Wyrzuty sumienia.

15239 Odczytano 28 komentarzy

Najbardziej w drugim macierzyństwie bałam się zazdrości. Czas pokazał mi jak bardzo się myliłam. Istnieje coś, co żre mnie od środka jeszcze bardziej. Coś, co nie do końca jeszcze oswoiłam i póki co nie zanosi się na poprawę.

Wyrzuty sumienia.

To taka moja choroba drugiego dziecka.
Zawsze wtedy gdy całuję ją w stopy i wyznaję po stokroć, że kocham najmocniej na świecie. Zawsze wtedy gdy dodaję „ciebie i twoją siostrę”.
Zawsze wtedy gdy usypiam drugą godzinę a Hanisława szeptem pyta: „mamusiu, posiedzisz ze mną troszeczkę?”. Nie mogę skarbie, chociaż nie wiem jak bardzo bym chciała.
Zawsze wtedy gdy zabawa rozbudza #2 a ja proszę o ciszę. Czymże jest zabawa w ciszy?
Zawsze wtedy gdy nie mam czasu „poleżeć na brzuchu” z Nadią bo tworzę zieloną żabę na kartce papieru.
Zawsze wtedy gdy naklejam plaster Hanisławie i całuję zdarte kolano.
Zawsze wtedy gdy po trzygodzinnym nocnym kursie z ponad pięcioma kilogramami na ramieniu nie mam siły ani ochoty bawić się w „ciuchcię”.
Zawsze wtedy gdy włączam bajki by pozbyć się dziecka. Jednego dziecka.
Zawsze wtedy gdy #2 leży na macie a ja nie mam czasu się do niej uśmiechnąć bo uśmiecham się do jej siostry.
Zawsze wtedy gdy kąpię jedną. A potem kąpię drugą.

Chciałabym po równo.

Mówili, że drugie macierzyństwo jest trudne. Nikt nie uprzedził, że najgorsze są wyrzuty sumienia. Nie nieprzespane noce, nie obolałe cycki czy świeżo zagojony tyłek. Nie kolki i trzydzieści brudnych pieluch dziennie. Nie fast foody serwowane okazjonalnie z racji braku energii na puszczenie bąka i czasu na siku.

Wyrzuty, cholerne wyrzuty sumienia.

To, że czujesz się gorszą matką. To, że dorzucasz naprędce „twoją siostrę też kocham”. To, że zastanawiasz się czy wypada powiedzieć „kocham cię najbardziej na świecie”. Najmocniej czy najbardziej? To, że analizujesz każdą wypowiedź by być sprawiedliwym. To, że wysyłasz dziecko do żłobka i na wakacje z dziadkami po to, by nie było, kurwa, samo całymi dniami. Szczerze tego nienawidzę. Siebie za to nienawidzę.
To, że cisną ci się łzy do oczu kiedy nie możesz wziąć obu na ręce bo jedna się drze, druga właśnie przemalowała czołem kafle. Wieczne „nie teraz”, „zaraz”, „nie mogę”, „czy ty nie widzisz, że…?”.

A wieczorem kładziesz się obok śpiącego starszaka, wtapiasz nos w świeżo umyte włosy i przez 5 długich minut jesteś tylko z nią. I zrywasz się za chwilę by nakarmić, przewinąć i ululać.
Odkładasz, przykrywasz i kładziesz się. Po chwili wstajesz bo przecież nie przykryłaś starszego.
I rano odsypiasz pobudkę o trzeciej, chociaż chciałabyś być na dole z dzieckiem i z płatkami na mleku.
I znowu wyrzuty, cholerne wyrzuty sumienia.

I owszem, jest tato. Owszem zajmie się pierwszym gdy ty zajmujesz się drugim. A później drugim gdy ty zajmujesz się pierwszym. Tylko, że ty chciałabyś być i tu i tu. Razy dwa.

A Was co najbardziej zaskoczyło w pierwszym lub drugim macierzyństwie?

