Jesteś ojcem. Nie spieprz tego.

870 Odczytano 12 komentarzy

Obserwuję ich codziennie.
Gdy patrzą sobie głęboko w oczy, rozmawiając w tylko im zrozumiałym języku.
Gdy śpiewają razem „Idziemy do zoo” a on puchnie z dumy gdy ona trafia idealnie w dźwięki.
Gdy ona, przebudzona w nocy, zaspanym głosem woła „tatoo!”. On biegnie wzruszony, głaszcze po głowie i przytula do piersi. Zawsze w gotowości, zawsze pełny sił, zawsze cierpliwy.
Gdy trzeba ją skarcić. Zawsze tonem troskliwym i zawsze wyjaśniającym. Tonem mówiącym „Proszę nie rób tego, martwię się o ciebie”.
Gdy razem ukradkiem przede mną wyjadają lody i penetrują Kinder jajka.
Gdy ona wtulona w moje ramiona zawsze szuka jego obecności.
Gdy ona zasypia wsparta o jego bark. Bark będący filarem dla jej kruchości i niewinności. Bark oznaczający „Jestem tutaj i zawsze będę. Możesz na mnie liczyć”.
Gdy jego dłoń czeka zawsze w gotowości by ją złapać. Dłoń, która pozbędzie się uwierającego kamyka z buta. Dłoń, która obetrze łzę wędrującą samotnie po policzku. Dłoń, która obroni i którą on poświęci dla niej.
Gdy jego serce pełne żalu kruszy się na widok jej bólu.
Gdy jego usta cicho szepczą uspokajające zaklęcia ginące w małym uchu. Limitowane, zarezerwowane tylko dla niej. Niedostępne na receptę.
Gdy coraz częściej nasze role odwracają się i to ja pytam o zdanie.

Lubię na nich patrzeć, trochę zazdrosna.
Na bezgraniczną miłość tak oczywistą między nimi.
Na jego cierpliwość gdy zwycięża kobiecy foch.
Na uwielbienie dla taty podszyte pod każde jej słowo i każdy czyn.
Na zrozumienie, gdy ona próbuje mu wyjaśnić kawałek swojego dziecięcego świata.
Na uśmiech tak częsty gdy są razem.
Na zaufanie gdy ona rzuca mu się w ramiona i wie, że nigdy nie upadnie.
Na powolne ruchy, gdy suną tanecznym krokiem przez pokój.
Na to jak ona odchyla do tyłu głowę rozbawiona do łez.

I czasem boli gdy pędzę się przytulić a ona pragnie wtopić się w ramiona taty.
I czasem boli gdy to ojciec potrafi uspokoić jednym muśnięciem policzka.

Ojciec, pod warunkiem, że nie jest tylko postacią figurującą na papierze lub facetem, który zabajerzył raz a skutecznie a jego obowiązek ogranicza się jedynie do tego alimentacyjnego, bardzo często jest najważniejszym mężczyzną w życiu córki. I pomimo, że to ty podpierałaś toaletę czołem, to ty bujałaś się na opuchniętych kolumnach, przeklinając uroki ciąży i wreszcie to ty na porodówce knułaś plan unicestwienia sprawcy całego zamieszania, to ojciec bywa postacią najważniejszą w życiu małej dziewczynki.

To on jest pierwszym mężczyzną, który ją kocha, pierwszym, któremu może zaufać. Ojciec jest pierwszym filarem, na podstawie którego zbudowane jest poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości.
Pierwszą postacią, która wspiera, podnosi na duchu i buduje wiarę w marzenia.
Pierwszym mężczyzną, który prowadzi przez życie i który nigdy nie odsunie swojej dłoni gdy malutka rączka szuka wsparcia.
Pierwszym, który powie „Jestem dumny” i pierwszym, który dumę okaże.
Pierwszym, który przytulając pokaże „Zasługujesz na to” i pierwszym, który wyjaśni emocje targające dziecięcym sercem.
Pierwszym, który zbuduje samoocenę, mającą wpływ na dorosłe życie.
Pierwszym, który pokaże gwiazdy nocą i oczaruje wschodem Słońca.
Pierwszym, który może złamać serce gorzkimi słowami.
Pierwszym, który zbuduje dziewczęcą siłę i pierwszym, który stawia wymagania.
Pierwszym, który powie „Szanuję ciebie i chcę żebyś ty również szanowała siebie”.
Pierwszym, który nauczy pomagać.
Pierwszym, który wyjaśni czym jest dobro.
Pierwszym, który kibicuje i pierwszym, który wspiera po porażce.

