Nie oddam swojej macicy.

16823 Odczytano 47 komentarzy

Nie cierpię polityki. Dla mnie polityka to cyrk, napędzany przez grupę klaunów, którzy jednych śmieszą a innych przerażają. A ja jestem za tym by cyrków nie wpuszczać do miast. Zwłaszcza teraz gdy nasz kraj powoli staje się państwem klerykalnym. To ta dziedzina, której nie tykam z założeniem, że gówna się nie rusza bo śmierdzi. Do momentu aż ktoś nie ingeruje w moje wybory i w moje życie. Uściślając- w moją macicę.

Aborcja.

To temat ostatnio bardzo na czasie. Rząd planuje wprowadzić całkowity zakaz aborcji. Żeby nie było, ja również jestem jej przeciwniczką. Zwłaszcza gdy kobieta idzie do łóżka z facetem z własnego wyboru albo dlatego, że za dużo zachlała na dyskotece i wpadła w kiblu z osiłkiem z tribalem na łapie. Każdy wie czym seks może się skończyć i że to nie jest zabawa dla nieodpowiednich dzieci. Innymi słowy, każdy powinien wziąć odpowiedzialność za to, co ma pomiędzy nogami.

Do momentu aż nie wydarzy się tragedia. A tą tragedią może być gwałt, może być poważna wada genetyczna dziecka albo zagrożenie życia matki.

I tutaj również od razu wyjaśnię, żeby nie było niejasności. NIE KAŻDA wada genetyczna jest dla mnie powodem do usunięcia ciąży. Najprawdopodobniej walczyłabym na tyle, na ile bym była w stanie o moje dziecko. Byłabym w stanie poświęcić siebie, moją karierę i życie. Co nie znaczy, że jeśli ja nie usunęłabym dziecka np. z zespołem Downa czy inną wadą umożliwiającą usunięcie go, inna kobieta nie powinna mieć możliwości wyboru. Powinna. Do czego dążę? Do tego, że każda kobieta powinna mieć możliwość decydowania na temat tego, czy chce urodzić dziecko obarczone wadą genetyczną, nie pozwalającą na normalne funkcjonowanie. Bo to nie rząd będzie to dziecko wychowywał. To nie pani premier zrezygnuje z pracy by zająć się dzieckiem, które być może będzie wymagało opieki 24h/dobę. To nie rząd sfinansuje rehabilitację czy wymagane operacje. To nie rząd będzie łożył na to dziecko, którego niepełnosprawność wpłynie na życie rodziców a nie podrzędnego polityka z gatunku wielbicieli Ojca Rydzyka.

Cała ta ustawa antyaborcyjna jest w obronie życia poczętego. Ostatnio była afera z dr Chazanem w roli głównej, który odmówił aborcji dziecka z ciężkimi wadami genetycznymi (m.in. brak połowy mózgu), powołując się na klauzulę sumienia. Nie o sumieniu tu będzie mowa. Jak ustawa o ochronie życia ma się do „nakazu” urodzenia dziecka, które od początku jest skazane na śmierć czy to przy porodzie czy też krótko po nim? To nie jest ustawa o ochronie życia. To jest bestialstwo. To jest skazanie dziecka na cierpienie. To jest skazanie rodziców na cierpienie. Nie wierzę, że kogokolwiek z nas obeszłaby śmierć własnego dziecka, nawet jeśli byłoby ono „ekstremalnie” zdeformowane. I paradoksalnie rząd takie dziecko zabije. Może więc od razu dowalmy kary dla lekarzy, którzy nie podejmą się udzielenia pierwszej pomocy takiemu dziecku? Tylko czy wtedy to nie będzie bestialstwo związane z przedłużeniem cierpienia? A może skazać polityków za narażenie zdrowia lub życia dziecka lub matki?

Idziemy dalej. Gwałt. Jak wytłumaczyć 14-latce, że musi urodzić dziecko z gwałtu? Że w jednej chwili musi przestać być dzieckiem i musi zostać matką? Jak wytłumaczyć nastolatce, którą gwałcił wujek/brat/ojciec, że musi urodzić jego dziecko? Jak wytłumaczyć kobiecie, która w wyniku gwałtu poniosła już wystarczającą „karę” (chociaż nie wiem czy słowo „kara” jest tutaj na miejscu bo to po prostu zwykłe skurwysyństwo i cios zadany na całe życie), że do końca życia będzie musiała patrzeć na dziecko, które być może już zawsze będzie przypominało jej o tym co się wydarzyło? Ja wiem, że są różne kobiety. Są takie, które pomimo wszystko kochają dziecko gwałciciela. Są też takie, które nie potrafią spojrzeć w lustro, na innego faceta i w rezultacie targają się na swoje życie. A w domach dziecka i śmietnikach jest już wystarczająco dużo niechcianych dzieci.

