Kiedy Was już nie będzie.

15670 Odczytano 25 komentarzy

Zdarza się, że tupię nogą.

Staję w salonie, na środku pierdolnika, który kilka sekund wcześniej był perfekcyjnie wypracowanym przez kilka godzin porządkiem. Nigdy się nie nauczę, że przy dzieciach i mężu, zwłaszcza przy tym drugim, porządek to utopia, śmieszna mrzonka. Ciężkie dłonie opadły bezwładnie wzdłuż ciała, złość pali gardło po to, by za chwilę wydostać się potokiem słów.

Jedno ma gorszy dzień niemalże od tygodnia, drugie po raz trzynasty w ciągu miesiąca jest chore. Zapalenie oskrzeli. Widmo szpitala wisi nad nami ciężką kajdaną. Kurwa. Kot znowu zesrał się w garderobie. Mam ochotę ukatrupić, ale niekoniecznie wiem którego.

Bywają dni, że mam ochotę wypisać się z tego cyrku. Chciałabym móc odebrać telefon i powiedzieć, że tak, będę za piętnaście minut na tej ławce co zawsze, w towarzystwie przeciwników macierzyństwa i dwóch zimnych browarów w reklamówce. Chciałabym wyjść na zakupy i nie wrócić z torbą pełną rozmiarów od 74 do 104. Fajnie byłoby móc wrócić z pracy i położyć się na kanapie, nie troszcząc się o obiad i czyste mleczaki przed snem. Chciałabym leżeć w wannie godzinę, albo trzy. I chciałabym nie padać na pysk o dwudziestej pierwszej, tuż po młodszej i jeszcze przed starszą.

I kawę chciałabym wypić. Ciepłą. Zjeść obiad też bym chciała, sama i widelcem w rozmiarze dla dorosłego człowieka. I czasami mam dosyć dojadania parówek, bo histeria była, że muszą być trzy, z czego dwie jem ja, na współę z kotami.

Robię kakao, chociaż wcale nie chce mi się ruszać dupy z kanapy. I rzygam Czerwonym Kapturkiem. I Krainą Lodu, też się zdarza. Podaję grzechotkę, modląc się w duchu, żeby młodsza już raczkowała i sama ogarniała funkcję obsługi rąk i samoobsługi butelki. I żeby się odpieluchowała- już, teraz, natychmiast.

A potem przyjaciółka mówi mi: „Fajnie będzie jak już usiądą”.

Nie, nie będzie.

Bo już za moment nie wrócą te chwile beztroskich buziaków, składanych na niemowlęcym brzuchu. Nie wróci smar, rozmazany na policzku. Za chwilę żadna z nich nie wskoczy mi na kolana żeby się poprzytulać. I powie najpierw jedna, a później druga „daj mi święty spokój”, „będę rano” i „nie chce mi się gadać”. Albo, że jestem starej daty i co ja wiem o życiu?

Wspomnę te parówki na współkę z kotami, bo one już jadły na mieście. Miną mnie w drzwiach, pędząc do swoich prawie dorosłych spraw. I minie ten czas, beztroskiej dziecięcej szczerości. Pojawi się cisza, tajemnice i prywatność, do której nie będę miała dostępu. Nie ucałuję żadnego czoła na dobranoc, nie wstanę o trzeciej w nocy, żeby przykryć gołą stopę, sztuk cztery. Rano budzik zadzwoni w innej sypialni, a one zbiegając po schodach krzykną tylko „wychodzę!”. I już ich nie będzie…

Zniknie niemowlęcy, niewinny zapach. Głużenie zastąpią słowa, słowa zastąpi cisza. Za chwilę powiem, że nie pamiętam pierwszego kroku i ostatniego dobrowolnie danego buziaka. Z uczuć zostanie tylko laurka z czerwonym sercem, dana z okazji Dnia Matki w pierwszej klasie. Nikt nie przyjdzie ze spuszczoną głową, prosząc żebym nie patrzyła na podłogę w sypialni. A ja nie roześmieję się już na widok mojego portretu namalowanego na panelu, w chuj drogim z resztą. Nie kucnę i nie powiem, że „Pięknie kochanie, jesteś bardzo zdolna. Ale teraz musimy to zmyć”. Po czym, oczywiście się nie zmyje.

