Pięć sposobów, żeby jebnąć focha w SMS-ie.

10878 Odczytano 3 komentarze

Jeśli miałabym wymienić trzy najważniejsze rzeczy w moim życiu, z pewnością były by to kawa, blog i telefon, niekoniecznie w tej konfiguracji. Pominę kwestię dzieci bo one są oczywiście bezkonkurencyjne. PT już dawno pogodził się z myślą, że w hierarchii wartości plasuje się pomiędzy ekspres do kawy a papierem toaletowym.

Blog to moje trzecie dziecko a telefon równie dobrze mógłby zastąpić mi respirator, powietrze i prawą nogę. W zasadzie to bez przerwy mam go przy sobie i to bynajmniej nie z powodu kochanka, a moje dzieci na pewno kiedyś narysują mój portret z ekranem telefonu zamiast głowy. Rozstajemy się tylko podczas ładowania i czuję się wtedy jak słomiana wdowa. Przeżywam wewnętrzną żałobę. Już widzę siebie za kilka lat, mówiącą:

– Nazywam się Natalia, nie rozstawałam się z moim eldżisiem przez pięć lat. Aktualnie nie odpalam fejsbuka od trzech dni.

Odbieram maile, odpowiadam na komentarze, czytam Pudelka, moderuję i piszę bloga, koczując przy szpitalnym łóżku dziecka i komunikuję się ze światem przez Messangera. Fejsbuka, Instagram, zdjęcia. Nie wiem po co ktoś wymyślił funkcję dzwonienia – jest zupełnie niepotrzebna, a SMS-y służą mi tylko do poinformowania kogoś, że zostawiłam mu wiadomość na msng.

Jak już sobie jesteśmy przy tym Messangerze, bo to dobra rzecz jest, a w zasadzie to przy internetach w ogóle, zauważyłam, że w sieci funkcjonuje pewien słownik emotikonek. Emotki to taki twór, którym można wyrazić wszystkie emocje bez słów. Zupełnie jak żona, która potrafi jebnąć mężem o ścianę za pomocą wzroku, gdy ten ma wrócić do domu o 23 a jest trzy dni później.

Jako, że z reguły panowie są mało kumaci i jak żona na niego patrzy to on w ogóle nie jarzy, że właśnie przechlapał sobie życie i ona chce, żeby on umarł, ewentualnie już sobie wypatrzyła nowe buty w ramach zadośćuczynienia, stworzyłam słownik moich emotek. Słownik powstał na podstawie własnych doświadczeń. Jeśli macie swoje „powiedzonka” SMS-owo-Messangerowe, wpisujcie je w komentarzach.

Niepozorny uśmiech, którego szczerze nienawidzę. Pierwsze, co mi się z nim kojarzy to stwierdzenie „umrzyj”. Mąż nie umył podłogi, chociaż prosiłaś go o to trzy razy? A może zapomniał zatankować auto?

Wystarczy wystosować SMS-a o treści „Kochanie, pamiętasz o naszej rocznicy ślubu? :)”, co można zinterpretować mniej więcej jako: spróbuj zapomnieć a kanapa stanie się Twoim najlepszym przyjacielem na najbliższe kilka nocy.

„Dziękuję, że umyłeś podłogę :)” – rychło w czas, jeszcze raz a przypomniała bym ci o tym patelnią.

„Dziękuję :)” – wal się.

.

Tak zwana kropka śmierci. Jeśli pytasz ją czy kupić do obiadu ogórki kiszone i ona odpisuje Ci „Tak” no to jest git, miodzio. Jeśli natomiast odpisze Ci „Tak.”, możesz być pewien, że zjebałeś jej tymi ogórkami życie i powinieneś, oprócz nich wrócić do domu z bukietem kwiatów. Albo z czekoladkami bo ma PMS.

I tu interpretacje są dwie. Kiedy ona pisze Ci to w wiadomości, możesz być pewien, że właśnie przewraca oczami a Twoje poczucie humoru najprawdopodobniej jest na poziomie kartofla.

Druga interpretacja? Wyobraź sobie, że wracasz z imprezy. Toczysz się po ścianie, odprawiasz modły nad kluczem, żeby za bardzo nie skrzywdzić drzwi swoim nieskoordynowaniem i sąsiadów zgrzytaniem w zamku i wtedy w drzwiach ona staje z tą miną ➡ ?. Czuj się jebnięty fochem.

Krótko mówiąc: „Wyszłam za frajera”.

Jak to powiadała moja mama: „Boże, gdzie ja miałam oczy?”. Ta ikonka oznacza, że ona właśnie próbuje doprowadzić się do stanu zen. Wie, że ma przekichane i tylko wino ją zrozumie.

3 Komentarzy/e
  • Marta

    Odpowiedz

    Ja osobiscie bardzo lubie pusheen stickers. Tutaj link jak wygladaja, ale sa rozne opcje, to tylko mala czesc. Lepsze niz emoticons, a na pewno popularniejsze bardziej wsrod osob, ktore maja koty! FB tez je uzywa, ale sa troche „schowane”.

    https://stickers.acidodivertido.com/wp-content/uploads/2016/09/Pusheen-by-JJ-Telegram-Stickers-stickers.acidodivertido.com_.png

  • Aleksandra

    Odpowiedz

    Ja też nie znoszę tego uśmieszku „:)” a już szczególnie, jak mi mąż wysyła ją sama w ramach odpowiedzi na mojego smsa!! Natomiast „kropkę śmierci” znałam pod nazwą „kropka nienawiści”, ale myślałam, że to inwencja twórcza tego, od kogo ją słyszałam. Jednak my kobiety mamy podobne współczuwanie 😀

  • Ania

    Odpowiedz

    Uwielbiam kropkę nienawiści i oczywiście „:)” nie mogłaś opisać tego lepiej. 😀

Skomentuj