Kolejne. Jestem matką. Nie wyobrażam sobie nie doczekać dorosłości mojej córki. Nie wyobrażam sobie nie być podczas jej pierwszego dnia w szkole, nie trzymać jej za rękę u dentysty, nie otrzeć łez podczas pierwszego miłosnego zawodu. Nie wyobrażam sobie nie móc wąchać jej włosów wieczorem i nie być przy niej w czasie choroby. PT miał jasno powiedziane przy pierwszej ciąży: „Gdyby coś się działo przy porodzie czy podczas jakiegokolwiek wypadku, masz ratować Hanię, nie mnie”. Byłam w stanie i nadal jestem oddać za nią życie. Uważam, że w moim przypadku to jedyna słuszna decyzja. Jak to się ma w przypadku drugiego dziecka? Nie wiem. Czy zdecydowałabym się donosić drugą ciążę wiedząc, że może ona kosztować mnie życie? Nie wiem. Nie potrafię jasno odpowiedzieć na te pytania, nie będąc postawiona w takiej sytuacji. Po prostu nie wiem. Składa się na to wiele czynników i pierwszym oraz najważniejszym jest moja pierworodna. Ona mnie potrzebuje tak samo jak potrzebowałoby mnie drugie dziecko. Ona mogłaby mieć kiedyś do mnie pretensje, że ją zostawiłam. Mogłaby nie zaakceptować swojego rodzeństwa, za które zdecydowałabym się oddać życie. Mój mąż mógłby nie zaakceptować swojego drugiego dziecka, które odebrało mu żonę. Jednocześnie tak bardzo pragnę tego dziecka, że być może wybrałabym je, zamiast siebie. W pierwszej ciąży nie miałam wątpliwości. Przy kolejnym dziecku rodzą się one u każdej kobiety. Stąd też powinna ona mieć możliwość wyboru. Tym bardziej jeśli chodzi o JEJ życie.

Na zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej nalega Kościół, powołując się na 5 przykazanie „Nie zabijaj”. Jednak co w przypadku osób niewierzących lub innego wyznania religijnego? Polska jest krajem wolno wyznaniowym, co gwarantuje nam Konstytucja. Jestem osobą wierzącą, jednak gdybym nie była, wkurzyłabym się gdyby czyjś Kościół chciał kierować moim życiem. Do tego mężczyźni, bo z nich Kościół się składa, którzy traktują kobiety w sposób przedmiotowy. Bo przecież jesteśmy tylko inkubatorami…

I jeszcze jedno. Ustawa w obronie życia poczętego. Według Kościoła, człowiek staje się człowiekiem już w momencie połączenia dwóch komórek. Dlaczego ten sam Kościół uniemożliwia/utrudnia mi pochowanie dziecka poronionego w 8/12/18… tygodniu ciąży? Gdzie tu logika?

Przeraża mnie to co się dzieje. Przeraża mnie to, że grupa polityków decyduje co z moją macicą i macicą matki trójki dzieci, która może nie przeżyć ciąży lub takiej, która zmuszona urodzić dziecko niepełnosprawne będzie musiała zrezygnować z pracy i karmić całą czwórkę tynkiem. Przeraża mnie to, że moja córka kiedyś może płacić za wybory polityków, którzy siedzą w kieszeni kościoła. Przeraża mnie to, że dzieci będą umierały w męczarniach bo grupa pseudo katolików woli przedłużyć jego cierpienia i zryć psychikę matki. Przeraża mnie to, że kobiety będą traciły zdrowie, życie lub możliwość posiadania większej ilości dzieci. Przeraża mnie to, że na ich czele stoi kurdupel, który o rodzinie, o życiu w małżeństwie i o wychowywaniu dzieci nie wie NIC. Przeraża mnie to, że z jednej strony odbiera się ludziom możliwość poczęcia dziecka (in vitro) a z drugiej chce nakazać rodzenie dzieci z niepełnosprawnością, nie dając wsparcia ich rodzicom. Bo skoro już odebraliście pieniążki umożliwiające refundację in vitro to może zamiast Rydzykowi na nowego Maybacha, dajcie je rodzicom dzieci potrzebujących? Rodzicom, którzy wychowują dzieci niepełnosprawne?

Przepraszam Cię Polsko. Przepraszam.

PS. Macie prawo mieć swoje zdanie. Tylko się szanujcie.

47 Komentarzy/e
  • Patrycja

    Odpowiedz

    Przy śniadaniu zadałam mężowi pytanie: „kto ich do cholery wybrał??”, kto na nich głosował? Czy 500zł na dziecko tak bardzo zaćmiło umysły?? Unikam wiadomości, ale unikać się nie da. Codziennie coś nowego, codziennie kolejny news powala bardziej od wcześniejszego. Nienawidzę kościoła. Nienawidzę, bo widziałam do czego są zdolni. Jak bezdusznie kłamią, oszukują, manipulują. Jak za promyk nadziei zabierają wszystko. Nienawidzę do tego stopnia, że nie stanęłam przed ołtarzem, a dziecko nie zostało polane wodą. Oni mają czelność decydować za kogoś? ONI?? A jak pieprzą niewinne dzieci na plebaniach to jest ok? Jak milionami zamykają usta ofiarom to jest ok? Nie chcę nikogo urażać, każdy ma prawo do swego zdania, ale nikt nie ma prawa zmuszać mnie do czegokolwiek.

