Matka kierowniczka.

8 komentarzy

Żłobek jest placówką edukacyjną nie tylko dla dzieci. Odkąd zostałam obdarzona rolą matki stwierdzam, że macierzyństwo/ rodzicielstwo powinno być wpisywane do CV i pożądane przez potencjalnych pracodawców, ponadto bije na pysk wszystkie specjalistyczne, mocno teoretyczne studia. Chcesz mieć dobrego pracownika? Zatrudnij matkę.

Matka księgowa.

Hanisława ruszyła w poniedziałek nadrabiać zaległości towarzyskie i chorobowe, daję jej jeszcze dwa dni zanim zamelduje w organiźmie nowego lokatora. Bez wątpienia jednym z minusów zesłania żłobkowego jest wzrost wydatków związanych z systematycznym przynoszeniem do domu wirusów z częstotliwością mocno nadprogramową, gdzie na tydzień żłobkowania przypadają dwa wagarowania. Tutaj zdecydowanie przydaje się umiejętność gospodarowania finansami, gdzie nadprogramowe apteczne wydatki mogą mocno szarpnąć rodzinny budżet. Plus opiekunka, jeśli nie ma innej opcji. A za żłobek płacić trzeba nawet, gdy dziecko nie korzysta z jego uroków. Sorry, taki mamy klimat.

Matka projektant wnętrz/ architekt.

Planowanie przestrzenne? Proszę bardzo.
Kolejnym minusem jest deficyt przestrzenny w szafkach zawalonych po sklepienie kartonikami z lekami, z których część nadaje się jedynie do rozbicia o kant dupy z racji swojego neutralnego działania, a których miejsce zajmują nowo nabyte specyfiki, z przypisaną nadzieją na skuteczność. I to wszystko trzeba jakoś upchnąć. Umiejętność przydatna też, gdy jesteś porządkową. 

Gospodarowanie czasem.

Kiedy wieczorem zasmarkaniec pała rumieńcem a słupek rtęci zdobywa szczyty, zaczyna się gonitwa z czasem. Żłobek wypada z gry chyba, że chcesz mieć na karku przyjaciół rodziny z opieki społecznej a media mają zlinczować cię publicznie, nadając miano wyrodnej matki, plus kilka epitetów dopisanych w ramach zabawy w głuchy telefon. Nagle okazuje się, że gonią cię terminy w pracy, jak rzucisz Najwyższemu na deski L4, za chwilę wylądujesz tam jego śladem, małż twierdzi, że ni chu..chu nie ma takiej opcji, babcie i dziadkowie na szczycie swojej aktywności zawodowej z przykrością stwierdzają, że chętnie by posiedzieli z chorym dzieckiem ale… Pół nocy szukasz opieki dla małoletniego pacjenta, po to by drugie pół podnoszona nieprzerwanym alarmem zbijać gorączkę, podawać syrop, odciągać smary i w rezultacie paść na twarz w chwili wytchnienia (czyt. w pracy).
Gospodarowanie czasem przydaje się też poza żłobkiem, kiedy w czasie półgodzinnej pacyfikacji dziecka trzeba ogarnąć domowy burdel, ugotować dwa obiady i odpowiedzieć na pracownicze maile, napływające z częstotliwością wydzieliny z dziecięcego nosa.

Praca w stresie.

Idź do pracy zostawiając w domu dziecko z gorączką. Zostaw je z ojcem. Pomijając dziesiątki telefonów o treści „Ile syropu na kaszel?”, „Gdzie jest gruszka do nosa?” lub bardziej drastycznie „Kochanie, trzydzieści osiem i pół”, pomijając dziką chęć przytulenia się policzkiem do firmowego biurka po nocy ciągłego kursowania do nieletniego, twoje myśli zdecydowanie zostają w domu przy chorym dziecku. Nagle okazuje się, że pożytku z ciebie zero i ryzykujesz gniew Najwyższego przedkładając zwolnienie drugi raz w tym miesiącu. I to może być jedynym ‚ale’ w zatrudnianiu matki.

Organizacja czasu pracy.

Powodzenia, jeśli litościwy szef pozwoli ci pracować w domu. Odpalasz firmowego laptopa i nagle niezawodny czujnik oznajmia, że chce mu się pić/jeść/sr*ć/bajkę/misia… Jakikolwiek komentarz jest tutaj zbędny.

Kreatywność.

Matka zorganizuje przedstawienie z dziurawej skarpety ojca, udowodni, że zebrane na spacerze liście nie ustępują kroku dziełom Picassa, garnki i chochelki odkrywają pierwszych Chopinów a kasztany leją wszystkie Fiszer Prajsy. Kiedy zameldowany pod pachą słupek rtęci szybuje wysoko ponad normą a spacer jest mrzonką, kreatywność rodziców bije na głowę naukowców z tuzinem tytułów przed nazwiskiem i wysokim mniemaniem wmontowanym w ego. Kiedy Nieidealna była jeszcze w dziewiczym wieku, za sprawą swojej mamy wymiatała konkurencję na wszystkich konkursach plastycznych.

