O zaufaniu w związku.

10295 Odczytano 10 komentarzy

Zaciskasz zęby, dzielisz język na pół. Krew pulsuje Ci w skroniach i masz ochotę rozsmarować osobnika na kaflach a jeśli tego nie zrobisz, sama sobie gratulujesz cierpliwości. Bo w końcu to rodzina. Babcia, ciocia, mama, teściowa. Każdy wie najlepiej.

No bo kto dalej lepsze rady niż rodzina?

Wybierasz się na babski weekend. Należy Ci się chwila wolności, ku zdrowiu psychicznemu. Ojciec ubrany w dziecięcą uprząż zobowiązał się do trzydniowej orki na polu rodzicielstwa. Lubisz czasami sobie gdzieś wyskoczyć z przyjaciółką. W perspektywie masz piwo pite tuż przed południem, spanie całą (!) noc i pobudkę o 10 rano. Jesz niezdrowo i nie musisz ukrywać czekolady przed opętaną trzylatką. Możesz zjeść całą paczkę żelek bez dzielenia się z kimkolwiek a wino zdecydowanie wygrywa ze zdrowym rozsądkiem.

Nikt Ci nie ślini się nad uchem, nie piszczy, że kupa, że siku i że się nudzi. Na spacerze poruszasz się tempem przystosowanym dla ludzi dorosłych i nie musisz powtarzać co chwilę „kochanie, ruszaj szybciej tymi paróweczkami”. Poranny kac jest całkiem legalny i nie grozi MOPS-em, jedynie głową w hotelowej toalecie. Co prawda nie pozbywasz się niekontrolowanych ruchów głowy i rozpływasz się nad każdym dzieckiem na ulicy, a tęsknić zaczynasz 5 minut po wyjściu z domu, kiedy jeszcze nie zdążyłaś władować torby do samochodu ale i tak jest pięknie.

Trochę gorzej bywa z powrotami. Niby się cieszysz bo dzieci, bo dom i własne- wygodne łóżko, z drugiej- ćpasz ostatnie chwile samotności i pierdolenia z przyjaciółką o niczym. W samochodzie słuchasz muzyki na cały regulator i nie mówisz co chwilę „Ciiiiszej bo Nadia śpi”.

W końcu wracasz. I nagle okazuje się, że ostatnią osobą, której nie pasował Twój wyjazd był mąż. Zaorany jak chińskie pole ryżu ale szczęśliwy, że odpoczęłaś i że ma teraz zezwolenie na wychodzenie z kolegami przez kolejne pół roku.

I wtedy dzwoni ciocia dobra rada.

– Cieszę się, że się dobrze bawiłaś. Jak stąd do sąsiadki Krysi pod piątkę. W każdym razie, doszłam do wniosku, że rozwalisz sobie małżeństwo. Dlaczego nie pojechaliście razem?

– Mam dzieci, ciociu. Dwójkę. Pamiętasz?

– No to nikt nie mógł się zająć?

– Cieszę się, że jesteś taka chętna. Będę o tobie pamiętała przy grudniowym wyjeździe.

– Ja? Oj nie, kochanie. Już zdrowie nie to, sił też nie mam. Skoro nie ma kto się zająć dziećmi, powinniście odczekać aż odrosną i będziecie mogli wyjść razem. Przecież na świecie tyle pokus…

– Czyli mam siedzieć w domu, dopóki dzieci nie odrosną?

– Cieszę się, że mnie rozumiesz.

– Nie, nie rozumiem. Rozumiem za to, że nic mi się nie należy od życia. Nie mam prawa odpocząć i pobyć z przyjaciółmi.

– Ale oczywiście, że masz prawo. Z mężem. Ani on nie powinien chodzić bez Ciebie, ani Ty bez niego. Przystojny jest, zaraz jakaś inna ci go zabierze. Męża trzeba pilnować.

…i tak dalej i tak dalej, do momentu aż piana z pyska zalała mój telefon i odłożyłam słuchawkę.

No i tak się zaczęłam zastanawiać, na czym polega związek? Na nieustannym pilnowaniu drugiej osoby? Na obroży nałożonej w dniu deklaracji i końcu wolności? Na robieniu czegoś dla świętego spokoju? Lub nierobieniu?

