Chcesz żeby Twoje dziecko było grzeczne? Mam dla Ciebie niezawodny sposób.

3410 Odczytano 0 Komentarzy

Kto z Was nie miał problemu z niegrzecznym dzieckiem, niech pierwszy naciśnie krzyżyk. 

Wpis wpadł mi do głowy już kilka tygodni temu ale musiałam przemielić go w głowie. Spojrzałam na swoje córki i przeanalizowałam ich zachowanie, zwłaszcza to niepodlegające pod kanony bycia miłym i posłusznym. 

Na początku mojego wywodu, przy czym „mojego” ma tutaj wymiar niejednoznaczny, bo świadczy jedynie o doświadczeniu wynikającym z przeżyć osobistych, zadam pytanie: 

Co oznacza dla Ciebie zwrot „Bądź grzeczny”?

Kiedy dziecko idzie na noc do babci, rzucasz szybkie „Tylko bądź grzeczny!”

Kiedy idzie do przedszkola, prosisz w szatni żeby zachowywał się grzecznie.

A może przychodzi do Ciebie koleżanka, Twoja czterolatka pajacuje a Ty syczysz przez zęby „Ale jesteś dziś niegrzeczna!”?

Odnoszę nieodparte wrażenie, że „Bądź grzeczny” oznacza dzisiaj tyle co „Nie przeszkadzaj”. 

I teraz użyjemy trochę porównań.

Dzisiaj rano Hanka znowu wyprowadziła mnie z równowagi, kiedy obudziłam ją do przedszkola. Ona jęczała, marudziła i ociągała się, ja darłam mordę jak opętana, a ciśnienie podniosło mi się na tyle, że nie musiałam pić kawy. 

Czy była niegrzeczna? 

Nie. Ona była po prostu zaspana, być może zmęczona i głodna po nocy. Te wszystkie rzeczy złożyły się na jej zachowanie. W końcu ja też, kiedy jestem głodna – jestem zła. Kiedy jestem zaspana – jestem zła. Kiedy jestem zmęczona – bywam drażliwa. Ona po prostu oznajmiała brak swoich potrzeb. 

Dzisiaj po prostu położy się spać szybciej i może jutro uda się uniknąć takiej sytuacji. 

Na dodatek, czasami po wszystkim dziecko jest w stanie zapytać „Mogę czekoladkę?”, a my co odpowiadamy? „Nie, bo nie zasłużyłaś”. 

I teraz znowu przełożymy to na dorosłych. Jesteś niewyspana po całej nocy tańca na szczebelku i syczysz do męża, niekoniecznie w afekcie, że coś tam, coś tam. Chodzisz na wkurwie z niedospania, wszystko Cię irytuje. Po czym prosisz gościa, żeby zrobił Ci kawę a on odpowiada, że nie bo byłaś niegrzeczna. Taka trochę parodia, prawda?

Przykład drugi.

Dziecko ogląda telewizję a Ty każesz mu wyłączyć bajkę/ grę/ zabawkę (niepoprawne skreślić). Bo obiad na stole, bo pora spać albo trzeba wyjść z domu. I ono albo olewa Twoją prośbę albo zaczyna wierzgać nogami na prawo i lewo. Robi scenę jak z horroru, Ty już jesteś wyprowadzona z równowagi i ciach – znowu morda w ruch. 

Wyobraź sobie, że siedzisz wieczorem przed TV i śledzisz jak Rosati w „M jak Miłość” wrzuca do szklanki z whisky pigułkę z niecnym zamiarem zemsty na osobniku płci męskiej (wybaczcie za duże uproszczenie ale to był pierwszy odcinek tego serialu, jaki widziałam od pięciu lat) a mąż woła Cię na bzykanko. I albo olewasz to wołanie, albo strącasz jego łapę z pośladka, mówiąc, że zaraz. No bo aktualnie liczy się dla Ciebie Twoja potrzeba, nie faceta, prawda? 

Dla dziecka jego potrzeby są na pierwszym miejscu. Nie ważne, że jesteś spóźniona do pracy, że obiad na stole, że trzeba posprzątać w pokoju. Ono aktualnie zauważa muchę, którą postanawia obserwować i pojęcie spóźnienia przestaje mieć znaczenie. 

Tobie też nie zawsze chce się sprzątać akurat w danej chwili, więc zostawiasz zlew pełen brudnych garów na rano, jesteś zmęczona lub po prostu masz coś innego do roboty, prawda?

To nie jest tak, że dzieci są niegrzeczne dla zasady. Są „niegrzeczne” bo prawdopodobnie są źle wychowane, mają niezaspokojone potrzeby, nie potrafią wyrazić w inny sposób swoich emocji lub posiadają pewne przyzwyczajenia. 

Umówmy się, wielu rodziców wychowuje teraz dzieci „Dla świętego spokoju”. A później okazuje się, że dziecko w przedszkolu bije inne dzieci, nie widzi potrzeby dzielenia się, przeklina lub obraża innych. Z tym, że w większości to nasza wina. Dziecko nie uczy się przeklinać z kosmosu. Najprawdopodobniej usłyszało to w domu, filmie lub od kolegi. Nasza w tym głowa by pokazać mu tą lepszą drogę. 

Wspomnę tylko, że karanie za złe zachowanie niewiele tu pomoże. Bo sama nie chciałabyś być karana za to, że popłakałaś się ze złości (emocje), zostałaś wychowana w określony sposób (to nie Twoja wina), czy zwyzywałaś na autostradzie gostka, a do najbliższych hot dożków na stacji jeszcze 50 km. (niezaspokojone potrzeby). 

Dziecko kochane, nieodtrącane („Nie przeszkadzaj”), z zaspokojonymi potrzebami i dobrymi wzorcami, oraz takie, które potrafi sobie we właściwy sposób poradzić ze swoimi emocjami, będzie grzeczne.

Zanim więc stwierdzimy, że dziecko jest niegrzeczne, zastanówmy się co ma na to wpływ i jak możemy mu pomóc. Zastanówmy się czy w danym zachowaniu nie ma naszej winy lub innej przyczyny. Myślmy o dziecku, starajmy się postawić w jego sytuacji. I cieszmy się, że wyłączenie telewizora w trakcie bajki jest jego jedynym zmartwieniem na chwilę obecną.

A drzeć mordy i tak dalej będziemy. W końcu to nasza reakcja na pewne emocje, prawda?

0 Komentarzy/e

Skomentuj

Facebook