Krótki list o miłości.

8551 Odczytano 2 komentarze

Jestem.

Oddaję Ci siebie, taką jak stoję. Moje myśli, każdą pojedynczą. Pierwszą po przebudzeniu i ostatnią wieczorem. Moją miłość i ramiona gotowe do osłonięcia Cię przed każdym złem, czekające za każdym życiowym zakrętem.

Oddaję Ci mój czas, moją przyjaźń i uwagę. Mój głos w słuchawce, w środku nocy, kiedy życie kładzie na kolana. Dłonie gotowe by podnieść, by nakleić plaster, strzepać brud. Palce odrętwiałe, niezdarnie ocierające łzy. Razem pokonamy wszystko. Razem.

I serce, tysiąc razy pocięte na kawałki, rozbite, wydeptane. Złożone, po raz tysiąc pierwszy. Też Ci oddaję. Oddaję Ci moją ufność, nadzieję na to, że jestem coś warta. Że znaczę dla Ciebie tyle, ile Ty dla mnie znaczysz. Jesteś całym moim światem. Moją Utopią.

Jesteś moim zapomnieniem, codziennym uśmiechem. Jesteś łzą, jedną, jedyną. Powietrzem, każdym jego łykiem. Jesteś ciszą, jesteś muzyką. Moim natchnieniem. Jesteś krzykiem, złością i hukiem zamykanych drzwi. Jesteś moją pewnością i masą wątpliwości. Nieskończonością. Widzisz? Jesteś wszystkim.

Oddaję Ci moje emocje, uśmiechy i łzy. Oddaję Ci mój honor, moją dumę i złość. Oddaję wszystko.

Tylko bądź.

Tu i teraz. I za dziesięć lat.

Bądź pierwszą myślą rano i ostatnią przed snem.

Bądź zapachem, który tak dobrze znam, który ćpam i chcę ćpać.

Bądź głosem, kojącym szepcącym, że kochasz. I nawet kiedy bywają momenty kiedy zajebiście irytujesz mnie swoim śpiewem… Śpiewaj. Bądź.

Bądź dłońmi, ciepłymi, silnymi. Gotowymi mnie podnieść kiedy nie mam siły wstać. Łap mnie za rękę kiedy nikt nie patrzy i kiedy patrzą też. Wplataj palce w moje, nachalnie, łapczywie. Bądź.

Opleć mnie mocno ramionami, pozwól zapomnieć o całym źle świata. O nadziei w ludzi, którą straciłam. O całym kurestwie, o mojej niemocy.

Spraw, żeby chciało mi się rano wstać. Uśmiechnij mnie.

Zerwij kwiatka na łące, zaparz kawę. Pocałuj w czoło, muśnij delikatnie moje usta swoimi. Wplataj palce w moje, pieść, dotykaj.

Pozwól zapomnieć, zakochać się w Tobie po raz setny. Po raz tysięczny. Pozwól po raz kolejny przekonywać się, że nie mogę kochać bardziej. A potem dziwić się, że przecież wczoraj było mniej.

I wiem, że bywam zołzą. Bywam suką, niegodną Twojej uwagi, całego poświęcenia. Wiem, że czasami nie zasługuję na ułamek Twojej uwagi. Że znosisz mnie, chociaż czasami nie lubisz. Ja też Cię nie lubię, bywają takie dni.

Tylko bądź, nie znikaj. Ja jestem.

2 Komentarzy/e
  • niutaaa

    Odpowiedz

    Przepięknie napisane… Tyle ważnych rzeczy, w tak krótkim tekście. Aż się łza w oku kręci ze wzruszenia, heh… Bo opisałaś tak pięknie to, co ja sama czuje. Nie do wiary! Pozdrawiam Cię gorąco.

  • Oliwia

    Odpowiedz

    Siedzisz w mojej głowie niedowiary

Skomentuj

Facebook