Zakładam, że jeśli coś ma się rozpaść to i tak się rozpadnie, a pilnując kogoś i nie pozwalając wychodzić „solo”, tylko unieszczęśliwimy drugą osobę. Poza tym, żeby znaleźć sobie kogoś innego, wcale nie trzeba wyjeżdżać na weekend czy iść na imprezę. Wystarczy stanąć za kimś w kolejce w sklepie, spotkać na spacerze w parku lub zwyczajnie „odpalić” komputer. Życie bywa przewrotne i nigdy nie wiemy, jakie niespodzianki dla nas szykuje. Miłość bywa bardzo zaskakująca a w związku zaufanie i szczerość to podstawa.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

 

 

 

10 Komentarzy/e
  • Rene

    Odpowiedz

    Ojjj az sie zagotowałam… zdałam sobie wlasnie sprawe ze ja nie az tak boje sie pierwszego porodu, który planowo za pół roku, nie tak tych nieprzespanych nocy, nie tak ze sie nie sprawdzę jako matka, jak tego ze po sesji tego typu durnych rad po prostu komuś odmachnę:) serio!

    • Marta

      Mam tak samo 😀 aczkolwiek im bliżej porodu tym strach jednak przed samym porodem przebija inne 😉

  • Paulina

    Odpowiedz

    Dobrze powiedziane, ale ostrzegam kiedy dzieci mają 17-naście i 16-naście lat, wyjdziesz na imprezkę z przyjaciółkami bez męża też zostaniesz od latawic nazywana, bo „ciocia dobra rada” uważa, że trzeba siedzieć w domu na doopie koło męża, dosłownie to się dzieje teraz u mojej cioteczki, co się biedna nasłucha to jej, a ja też teraz jestem ta zła, bo jeszcze ją „zachęcam”…

  • Ewelina

    Odpowiedz

    Ile ja bym dała, żeby wyjechać na weekend do przyjaciółki….

  • Małgorzata

    Odpowiedz

    Moim zdaniem zaufanie to najważniejsza rzecz w związku. Bez zaufania nie ma nic. I mozna kochać na zabój ale jak nie ma zaufania to prędzej czy później i tak whoj bombki strzeli. Przestałam przejmować się co powiedzą średniowieczne ciotki, babki, kuzynki czy sąsiadki. Mam pełne zaufanie do partnera a on do mnie i nie mam problemu z tym czy wychodzi na piwo z kumplami. Kwestią jest z którymi 😉

  • Api

    Odpowiedz

    100% racji! Jak ktoś bedzie chciał zdradzić to zdradzi i ani ciocia złota rada ani żona przypietą do kostek męża temu nie zaradzi a wręcz przeciwnie. Brak własnej chwili, własnego życia w związku powoduje ze stajemy sie więźniami w związku! P.S. Mam nadzieje ze kac nie był mordercą;)

  • New life easier

    Odpowiedz

    To prawda. Facet jak nie chce, to nie zdradzi. Jak będzie chciał to nawet jakbyś go pilnowała to zdradzi. Sposób znajdzie. Grunt to zaufanie. Jeśli w związku nie ma zaufania to związek nie ma sensu.
    A ciotka i rodzinnymi „cennymi” radami się nie przejmuj 🙂

  • ali-babka

    Odpowiedz

    Moje zdanie na ten temat: nie słuchać ciotki, słuchać siebie.

  • Elik

    Odpowiedz

    Święta racja!!!nie da się kogoś upilnować, a poza tym to poniźające. Śledzenie drugiej połówki, grzebanie w telefonie czy komputerze. Jak się coś wypali choćby tylko z jednej strony, druga powinna mieć na tyle godności aby dać odejść tej pierwszej i życzyć szczęścia, zachować dobre relacje ze względu na to, że budowali razem życie przez czas jakiś. A zakochać można się tak niespodziewanie. ..

  • Ona

    Odpowiedz

    a mi się wydaje, że gdy ktoś ma znajomych i czasem robi coś sam z nimi (od czasu do czasu i w pewnych akceptowanych przez obie strony granicach) to dobrze robi na związek. Trzeba wyczuć granicę, raz razem raz osobno. Chociaż przyznam, że ja siedzę w domu- z braku znajomych na macierzyńskim ;(
    Także nie czuj się winna, TY też jesteś ważna 🙂

Skomentuj