    • matka-nie-idealna

      Mam swoją teorię, swoją opinię. I niestety wydaje mi się, że to dopiero początek…

      • Patrycja

        A ja mam cień nadziei, że ta władza szybko zniknie… wierzę (choć przychodzi mi to z trudem), że ten kraj ma ciut więcej rozumu i że za chwilę obudzimy się z tego koszmaru.

        • matka-nie-idealna

          Ja z kolei mam nadzieję, że pokażemy swój patriotyzm. Patriotyzm w sensie wspólnoty, nie ślepym podążaniem za władzą.

  • Patrycja

    Odpowiedz

    🙂

  • S.

    Odpowiedz

    A aborcja nie jest cierpieniem dla dziecka? Aborcja ma zmnieszyc cierpienie matki, ktorej dziecko umrze kilka godzin po porodzie. Bo czego oczy nie widza…

    • matka-nie-idealna

      Oczywiście, że jest. Chociaż ciężko mi się wypowiadać na temat medycznych uwarunkowań, nie znam anatomii płodu w danym „wieku”, nie wiem w którym dniu/ tygodniu zaczyna ono coś czuć. Myślę, że jeśli ktoś chce grzebać w tej ustawie, powinien robić to z głową. Powinien powołać NIEZALEŻNYCH specjalistów.

      Po drugie, trochę inaczej sprawa wygląda w stosunku do kobiety zgwałconych i takich, których życie jest zagrożone. Zwłaszcza, jeśli ciąży/porodu może nie przeżyć i dziecko i matka. Marka, która musi żyć dla innych swoich dzieci.

    • Grażyna

      Dziś czytałam wywiad z doktorem który w szpitalu przeprowadza aborcję dzieci obarczonych poważną wadą. Jesteśmy przyzwyczajeni do tych widoków dzieci „z aborcji” propagowanych przez „pro life”. A ten doktor mówił to to wcale tak nie wygląda.
      Uważam również że każda kobieta powinna mieć wybór. Jedną bedzie w stanie znieść ból aborcji, inna jednak zdecyduje się urodzić.

  • anna

    Odpowiedz

    Ja tez jestem przeciwnikiem aborcji…
    Jesli chodzi o sytuacje w ktorej kobieta dowiaduje sie dziecko ma tzw wade letalna czyli jakas wade genetyczna ktora spowoduje jego smierc odrazu po porodzie to wydaje mi sie ze w tym.momencie aborcja jest gorsza od donoszenia ciazy i porodu. Tzn o tym ze cos jest nie tak kobieta dowiaduje sie przewaznie na usg ok 12tc. Potem musi wykonac badania z krwi potem amniopunkcja itp na ktorych wyniki czeka sie z tego co czytalam na sam wyniki amnio ok 3 tygodni. Zanim dostaniemy wynik do reki i bedziemy mieli pewnosc z czym mamy do czynienia to jest juz conajmniej 15 czy 16 tydzien ciazy a najczesciej ok 20 tc. Wtedy to juz jest normalnie rozwiniete dziecko. Czy to jest takie super humanitarne wyjscie usmiercac je poprzez aaborcje. Ja bym.chyba wolala.urodzic i zeby moje dziecko zmarlo normalnie w normalnych warunkach zeby mu ulzyc w cierpieniu jakimis lekami itp .

    Zreszta niedawno bylo glosno o tym jak to w jednym ze szpitali fziecko w 24 tc zylo przez godzine po aborcji i plakalo. To jest dopiero bestialstwo.

    • matka-nie-idealna

      No i to jest właśnie nagonka mediów, która ma niewiele wspólnego z prawdą. Dziecko nie płakało bo nie miało wykształconych płuc. Kwiliło. Ale to jest akurat najmniej ważna kwestia. To było dziecko, które było w stanie żyć po donoszeniu ciąży a które już zawsze byłoby bardzo upośledzone.

      Co z dzieckiem, które ma np. tylko część mózgu? Uważam, że podanie leku, który powoduje obumarcie płodu bez cierpienia jest bardziej humanitarne niż poród i pozwolenie na umieranie w męczarniach. A przypadek o którym piszesz to jeden na ileś przypadków. No i co z nieudzieleniem pomocy takiemu dziecku?

      Ty wolisz takie rozwiązanie, inna kobieta może woleć inne. I powinna mieć prawo wyboru.

      • Anik

        Ok tylko tu nie chodzi o to co woli kobieta ale o to co jest lepsze dla dziecka. Dziecko to nie jest nasza wlasnosc.

