10 najbardziej absurdalnych tekstów jakie matka może usłyszeć o swoim macierzyństwie.

2497 Odczytano 36 komentarzy

Każdy z nas ma w swoim otoczeniu taką „ciocię dobra rada”, co zawsze i chętnie służy słowem, niekoniecznie pomocnym. Ciocia dobra rada to persona wyższych sfer, co struga swoje ego na naszej niewiedzy i braku życiowego doświadczenia, często wywołująca klasyczny facepalm typu „osochosi” na twarzy odbiorcy. 

Zakładamy, że właśnie urodziło ci się dziecko, tudzież szczenię jest aktualnie w okresie niemowlęctwa. Pół biedy, jeśli ciocia dobra rada jest z gatunku przybłęd, czyli postaci, która przypałęta się od święta, zaciągnie kawę, pomarudzi, sypnie mądrościami prosto z rękawa, po czym adios, pomacha żwawo na pożegnanie. Ty przyjmujesz, trawisz lub wydalasz i generalnie olewasz sprawę. Możesz uznać, że to z troski, że to z natręctwa albo zgorzkniałości. Gorzej, jeśli ciocia dobra rada zapodaje mądrościami częściej i gęściej bo tak się składa, że akurat jest twoją matką/ babką/ teściową/ bliską ciotką i tak po prostu lubi czasami posmarować butem po cudzej  wycieraczce.

Kiedy już zdarzy ci się popełnić dopuszczenie persony do głosu w celu podmuchania w swoją życiową wiedzę i ego, oto co możesz usłyszeć :

1. „Ubierz jej czapeczkę”. 

Polski standard.
20 na plusie? To nic. Grzmotnij czapeczką coby czasami ciepły zefirek nie spenetrował uszu dziecka. Nic to, że pot leje się po prywatnym rowie a ty sama zrzucasz z siebie płachty materiału. Czapeczka jest nieodzownym lookiem polskiej mody, podobnie jak skarpety serwowane do sandałów. 

2. „Załóż coś na nią”.

Ale że smycz czy że kaganiec? Sytuacja analogiczna do powyższej. Hanisława w większości przypadków jest ubrana podobnie do mnie. Uważam, że już dawno minęły czasy, gdy musiałam ją ubierać w jedną warstwę odzieży więcej niż siebie i gdy dziecko w sweterku siedziało spacyfikowane w wózku pomimo wiosennej aury. Hania aktualnie należy do osobników znogizowanych, czyli popindala ile i gdzie się da, rzadko używamy wózka. Aby nadążyć za moimi długimi kopytami, dzielnie mieli nogami, w związku z czym jest bez przerwy w ruchu i jej organizm nagrzewa się dosyć szybko. 

3. „Ciągle płacze, pewnie boli ją brzuszek”.

Problemy świata dziecka często są bagatelizowane i sprowadzane do bólu wszystkiego. Nie zapominajmy, że dziecko to taki sam człowiek jak każdy inny i ma pełne prawo do focha, gorszego dnia czy braku ochoty na lifting policzków ciocinymi palcami.

4. „Jest taka chuda, musi więcej jeść!”

Gdy Bozia rozdawała cycki, ja właśnie stałam w kolejce po przemianę materii. Coś poszło nie tak i w systemie zapikał błąd, obdarowując mnie przemianą materii równą prędkości świetlnej. O ile modlę się, żeby młoda nie przegapiła przydziału piersi, o tyle wolę by figurą wdała się we mnie i PT. Hania należy do dzieci wszystkożrących i tankuje pod kurek często więcej niż ja. Resztę spala spieprzając przed Czajną.

5. „Pewnie się nie najada”.

