Wysłać dziecko w kosmos.

17260 Odczytano 19 komentarzy

Macierzyństwo jest piękne.

Motylki srają, ty rzygasz tęczą. Dziecko uśmiechnięte, tobie miłość wylewa się wszelkimi możliwymi dziurami. Lukier, cukier i orzeszki. Parówka na talerzu nie w kocim odbycie, sok w kubku, bajka w telewizorni i takie takie…

Macierzyństwo jest piękne…

Aż do momentu aż nie masz ochoty strzelić sobie w łeb. Są dni kiedy podcięcie żył wydaje się być atrakcyjnym wyjściem z sytuacji. Nagle okazuje się, że ona ma gorszy dzień. Bo histeria razy milion. Bo szopa krzywo zbita, bo naleśnik krzywo leży, bo widelec nie ten i nie tamten, później jednak ten, bo dupa piecze, bo kotleta pokroić a później jednak posklejać, bo sama-nie-wie-czego-chce.  Bo właśnie wyleciała w całej swojej niewinnej, nagiej okazałości na widok publiczny do ogrodu. Bo właśnie wyrżnęła po raz setny w to samo, w co po raz dziewięćdziesiąty dziewiąty. Patrzysz na nią i masz ochotę zapytać gdzie jest ukryta kamera. Koniecznie w pakiecie z jakąś inwektywą w wersji hard. Masz tylko nadzieję, że wynagrodzenie obejmie szkody psychiczne. Robisz dziesięć wdechów w dziesięciu seriach, padasz na kolana i błagasz o namiastkę cierpliwości bo jedziesz mocno pod kreską. Odprawiasz modły na mopie bo sok w geście dziecięcej desperacji powędrował uj wie gdzie i uj wie po co, puszczasz znaki dymne z prośbą o skrócenie twoich męk. Zwiększasz decybel w głosie, ładujesz głową w ścianę i bierzesz kredyt na dodatkowe pokłady Zen.

Chciałabyś dać radę ale kurwa za kurwą cisną się niemo na twoje usta. Ręka zawisa gdzieś w powietrzu bo masz cholerną ochotę sprzedać salwę honorową w pośladek. Oczami wyobraźni kończysz swój zamiar i oczami wyobraźni widzisz jak bardzo będziesz żałowała. Wychodzisz z pokoju, liczysz do pierdyliarda i wracasz. Znowu wychodzisz, krzyczysz w poduszkę i wracasz. Chcesz posłać pacholę w kosmos z możliwością powrotu kiedy dorośnie, zmądrzeje i jego dziecko złoi mu dupę jak on tobie. Znowu wychodzisz i znowu wracasz. Bo zawsze wracasz. Przytulasz ją albo jego, w zależności od zależności. Ciśnie cię od środka niczym jelita po niedzielnym obiedzie ale przytulasz.

Niby jest dobrze ale w pamięci tymczasowej masz jeszcze jej histerię i swój szał a potem bezsilność. I chęć cholerną posłania w kosmos też masz w pamięci, tyle że już nie tymczasowej.

Bywają dni kiedy macierzyństwo wydaje się być jednym wielkim absurdem. Ile poradników nie przeczytasz, nigdzie nie piszą, że średnio raz w tygodniu będziesz miała ochotę pieprznąć wszystko i wyjść z siebie. Nikt nie mówi o tym, że kupę robi się na raty w towarzystwie dwuletniej publiczności. Bo przecież jakakolwiek bajka by nie leciała, ty zawsze dajesz lepsze przedstawienie. Nikt nie mówi o tym, że posiadanie w domu dwulatka jest jak posiadanie miksera bez pokrywki. Że masz ochotę rzucić to całe macierzyństwo w cholerę. A tak w ogóle to ono jest przereklamowane.

I jedyne co usłyszysz to „Co ty mówisz? popatrz jaki on jest grzeczny!”. Bo dzieci do perfekcji opanowały sztukę aktorstwa. Szkoda tylko, że w domu lecą pod Tarantino.

I wtedy dziecko idzie spać.

A ty zaczynasz tęsknić…

19 Komentarzy/e
  • MatkaOlka

    Odpowiedz

    Wszystko prawda! Szczególnie z uderzeniem sie tysięczny raz w to samo miejsce. Mówię do Olusia: usiądź na kanapie, zejdź z niej (w myślach k..w i ja pier…e milion razy na minutę) aż Olus w końcu spadł. Pomogło? Oczywiście że nie, dalej po niej łazi. Ale to przykład jeden z kilkuset. Kiedy śpi, kiedy jest w żłobku, to tęsknię…cholernie tęsknię.

  • Natalia

    Odpowiedz

    No niestety ja mam w domu 6 letnią jedynaczke. U mnie niestety pokłady cierpliwości skończyły się dobre rok temu. No i raz na tydzień ten klaps w pupę zdarzy się. Pewnie mogę zostać tu z krytykowana, no ale jestem tylko człowiekiem. Co nie znaczy, że później nie żałuję i nie płacze po kątach wręcz przeciwnie.