      • Anik

        I mi wlasnie chodzi o to zeby takie dziecko nie umieralo w meczarniach

      • Marta

        Anna Ty piszesz o aborcji w 20 tc. Natomiast taka aborcja to jest normalny poród po podaniu leków na jego wywołanie i dla mnie jest to bardziej humanitarne wyjście,niż dopuszczenie aby tak chore dziecko umierało w meczarniach kilka dni.
        10 dni umierało dziecko, którego aborcji odmówił dr.Chazan. To było 10 dni agonii tamtego dziecka,któremu nawet końskie dawki morfiny nie pomagały. 10 dni temu dziecku gnił mózg, bo nie miało kości czaszki,które oddzieliłyby kawałeczek mózgu od wodogłowia. Trauma nie tylko dla rodziców,ale i lekarzy u pielęgniarek zajmującym się tym dzieckiem. Nikogo nie obchodzi to,że rodzice tego dziecka,jak i personel medyczny do dziś potrzebują wsparcia psychologów. Gdzie tu jest miłosierdzie kościoła? Bo dla mnie jest to okrutne znęcanie się nad rodzicami chorych dzieci,ich rodzinami,personelem medycznym i samymi chorymi dziećmi. Jest mi wstyd,że żyje w takim ciemnogrodzie,gdzie słowo kościoła dla wielu liczy się bardziej,niż ich własne

    • Patrycja

      „Czy to jest takie super humanitarne wyjscie usmiercac je poprzez aaborcje. Ja bym.chyba wolala.urodzic i zeby moje dziecko zmarlo normalnie w normalnych warunkach zeby mu ulzyc w cierpieniu jakimis lekami itp ”
      Nie widzę tu konsekwencji. Dziecko chore nigdy nie umrze „normalnie”. Umrze w cierpieniu. Kiedyś dzieci słabe umierały od razu, teraz miesiącami trzyma się je przy życiu sztucznymi maszynami i wierząc w cud. Po co? Skoro wszystko robimy zgodnie z wolą Boga (jak wielu mówi) to nie podłączajmy respiratorów, tylko dajmy Bogu działać i wtedy przekonamy się jaki jest miłosierny. Druga rzecz, łatwo się mówi jak się nie ma takiego dziecka w rodzinie. Ja z takimi dziećmi pracowałam. Zespół downa, upośledzenia. Często dzieci w pampersach, śmierdzące, śliniące się, nie potrafiące funkcjonować bez opiekuna. Widziałam jak Ci rodzice się męczą, ile ich kosztuje ta Twoja „normalność”. Wielu z nich cierpi w milczeniu, bo przecież jeśli narzeka to jest wyrodnym rodzicem. Są na nogach niemal 24/h, żyją dziećmi. Nie pamiętają normalnego życia. Są wiecznie wytykani palcami, krytykowani, osądzani i zostawieni samym sobie. I to jest prawda. Tak wygląda życie. Zanim napiszesz zastanów się czy chciałabyś tak żyć. I na koniec, kiedyś jedna z mam (dziecko z downem, już pełnoletnie, prawie 30 lat) płacząc powiedziała, że gdyby mogła cofnąć czas to by usunęła to dziecko wiedząc, że takie będzie. Znam tę rodzinę, wiem jak wygląda ich życie. Oni już w podeszłym wieku, syn dorosły, a nadal na poziomie 6-latka. Wykończeni, ale funkcjonują. Jak maszyny. Codzienna monotonia. I tak do śmierci. Tylko coraz częściej mama ma obawy, że to ona nie dożyje…

  • Renia

    Odpowiedz

    Bardzo ale to bardzo się cieszę, że napisałaś to o czym większość z nas myśli i ma dokładnie takie samo zdanie na ten bardzo trudny temat.Bo ja już miałam wyrzuty sumienia jaka to ze mnie matka dwójki która może tak myśleć . Każde Twoje słowo popieram .Pozdrawiam serdecznie.

  • Monika

    Odpowiedz

    Parę lat temu można było dokonać pochówku dziecka powyżej 22 tygodnia życia, teraz prawo się zmieniło i można w każdym momencie 🙂 Z resztą jak najbardziej sie zgadzam! Pozdrawiam!

  • Agnieszka

    Odpowiedz

    Lepiej tego nie można ująć.

  • Justyna

    Odpowiedz

    Dlaczego nie mówi się ile z wykonanych badań prenatalnych jest błędnych? Będąc w drugiej ciąży na etapie badań przezierności karkowej usłyszałam od Pani doktor o zwiększonym ryzyku zaistnienia zespołu Downa. Podała mi jakieś cyferki i wysłała na dodatkowe badania, ktore nie potwierdziły tego ryzyka. A jeśli by potwierdziły to czy na tej podstawie człowiek ma prawo zabić dziecko? Oczywiście usłyszałam od Pani doktor o tym co mi przysługuje to jest o terminacji ciąży i to była dla mnie straszna trauma. W jej ustach brzmiało to jak wyrok. Nie mogłam tego zrozumiec jak lekarz wypowiada do mnnie te słowa w stosunku do mojego dziecka. To że prawo dopuszcza aborcje to nie znaczy że ja jako pacjent mam być o tym tak brutalnie informowana. Z jednej strony ci sami lekarze ratują życi e, a z drugiej zabijają. Czy ludzie już tak bardzo są pozbawieni sumień. Natomiast w kwesti odmówienia wykonania aborcji przez lekarza – przecież można iść do innego który to wykona zgodnie z własnym sumieniem.