Standard jeśli chodzi o karmienie piersią. Na początku swojej drogi mlecznej każda matka jest wystarczająco zesrana samym faktem udostępnienia swojej piersi w celu konsumpcji. Kiedy nie śpisz po nocach zastanawiając się czy dziecko nie przymiera głodem, takie stwierdzenie potrafi zaserwować skuteczny nokaut na glebę. Młode wisi na piersi większość czasu, w międzyczasie drąc puchę, sygnalizując ci tym samym konieczność zatankowania, podczas gdy ty sygnalizujesz puste zbiorniki.
Hania miała zwyczaj dyndania na piersi pół dnia, bez możliwości zaciągnięcia gumy w jakiejkolwiek gumy, czy to w postaci smoczka czy w postaci butelki do mleka. Wykarmiłyśmy się osiem miesięcy, straty w ludziach nie odnotowano. Zawsze oscylowałyśmy wagą w granicach górnego centyla.

6. „Nie bujaj jej na rękach bo się przyzwyczai” – powiedziała babcia, po czym zakołysała dzieckiem. Po czym dodała- Rodzice są od wychowywania a dziadkowie od rozpieszczania.

Zacznijmy od tego, że gdy dziecko domaga się wzięcia na ręce to nie dlatego, że się przyzwyczaiło tylko dlatego, że najwyraźniej czegoś potrzebuje, chociażby miałaby to być nasza bliskość. Po drugie, nie wyobrażam sobie 18-letniej panny w moich ramionach, tak więc istnieje szansa, że „przyzwyczajenie” do bujania minie nim kręgosłup ogłosi kapitulację. Po trzecie, w pakiecie z figurą Bozia sypnęła mi nadmiarem lub raczej niedoborem pieszczot. Jestem permanentnie niedopieszczona, w związku z czym szukam każdej okazji do wtopienia się w czyjeś ramiona.

7. „Nie sadzaj jej w piaskownicy bo przeziębi pęcherz”.

Równie dobrze nie powinnam jej huśtać na huśtawce i sadzać na zjeżdżalni, a najlepiej przykuć do wózka z jęzorem latającym na widok dzieciarni dokazującej na placu zabaw. Przesada w którąkolwiek stronę też jest przesadą.

8. „Pewnie źle ci w tym żłobku?” aka „Ja nigdy bym nie posłała dziecka do żłobka”.

Pierwsze dni Hani w żłobku pogłębiły mój związek z toaletą i poczuciem bycia wyrodną matką. Ludziom często błędnie się wydaje, że żłobki to patologia w szerokim wydaniu i dzieciom dzieje się tam krzywda a do placówek posyłana jest hołota w gnojem w gumofilcach.

Codziennie odbierając Hanisławę ze żłobka, siłą odsysam ją od opiekunek i dzieci. Moja próba wypożyczenia dziecka na popołudnie i noc do domu objawia się generalnym zlewem ze strony Hani i pytaniem „dzieci? pani?”, co oznacza nie mniej nie więcej żądanie powrotu do sali. Podsumowując powyższe, Hanisławie jest zdecydowanie źle w żłobku.

9. „Nie dając jej słodyczy, marnujesz jej dzieciństwo”.

Od samego początku żywieniowej drogi, popuściłam trochę gumę w kalesonach i nie bronię dziecku dostępu do cukru, chociaż staram się go mocno ograniczyć przez zastąpienie zdrowymi alternatywami. Po drugie, jeśli ktokolwiek może mieć do mnie pretensje za zmarnowane dzieciństwo to będzie to tylko i wyłącznie Hania i to nie prędzej niż za 15 lat. Po trzecie, jeśli takie zażalenie kiedykolwiek wpłynie na biurko zarządu, będzie to oznaczało, że podczas naszej wspólnej drogi coś zostało skopane i bynajmniej nie był to zakaz spożywania słodyczy.

10. „Nie dajesz jej słodyczy teraz, kiedyś może się na nie rzucić”.

Może się rzucić a może nie. Szanse są fifty- fifty, warto zaryzykować.

Tekstów równie absurdalnych i „pomocnych” jak powyższe jest zapewne setki. A wy co usłyszałyście z takich dobrych rad?

