Huston, mamy bałagan!

875 Odczytano 17 komentarzy

Czasami jak ojca poniesie, z reguły przy pomocy lufy przyłożonej do skroni, zabierze dziecko „na górę” do jaskini dwulatki i tam czyni powinność ojcostwa. Bywają dni, gdy całemu spektaklowi towarzyszy przewracanie oczu bo- umówmy się- który facet lubi siedzieć w towarzystwie lalek, misiów i różowych kuchni? Po raz kolejny stwierdzam więc: synu we need you! Gdy już stary dotrze do pieczary, możesz być pewna, że uwali się na dziecięcym łóżku, z pełną premedytacją odpali jutuba i wychowuje przy pomocy Starego Dobrego Małżeństwa albo innego Okudżawy. Ty w tym czasie masz chwilę dla siebie więc ciągniesz bydlę, które zapiera się łapami do gabinetu bo wie, że najbliższe dwadzieścia minut jedynym dochodzącym go odgłosem będzie ujarzmiany odkurzacz i jedziesz metry kwadratowe.

Jako, że podczas gdy ty się opieprzałaś z jakimś tam mopem, cały trud opieki przypadł na ojca, zostajesz oddelegowana do wieczornej pacyfikacji.

Od wejścia do pokoju wiesz, że te dwadzieścia minut sam na sam ojca z córką odbije się na twojej psychice. Jeszcze rano, gdy wataha wylała się drzwiami wyjściowymi do żłoba i pracy, gdy przesłałaś smutne „do zobaczenia popołudniu kochanie”, zwieńczonego mokrym śladem na twoim policzku, w jaskini był porządek. Całonocna pielucha do kosza, plamy na łóżku z wieczornej kakaowej kaszy przykryte dizajnerską gwiazdką, wyżuta i wyrzygana kaszą kakaową (a jakże) piżama do prania. Po dziesięciu minutach ogarniania klocków, puzzli i książek pokój zyskuje miano reprezentatywnego. Nic to, że od tygodni prosisz ojca, żeby pod koniec dnia rytualnie ogarnął z dzieckiem różowy fuck-up z ziemi. Jak grochem o uwaloną nie-wiadomo-czym ścianę. Przypomnisz sobie o tym następnego ranka, planując rozsypać w nocy na podłodze Lego, od strony jego połówki małżeńskiego łoża. Psia jego mać.

Zaczynasz podejrzewać swoje dziecko o skłonności masochistyczne. Głowa lalki prawie jak twoja po sobotnim sponiewieraniu się z koleżankami w czasach studenckiego picia. Zupełnie gdzie indziej niż ciało, brakuje tylko kolorowego pawia. Kredki wzięły się i załamały, 35 zeta wybulone na „ekstra wytrzymałość i markę dla snobów” zostało kulturalnie rozbite o kant dupy. Zaczynasz się zastanawiać, w którą dziurę jeszcze było skłonne wepchać je twoje dziecko, z czego nos i uszy misia są już zajęte.
Ściana. Ściana w pokoju twojego dziecka powinna być tematem tabu. Ściana po prostu świadczy o totalnej patologii. Ściana służy do robienia zapasów z kaszy. Miejsce pod poduszką i za uchem też do tego służy. Idziesz dalej. Jesteś pewna, że już nic nie jest w stanie cię zaskoczyć, dopóki nie zobaczysz książek. Bo książki też są tematem tabu. Książki bowiem są w połowie… zjedzone. Powiedzenie „pochłaniam książki” nabiera nowego znaczenia w przypadku twojego dziecka. Przy czym „pochłaniam” ma tu wydźwięk dosłowny. Podobnie jak barierka w łóżku, z upamiętnionymi jedynkami pierworodnej. Po chwili ogarniasz, że cały pokój jest tematem tabu.

I w tym momencie już nie masz pytań. Zbierasz z podłogi trupiarnię bez głów, z niepasującymi tułowiami. Dopasowujesz ubrania roznegliżowanym lalkom, doszywasz ucho misiowi. I łapę. Podłogę olewasz, już wiesz że napis na mazakach „łatwo zmywalne” był nietanim chwytem marketingowym dla naiwnych rodziców.

I wiesz, że następnego ranka wejdziesz do tego pokoju, zrobisz pamiątkowe zdjęcie na Instagramy po to, by wieczorem odbyć swój rytuał powtórnie.