    • matka-nie-idealna

      Nie martw się, teraz badania prenatalne będą niedostępne. Zwłaszcza inwazyjna amniopunkcja, której wykonanie może skończyć się poronieniem.

      Ustawa, która jest aktualnie, moim zdaniem nie chroni wystarczająco życia dziecka. Zezwalając na terminowanie ciąż dzieci zagrożonych z zespołem Downa my sami wykluczamy ich ze społeczeństwa, pokazujemy że są niepotrzebni. A to są ludzie, którzy mogą funkcjonować w społeczeństwie z lepszym lub gorszym skutkiem. Wiem, że są łagodniejsze i cięższe odmiany tej „przypadłości”. Nie wiem natomiast czy taki stopień można określić w życiu prenatalnym, stąd też zapewne możliwe jest terminowanie wszystkich ciąż tego typu.
      Wcześniej już napisałam gdzieś, że ciąża to nie sklep z dziećmi gdzie możesz wybrać sobie model, jaki ci odpowiada. Zachodząc w ciążę kobieta powinna zdawać sobie sprawę, że coś może być nie tak. Jednocześnie są wady, które powodują, że życie jest niewyobrażalnym cierpieniem lub które powodują śmierć dziecka zaraz po urodzeniu. I niepotrzebne przedłużanie cierpienia dziecka jest dla mnie bestialstwem.

  • Agata

    Odpowiedz

    Czy przykazanie „nie zabijaj” nie dotyczy rowniez matki? Czy „geniusze” od prawa przewidzieli ustawe o ochronie zycia matki? Czy moze matki, jak Pani sarkastycznie napisala, sa tylko inkubatorami? Chociaz w normalnym swiecie nawet inkubatory maja okres gwarancji i darmowego serwisowania… Prosze wybaczyc zgryzliwosc.
    Jestem mama dwojki dzieci. Najmlodsze ma trzy miesiace. Dzieki Bogu (napisane swiadomie) oba maluszki sa zdrowe. A gdyby nie byly? Jestem praktykujaca katoliczka i MAM WATPLIWOSCI czy zdecydowalabym sie urodzic chore i/ lub zdeformowane dziecko bez szansy na godna i samodzielna egzystencje (bo czasem trudno mowic o zyciu). Pewien madry franciszkanin(*) powiedzial mi kiedys podczas dyskusji na trudne tematy: „chrzescijanin powinien zawsze sprobowac wybrac bardziej zyciodajne rozwiazanie” oraz „A., gdyby Kosciol znal odpowiedzi na Twoje pytania i dylematy, nie potrzebowalibysmy Boga bo Kosciol bylby madrzejszy od Niego.” Moze polscy duchowni juz dawno zapomnieli o tym, ze bogami nie sa?

    Pozdrawiam, wszystkie Mamy i zycze nam wszystkim nie tylko wolnosci wyboru, ale i bezwzglednego wsparcia po jego dokonaniu.

    (*) Niestety, myslacych przedstawicieli kosciola spotkalam poza granicami naszego kraju.

    • matka-nie-idealna

      Ja spotkałam jednego fajnego księdza, który powiedział „Kim ja jestem żeby osądzać ludzi? Tylko Bóg ma do tego prawo”. Nie bądźmy więc bardziej święci od Niego.

      • Justyna

        Istota tkwi w tym że nie mamy osądzać ludzi, ale ich czyny.

  • asia

    Odpowiedz

    Swojego czasu było też głośno o oknach życia – że będą (i były w wielu miejscach) zamykane. Czy to przypadkiem nie jest złamanie przykazania „nie zabijaj”? idąc tym tropem? Czyż ine lepiej byłoby oddać dziecko do okna życia, niż zostawiać je samemu sobie w śmietniku czy uduszone pochowane byle gdzie? Byle śladu nie bylo? Kto tu przyczynia się do zabijania? Matka, która nie chce dziecka, czy kościół który na siłe (np) ateistce każe zatrzymać dziecko?
    to wszystko jest mega popieprzone.

    mojej mamie lekarze zaproponowali usunięcie – mnie. pierwsza ciąża – dziecko niepełnosprawne. chwile później kolejna ciąża – ja. miałam być samym torsem. takie były przewidywania lekarzy. mama nie zawahała się i urodziła mnie. gdy zapytałam ją „dlaczego tak” odpowiedziała „nie byłabym w stanie spojrzeć Ci w oczy i powiedzieć: córciu, chciałam cię usunąć”. Ale ona miała wybór. ba! lekarze NAMAWIALI! Do czego zmierzam – nie każda kobieta mająca wybór musi korzystać z aborcji. po co więc zmuszać kobiety do robienia tego „po cichu”? trując siebie, trując dziecko byle poronić? bo, obawiam się, taki może być finał tej pro-rodzinnej polityki. i ja się tego boje – w którą stronę to pójdzie… .
    ja póki co nie mam dzieci i nie planuję. ale wiem jaka jest moja reakcja na gwałty choćby o nich słysząc. o oglądaniu w filmach nie wspominając. nie wiem jak zachowała bym się w nie daj Bóg takiej sytuacji ale… nie przysięgnę teraz że dziecko bym kochała. czy chciała.
    Mówi się że dziecko to owoc miłości. Czy w tym przypakdu to nie był by chwast?
    Ps. myślę że bardzo dobrze poruszyłaś temat wyznania. jesteś chyba pierszą która spojrzała na to z tej strony. bardzo mocny argument!