28 Komentarzy/e
  • Natalia

    Odpowiedz

    Teraz mnie trochę wystraszylas! Ja jestem w drugiej ciąży niestety tak się potoczyło ze różnica wieku to będzie 7 lat więc bardzo sporo. Niestety ale ta moja jest nazbyt przyzwyczajona ze jestem zawsze i wszędzie. Szczerze po przeczytaniu tego tekstu jestem troszkę zaniepokojona.

  • Marta

    Odpowiedz

    Pocieszę cię, to mija z czasem 🙂 Z każdym dniem, tygodniem, miesiącem będziesz coraz lepsza w dzieleniu po równo. Zresztą, jak #2 dorośnie to dzielenie się między dzieci będzie o wiele łatwiejsze, choćby dlatego, że wiele rzeczy będziecie robić jednocześnie a potrzeby dzieci się ujednolicą.
    Kiedyś sama miałam takie rozterki: https://lofflajff.blogspot.com/2015/07/w-zgodzie-z-sumieniem.html

  • Olka

    Odpowiedz

    Dokładnie to i z tym nie mogę dać sobie rady di tej pory. Mała ma 7m-cy

  • Sabina

    Odpowiedz

    Jal ka dobrze znam ten stan;) az za dobrze niestety… Swiat taki maly… Mieszkamy w tym samym miescie o mamy taki sam problem;) ale to chyba dotyczy wiekszosci mam majacych dwójkę malych dzieci… Wypadaloby nam sie sklonowac zeby moc dzielic szczescie z obojgiem dzieci…

  • Justyna

    Odpowiedz

    U mnie identycznie. Z tą tylko małą różnicą, że tata weekendowy i nikogo do pomocy. I gdy zajmuję się jednym a drugie musi poczekać samo, albo gdy mowię żeby starszy ‚zajął się’ na chwilę młodszą bo muszę ugotować, nakarmić psy, zetrzeć podłogę bo młodsza ‚jadła’ zupkę z gestem itp. to wyrzuty sumienia rosną do kwadratu, do sześcianu a i do potęgi milion. Bo tak bardzo chciałabym po równo…

  • Arienna

    Odpowiedz

    Mam póki co tylko Zuze a uryczalam się jak durna czytając ten post
    …tak myślę że nie ma nic trudnijwszego niż wyrzuty sumienia… I czym są moje wyrzuty jak raz w miesiącu jedziemy z mężem na saunę by pobyć trochę RAZEM, zostawiając Zu z babcią, czym są moje wyrzuty jak zostawiam z babcią by jechać do pracy i tylko co drugi dzień… myślę że wyrzuty sumienia przy drugim dziecku się podwajają

  • Buka

    Odpowiedz

    Też wyrzuty sumienia. A mam dopiero jedno/pierwsze dziecko. Na przykład gdy leży ma macie, a ja jem śniadanie albo sprzątam…

  • Kasia

    Odpowiedz

    Trafione w samo sedno. Wcześniej z jednym dzieckiem min do roku nie znaliśmy słowa: telewizja i bajki. Były ciągle wspólne zabawy, coraz to nowe pomysły. Teraz przy drugim dziecku żeby pogodzić wszystko naraz przez pół dnia mamy bajki, bo „mama musi usypiać braciszka, mama musi iść przygotować jedzenie, itp. itd”. No i babcie na etacie do pomocy a mi w biegu umyka rozwój jednego i drugiego 🙁

  • Olga

    Odpowiedz

    Dokładnie to samo mnie zaskoczyło. A właściwie nie zaskoczyło, bo tego się bałam od pojawienia się dwóch kresek po raz drugi. Kiedy „drugie dwie kreski” juz się pojawiły na świecie, to produkowanie wyrzutów sumienia stało się moja drugą najważniejsza czynnością po oddychaniu. Na początku wyłam. Potem płakałam, teraz już tylko boli. chyba czas trochę leczy tę „ranę”….

