Odpowiedz

    Hahaha, dzięki taki wpis z rana jak śmietana 😉

  • Pola

    Odpowiedz

    (…)”Wszystko co ma więcej nóg niż cztery jest fe” a wszystko co ma mniej niż dwie? też jest fe!!! heloł!!!!! Slimaki z domkiem lub bez, glizdy i węże!!!!

  • Kasia

    Odpowiedz

    Ja się boję tego co nie ma nóg :p fajny post, wulgarny wiec mi się podoba 😀

  • Anik

    Odpowiedz

    Ha ha ha. Moj maz tez nienawidzi i boi sie pajakow. Super opisujesz rzeczywistosc. Znowu sie usmialam. Niestety zbliza sie koniec mojej cudownej chwili sam na sam z tabletem bo maluch sie budzi…

  • malina

    Odpowiedz

    gdzie podpisać petycję pod całkowitą eksterminacją pająków?? 😀 Przepełniają mnie do nich równie ogniste uczucia co Ciebie, Matko. Co więcej, mam umowę z przyszłym-mężem, że jeśli kiedykolwiek zauważy, że jakiś dziad po mnie chodzi, to ma mi nic nie mówić tylko natychmiast go zrzucić i zastrzelić. Bo ucieczka przed pająkiem z pająkiem np. na plecach wydaje się być mało sensowna…

    • matka-nie-idealna

      Mam to samo ! Też ma mi nic nie mówić. Ostatnio strzepnął jakiegoś z okna a dziad poleciał na fotel ogrodowy. Do dziś nie usiadłam na nim. Minęły 2 tygodnie )

  • Ania

    Odpowiedz

    Jakbym czytała o moich krzeczynskich włościach z dzieckiem przyklejonym do szyby w celu rozpaczy za traktorem i konbajnem…

  • Magda / Dwa plus dwa

    Odpowiedz

    Nie znoszę równie mocno. Gdy jakiegoś gada zobaczę panikuję i wołam męża aby to coś unicestwił. Gdy jestem sama z dziećmi, jest gorzej, ale wolę już sama zabrać się za ukatrupianie i udawać dzielną, niż zamknąć się w bezpiecznym miejscu i stracić wroga z oczu 😉

  • Joanna

    Odpowiedz

    No fakt, ze pajaki sa paskudne. Ja sie nauczylam zatykac na noc odplyw w wannie, prysznicu I umywalkach bo u mnie w domu ta droga wlasnie wchodza. Od tego czasu juz ich nie ma. 🙂

Skomentuj