    • matka-nie-idealna

      Jeśli chodzi o okna życia to bym wymóg Unii Europejskiej.

      Wciąż wszędzie podkreślam, że ja prawdopodobnie ciąży bym nie usunęła. Nie z wadą genetyczną. Nie wiem jak z gwałtem czy zagrożeniem mojego życia. Nie wiem bo jesteśmy mądrzy gdy coś nas nie dotyczy. Gdy życie stawia nas w trudnej sytuacji, zaczynamy inaczej myśleć, mówić. Bo wtedy coś ma bezpośredni wpływ na nasze życie.

      • Pola

        moim zdaniem problem z dziećmi z wadami genetycznymi jest taki że nie ma pomocy od Państwa praktycznie żadnej, dzieki bogu że są fundacje chociaż.
        Ja chyba usunęłabym tylko dlatego że wiem że opieka nad chorym dzieckiem kończy sie wraz ze śmiercią rodziców a nie chciałabym skazywać na przymus pomocy choremu rodzeństwu bez dania wyboru drugiemu dziecku. znam takie rodziny i cierpią wszyscy 🙁
        bo takiego cierpienia na jakie skazał prof.Chazan w tamtej głośnej sprawie i matke i to biedne dzieciątko to nie jest warte żadnej klauzuli sumienia!

      • asia

        Wymóg czy nie – ale w połączeniu z tym co mamy dziś jest to straszny absurd.

        A ja nie wiem czy bym usunęła czy nie. Mój brat był sparaliżowany z latach 90-tych. To nie było to co dziś. Wtedy trzeba było samemu edukować NAUCZYCIELI. To my musieliśmy kupować specjalny stół dla osoby na wózku. Szkoły tylko podkładały pod te koła kłody. To było strasznie poniżające. Aż żal wspominać. Pamiętając co przeżyłam z dzieckiem niepełnosprawnym ruchowo ale w pełni pełnosprawnym umysłowo – nie wiem co bym zrobiła. Ale nie powiem jednoznacznie nawet na dzien dzisiejszy „nie, nie usunęła bym”. Ale wydaje mi się że dużo łatwiej było by mi strawić tą sytuacę, gdybym wiedziała że mam wybór niż gdybym od razu musiała się martwić jak sobie poradzę z takim dizeckiem. Wybór pozwala oswoić się z tematem.

      • Magda

        No właśnie do póki coś nas osobiście nie dotknie to możemy sobie gdybać. Ja nie wiem jak bym się zachowała w konkretnej sytuacji.

    • Justyna

      Tylko czy poczęte dziecko ma wpływ na to w jakich warunkach zostało poczęte? Czy nie ma prawa do życia i do miłości? Przecież można oddać takie dziecko do adopcji, dlaczego nazywać je chwastem.

      • matka-nie-idealna

        Masz rację,to nie jego wina. To samo powiedział mój mąż. Powiedział, że prawdopodobnie namawiał by do donoszenia ciąży i oddania dziecka. Ma prawo mieć takie zdanie. Ja natomiast nie wiem jak bym się zachowała. Po prostu nie wiem…

      • asia

        Nie mówię że dziecko to chwast. Ale poczęte wbrew woli, na siłę, z przemocy – to nie owoc miłości. Stąd porównanie do czegoś niechcianego – w moim odczuciu i z moim podejściem do tematu. To co potem, czy oddać dziecko do adopcji to już inna sprawa.

        Swoją drogą zastanawiam się właśnie, co dalej? Jeśli państwo będzie kazało rodzić niechciane przez matkę dzieci, czy wzrośnie wtedy ilość dzieci oddawanych właśnie do domów dziecka? I co wtedy? Powstanie kolejny problem – przepełnione domy. Może przepełnione dziećmi i z wadami genetycznymi. – Różni ludzie, różne powody oddawania dzieci, różnie może być. Wybiegając w czarną przyszłość – czy państwo nie posunie się potem o jeszcze jeden krok za daleko i nie będzie kolejnej ustawy ograniczającej tą możliwość? Państwo będzie chciało zmusić mnie do (najpierw) urodzenia dziecka, którego nie chcę, a potem do wychowywania go i kochania?
        Zobaczymy co dalej.

  • Paulina

    Odpowiedz

    Wiem,ze przez to co wyprawia PIS boje sie miec wiecej dzieci i wiecej miec ich juz nie bede. Maz bedzie musial odwiesic sprzet na strych na najblizsze 4 lata conajmniej.