36 Komentarzy/e
  • aneczkao89

    Odpowiedz

    Oj zgadza się i to wszystko! Zwłaszcza sprawa karmienia i bólu, mój synek ma trzy miesiące i karmię go piersią i gdy tylko zaczyna płakać słyszę od babć „pewnie się nie najada” lub „boli go brzuszek, na pewno zjadlas coś, co mu zaszkodziło”. Taaa, bo ja wyrodna matka jestem i w wolnych chwilach (czytaj jak mały nie wisi na cycu) objadam się kapusta … No masakra jakas! Ale pocieszylas mnie, że to norma :p aaa i jeszcze „daj mu smoczek” kiedy tylko pierworodny rękę zbliży do ust. I gadać można ile wlezie, że smoczka siłą nawet nie weźmie… Babcia zawsze wie lepiej…

    • Jagoda

      Ja też myślałam, że mój smoczka nie weźmie dopóki babcia nie zaczęła się nim zajmować… Siłą mu go wciskała aż w końcu zassał…

  • Ania

    Odpowiedz

    Słyszałam już wszystko! Pomijam uwagi od członków najbliższej rodziny, ale jak słyszę od sąsiadki, że jest za ciepło na to, żeby zabrać Bąbla na spacer to nóż mi się w kieszeni otwiera! Nazajutrz usłyszałam od ww. persony, że jest za wietrznie na spacer. Albo, że jak dziadkowie wyszli z moim synkiem ma spacer to założyli mu czapkę, a teraz jej nie ma…. Takie komentarze mogę sobie wsadzić wiadomo gdzie. Przytyki od rodziny sprawiają, że czuję się jak nastoletnia matka, mimo, że strzeliła mi 30-tka a mój syn ma niecały rok. Ale jako stuprocentowa Zosia Samosia i tak robię swoje! Tylko mąż ma prawo głosu w tej materii.

  • Paulina

    Odpowiedz

    Hahaha… dobre! Ja bym dodała jeszcze „zetnij jej włoski!” nosszzzz, jakbym czuła taką potrzebę, to bym ścięła, ale wolę spinać jej włosy w kucyk…

  • Prawie synowa

    Odpowiedz

    1) pijesz za dużo wody, rozwodnisz pokarm
    2) dziecko w nocy trzeba oszukiwać wodą z glukoza żeby spało, to dziwne żeby dziecko Jadlo co trzy godziny, będzie grube(o noworodku w szpitalu, dlaczego… bo tak było 30 lat temu)

  • Sylwia

    Odpowiedz

    Ja jeszcze słyszałam – „Płacze – pewnie jest już głodna” i hit hitów „Możesz mieć już za c h u d e m l e c z k o i się nie najada” 🙂

  • Agata

    Odpowiedz

    U nas prababcia zawsze jak mały płacze (nie ważne, że przed chwilą wleciał z impetem w ścianę) to albo jest głodny, albo jest mu zimno. Bez względu na porę roku lub dnia 🙂
    No i oczywiście taka „ciocia dobra rada” zarzucała nas non stop pytaniami: „czemu nie dajecie mu soczków do picia? Dzieci lubią soczki” albo „herbatka? Bez cukru? Jak On Wam to wypije?”. Ano wypije ale i tak najbardziej lubi wodę 😉

  • SAb

    Odpowiedz

    ubierz mu czapeczke, a nie za cienko?, placze- na pewno jest glodny, placze – zabki ida, nie dawaj jedzenia do raczki bo sie zakrztusi, czy na pewno wygodnie mu w tym wozku?, zamknij okno bo sie przeziebi – to kilka moich ulubionych:)

  • Emilia

    Odpowiedz

    Długo ją jeszcze będziesz karmić tym cycem? Soczkujej daj!