Bo sprzątanie po dzieciach i mężach to Syzyfowa praca. Tylko zamiast kamola, wtaczasz na piętro rozjechaną psychikę i rękę anorektycznej Barbie. I klocki. I kredki. I plastelinę. I misia sponiewieranego imprezą w „Psim Pysku”.

_DSC0080 _DSC0085 _DSC0092 _DSC0094 _DSC0100 _DSC0103 _DSC0111 _DSC0116 _DSC0131 _DSC0154 _DSC0164 _DSC0180 _DSC0189 _DSC0196 _DSC0217 _DSC0234 _DSC0246 Statystyki wrzesień

 

17 Komentarzy/e
  • Piesowiczanka

    Odpowiedz

    Hahaha super 😀 U nas jeszcze wszystko przed nami. Ale aktualnie nie wyobrażam sobie tego wszystkiego (co za pewne nas nie ominie) na naszych marniutkich 40 m kwadratowych. Może pocieszę się porządkiem póki mam jeszcze trochę czasu…

    • matka-nie-idealna

      Nie ma tragedii. Gdy dziecko jest w żłobku, mam porządek 😛

    • zielononoga

      ciesz się, że będziesz miała tylko 40 m2 do ogarnięcia, a nie 120 – bałagan rośnie proporcjonalnie do wielkości domu!

  • Irena

    Odpowiedz

    Sprzątanie przy dziecku ma mniej więcej tyle sensu, co mycie zębów w trakcie jedzenia czekolady 😉

  • Agnieszka

    Odpowiedz

    Nie ma to jak „dobra” książka 😀 u mnie to samo 🙂

  • Felia

    Odpowiedz

    Wychowanie za pomocą SDM to chyba nie taki zły pomysł 🙂 A co do sprzątania to my we dwójkę się za to zabieramy. Zwykle ustalamy 10 min sprzątania, nastawiamy minutnik i czas start! Nawet nie wiecie jak na błysk można wysprzątać mieszkanie w dwie osoby w 10 min.

  • Monika

    Odpowiedz

    Uwielbiam czytać tu posty! Jakież są mi bliskie ^^

  • Joanna

    Odpowiedz

    U nas jest to samo. Czesto w weekendy nie ma gdzie nogI postawic bo wiekszosc zabawek ulokowana w duzym pokoju. Klocki, lalki, 2 wozki dla lalek, 100 kocykow dla lalek itd…:-). Jestem namietna pedantyczka wiec co wieczor wszystko ogarniam. Probuje tez moja core (2,5 roku) zachecic do wspolpracy przy porzadkowaniu jej rzeczy. Na razie to slabo idzie. Aha, tak troche nie w temacie dodam jeszcze – teraz doszlo jeszcze spanie w lozeczku z krolikiem, kaczka o rozmiarach labedzia, owieczka I lalka. 🙂

  • Magda

    Odpowiedz

    Amen!

  • Anna

    Odpowiedz

    U mnie dwoje znaczy troje.
    2 latka 6 latek i labrador ?(mąż? ? Tak tak. W weekendy.?
    Sobowtor Twojego ?)
    48 m 2
    Zabawki to pikuś.
    Ostatnio mama Anna zakupila Magic Sand ???
    Nie pytajcie ???

  • zielononoga

    Odpowiedz

    No to czuję się znacznie lepiej – myślałam, że tylko u mnie tak jest, tyle, że ja się poddałam i nie ogarniam (dosłownie i w przenośni).

  • goska

    Odpowiedz

    Kufa nie jojcz jedno masz. Ja mam dwa. Jedno ma trzy lata a drugie dwa miesiace. To jest dopiero kołowrotek……chociaz jojcz bo t o sie dobrze czyta 😉

    • matka-nie-idealna

      Nie ma co porównywać. Jeden lepiej sobie radzi z dwójką, drugi z jednym dzieckiem.

  • Ag

    Odpowiedz

    Polecam organizować dziecku „zabawę” pt. kładziemy zabawki spać i każda ląduje wieczorem na swoim miejscu. „Bawimy się” tak, odkąd nasza córa skończyła roczek. Teraz, w wieku trzech lat, sama sprząta swoje zabawki. Do tego chętnie pomaga przy innych pracach domowych, przynajmniej na razie ;).

    • matka-nie-idealna

      Ale ja sprzątam z młodą. Tato nie 😉

  • Magda

    Odpowiedz

    U nas podobnie. Póki co jedna robi twórczy bałagan ale kolejna dorasta także myślę już o większych metrach 🙂 i mam pytanko co to za buciki bo bardzo mi się podobają

Skomentuj