  • Meg

    Odpowiedz

    Kurcze, jesteś moją zaginioną siostrą bliźniaczką, wszystko ci piszesz to jakbyś opisywała moją sytuację, cieszę się , że nie jestem sama, u mnie starsza córeczka ma 4,5 roku i potrafi już powiedzieć, że nie przyjmuje przeprosin ode mnie i nie chce już prezentów i już nie czeka na mnie…

  • codziennoscipasja

    Odpowiedz

    Poruszyłaś bardzo ważny dla mnie temat. Od trzech tygodni jestem mamą po raz drugi i masz rację..o tym nikt mnie nie uprzedził, że poczucie winy bedzie mi bardzo czzęsto towarzyszyć. Ale chyba już tak jest, powoli ucze sie dawać sobie więcej luzu..tzn w myśleniu o potrzebach maluchów..życzę Ci dużo siły i pozdrawiam

  • Zośka

    Odpowiedz

    Mi wyrzuty sumienia dość szybko przeszły. Chyba ważne, żeby zobaczyć, że po równo nie znaczy najlepiej. Najlepiej oznacza według potrzeb. Mój syn jest bardziej autonomiczny niż córka. Odkad ona się urodziła, potrzebowała więcej bliskości niż on. Daję im tyle bliskości, ile mogę i tyle, ile potrzebują, ale nie po równo,bo sam potrzebuje jej mniej. Różnica między nimi to 19 miesięcy.

  • Asia

    Odpowiedz

    U nas różnica wieku prawie 3 letnia. Brat kocha bardzo Mlodszą. Okazuje to na każdym kroku calując i tuląc. Jednak uważam że najgorazy był pierwszy miesiąc kiedy mała przez większość czasu wisiala na cycu. Starszak chodzi do żłobka ale akurat postanowil pochorowac. Najpierw przeziebienia potem ospa i kwarantanna. I wiecie co, do dziś cieszę się z tej ospy. Nauczyliśmy się być razem, dzielić czas.

  • Marta

    Odpowiedz

    U mnie jest różnica prawie 10 lat:) spędzamy wszystkie 3 bardzo dużo czasu razem , bo starsza uwielbia młodszą, a młodsza przepada za starszą:) jedna ma 10 lat a druga 7 miesięcy. Uzupełniały się wzajemnie:):) układ idealny:)

  • Anna

    Odpowiedz

    Jestem w szpitalu w czwartek urodzilam mojego#2 starszy 9lat na koloniach w Bieszczadach I czytajac ten tekst prawie sie poryczalam. Chyba tylko obecnosc innych mam mnie powstrzymala.Jeszcze nie tego na codzien a juz wiem ze u mnie bedzie tak samo.Chociaz kocham moje dzieci rownie mocno. Rozumiem Cie doskonale.

  • ańdzia

    Odpowiedz

    Ujelas wszystko tak jak ja Odczuwam. W ciąży i tym nie myślałam. A teraz… Wcześniej zapewniałam starsza córkę że zawsze będzie mogła się przytulić, zawsze będzie wolne kolano. Ale to nie jest tak jak jej i sobie obiecywalam. Jest tak jak napisałaś. Cholerne wyrzuty sumienia. Dobrze ze moja pięcioletnia córka jest Rozumna i zamiast być Wredna jest kochana Starsza siostra. Ale łatwo nie jes.

  • Andżelika

    Odpowiedz

    Ja to jestem dziwna. Naprawdę nie miałam wyrzutów sumienia gdy zajmowałam się małą bo np płakała na brzuszek a starsza w tym czasie rysowała sama sobie. Nie miałam wyrzutów gdy z starszą cały dzień wyruszyłyśmy na miasto a maluszek został z tatą. Ale u mnie to wszystko jest na odwrót niż większości kobiet taka moja przewrotna natura 😉

  • Cecylia

    Odpowiedz

    A u mnie trójka ? roztroić się nie można za to rostroju nerwowego można dostać i owszem. No ale nigdy nie ma po równo choć kocha się tak samo mocno całą trójce. Trzeba się starać ale nie zwariować w tym wszystkim. Pozdrawiam ? i życzę nie mieć tyle wyrzutów bo to i tak nic nie da a my będziemy mamami zestresowanymi a dzieci to wyczuja.