  • Agnieszka

    Odpowiedz

    Standard. U mnie ciocią dobra rada jest teściowa. Dziękuję Bogu, że mieszka w drugiej części Europy i truje tylko od święta. W jej repertuarze jest:
    * Pola jest już w takim wieku, że powinna mieć tylko jedną drzemkę dziennie!
    *Pola jest juz w takim wieku, że powinna jeść to co wy!
    *Pola jest juz w takim wieku, że powinnaś juz sadzac ja na nocnik.
    *Jest za chuda
    *Za mało pije
    *Ma za lekki sen,nauczyłas ja spac w ciszy to teraz masz
    Itp itd
    Generalnie własne przyjechała z wizytą i zalega u mnie całe dnie wiec mogę tak codziennie na bieżąco dodawać coś nowego

  • Kasia

    Odpowiedz

    Oj tak, znamy to. 🙂 uwielbiam Twoje teksty 😉 u mnie również taką ‚ciocią’ jest teściowa. Niestety razem mieszkamy więc bardzo często słyszę takie teksty. Najlepsze są te z zakresu ‚Filip (brat męża, który kończy właśnie podstawówkę) sam wołał na nocnik jak miał 10 miesięcy.’ nasza córeczka skończyła 16 miesięcy i na razie opiera się rękoma i nogami do korzystania z nocnika. Ja uważam, że jeszcze ma czas i nie ma jej co na siłę zmuszać, bo potem tymbardziej nie będzie chciała.. Albo ‚daj jej jeść bo już na pewno jest glodna’ a Mała jak nie chce to na siłę nie ma opcji, że zje.. a wszystko przebijają teksty i pretensje jak to możemy podrzucać Maję do mojej mamy i np jechać do kina, lub spotkać się ze znajomymi?! a najlepsze jest to, że 22 lata temu byli w takiej samej sytuacji, mieli po 22-23 lata i urodził się mój mąż. Jak to mówią ‚zapomniał wół jak cielęciem był’… Więc trzeba robić swoje i nie przejmować się bo to może być groźne dla naszego zdrowia psychicznego 😉

  • Jagogosia

    Odpowiedz

    Trzecia doba po porodzie, jeszcze w szpitalu, córka pod obserwacją (podejrzenie wady serca), u mnie początek baby bluesa, dzwoni ciotka i mówi: „wiesz, pewnie masz za chude mleko, dlatego dziecko nie może temperatury złapać”, a potem kuzynka: „a powiedziałaś lekarzom, że jesteś wegetarianką? to na pewno przez to!”. Miałam ochotę krzyczeć!!! Wszystko skończyło się dobrze, córa zdrowa, karmiłam 14 miesięcy. Przez niespełna dwa lata życia mojego dziecka usłyszałam wiele: „Jeszcze ją karmisz? Przecież ma zęby!”, „Ona już jest za duża na wózek” – oczywiście, ma dwa kilometry do sklepu iść na nóżkach i jeszcze grzecznie wrócić. „Ona mówi za mało sylab, wg pedagogiki srakiej i owakiej (z lat 70-tych) powinna to i tamto…”, „Taka mądra, a na nocnik nie robi! Powinnaś ją sadzać!” (mam na siłę wcisnąć ją w nocnik?? w nerwowej atmosferze przed wyjściem do pracy?), „Oj, chyba wypadła pani z rąk!” (córka ma silnie fioletową żyłkę pod oczkiem). „Nie noś jej tyle, wymusza na tobie, przyzwyczaisz ją” – klasyka, jak u Ciebie. „Za zimno na spacer! Spacer o tej porze? I tak tym wózkiem machasz, krzywdę jej zrobisz!” – jechałam z pustym wózkiem akurat wtedy:)) na złość plotkarom:)) „Konik na biegunach? Wybije sobie zęby!”… „Zapisałaś ją już do przedszkola? E tam, za mała… W przedszkolu by ją rozwijali, śpiewali, czytali… ” – bo my to ciemnota, musi się dziecko oficjalnie uczyć. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że trzeba odpowiadać na takie zaczepki: „Bardzo dziękuję za twoją troskę, ale jeśli będę potrzebowała rady, to o nią poproszę”. Ryzykujemy urazę po grób, ale zyskujemy spokój;))