  • Natalia

    Odpowiedz

    Medycyna idzie do przodu na świecie a my musimy się cofać do jakiegoś jeb…. średniowiecza ! Kobieta powinna miec wybór! Aborcja temat rzeka. Ile ludzi tyle opinii. Ja osobiście jestem za ale jak najbardziej i przeciw… wszystko w uzasadnionych przypadkach, wady genetyczne itd, wykonywanie aborcji z ‚kaprysu’ jest dla mnie nie ludzkie. Gdy w czasie ciąży usłyszymy diagnozę , ze dziecko będzie chore miejmy wybór! Każdy ma prawo żyć, jednak jeżeli nie jesteśmy w stanie wychować takiego dziecka, nie stać nas będzie na rehabilitację czy operacje za granicą, leki…?(Bo Państwo nie pomoże) to już niech bedzie sprawa WŁASNEGO SUMIENIA. Nie sumienia lekarza! Lekarz był kształcony w tym kierunku wiele lat, jeżeli sumienie mu nie pozwala wykonywać takich zabiegów ze wskazań! mógł iść na stomatologie a nie bawić sięw ginekologa. Jeżeli nigdy nie znaleźliśmy się w takiej sytuacji nigdy nie wiemy jakbyśmy postapili… punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia. Szanujmy decyzję innych, nie analizujemy ich życia, zajmijmy się sobą, jesteśmy wszyscy swiadomymi ludźmi, dajmy im wybór.

  • kika

    Odpowiedz

    Czytam Cię od dawna. Nigdy jednak nie komentuje, nie czuję takiej potrzeby. Ale teraz gdy rząd robi z nami dokładnie co mu się podoba, a ostatnia „aborcyjna” sprawa, poruszyła większość Polaków, ja też nie zamierzam siedzieć cicho. Mam 25 lat, jestem pedagogiem, kocham dzieci, choć nie swoje, bo swoich się jeszcze nie doczekałam. Aborcja zawsze budziła we mnie duże emocje. I nie mogę powiedzieć czy w takiej a takiej sytaucji bym usunęła czy nie. Zwyczajnie nie mam pojęcia. Więc jak mogę mówić komuś kto niestety jest w takiej sytuacji, że ma usunąć lub urodzić? Kim jesteśmy my i kim są politycy oraz kler by nakazywać WOLNYM obywatelom kraju demokratycznego by bez względu na swoją sytuację życiową oraz wyznanie, zrobiła coś co według nas jest dla niej słuszne i najlepsze. Czy to nie brzmi jak kiepski horror? Jest we mnie ogromny sprzeciw wobec ustawy aborcyjnej. Zwłaszcza, że to prawo stanowią ludzie, którzy podręcznika medycznego w życiu w rękach nie mieli. Nie godzę się na ciemnogród, pochopność i po prostu niewiedzę. Dziękuję Ci za ten tekst. Walczysz w słusznej sprawie. Nie przestawaj.

    • matka-nie-idealna

      To nie do końca tak. Zabójstwo jest niedopuszczalne, czy to prawnie czy religijne. Zawsze powtarzam, że ja bym ciąży nie usunęła a przynajmniej mi się tak wydaje bo nie wiem, jak bym się zachowała będąc w którejkolwiek z tych sytuacji. Mam nadzieję, że się nie przekonam. Z tym, że mój wybór, stanowisko i opinie nie powinien warunkować życia innych ludzi, którzy mają prawo do swoich wyborów, do zdrowia i do życia. Możemy się opowiadać po jakiejś stornie ale dopiero życie nas sprawdza i często weryfikuje nasze poglądy.

  • Ja

    Odpowiedz

    „Dlaczego ten sam Kościół uniemożliwia/utrudnia mi pochowanie dziecka poronionego w 8/12/18… tygodniu ciąży? Gdzie tu logika?”
    Akurat moi znajomi po poronieniu mieli pogrzeb i pochówek 6 tygodniowego dziecka więc nie wiem skąd takie wnioski.

    • matka-nie-idealna

      Być może się coś zmieniło w tej kwestii. Ale znam niestety przypadki (dużo przypadków) gdzie ksiądz odmówił pochówku. Stąd takie wnioski.

  • Pola

    Odpowiedz

    Natalio, akurat dzisiaj pokłóciłam się z moim kumplem którego szanuje i uwielbiam ale doprowadził mnie do wkurwa przemega! stwierdził ze kobieta nie ma prawa decydować o aborcji i że jest przeciw jakiemukolwiek!!!! usuwaniu ciąży! zapytałam go coby zrobił gdyby nie daj boże spotkało jego córke: choroba genetyczna lub gwałt to co by zrobił? wiesz ze powiedział że namawiałby ją do rodzenia!!! ręce i cycki mi opadły! ja naprawde staram sie być tolerancyjna ale moja tolerancja została wystawiona na probe! czemu? bo wiem że gdyby mnie to posktało jego przyjaciolke to nie mialabym w nim wsparcia wogole!
    popłakałam sie,
    ja wiem że nie musimy mieć w 100% takich samych opini jak nasi przyjaciele ale uświadomiłam sobieze on mnei nie szanuje jako kobiete i uważa że statystycznie wiecej jest zdrowych dzieci i już!!!
    tacy ludzie wybrali nasz rząd… a ja straciłam przyjaciela! FAK!

