Być zawsze.

16606 Odczytano 11 komentarzy

Pewnego dnia, być może przyjdziesz do mnie. Staniesz przede mną, w całej Hankowej okazałości, z tym wzrokiem, łamiącym męskie serca. Powiesz, że musimy porozmawiać, a ja wstrzymam oddech wiedząc, że szykujesz na mnie bombę, która zwali z nóg. I melodyjnym głosem, delikatnie drżącym powiesz, że wcale nie chcesz tej medycyny, owocu czteroletnich studiów. Owocu nieprzespanych nocy, z nosem w grubych tomach i braku Ciebie przy świątecznym stole bo kułaś do egzaminów. Rozpuścisz włosy, włożysz na głowę wianek i powiesz, że chcesz zostać artystką, z gliną pod paznokciami. A ja wypuszczę delikatnie powietrze, stłoczone gdzieś pod mostkiem i stwierdzę, że wcale się na tą medycynę nie nadawałaś. I zapytam czy pamiętasz kubek, ten bez ucha, który ulepiłaś w przedszkolu.

A Ty Nadka, maluchu słodki, być może wcale nie lubisz tego różu, na każdym ciuchu. Być może wrócisz kiedyś bez włosów, zapuszczanych przez lata, z resztką w kolorze jesiennych liści. Rzucisz niedbale glany pod szafą w przedpokoju i wyciągniesz zza ucha papierosa. Ja wtedy zapytam czy napijesz się ze mną herbaty. I że aspiryna jest w szafce na górze, gdybyś rano szukała na kaca.

Być może Haniu, któregoś dnia powiesz, że jesteś w ciąży. I że ten chłopak z czarnymi oczami dał nogę, gdy tylko się dowiedział. Odpalę papierosa, tego „na czarną” godzinę i zaraz zgaszę bo przecież tam w Tobie jest nowe życie. Zapytam co ze studiami, a jeszcze wcześniej, który to tydzień. I będę zła o te trzy poprzednie, kiedy samotnie płakałaś w poduszkę. A przecież ja powinnam być obok i płakać razem z Tobą. Spojrzę na zdjęcie mojego wnuka lub wnuczki i uśmiechnę się pod nosem. Pokażę kropkę, malutką jak ziarnko maku i powiem, że kiedyś to serce będzie jednością z Twoim. I że jestem, zawsze będę.

Być może Nadio, zapytasz mnie o radę. Albo rzucisz w gniewie „nie wtrącaj się mamo”. Być może obrażę się na chwilę, której będę żałować. A potem podam Ci chusteczkę i zrobię kakao w nadziei, że będzie dobrym lekarstwem, jak dwadzieścia lat wcześniej. Pomilczę z Tobą, przeczeszę palcami włosy. I powiem, że możesz zawsze na mnie liczyć. Choćby nie wiem co.

Być może któraś z Was przyjdzie z nowym pomysłem. Może lekcje gry na gitarze? Może balet lub rękaw cały w tuszu? I wtedy ja wyciągnę zaskórniaki, te które miały być na nowe buty. A potem klej i naprawię podeszwę od trzyletnich kozaków. Zapytam tylko czy jesteście pewne. Czy wiecie, że ten rękaw jest na całe życie a balet to godziny ciężkiej pracy. I pewnego dnia usiądę w pierwszym rzędzie na widowni, w kozakach czteroletnich i będę najgłośniej biła brawo na koncercie noworocznym.

I choćby to był słomiany zapał będę wiedziała, że zrobiłam wszystko by dać Wam szansę. Dmuchnę w Wasze żagle, opatrzę złamane skrzydło. Będę stała tuż obok, trzymając kciuki i ciesząc się z Waszych sukcesów, tych mniejszych i większych. Z każdego jednego.

Nie ważne jakie drogi życiowe podejmiecie. Nie ważne czy Wasze decyzje będą po mojej myśli, czy zupełnie sprzeczne z moim światopoglądem. Nie pokażę Wam drzwi, nie rzucę słuchawką. Nie powiem, żebyś nie pisała jedna z drugą, SMS-a już nigdy więcej.

I obiecuję być wiatrem w Waszych żaglach, kierunkowskazem. Opatrzę obolałe kolano i otrę łzy choć serce będzie krwawiło. Zawsze znajdziecie u mnie miejsce, ciepłe kakao i otwarte ramiona.

Będę.

11 Komentarzy/e
  • Api

    Odpowiedz

    Jesteś zajebista dziewczyno!!!! Super tekst!

  • Małgorzata

    Odpowiedz

    Nic dodać nic ująć? napisane prosto z serca.

  • Sonnen

    Odpowiedz

    Popłakałam sie
    To jest totalnie o mojej mamie!

  • Urszula Filipowicz

    Odpowiedz

    Az się wzruszyłam a mam jedynie a czasem az 18 lat !

  • Angela

    Odpowiedz

    Weź tak nie pisz, kobieto, bo mąż mnie udusi, jak znów zamoczę telefon, tym razem łzami wzruszenia… A serio: dziękuję! Taką matką chciałabym być, chociaż póki co Zu ma dopiero 4 miesiące, a ja często padam na pysk że zmęczenia, godząc bycie matką, żoną, panią domu i lekarzem na początku swojej zawodowej drogi…

  • Monika

    Odpowiedz

    I to jest właśnie najtrudniejsze w byciu matka…Poprostu być…zawsze i bez względu na wszystko.Niby takie oczywiste ale kiedy są dni ze człowiek ma ochotę uciec od tego wszystkiego,okazuje się być piekielnie trudne…

  • Gosiak

    Odpowiedz

    I się popłakałam… tuląc 5-cio miesięcznego, który ma kolejny skok rozwojowy i tylko w ramionach jest spokojny a o spaniu ani myśli… popłakałam się, bo głaszcząc go po malutkiej główce się właśnie zastanawiałam: „gdzie Maluchu pójdą Twoje drogi?”

  • Ola

    Odpowiedz

    Ja też się wzruszyłam, tak pięknie napisane <3 mimo że czasem człowiek opada z sił to warto, dla tej radości w oczkach i nie tylko radości, macierzyństwo jest piękne, razem z trudnościami

  • arienna

    Odpowiedz

    no kurza twarz…. i jak ja mam teraz ryczeć tak by małż się nie zorientował…. bo jak usłyszy ze to przez boga którego czytam to się popuka z politowaniem prosto w czoło…..

  • Emilia

    Odpowiedz

    Piękne…aż łzy same lecą.. Pozdrawiam 🙂

  • karolina

    Odpowiedz

    Wzruszona..do łez. Chyba każda z nas zastanawia się nad przyszłością swojego maleństwa. Chciałybyśmy ustrzec je przed wszystkimi zagrożeniami..a tymczasem życie biegnie swoim torem. A my? Cóż nie pozostaje nam nic innego jak tylko wspierać i kochać nasze dzieci. Trzeba dać im szanse posmakować życia, konsekwencji swoich wyborów, bo tylko w ten sposób będą umiały wybrać słuszną drogę.

Skomentuj

Facebook