Nie potrafię w macierzyństwo.

430 Odczytano 4 komentarze

Przybiegasz do mnie z rozgrzanymi do czerwoności policzkami. Zielona farba kapie z palców, grzywka spada na oczy. Prosisz o chusteczkę, uśmiechasz się szeroko. Tak niewiele Ci potrzeba teraz do szczęścia. Stary pędzel z trzema włosami i kapka farby, na wpół zaschnięta. Rysujesz drzewo na pół kartki i dom z czerwonym dachem. Obok siostra, z grymasem na twarzy, pewnie jej idą zęby.

Maluję w głowie Waszą przyszłość. Zieloną farbą tworzę szczęście, czerwoną rysuję miłość. Żółta radość dotyka czerwonego dachu małego krzywego domku a nad wszystkim wisi niebieski spokój. Wpajam Wam „proszę”, „dziękuję” i „przepraszam”. Że powinno się ustąpić miejsca starszej osobie a kobieta w ciąży to świątynia. Że kolega z innym kolorem skóry bawi się tak samo jak każde dziecko. I że każdy z nas potrzebuje tolerancji, bo nie wiadomo jak los pokieruje naszym życiem.

A co, jeśli ja nie potrafię w macierzyństwo?

Skąd mam wiedzieć, że robię to dobrze? Że za dwadzieścia, trzydzieści lat nie przyjdziecie do mnie i nie powiecie „Przez ciebie mi nie wyszło w życiu”, „To i to bym zmieniła”? Może ten blog to gwóźdź do trumny Waszego zaufania, budowanego przez lata pod przykryciem dziecięcej nieświadomości? Może nie powinnam tego albo tamtego? Może ten papieros spalony na Waszych oczach wpompuje w Was tony nikotyny? Może wino wypite wieczorem posadzi Was na stołku wśród anonimowych, takich jak Wy?

Jak Was nauczyć miłości, szacunku i tolerancji? Jak wpoić, że szczęście jest niemierzalne w liczbach a dobro zawsze wraca? Jak przekonać, że miłość się mnoży a nienawiść dzieli ludzi?

Nie wiem czy jestem dobrą matką. Czy potrafię dobrze w całe to macierzyństwo. Czasami krzyknę na jedną czy drugą, posadzę na schodku za karę. A potem otrę Wasze łzy i powiem, że się nie gniewam. Wpompuję w Was całą moją miłość, tak bardzo niepoliczalną, z nadzieją, że wróci do mnie każdego kolejnego dnia.

4 Komentarzy/e
  • JantkowaMama

    Odpowiedz

    Pamiętam chwilę, gdy po porodzie przynieśli mi moich chłopców. Przywitałam się z nimi i pomyślałam sobie…. OK jesteśmy już razem i jak ja mam teraz Was dobrze wychować ? Jak wychować Was na dobrych ludzi ? Poczułam nie wielką miłość, a ogromne poczucie odpowiedzialności.

  • Gabryska611

    Odpowiedz

    Ty jesteś idealna!! Wszystko co piszesz jest takie prawdziwe bez owijania w bawełnę. Na pewno niejedno robisz źle jak każdy ale nie znam cie a ci ufam.

  • Asia

    Odpowiedz

    :* Twoje wpisy zawsze mają takią głębie a zarazem są takie lekkie… że przeczytasz treść i na chwilę się zatrzymasz żeby sobie pomyśleć nad życiem i zazwyczaj kończę moje przemyślenia i mówię: ” kurczę znowu Rogalska ma racje; )”

  • MamaMateusza

    Odpowiedz

    Czytałam, słuchając Celine Dion- Encore un soir i oczy robiły się coraz bardziej wilgotne;( Codziennie wydaje mi się, że nie potrafię, że nie poświęcam synkowi tyle uwagi, ile potrzebuje, nie bawię się z Nim bo ciągle praca, dom… Cudowne wpisy. Pozdrawiam ciepło:*

Skomentuj