„Moja 16- letnia córka zdradziła mi coś, co zwaliło mnie z nóg…”

26382 Odczytano 10 komentarzy

Cześć Natalko.

Przychodzę dzisiaj do Ciebie z tematem, który złamał mi życie…

Maila od Moniki dostałam na początku czerwca. Nie wiedziałam totalnie co odpisać na jej wiadomość, bo nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co czuje matka, będąca na jej miejscu.

Mam 38 lat, 16- letnią córkę i 8- letniego syna. Jesteśmy kochającą się, wspierającą rodziną. Uwielbiam Twojego bloga, Twoje wychowanie jest bardzo bliskie mojemu.

Z dziećmi mam bardzo bliski kontakt. Córka jest świetną uczennicą. Gra w siatkówkę, chodzi na zajęcia pozalekcyjne. Nie dlatego, że ją ciśniemy a dlatego, że chce. Jest bardzo ambitną dziewczyną. O synku nie będę Ci opowiadała, bo to nie o nim jest ten e-mail.

Daria poznała kilka miesięcy temu chłopaka. Starszy o rok. Zakochała się. Na początku myślałam, że to takie młodzieńcze miłostki ale w razie czego, zaczęłam rozmawiać z nią o seksie. Nie żeby dopiero, bo robiłam to już od bardzo dawna. U nas temat seksu nie jest tematem tabu i otwarcie rozmawiamy z dzieciakami na temat zarówno konsekwencji jak i przyjemności płynących z tego. Pytałam ją, czy ten chłopak to na poważnie. Czy chce iść do lekarza. Uczulałam, że jeśli nie jest go pewna to nie powinna rozpoczynać współżycia, że decyzja jest nieodwracalna i może jej żałować. Powiedziała, że to wszystko wie i nie powinnam się o nic martwić. Jak będzie potrzebowała pójść do lekarza to mi o tym powie.

Dwa tygodnie temu przyszła do mnie. Powiedziała „Mamusiu, chyba muszę iść do ginekologa”. Pomyślałam, że to pewnie ten czas, kiedy chce zadbać o antykoncepcję. Trochę mnie zmroziło bo niby każda matka wie, że ten czas nadejdzie ale kiedy już się pojawia to brr… Powiedziałam, że w porządku. Żeby zaoszczędzić czasu, najpierw zrobimy badania krwi, by sprawdzić czy wszystko jest ok.

– Mamusiu ale ja nie chcę antykoncepcji. Ja chyba jestem w ciąży.

I to był moment jakby ktoś mi jebnął bejzbolem. Zrobiło mi się na przemian gorąco i zimno. Gdybym nie siedziała to z pewnością wylądowałabym na podłodze. Nogi i ręce miałam jak z waty. Przysięgam, myślałam, że mam wtedy udar.

Przez głowę przemknęło mi tysiąc myśli. Miałam ochotę strzelić jej w twarz. Miałam ochotę wykrzyczeć jej, że mnie zawiodła, że jest bezczelną, niewdzięczną gówniarą. Ale najlepsze, co mogłam zrobić w tej sytuacji to wyjść. I tak też zrobiłam.

Zapięłam psa na smycz i zwyczajnie, bez słowa wyszłam z domu. Chodziłam jakieś pół godziny, może dwadzieścia minut, wściekła, rozżalona i zawiedziona. I wtedy znowu poczułam, jakby ktoś mi dał w twarz. Pomyślałam, że moje dziecko właśnie siedzi samo w domu, przerażone, zasmucone moją reakcją, być może rozczarowane. Przecież zawsze jej mówiłam, że może przyjść do mnie z każdym problemem. I przyszła.

Wróciłam do domu. Darka siedziała na kanapie, patrząc niewidzącym wzrokiem w wyłączony telewizor. Spojrzała na mnie oczami, w których był ból i przerażenie. Tak, jakby czekała na bombę, którą na nią zaraz ześlę.

Usiadłam obok, objęłam ją ramieniem i milczałyśmy tak przez kilka minut. Po chwili zapytałam, czy pamięta jak mówiłam, że będę przy niej bez względu na wszystko. Odpowiedziała, że tak.

– A ja dotrzymuję obietnic, prawda?
– Tak mamusiu.

Opowiesz mi o tym?

Rozmawiałyśmy kilka godzin. Najbardziej bolącym faktem w tej całej sprawie było to, że Daria wiedziała już od marca. Od marca była z tym wszystkim sama. Bała się powiedzieć mi i mężowi. To znaczy, jej chłopak wiedział i zadeklarował, że znajdzie pracę, da z siebie wszystko by pokończyli szkoły. To dzieciak z dobrego domu. Tłumaczyła, że poniosła ich chwila. On miał prezerwatywy ale chyba coś poszło nie tak. Nie planowali tego, gdyby było inaczej, najpierw przyszłaby do mnie. Dziecko przyjdzie na świat na przełomie października i listopada. Na początku roku szkolnego. Złożyliśmy dokumenty o nauczanie w domu. Daria wróci do szkoły, kiedy będzie czuła się na siłach. Ja pracuję zdalnie, mogę więc pomagać przy maleństwie, kiedy ona będzie się uczyła lub chodziła do szkoły. Chłopak będzie zajmował się dzieckiem po szkole i pracy. Obiecała, że ją skończy, zda maturę. Później złoży dokumenty na studia zaoczne.

