Czy twój mężczyzna pomaga ci w domu? Bo mój NIE, ale wcale mi to nie przeszkadza.

2005 Odczytano 1 Komentarz

Odwiedziłam kiedyś koleżankę, która kilka miesięcy wcześniej zamieszkała ze swoim facetem. Nie miałam wtedy jeszcze w swoim CV żadnej próby przetrwania pod jednym dachem z osobnikiem płci przeciwnej i trochę jej zazdrościłam faktu, że wyrwała się od rodziców i może mieszkać z chłopakiem. Pamiętam jak ów chłopak wszedł w pewnym momencie do pokoju, w którym siedziałyśmy i rzucił:

– Kochanie, zrobiłem dzisiaj zakupy i umyłem naczynia.
– Mhm, ok. – Odpowiedziała koleżanka.
– No… Podłogę nawet umyłem.
– W porządku, możesz nam teraz nie przeszkadzać?
– Ale jak to? Nie pochwalisz mnie?
– Stary, za co ja mam cię chwalić? Że ogarniasz życie? Zrobiłeś to, co ja robię od przeszło dwóch miesięcy w tym mieszkaniu. Czy kiedykolwiek ty pochwaliłeś mnie?


WYCHOWANIE WYNOSI SIĘ Z DOMU.

Moja mama zawsze powtarzała mi, żeby nie dawać z siebie 100% możliwości na samym początku związku. „Niech on się wykaże” – mawiała i miała w tym sporo racji.

Gdy poznałam Grześka, mieszkał sam już około roku czasu. Ja też miałam za sobą kilka miesięcy na „swoim”. Kiedy odwiedziłam go pierwszy raz, krzątał się po domu z miotłą (mamy ją do tej pory!) i robił dla nas kolację. Mieszkanie było ogarnięte, a po kolacji od razu pozmywał naczynia. Pomyślałam wtedy, że to odpowiedni moment, by wprowadzić w życie rady mamy. I robię to do dzisiaj!

FACET NIE JEST OD POMAGANIA.

Z całym szacunkiem, ale biorąc sobie życiowego partnera… No właśnie! Bierzemy sobie partnera, a nie dziecko pod opiekę. Niestety, wielu facetów uważa, że mycie kibla czy okien to czynności typowo kobiece. Jak zatem radzą sobie, kiedy mieszkają sami?

Mam mieszkanie, które od przeszło 8 lat wynajmuję ludziom. Na 6 najemców, 5 było samotnymi mężczyznami. Tylko raz wynajęłam mieszkanie kobiecie i wierzcie mi, widać ogromną różnicę między kobietami a mężczyznami, kiedy odwiedzałam mieszkanie. I to na korzyść tych drugich. Dlaczego zatem wśród koleżanek płyną same gorzkie żale, że facet im nie pomaga, nie pełni w domu żadnych obowiązków, nie wyręcza w pewnych czynnościach?

Grzesiek pełni w domu taką samą rolę jak ja. Tak samo chodzi po podłodze, potrzebuje czystych ubrań i zjeść dobry obiad po pracy. A ja tak samo jak on pracuję, z tym że zdalnie – w domu. I szczerze mówiąc, nie robi łaski sprzątając łazienkę, w której, za przeproszeniem – sra tak samo jak ja.

KOBIETY POPEŁNIAJĄ BŁĄD, ŻEBY NIE NAPISAĆ: SAME SOBIE SĄ WINNE.

Wiele kobiet od samego początku chce pokazać się od jak najlepszej strony. Wyręczają mężczyzn w wielu obowiązkach, a później dziwią się, że ci przyzwyczaili się do dobrego i nie potrafią nastawić wody na herbatę, a od wyciskania mopa mają odruch wymiotny. W wielu przypadkach to kobiety same są sobie winne bo zgadzają się na takie sytuacje.

Problem leży też w wychowaniu. Moja mama powtarzała, że swojego syna chowa dla synowej, nie dla siebie. Zawsze była tego zdania, że córki trzymają się blisko mamy, a synowie blisko żony. Co tydzień brat szorował łazienkę, codziennie obierał ziemniaki na obiad i wykonywał różne prace domowe. Taryfy ulgowej nie było nawet kiedy padał po treningach. Mama twierdziła, że nie chce wypuścić z domu mężczyzny, który nie będzie potrafił zadbać o swoją kobietę, jak również bała się krytyki potencjalnej synowej 🙂

MAM SPOSÓB.

Są rzeczy, których nienawidzę robić. Nie koszę trawnika, nie prasuję, nie myję naczyń, a śmieci wynoszę dopiero w momencie, kiedy wysypują się z kosza. Grzesiek natomiast nie garnie się do mycia podłóg czy wycierania kurzy. Czasami na IG wrzucam filmiki, jak Grzesiek tańczy przy desce do prasowania. Wasze reakcje wtedy są typu: „Ja piehdooole, gdzieś ty takiego gościa znalazła”, „Ale masz cudownego męża”, czy „Też tak bym chciała”.

Drogie panie, zdradzę Wam pewien sekret. Łaski nie robi. Jeśli on nie wyprasuje sobie koszuli, ja tego nie zrobię. Więc nie ma wyjścia. Jeśli nie umyje naczyń, to ja wszystkie wielkie garnki właduję do zmywarki, a tam zapewne się nie domyją. Przestałam się spinać w niektórych kwestiach, bo doszłam do wniosku, że jeśli Grzesiek czegoś nie zrobi to po prostu nie będzie zrobione. On myśli podobnie o mnie. Jednak żadne z nas nie ma takich ambicji, by wyręczać drugą osobę w pewnych czynnościach. Kiedyś stos ciuchów działałby mi na nerwy, tak więc stałabym i prasowała wszystkie rzeczy. A później wyleczyłam się z perfekcjonizmu i stwierdziłam, że szkoda mi życia na wieczne sprzątanie.

NIE CHCE MI SIĘ.

Być może mężczyźni uważają, że my lubimy sprzątać, gotować i robić zakupy? No nie, tak to nie działa. Nam również jeżdżenie na mopie nie sprawia przyjemności i robimy to zazwyczaj dlatego, żeby nie przykleić się do podłogi. Niejednokrotnie jesteśmy padnięte po całym dniu pracy i opieki nad dziećmi, ale pomimo wszystko ogarniamy naczynia w zlewie czy obiad na następny dzień. I to bynajmniej nie dla przyjemności, tylko z braku wyjścia.

Czy zatem powinnyśmy chwalić mężczyzn za to, że pomagają nam w domu? Oczywiście, że nie! Po pierwsze dlatego, że oni nie powinni nam pomagać. Powinni być na równi z nami, nie tylko w kwestii przyjemności. Oczywiście są wyjątki jak choroba, praca na zmiany czy po godzinach, itp.

Poza tym… Sorry panowie, ale nie robicie nic nadzwyczajnego myjąc naczynia, czy opiekując się dziećmi, w których stworzeniu braliście udział.

Photo by Becca Tapert on Unsplash

*Pamiętaj, że najlepszą zapłatą dla autora jest Twoja reakcja, która bez wątpienia da mi kopa do dalszej pracy <3
*Będę wdzięczna, jeśli dasz mi o tym znać tutaj na blogu lub na Facebooku (
klik), łapką w górę, komentarzem lub udostępnieniem postu.
*Możesz odwiedzić nasz profil na Instagramie 
(klik).

1 Komentarzy/e
  • Ewelina

    Odpowiedz

    U nas to samo, tylko ze ja na razie na urlopie macierzyńskim z planem na działanośc, ale pieniążki tez mam 😊

Skomentuj