    • Prawie synowa

      Piękna odpowiedź już wiem że ja zaserwuje

    • Joanna

      A propos pustego wózka. Mój mąż z pustym wózkiem schodził z górki na podwórku, wszystkie ciocie i babcie zawiesiły na nim wzrok, a on ŚPIJ CHOLERO, ŚPIJ CHOLERO!!! gdy wózek podskakiwał prawie na metr w górę. Widok nie do opisania. 🙂

      • matka-nie-idealna

        Padłam 😀

        • Paulina

          popłakałam sie 🙂

  • Jagoda

    Odpowiedz

    U mnie głównie problem z jedzeniem: a nie chcesz z nim przejść na krowie mleko, bo ten od tych to już był jak miał 6 miesięcy! a nie powinien już dostawać czegoś gęstego? A co złego zrobią mu słodycze? Otóż słodycze oprócz przyjemności nie dają nic, a wręcz dużo psują- ja za to daję mu dużo owoców zamiast słodyczy, co też baaardzo lubi. a jeśli mleka krowiego nadal nie daję to oznacza tylko i wyłącznie tyle, że krowiego nie chcę mu jeszcze dawać. Co do stałego pokarmu: chwila, bo czegoś tu nie kumam.. jak mogę dać „schabowego” dziecku, które nie ma zębów? wiem, że mamy super hiper wielozadaniowe sprzęty kuchenne, ale może dajmy się dziecku trochę porozwijać? kiedyś wszystko będzie jadło, tylko dajmy mu czas!
    No i problemy ubraniowe: bez czapeczki? a skarpetki gdzie? W szafie… ja nie mam skarpet, tata nie ma skarpet, to czemu dziecko ma je nosić? tym bardziej, kiedy temperatura oscyluje w okolicach 30 stopni…

  • misia

    Odpowiedz

    Moje szczęście urodziło się w listopadzie ciocia dobra rada( teściowa) stwierdziła że nie powinnam wychodzić z nią na powietrze bo ona z moim mężem również urodzonym w listopadzie wyszła dopiero na wiosnę. Poza tym moje dzieciątko było bardzo spokojne leżało sobie grzecznie lub spało to doktor House stwierdził u niej autyzm.. Masakra wiele złotych rad i uwag od niej otrzymałam. Znosilam cierpliwie aż wreszcie nie wytrzymałam. Doszło do obrazy majestatu. Na koniec usłyszałam jestem od ciebie dwa razy starsza i dwa razy mądrzejszy a ty mnie nie chcesz słuchać. Nie nie chce dziękuję.

    • matka-nie-idealna

      Trzeba było powiedzieć, że jej metody wychowawcze straciły ważność 20 lat temu 🙂

  • Youka

    Odpowiedz

    Jak to pije wodę??!!!! Jak jakieś dziecko z biednej rodziny!! Nie solisz jajecznicy przecież jest niedobra!! Zamknij to okno bo ją przewieje(30+). Rób jej normalną herbatę do śniadania, taaa może jeszcze kawę. Basen??!!! Tyle tam bakterii!!!. Do lasu z dzieckiem?!! Tam są przecież żmije i kleszcze. Do chodzika ją!!! Jak to sama śpi w pokoju?! Pies??!! Przy dziecku??!!…… Mogłabym tak godzinami wymieniać

  • aleksandra

    Odpowiedz

    Jesteś wyrodną matką, bo nie śpisz ze swoim dzieckiem, ba, nawet go nie usypiasz! Jak to zasypia samo w swoim pokoju w wieku 6 miesięcy? Nie boisz się, że wypadnie z łóżeczka? Witaminę D podajesz, dlaczego Ty to dziecko tą chemią faszerujesz od urodzenia! I teraz nokaut techniczny dla mnie jako młodej mamy ” Dzieci robią dzieci i tak to później wygląda” Zaznaczam, że nie była to wpadka ,a świadomy wybór (miałam 19 lat jak urodziłam) chciałam i koniec tematu i co komu do tego. Dziecko żyje o dziwo i ma się świetnie. : D