    Słowa mojej teściowej.
    „Z roku na rok, człowiek zapomina co to cierpliwość” 🙂

  • kasia

    Odpowiedz

    Dokładnie kiedys cierpliwosc sie konczy klaps nie jest zly znam dzieci wychowane bezstresowo i rzadza rodzicami na lewo i prawo ja nie to żebym byla wyrodna matka ale moje dziecię lat 5.5 wyjechalo na wakacje dziadkow na 2 tyg i moze to dziwnie zabrzmi ale w 1 tydz nie dzwonilam nawet i przyznam ze nawer szczególnie nie tesknilo mi sie a maz tez daleko bo pracuje i widujemy sie raz na 2 tyg

    • karola

      dawanie klapsow jest dla mnie mocno dyskusyjne, ale to moja sprawa, macie prawo uwazac inaczej, jednak wkurza mnie to mityczne „złe bezstersowe wychowanie” jako argument na wszystko

  • Kasia

    Odpowiedz

    Ale dzis juz mi teskno za nim i w sobotę juz bedzie czasem jesli tylko to mozliwe to my tez mamusie musimy zresetować umysl i odpocząć a wiec zycze wszystkim mamuska cierpliwości i duzo uśmiechu

  • Anna_Wa

    Odpowiedz

    Boże to wszystko jakby o mnie. Ja w ostatnim czasie miewam tylko takie dni. Nie wiem czy to te upały, pogoda w kratkę, czy po prostu moje dzieci są małymi potworkami ale czasem liczenie nie pomaga, ani prośbą ani groźbą. Po prostu nic do nich nie dociera. Tłumacze sobie że to maluchy bo jeden trzylatek drugi ma 11 m-cy ale aktorstwo i badanie mojej cierpliwości opanowali do perfekcji:(

  • makarena

    Odpowiedz

    To nie o mnie. Mam dwójkę małych mega absorbujących dzieci. Przysięgam, że się nigdy nie wydarłam. bo nie jestem nerwowa. Nie rzygam tęczą ale mam inaczej:)

  • Madzia

    Odpowiedz

    Opis idealny, nie raz szukałam ukrytej kamery :-), ale uważam, że tzw. klaps to porażka. Po pierwsze w nerwach nie wiesz jakiej używasz siły, wydaje ci się, że lekko, ale tak naprawdę w emocjach nikt nie jest w stanie tego ocenić, po drugie dlaczego nikt nie walnie szefowi w ryj, choćby nas wyprowadził z równowagi? No właśnie… I, żeby nie było, że nie wiem o czymowie, mam 5,5 łatkę i

  • Madzia

    Odpowiedz

    2,5 latka i za miesiąc rodzę.

  • Anna K-P

    Odpowiedz

    Moja 2,5 latka ostatnio zachowuje sie jak szatan. Pokazy zlosci, histerii, fochow i placzu na zawolanie to codziennosc. Czlowiek ze skory juz wylazi a za 2 miesiace druga przyjdzie na swiat. Jak bedzie identyczna to sama siebie w kosmos wysle

  • tarapatka

    Odpowiedz

    Też miewam takie chwile. I te wyrzuty sumienia kiedy się złoszczę i wychodzę z siebie, a przecież On taki niewinny i bezbronny i tylko ten płacz to sygnał, że coś mu nie pasuję. Bo przecież tak naprawdę, w tej złości i bezsilności, to kocham nad życie.

  • Hanagh

    Odpowiedz

    Polecam serdecznie tę książkę ,może nerwowe macieżyństwo to część polskiej mentalności ? 🙂
    http://m.empik.com/w-paryzu-dzieci-nie-grymasza-druckerman-pamela,p1063660277,ksiazka-p

  • Hanka

    Odpowiedz

    a ten bunt wcale nie mija z wiekiem…przynajmnie u mnie, tylko dziecię już większe, mądrzejsze, ale to wszstko co piszesz to święta prawda. że ja jeszcze nie zwariowałam 😉 pozrawiam

  • Magda

    Odpowiedz

    mikser bez pokrywki…..ooooo tak. Dzisiaj u nas gorszy dzień, metrów kwadratowych zamało żeby uciec a za oknem kap kap także dzięki za tekst weselej mi 🙂

  • anna33gd

    Odpowiedz

    zostaw, nie rusz, zejdź, uważaj, nie ciągnij, wyjdź, chodź do mnie, nie biegaj, zostaw psa, nie siadaj na kocie…..itd. gdyby płacili mi za każde moje słowo od otwarcia oczu mego dziecia aż do jego zaśnięcia to kwoty w lotto były by groszami 🙂 po całym dniu nerwów a czasami chęci rozszarpania starszego potomka kiedy przytula się do mnie i zasypia całuję go i szepczę: kocham cię słoneczko 🙂

  • Julka

    Odpowiedz

    Mikser bez pokrywki spowodował zaplucie monitora hahaha xD ale teksty „patrz jaka ona grzeczna” wywołuje u mnie chęci wbicia noża w plecy osoby, która to mówi…

  • Kasia_J

    Odpowiedz

    Oj święta prawda, tak się czułam wczoraj. Wysłać w kosmos i niech wróci jak dorośnie 😀 histeria do kwadratu i nic nie odpowiada. Ale później przychodzi, przynosi kwiatki ze spaceru z babią i „przepraszam” i weź tu nie kochaj nad życie. chociaż czasem życie daje kopa, co by nie było za dobrze.
    Dobrze wiedzieć, że w tych odczuciach nie jest się samotnym 🙂

  • Beata

    Odpowiedz

    Ja jestem szczesliwa matka od 4 tygodni dopiero ale czasem tez mam taka ochote:) Najedzony, suchy, wybawiony. Niby chce spac, ale nie zasypia tylko marudzi.
    Najczesciej wtedy mojego marude oddaje w rece taty lub dziadka. a co bedzie dalej…:)

  • magda

    Odpowiedz

    Czytając to chce się płakać i śmiać na przemian. Jak ja to rozumie! po co czytać te poradniki, człowiek się tylko dołuje, ile razy obiecywałam sobie, że będę „mądrym rodzicem”…, taaa do następnego napadu histerii Adasia. Super blog, szukałam czegoś takiego. Nie idealne matki ale i tak najważniejsze dla naszych dzieci. Miłość prosta i łatwa nie może być autentyczna…

Skomentuj