Czy mnie zawiodła? Na początku tak myślałam. Kiedy porozmawiałyśmy, dowiedziałam się, że się zabezpieczyli ale „nie wyszło”. Błędy się zdarzają. Ona za swój będzie „płacić” całe życie. Jej dzieciństwo się skończyło w wieku 16 lat.

Moim niewielkim sukcesem jest to, że nie wygarnęłam jej wtedy, gdy powiedziała mi, że jest w ciąży. Zapewne bardzo dużo kosztowało ją powiedzenie mi o tym fakcie, jeszcze więcej to, że była z tym sama przez niemalże dwa miesiące. Wiem, że gdybym wyżyła na niej wtedy swoją złość, zmiażdżyłabym jej wiarę w to, że może i powiedzieć o wszystkim. Oczywiście później rozmawiałyśmy o tym, powiedziałam jej, jak mnie to boli, że jestem rozżalona itp. Nie myśl, że jestem taką zajebistą matką. Mężowi powiedziałam, kiedy Daria była w szkole. Nie wiedziała o tym, kiedy mu powiem. Nie chciałam jej stresować. Nie zareagował najlepiej, był wściekły. Chciał ukręcić łeb chłopakowi córki. Zanim wróciła ze szkoły, już się uspokoił. Powiedział, że nie jest z tego faktu zadowolony ale on oczywiście też jest przy niej.

Czy edukacja seksualna jest potrzebna? Bardzo. Tylko będąc mądrzejszą o to doświadczenie, teraz zaprowadziłabym córkę do lekarza po tabletki. Zaczęłaby brać kiedy zajdzie taka potrzeba. Swoją drogą, przerażające jest to, jak szybko nastolatki zaczynają teraz współżycie..

10 Komentarzy/e
  • Łucyja

    Odpowiedz

    Ciary były jak czytałam.Mamo Darii sama zareagowałabym podobnie.Wdzystkiego dobrego dla Was.

  • Agata

    Odpowiedz

    Naprawdę 16 lat to ?przerażający” wiek na współżycie? Na ciążę na pewno za wcześnie i na małżeństwo ale nie na współżycie. To jest natura. Nasza kultura wmawia nam że nie wolno, nie trzeba itp ale to odwracanie rzeki kijem. Nie oszukujmy się ale naprawdę edukujmy. Nie róbmy z tego zbrodni, grzechu, nieprzyzwoistości

  • Werty

    Odpowiedz

    Edukacja seksualna w tym domu była i skutki widać. Przerażające jest to, że matka uświadamia córkę o wszystkim, a potem się dziwi, że jest w ciąży. Edukacja seksualna jest bardzo potrzebna – powinna uczyć dlaczego współżycie jest dobre dla dorosłych świadomych ludzi.

    • Iryna Bilińska

      Jaki świat jest okrutny… Nie miałam edukacji seksualnej i dla tego w wieku 21 lat moj pierwszy raz byl po slubie, ani kropelki z tego nie załuje… Zaraz mam kochajacego i wspierajacego mnie męża z ktorym jestesmy 6 lat i do konca życia. ZATO miałam edukacje moealną gdzie mi mówili o celach życia i osiągnięciach o CENIE swojego ciała i moralności… I tym rodzicy uchronili mnie o takiej ciąży.

  • Urszula

    Odpowiedz

    Nie chce nikogo obrażać. Ja byłam wychowywana w duchu kościoła,zasad, kręgosłupa moralnego i tego żeby się szanować. Zrobiłam to gdy miałam 22 lata mimo ze jestem atrakcyjna i wykształcona. Gdyby matki wpajały chociaż jakieś zasady i szacunek do siebie to by nie było takich sytuacji. Zamiast namawiać do antykoncepcji która truła by dzuecko (!) to powinno wpajać się jakieś zasady moralne

  • Zea

    Odpowiedz

    16 lat, z rowieśnikiem, to nie jest wcześnie.
    Nie widzę w tym nic przerazającego.

  • Ma

    Odpowiedz

    Jest tu Twój wielki sukces rodzicielski. Córka przyszła do CIEBIE. Nie poszła zrobić aborcję, nie połknęła tabletek…itp.

  • mon

    Odpowiedz

    A mi się wydaje, że w dużej mierze wszystko i tak zależy od dojrzałości człowieka. Ja bardzo późno (jak na dzisiejsze czasy) zaczęłam współżycie – miałam 24 lata i choć dziś nie jestem już z tym partnerem, był moją miłością i nie żałuję, że tyle czekałam – nie zrobiłam tego z byle kim. A miałam niejednokrotnie okazję, bo takie okazje na imprezach, wyjazdach, czy podczas nieobecności rodziców….

  • mon

    Odpowiedz

    ….zdarzają się często. Nie byłam specjalnie wyedukowana seksualnie, a w domu, oprócz tego, że nikt nie głuchł na dźwięk słowa „seks”, nie odbywałam żadnych szczególnych rozmów. Ale sama wiedziałam, że jeśli dam się ponieść chwili, moje życie może nieodwracalnie się zmienić. Bałam się, więc nie ryzykowałam. Czasem edukacja to nie wszystko, trzeba jeszcze myśleć o konsekwencjach…

  • Kornelia

    Odpowiedz

    Jeju, najbardziej zasmuca chyba fakt, że w tym przypadku edukacja była, otwarci rodzice, rozmowy i też, a jednak czasami życie zaskakuje. Jednak wiecie co? Taki rodzic to skarb! I życzę rodzince wszystkiego, co najlepsze 🙂

Skomentuj