List do Świętego Mikołaja.

3 komentarze

Drogi Święty Mikołaju.

Mam na imię Natalia i mam 31 lat. Widzieliśmy się już w zeszłym roku, jednak chciałabym zaktualizować pewne dane. Trochę późno zabrałam się za tegoroczny list i wcale nie obrażę się, jeśli w tym roku nie dostanę prezentu. Tak się składa, że od lat prezenty robię sobie sama.

Ale gdybyś jednak, w natłoku swojej pracy, znalazł czas na ten list czytany przy kubku herbaty, to ja Święty Mikołaju, proszę niezmiennie o to samo.

O ciepłą dłoń, która od lat trzyma mnie mocno, gdy wiatr sypie piaskiem w oczy. Czasami nie mam siły iść, a niezabliźnione kolana krwawią coraz bardziej. Ten człowiek, którego wybrałam sobie na życiowego towarzysza, nie raz okazał się być najlepszym przyjacielem. Nigdy nie wychodził przed szereg. Nie domagał się wynoszenia na piedestał. Nie krzyczał, że chce być najważniejszy i że go nie doceniam. Szedł zawsze krok za mną, a kiedy życie łoiło mnie po dupie, otrzepywał z moich ramion kurz i znowu stawał za mną. Skromny, prawie niewidoczny. Chciałabym móc zawsze czuć zapach jego skóry i ciepłe łydki, kiedy mam zimne stopy.

Chciałabym wokół siebie mieć dobrych ludzi. Daj mi umiejętność odróżniania dobrych wartości, od tych złych. Ten rok pokazał mi, że nie wszystkie relacje są warte mojej siły, moich łez i mojego zdrowia. Że niektórzy ludzie wyciągają z innych wszystko co najlepsze, nie pozostawiając nic w zamian. Wpakuj w tych ludzi lojalność, uczciwość i szczerość.

O siłę Cię proszę, kiedy ogarnia mnie słabość. Bo chociaż urosłam przez ostatnie miesiące i stale uczę się uniezależniać swoje szczęście od innych ludzi, jak każdy człowiek mam czasami ochotę zakopać się pod kocem z kubkiem herbaty i żeby ktoś głaskał mnie po głowie.

Pozwól mi doceniać. Przestać oczekiwać. Cieszyć się drobnostkami. Ten rok pozwolił mi zrozumieć, że to nie świat istnieje dla mnie, tylko ja dla świata, a ludzie mogą zapamiętać mnie na dwa sposoby. W ogóle albo dobrze. I ja chciałabym ten drugi.

Dosyp do tego trochę radości, takiej niezmąconej, płynącej prosto z serca.

Chciałabym, żeby moje dzieci za kilkanaście lat odwiedzały mnie z przyjemnością. Żeby wracały do domu stęsknione, zniecierpliwione rozłąką. Żeby ten powrót nie oznaczał przykrej konieczności, a jedynie chęć spotkania kogoś, kto przez całe życie pompował w nie tony miłości.

A co za tym idzie, pozwól dotrwać mi do dnia, kiedy zawiążę wstążkę na ślubnej sukni córki, wepnę we włosy welon. Pozwól mi utulić wnuki i obierać w nocy telefony z pytaniami: „Co mam zrobić mamo?”. Pozwól mi dać dzieciom mądrość, której wymagają ode mnie coraz więcej.

Dodaj do tego trochę zdrowia, jeśli możesz. Niezmąconego żadną próbą, kiedy na szali leży „dam radę” i „poddaję się”.

Pozwól dostrzec dobro w ludziach, pomimo tylu nóg podstawionych po drodze. Dołóż pod choinkę trochę sympatii w tym zwariowanym świecie, gdzie każdy każdemu sztylet w plecy, a w twarz uśmiech. 

Wiem, że proszę o wiele, a worek taki mały. Tak więc tego zdrowia uczknij trochę dla mojego taty. Szczęście oddaj Grześkowi, a radość dzieciom. Siłę podaruj mamie, by mogła udźwignąć na swoich barkach ten trudny świat.

Ja mam wszystko. Dziękuję.


*Pamiętaj, że najlepszą zapłatą dla autora jest Twoja reakcja, która bez wątpienia da mi kopa do dalszej pracy <3
*Będę wdzięczna, jeśli dasz mi o tym znać tutaj na blogu lub na Facebooku (
klik), łapką w górę, komentarzem lub udostępnieniem postu.
*Możesz odwiedzić nasz profil na Instagramie 
(klik).

3 Komentarzy/e
  • Fashioncode

    Odpowiedz

    Piękny i wzruszający list..

  • Natalia Kłosowska

    Odpowiedz

    Natka to jest mega tekst, gdy to czytałam miałam wrażenie że czytam swoje myśli, zmieniłabym tylko wiek imię pasuje😀🤣 córki mam. Dwie też pasuje tylko mąż się nie zgadza bo mój Mariusz 🤣🙈

  • Maja

    Odpowiedz

    Fajnie 🙂 Pozdrawiam

Skomentuj

error: Content is protected !!