PT  w momencie narodzin Hani przepadł gdzieś w czeluściach ojcostwa. Rozpłynął się pod władaniem małych rączek szukających jego obecności, pochłonął go świat nieświadomej swojej władzy dziewczynki. Zyskał mój szacunek swoim ojcostwem i wiem, że lepszego taty dla mojej córki nie mogłabym wymarzyć.

Ona również.

12 Komentarzy/e
  • Magda

    Odpowiedz

    Zazdroszcze Ci PT. A Hani takiego ojca. Moge tylko pomarzyc, ze moj maz kiedykolwiek zrozumie to o czym tu napisałaś.

  • Iza

    Odpowiedz

    Doskonale rozumiem, bo ja też nie mogę się napatrzeć na więź, która łączy mojego męża i córcię. I nie mogłam się nadziwić, że dla niej nauczył się pleść dobierane warkocze, jakich ja chyba nigdy się nie nauczę. Że ją potrafi drapać i głaskać po pleckach, kiedy ona tylko ma ochotę, podczas gdy dla mnie nie ma cierpliwości w tym względzie 😀 Ale tacy są właśnie tatusiowie zakochani po uszy w swoich córkach 🙂 A lody za to wyjada z synem 😀
    P.S. no i wzruszyłam się czytając Twój wpis 🙂

  • Facet

    Odpowiedz

    Do póki nie urodziła się moja księżniczką nie znałem takiego uczucia że zabił bym tego kto by ją skrzywdził. Zupełnie jak Chyra w Symetrii. Ona jest większością mojego życia. Zmieniła je bezpowrotnie.

  • Siaritka

    Odpowiedz

    „Proszę nie rób tego, martwię się o ciebie ” PADAM. Do brojącej dwulatki? Zdąża to powiedzieć zanim dziecko gdzieś spadnie, wpadnie, upadnie…
    P.S
    Wreszcie nie tendencyjny wpis. Też tak to czuję. Walczyłam z niepłodnością i jednym z boleśniejszych aspektów było to, że On nie jest ojcem, chociaż bardzo chciał, teraz jest cudownym Tatą.

    • matka-nie-idealna

      W końcu twój nie tendencyjny i chamski komentarz, wnoszący coś w treść bloga.
      Ps. Nie, nie mówi tego zanim ona upadnie, chociaż pewnie nie raz zapewne ją to chroni przed rozbiciem sobie głowy. Mówi to gdy ona wspina się na stół lub wkłada palce tam gdzie nie powinna. 99 razy nie zadziała ale jeden tak.

    • Julka

      Pomijając komentarz autorki to w samym tekście jest „tonem mówiącym „proszę itd””, trochę wyobraźni i filtra na teksty się przyda 😉

      • matka-nie-idealna

        Julka, jesteś kochana ale nie warto. To niezawodny Heil Heiter. Różne nicki, różne komentarze, to samo IP

    • Lottie

      Szczerze współczuję ludziom podobnego pokroju…tak truć się własnym jadem, smutne.

  • Mamatorka

    Odpowiedz

    Cudownie patrzeć na taką miłość między ojcem i córką. Taka relacja jest bezcenna. Mam taką ze swoim tatą (tak, tak jestem ukochaną córeczką tatusia) a teraz widzę, że mój mąż taką samą relację buduje z naszą Małą Zet. Ona jeszcze niewiele potrafi mu zakomunikować. Jednak jak widzę ich wspólną zabawę, jak chętnie Mr Right włącza się w kąpiel Małej, jak spokojnie i szybko zasypia Ona na jego rękach, jestem z niego dumna i bardzo szczęśliwa, bo wiem, że dobrze wybrałam 🙂 Relacja ojciec córka buduje nasze poczucie wartości i kształtuje nasze późniejsze związki z mężczyznami, wiem, że dzięki mojemu ojcu jestem teraz szczęśliwą kobietą i mam nadzieję, że to samo będzie mogła powiedzieć kiedyś moja córka:)

  • przyszla mama

    Odpowiedz

    Matko, uwielbiam Cię i Twoje „tendencyjne” wpisy! I sie poryczałam 🙂

  • J.

    Odpowiedz

    Trafiłam tutaj przez przypadek, a ten wpis doprowadził mnie do łez (i to nie tylko wina hormonów 🙂 ). Sama oczekuję małej królewny i życzę jej, aby miała takiego ojca, jak Ty to opisałaś, niech to będzie miłość bez granic, od pierwszego spojrzenia 🙂

  • tru

    Odpowiedz

    Świetny wpis, uświadomił ze ja też jestem szczęściara, i to podwójna – mając wspaniałego własnego ojca oraz cudownego ojca mojej córeczki:) pozdrawiam

Skomentuj