W domu będzie porządek. I cisza będzie. Będzie ciepła kawa i obiad- dwudaniowy. Odpiszę na SMS-a, że jasne, wpadnę na wino, albo na trzy. Tylko ściągnę dres. Zakupy zrobię, w rozmiarze dorosłego człowieka.

A potem cisza wwierci się w umysł, spadnie kamieniem do serca. I pozostaną wspomnienia, zakurzone i przytarte zębem zapomnienia.


– Mamuusiuuu, Tatuuusiuuu! Poproszę tatałto. Czy ktoś w ty domu może zrobić mi tatałto? Haloo?

Miłość jest wtedy, gdy o 1 w nocy idziesz zrobić 3-latce kakałko. Dwa razy.

img_20161112_152258

25 Komentarzy/e
  • Mama trzylatki

    Odpowiedz

    Super tekst. Pozdrawiam. PS. Moja ( LAT 3) co godzinę w nocy prosi o hejbate ?

  • Maaribella

    Odpowiedz

    Jesteś wspaniała ! Uwielbiam Twojego bloga, Twoje poczucie humoru i tę Twoją prawdziwość w każdym słowie ! Kocham ! <3

  • magdziel28

    Odpowiedz

    Takie życiowe, ciesz sie tym ze mozesz pracowac w domu tylko pozazdroscic ja moja 4- latke odbieram z przedszkola specjalnie szybciej zeby pobyc razem nim pojade na popoludniu do pracy I wtedy pytanie „mamo czy ty musisz tam jechac” tyle fajnych chwil nam ucieka, I czuje ze teskni bo przy sniadaniu mowi „no co nikt dziecka nie nakarmi” kiedy to dziecko samo juz od dawna potrafi sie najesc

  • Jane

    Odpowiedz

    Piękne 🙂 bo prawdziwe 🙂

  • Asia

    Odpowiedz

    Tekst idealny! powinien pojawiać się zawsze na pierwszej stronie Twojego bloga!;)

    a ostatnie zdjęcie jest mega:))

  • Briana

    Odpowiedz

    Wow. Nie wiedzialam przez chwile co napisac. Mocny tekst dla mnie. Taki trafiajacy w samo sedno.. szczegolnie pierwsza czesc. Po raz pierwszy zostalam mama. I to blizniakow. Czasem nie daje rady i mam dosc. Chce wyjsc i wrocic jak wszystko bedzie ogarniete. Tesknie za czasem gdy nie bylo dzieci. Ale mimo to nie cofnelabym sie w czasie 🙂

    • Anka

      Trzymam kciuki !! da się przeżyć 🙂 mama trzyletnich bliźniaczek i 13-latka 🙂 Ania

  • Emilia

    Odpowiedz

    Wydaje mi się, że tak naprawdę nie masz co narzekać 🙂 Nie nagli praca na etat i widmo niewypłacalności finansowej, bez pomocy ze strony rodziców. Niektórzy mają gorzej – a mimo tego nie narzekają co tydzień lub dwa na macierzyństwo

  • Alicja

    Odpowiedz

    Dokładnie tak będzie 🙂 Moi dwaj nastolatkowie mają swoje sprawy, o których niekoniecznie chcą cokolwiek powiedzieć… Ale pojawiło się nam maleństwo, które wywróciło co prawda poukładane dotąd życie. Właśnie mała raczkuje i jest przecudowna 🙂 W prezencie powtórka z rozrywki a pusty dom i cisza … kiedyś… być może… 🙂

  • moni

    Odpowiedz

    Piękne! Wszystkie trzy jesteście super laski 🙂

  • Marcysia

    Odpowiedz

    Siedzę wlasnie z moim obsmarkanym po pas niemowlakiem po nocy spędzonej na fotelu przy łóżeczku, czytam i becze. W samo sedno! 🙂

  • catrin

    Odpowiedz

    Moja ma prawie 12 lat. Jeszcze niedawno, z pół roku temu, nie można było przegonić z kanapy w salonie, gdzie były lekcje, czytanie, przytulanie, ględzenie o niczym i o wszystkim. Nieustanna paplanina i rechot okrutny. I wojny poduszkowe ze szkodą dla zastawy na ławie. Stado koleżanek dziko harcujących oczywiście w salonie. Teraz po powrocie ze szkoły tylko ciche trzaśnięcie drzwi do pokoju. Pusto

  • anna

    Odpowiedz

    Piekny tekst i taki prawdziwy. Chyba byl mi dzisiaj potrzebny bo mialam.wlasnie taki maly kryzys zwiazany z niewyspaniem , chorym dzieckiem i pierdolnikiem.gdzie sie da. Spojrzalam nantsn balagan i usmiechnelam sie. Dzieki

  • anna

    Odpowiedz

    Tak sobie mysle ze jak dzieci rosna to nie jest tak ze tracimy cos. Chodzi mi o to ze nasze relacje sie zmieniaja, sa inne co nieznaczy ze gorsze. Tak sobie tlumacze ?