    • matka-nie-idealna

      Ma prawo mieć takie zdanie i nic na to nie poradzisz. Bardzo łatwo jest oceniać coś, co nas nie dotyczy. Być może gdyby rzeczywiście stanął przed takim wyborem, postąpił by inaczej. Zwłaszcza, jeśli byłby kobietą. Pamiętaj, racja jest jak dupa- każdy ma swoją.

      • Pola

        a wiesz że zadałam mu to pytanie! jest ojcem dwóch córek i życze im jak najlepiej ale niegdy nie wiesz niestety jak się zycie ułozy! wiesz co powiedział; że oczywiście że kazałby życie to zycie!!! ja mam różnych znajomych o różnych opiniach ale nie aż tak radykalnych wypowiadanych krzykiem: my pis super wy po złodzieje! ja nie umiem tego przetrawić!

  • Kaśka

    Odpowiedz

    Mam wrazenie ze ostatnio kobiety walcza nie tyle o przywrocenie prawa do aborcji w szczegolnych wypadkach (tak jak bylo do tej pory) tylko o calkowita jej legalizacje, a temu jestem przeciwna. Co mam myslec, kiedy pani z rozowym serduszkiem na glowie grzmi, ze odbierane sa prawa kobiet i przyznaje sie ze w styczniu tego roku sama dokonala aborcji, bo tak. Na to sie nie godze.

  • Ada

    Odpowiedz

    A ja pochowałam mojego syna, który obumarł w 9 t. c. Nikt Ci tego nie zabroni. Tak jak można określić płeć dziecka i dostać urlop macierzyński – 8 tygodni.
    My też mieliśmy problem z księdzem, ale walczyliśmy i nie miał wyjścia
    http://www.zabno.diecezja.tarnow.pl/index.php/warto-przeczyta-duszpasterwo-88/542-zagadnienia-dotyczce-pogrzebu-dzieci-zmarych-w-wyniku-poronie-i-wczeniejszych-porodow

  • Kama

    Odpowiedz

    Niestety widać ze masz małą wiedzę na temat ustawy antyaborcyjnej. Ten wpis czytalam niczym prosto z Gazety Wyborczej. Generalnie spoko blog ale nie wiem po co wpieprzanie się w politykę. Tracisz czytelników. Chciałam odpocząc a tu znowu to samo. No cóż , żegnam;)

  • Oliwka

    Odpowiedz

    Myślę że dotychczasowa ustawa załatwiała wszystko.. można było dokonać aborcji w 3 przypadkach i zmienianie jej nie ma sensu.
    Świadoma kobieta wie z czym wiąże się seks bez zabezpieczenia i nie zdecydowałaby się na aborcje „na życzenie”..

  • Klaudia

    Odpowiedz

    Nie interesuje się tym co dokładnie mówi ustawa antyabrcyjna, ale jestem w 100% za tym by w tych trzech przypadkach była ona dopuszczalna i, żeby każda kobieta mogła sama wybrać. Mam troje dzieci i gdybym zaszła w ciąże i ona okazałaby się zagrożeniem dla mojego życia usunęłabym ją gdyż nie wyobrażam sobie zostawić mojego męża z ,wtedy już, 4 dzieci samego mimo iż jest świetnym ojcem.

  • Klaudia

    Odpowiedz

    C.D. Ciąże usunełabym też gdyby okazało się, że płód jest obciążony wadą genetyczną. Miałam brata który urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym, z winy lekarzy, którzy zamiast wykonać cesarskie cięcie kazali mojej mamie rodzić, mama całe jego życie walczyła o to by mógł jakoś funkcjonować a on tylko widział nic poza tym. Mama jeździła z nim na rehabilitacje, gdy napisała prośbę do wójta gminy

  • Klaudia

    Odpowiedz

    C.D. prośbę o zakup pampersów i środków czystości potrzebnych dla brata dostała łaskawie jedną paczkę pampersów z ustną insynuacją żeby więcej nie prosiła, było jej wstyd bo czuła się jak żebraczka, a przecież pracowała, o odszkodowanie nie było nawet sensu liczyć i tylko dobry Bóg zlitował się nad nasza rodziną szybko zabierając brata do siebie. mam za to znajomych którzy maja dzieci z porażeniem

  • Klaudia

    Odpowiedz

    C.D. mózgowym, w wieku np 21 lat czy 30 i żyją z dnia na dzień czekając na dzień w którym skończy się cierpienie i rodziców i dzieci. A zdrowe dzieci z tych rodzin żyją życiem podporządkowanym choremu rodzeństwu,

    *sensu się starć o odszkodowanie- tak miało być

Skomentuj

Facebook