Intymnie

812 Odczytano 7 komentarzy

To dla Ciebie jest ten blog. Dla Ciebie i o Tobie.

Jesteś moim motorem, moją paralotnią i moim spadochronem. Dzięki Tobie unoszę się, szybuję i spadam. Spadam obok Ciebie i jestem, trwam u Twojego boku niczym wojownik gotowy oddać ostatnie tchnienie za swojego władcę. Tak, jesteś moim władcą. Zawładnęłaś moim sercem, moim bytem. Czekam na każdy Twój uśmiech. Chłonę go, chowam głęboko i później odtwarzam tysiąc sześćsetny raz. Twoje oczy się śmieją, migoczą radośnie. Gdy ktoś się do Ciebie uśmiechnie, odpowiadasz mu tym samym, czarujesz. Jesteś taka ufna. Dałaś mi życie. Nie, nie ja Tobie a Ty mi. Jak to? Napełniłaś mnie sensem, wypełniłaś pustkę, natchnęłaś. Jesteś moją bohaterką, wzorem. Niewinna, nieskalana grzechem, bezbronna. Chcę być taka jak Ty. Radosna, beztroska. Dopiero zaczynasz życie. Czy jestem godna tego, by Cię przez nie poprowadzić? Czy jestem wystarczającym wzorem do naśladowania, autorytetem? Codziennie pokazuję Ci tysiące rzeczy „To jest liść, to kaczuszka. Jak robi kaczuszka? Spójrz, a to pies…”. Ty Kochana, właśnie Ty jesteś moim ideałem. Mą radością. Powtarzam się? Tak, prawie tak samo jak wtedy, gdy sto czterdziesty siódmy raz tego dnia mówię Ci, że Cię kocham. Przewracasz oczami, wzdychasz, jakby to była oczywista oczywistość. Mówisz, że wiesz, tak? No cóż, powiem więc sto czterdziesty ósmy. A buziaka już dałam? Ech, więc dam tysięcznego. Gdy będziesz spała. Wejdę tego wieczoru do Twojej sypialni, poprawię kołdrę o centymetr, sprawdzę czy masz ciepłe rączki i dam buziaka, mówiąc dobranoc. Wiem, wiem że nie słyszysz.. Nie słyszysz też jak szlocham, gdy w wiadomościach mówią o kolejnym skrzywdzonym dziecku. O tym, jak niemowlę umarło, jak ciężko jest chore. Wiesz, że za każdym razem wtedy Cię przytulam? I nie mogę zasnąć planując Twą przyszłość. Nie martw się, nie nalegam byś była lekarzem lub nauczycielką. Byś skończyła 3 fakultety, grała na gitarze i cymbałkach. Dla mnie możesz być blondynką, emo, heavy metalowcem. Ale bądź, dobrze? Po prostu bądź..
Twój tata oszalał ze szczęścia, gdy się urodziłaś. Gdy Cię przynieśli na salę, nie chciał wypuścić Cię z rąk. Gdy prosiłam, by położył Cię obok mnie, mówił „Jeszcze chwilkę”. Później pisał do nas sms’y „Tak bardzo chciałbym tam z wami być”.
Pamiętaj Kochana, że zawsze będę obok Ciebie. By pogadać, by pomilczeć. By obgadać chłopaka, który złamał Ci serce i poradzić coś, byś Ty zbyt wielu serc nie łamała.
Jesteś spełnieniem marzeń. Moich, Twojego taty, dziadków.

Czy przeczytasz kiedyś ten wpis? Nie wiem. Może go skasuję, może wydrukuję.

Pamiętaj tylko moja H., że Cię kocham. Bezgranicznie i tak, jak tylko pozwalają na to granice zdrowego rozsądku i moje serce.

7 Komentarzy/e
  • ~Maryś

    Odpowiedz

    Przeczytałam…
    Poryczałam się…
    Amen…

  • ~Kasia

    Odpowiedz

    Piekny ten list do H. Jak go czytałam to łzy same napływały mi do oczu. Miłość do dziecka to jest naprawdę coś wyjątkowego tak naprawde żadnymi słowami nie da jej sie opisać. Bycie matką to jest coś najcudowniejszego czym nas Pan Bóg obdarował:)

  • ~Kleks

    Odpowiedz

    Bardzo przyjemnie napisane. Teraz powinnaś napisać tak o mężu, bo niestety większość kobiet jak urodzi im się dziecko zapomina, że ma męża. Dzięki, któremu zresztą ma to dziecko. A jak już mówimy o tych co dają życie, to jeszcze taki list do Boga powinien być napisany. Nawet w odwrotnej kolejności, ale może już napisałaś, a ja wpadłem tu na chwilkę i nie widziałem wszystkich twoich wpisów 🙂

    • Matka-Nie-Idealna

      Małż i Hanisława to moje dwa największe skarby. A post o nim jest w trakcie tworzenia 🙂

  • ~Sidtratanin

    Odpowiedz

    Jestem mamą wyjątkową :).
    Wymarzoną mamą.

  • ~Sidtratanin

    Odpowiedz

    Jesteś*

  • ~Basia

    Odpowiedz

    Pięknie napisane…Chciałam przytoczyć anegdotę z relacji mojej i mojej cztero i pół letniej córusi…Kiedy po raz kolejny szeptam jej na ucho ” Kocham Cię najbardziej na świecie, wiesz..?” to moja Emilia właśnie przewraca oczami i kwituje: „Oj mamo juz mi to mowiłaś tysiąc lazy..” 😀 ale i tak po chwili powtarzam jej te słowa po raz tysiąc pierwszy 😉

Skomentuj