Przywództwo/ Praca w zespole

Nieodłączna część macierzyństwa. Praca w zespole przydaje się zdecydowanie podczas łykania obiadów, kiedy na zmianę z małżonem jecie posiłek, podczas gdy drugie zabawia smarka. Przywództwo przydaje się z momencie delegowania domowych obowiązków, tutaj nawet osoba bezrobotna może się poczuć szefem wszystkich szefów i niuchnąć trochę kierowniczego stanowiska.

Mój powrót do pracy planowany jest na pierwszą połowę grudnia. Rozluźnienia pośladów dostaję już na samą myśl ale cieszę się powrotem na salony i delektuję jednocześnie ostatnimi dniami ‚wolności’.
Wodzu ! Proszę tym samym o wyrozumiałość.

8 Komentarzy/e
  • olagalecka

    Odpowiedz

    Wydaje mi się, że jeszcze wiele musi się zmienić w kwestii zatrudniania matek. Większość pracodawców uważa, że to sam kłopot – ciągle zwolnienia na dzieci itd.

    Choć powiem coś bardzo niepopularnego – wiele kobiet uczciwie pracuje na ten wizerunek. Pracując jakiś czas za granicą zauważyłam, że tam zupełnie inaczej traktuje się pracujące matki, jak i pracujące matki inaczej traktują pracę.

    Tam pracująca matka jest… normalnym pracownikiem, bez przywilejów (a przynajmniej się o nie nie upomina jak ma to miejsce w naszym kraju). Zagraniczne matki potrafią sobie zorganizować opiekę nad dzieckiem a jak są w pracy nie wiszą długich godzin na telefonie aby sprawdzić co akurat robi ich synek czy córeczka…

  • ~matka realistka

    Odpowiedz

    Oj, wracam do pracy w czerwcu. Młoda w przedszkolu, Młodsza w żłobku – jeszcze nawet nie myślę, jak to ogarnąć. Jeszcze nie. Zacznę po Wielkanocy.

  • ~Julka

    Odpowiedz

    Powodzenia z powrotem do pracy! Oby Tobie się udało, mi niestety nie.

  • Inn

    Odpowiedz

    W ogóle powinno się zmienić podejście do zatrudniania kobiet. Mam 25 lat, skończyłam studia – jak to mama powiedziała, jestem w wieku ‚poborowym’ na żonę i matkę, a nawet chłopaka nie mam. Oczywiście problem ze znalezieniem pracy jest.

  • ~Agni

    Odpowiedz

    Uwielbiam ten wpis 🙂 Tym bardziej, ze choć do mojego pracowania (a dopiero pracę muszę znaleźć) myślę że jeszcze conajmniej 3-4 miesiące (a może i więcej) to już mnie powoli ta perspektywa przeraża.. Nie wiem kto jest bardziej niegotowy, ja czy córcia 😉

  • anula80

    Odpowiedz

    No ale widać iskierkę w tunelu, że wiele firm zaczyna myśleć o matkach … czasu jednak trochę się zmieniają na lepsze

  • ~zielononoga

    Odpowiedz

    a ja niestety nie ma dokąd wracać…umowa na czas określony dobiegła końca i baj baj…ale może to i lepiej bo pracy w „tamtym” miejscu nie lubiłam (raczej 2 godzinnych dojazdów w jedną stronę i szefostwa bo praca sama w sobie była fajna). Trzeba będzie znaleźć coś innego, ale to dopiero w czerwcu/lipcu, tyle, że u nas z pracą cieniutko, szczególnie jak się ma te magiczne literki przed nazwiskiem :-(.

  • Alinne

    Odpowiedz

    Dobrze tak sie usmiac z rana, w drozde do pracy :)Ta drabina pogardy mnie rozbawila do lez. Ale i tak mojego smiechu nikt nie slyszal tak mnie naszla refleksja, ze to bez sensu kraj jest (przynajmniej Randstad) pokryty tak gesta siecia autostrad, ze nie ma juz miejsca na nature, a wszystko po to, by setki tysiecy ogromnych aut moglo wozic glownie powietrze glupie to .Ale wracajac moglbys jeszcze przyklady jakies podsunac, chetnie bym poczytal fan fiction erotyczny z autorem w roli glownej niezle to musi byc :DAha wg mnie to nie jest do konca tak, ze odcinki autobiograficzne wychodza dobrze, a o komiksach juz nie to raczej jedne odcinki sa lepsze, inne gorsze (dla mnie przynajmniej). Sa dobre odcinki o komiksach i gorsze autobiograficzne (ja na przyklad nie moglem strawic tego o krwiodastwie 🙂 ). Zreszta dobrze, ze opinie rozne, przynajmniej jest ciekawie.

Skomentuj

error: Content is protected !!