  • Pniazylina

    Odpowiedz

    Zasłoń jej buzię pieluszką jest zima!
    Wieje/jest gorąco/pada/jest zimno/jest nie wiem jak, a ty z nią na spacer chcesz iść?
    A nie zimno jej (lato 25+)
    Trzymaj ją za rękę mocno bo się przewróci (jak się przewróci to wstanie daleko do ziemi nie ma, a teraz jest na etapie że za rękę chodzą tylko mięczaki)
    O MATKO! miała kleszcza?!! musisz jechać z nią na pogotowie!
    Nie sadzaj jej na ziemi bo się ubrudzi (jadła jagody, bardziej brudna nie będzie)
    O słodyczach już było to się nie będę powtarzała, poza tym o przyzwyczajaniu do noszenia, czapce, skarpetach najlepiej z owczej wełny, cała litania 🙂

  • Margolcia

    Odpowiedz

    Czkawkę ma? To na pewno dlatego, że mu zimno (czerwiec, prawie 30 stopni, mały mały biega boso po panelach w domu).
    Byliście z nim na basenie? Na pewno się teraz rozchoruje (dziecko ma 4,5 roku i naprawdę dobrą odporność).
    Znowu lody je? Przeziębi gardło i będzie miał anginę – i tak w kółko 🙂

    • matka-nie-idealna

      Taaa… też słyszałam ciągłe „opinie” o basenie…

  • Gosia

    Odpowiedz

    W sumie jeszcze żadnego takiego tekstu nie usłyszałam 🙂 A nie, przepraszam, raz w zimie mi jakaś babcia powiedziała „a gdzie kocyk?!”. Nic, że Lenka była ubrana w kombinezon.

    • matka-nie-idealna

      Ja po wizycie u prababci Hankowej wyszłam z chustką na jej szyi. Było 25 stopni 😉

  • MamaGosia

    Odpowiedz

    Hitem u mnie było – od kilku cioć i teściowej: „Przekłuj Jej uszy! Taka łysa jest jak chłopak, a tak będzie od razu widać, że dziewczynka”. To było na chrzcinach, mała miała 5 tygodni. 🙂

  • aga

    Odpowiedz

    Opis sytuacji: moja bratowa ze swoją córką 9mc, ja trzymam małą na rękach i udaję zaczepianie psa, pies uhahany sięga nosem do skarpetki, a moja bratowa wyskakuje z tekstem: ja nie chce żeby pies jej dotyka!! (nadmieniam-dotykał skarpetki) bo oglądałam program w tv, że babkę polizał kot w oko i jej musieli to oko amputować.
    Brak mi słów na nią. Nie tylko istnieją ciocie dobra rada, są jeszcze zeschizowane matki 😛

  • Piotr | artTATA.pl

    Odpowiedz

    oj tak tak!

    Ona chce jeść, daj cyca!
    No niechże mu pani to kupi!
    Proszę pani tu się pracuje – może pani wyjść z tym dzieckiem!?

    itp itd, słowem – miłość Polaków do macierzyństwa!

  • Odpowiedz

    Mnie rozwalal tekst tesciowej, ze musze roczne dzieci ogoloic, zeby mialy mocne wlosy…i ze to moja wina,ze cora ma takie cienkie wlosy( nie chcialam jej scinac na krotko)

    • matka-nie-idealna

      Już wiem, co robiłam źle. Hanka, golimy łeb !

  • Ewelina

    Odpowiedz

    u mnie, zaraz po powrocie ze szpitala do domu było:
    Teściowa: powinnaś go mocniej opleść becikiem
    Ja: położna powiedziała, że ma leżeć swobodnie a nie zwinięty w tortillę
    Teściowa: wychowałam dwójkę dzieci sama, wiem, jak się powinno zawijać dzieci
    Mąż: reguły epoki kamienia dupanego, zostaw go luźno

Skomentuj