  • Mucha

    Odpowiedz

    Jeju jeju … jak wycałuję moją jak wrócę do domu… dziękuję ,że swoimi tekstami przypominasz mi jak bardzo musze doceniać chwilę obecną ?

  • Paula

    Odpowiedz

    Wiesz co? popłakałam się.DO połowy tekstu-przez to jak my MATKI mamy ciężko(ja właśnie siedzę w pracy i łamie mnie w kościach, chyba z powodu tak napiętego grafiku od 2 miesięcy) a po przeczytaniu drugiej połowy,że faktycznie będzie mi tego wszystkiego brakować.Tych malutkich stupek i tych przytulasków.Ja mam dwóch chłopców czyt. Potworzaków, dają popalić, ale jednak wolę to od samotności 🙂

  • Anka

    Odpowiedz

    jak zawsze piszesz w punkt.. ja jak już mam totalnie dosyć wyskakuję na weekend z koleżankami (przynajmniej raz na pół roku :)) i daję radę 🙂 mam dwie bliźniaczki w wieku Twojej Hani i 13 letniego syna,, niestety z synem jest tak jak opisujesz – „jak w szkole? _ dobrze ” i już pogadaliśmy :))) taki wiek.. dlatego mimo totalnego zmęczenia, chorób, bałaganu always itd..łapię każdą sekundę z nimi

  • Arbuziaki

    Odpowiedz

    Fajnie to ujęłaś. Wydaje mi się że czasem w chwilach złości kiedy dochodzi do tego zmęczenie zapominamy o tym co tu i teraz, o tym że jesteśmy naprawdę szczęśliwe będąc mamami.

  • wratiska

    Odpowiedz

    Jak nauczysz kochać i okazywać tę miłość to nawet za 20 lat będą całować na dobranoc czy do widzenia 🙂 i nie będą się wstydzić czy burać. Będziesz czekać aż wrócą a one będą dzwonić, że właśnie wyszły, jadą….rano zrobią Ci kawę, pomogą sprzątnąć i będą podkradać Ci z garderoby Twoje ciuchy, torebki- na szczęcie stopę będziesz miała mniejszą niż one.

  • wratiska

    Odpowiedz

    Obejrzycie razem Krainę lodu i będziecie się śmiać na samo wspomnienie o tym ile razu odgrywały Elzę i śpiewały razem : „ulepimy dziś bałwanka” Nocą troskliwie przykryjesz stopy, ale nie będzie już niemowlęcego zapachu i szczebiotu, nie będzie małych ubranek, pieluch, rysunków w ilości pół tony dziennie, nie będzie tupotu małych stóp…..to mija niesamowicie szybko, za szybko :/ i brakuje tego i tę

  • wratiska

    Odpowiedz

    i brakuje tego i tęskni się bardzo i człowiek zdziwiony jest, ze ten czas tak mija, niezauważalnie….Dlatego po 16 latach u mnie znów pojawiły się pieluchy 

  • Nowa w wielkim mieście

    Odpowiedz

    Pięknie napisane! Trzeba doceniać to co mamy teraz, bo za chwilę tego już nie będzie! Ale to nie znaczy, że nie można sobie ponarzekać od czasu do czasu 🙂

  • Magda

    Odpowiedz

    Wooow!! Super napisane !! Przelałaś na papier moje mysli ?

  • Mama Hani i Helenki...

    Odpowiedz

    Jestem wspaniałą mamą… kobietą… Czytam twojego bloga ze szklącymi oczami… ale dobrze mi z tym bo wiem że to jest takie prawdziwe… takie moje…

  • Ola

    Odpowiedz

    Boskie ☺☺☺uwielbiam Twojego bloga. Jest taki właśnie jak trzeba. Ludzki. A nie jak te bajeczki w tv. Pozdrawiam ?

Skomentuj

Facebook