  • Natalia

    Odpowiedz

    Myślę, że większość mam, które mają więcej niż jedno dziecko czują podobnie…
    Proszę jednak tak nie myśleć. Najważniejsza jest miłość do dzieci, na pewno tak samo mocna dla jednej, jak i dla drugiej córki.
    Myślę, że najistotniejsze jest to, aby one nigdy w tą miłość nie wątpiły mimo, iż czasem brakuje nam czasu aby podzielić go po równo…

  • Aga

    Odpowiedz

    Musze przyznać, że się popłakałam. Mam to samo. Każdego wieczora analiza, ile czasu poświęciłam jednemu, ile drugiemu. Awantury starszej siostry -przecież możnaby było tego uniknąć i wtedy kiedy mam dla Niej czas, spędzić go jakoś normalnie. Tak po prostu.
    Ciężkie nasze życie 😉

  • Daga

    Odpowiedz

    Ja po pierwszej ciąży, ale też przez to przechodzę. Urodziły mi się bliźniaki. Często tak jest, że kiedy oba płaczą jestem w stanie podnieść tylko jedno. Mają po 7 kg. Dobrze jest tylko wtedy kiedy nic ich nie boli, mają dobre humory albo kiedy mąż jest w domu. Zastanawiam się tylko jak sobie radzą matki trojaczków i czworaczków :O

  • Agnieszka

    Odpowiedz

    Trafilas w samo sedno.
    Jakbys napisala moje mysli!
    Poryczalam sie! Bo to tak.cholernie boli ze nie mozna sie rozdwoic. Byc tu i tu.
    Uwielbiam Cie! Jestes wielka!
    Jestem w tej samej prawie sytuacji 2 mce i 2 latka. I wiem o czym piszesz. Najgorsze sa te wyrzuty sumienia. Amen

  • gargamelka

    Odpowiedz

    Taaaa. A przy trzecim brakuje trzeciej ręki do przytulenia i trzeciego kolana, na którym można by posadzić i…
    A chciałoby się tak bardzo „każdemu według potrzeb”.
    Ściskam mocno

  • Ania

    Odpowiedz

    Mam dwulatka i dwumiesieczniaka. Nie odbieram tego jak ty. Usypiam starszego a mlodego klade do jego lozka i lezymy wszyscy razem. Tule starszego a maly zaczyna plakac to koncze go tulic powoli i biore ich razem i tulimy sie w trojke. Wszystko trwa dluzej ale jest sprawiedliwie. Glowa do gory bedzie dobrze

  • Agnieszka

    Odpowiedz

    U mnie jest na odwrót 🙂 Drugie dziecko pozwoliło mi wyzbyć się nadmiernych wyrzutów sumienia, które tylko pogrążały. Nie oznacza to oczywiście, że jestem zupełnie bezkrytyczna, bo wiadomo, ze popełniam błędy jak każdy człowiek. Ale dziś wiem, że każda normalna mama stara się być najlepsza dla swoich dzieci w miarę możliwości jakie są dane w jej warunkach bytowych. Dzieciom nie dzieje się krzywda!

  • An

    Odpowiedz

    Wiem, ze to starszy wpis… Ale… czy to przechodzi? Jak sobie z tym poradzić i wszystko poukładać? Po miesiącu od porodu drugiego… zżerają mnie wyrzuty sumienia wobec Starszaka. Wobec młodszego tez. Ani jeden nie dostaje ode mnie tego, co chciałabym im dać 🙁

    • matka-nie-idealna

      Jeszcze chwilę Cię pozżerają. Ale to minie. Obiecuję.

  • Anna

    Odpowiedz

    Napisane dosłownie w punkt….. jestem mama również 2 córek. Hania ma 5 lat, Antosia 4 mce. Czytając ten wpis dosłownie łzy same wypływały mi z oczu…. masz racje – wyrzuty sumienia…. już teraz będą chyba już zawsze na zawsze…. to takie trudne je zwracać uwagi starszej gdyński młodsza, bo obudzi….. mam wrażenie ze przez to psuje Hani dzieciństwo… a jak Tosia się budzi, ze nie może się wyspać biedna…. i tych przykładów są tysiące…. bardzo chcieliśmy drugiemdziecko, walczyliśmy o nie 2 lata.. a teraz mam wrażenie ze mnie to przerosło, ze nie potrafię się cieszyć z tego ze już jest nas magiczna 4, a zaczynaliśmy nasza drogę przez to „zasrane” życie we dwoje…..

Skomentuj