Pierwsza pomoc u dzieci. Co ty o tym wiesz?

1302 Odczytano 24 komentarze

Hanisława zdecydowanie wdała się we mnie, jeśli chodzi o umiejętność wpadania w tarapaty. Jej ciało to jeden wielki siniak, non stop grzmoci ręką/nogą/głową w ściany/podłogi/ostre kanty a średnią wypadkową wśród rówieśników zawyża kilkakrotnie.

Chwilę zgrozy miałam wczoraj, na ułamek sekundy świat zrobił pauzę, poprzedzając ten moment zwolnionym filmem. Hanisława wyrżnęła paszczęką o kafelki podczas dzikiego rajdu na kolanach. Usłyszałam odgłos przecinanej zębami skóry, po czym zalała się krwią niczym nieźle przetrącony bokser. Zaczęłam krzyżować się w myślach, dlaczego akurat nie było mnie na tyle blisko, by rzucić się klatą na ziemię i w ramach tzw. „poświęcenia” uchronić jej jadaczkę od katastrofy. No ale stało się, epicko zaryła o kafelki, niepotrzebne były hollywoodzkie efekty specjalne typu keczup, musztarda i wywalone na wierzch kiszki, młoda sama w sobie była efektem specjalnym. Ruszyłam z kopyta do małej ofiary, modląc się w myślach, by wydała jakiś odgłos. Wydała. Przez najbliższe 15 minut sąsiedzi zapewne nosili się z zamiarem zadzwonienia na policję bo Hanisława biła na alarm, tymczasem ja nosiłam się z zamiarem wizyty na pogotowiu. Przez głowę przeleciały mi migawki z pierwszej pomocy na szkole rodzenia. Odrzuciłam potrzebę sztucznego oddychania i masażu serca, zadławienie też nie wchodziło w grę.

Szczęśliwie wszystko skończyło się dobrze, rezultatem była jedynie warga a la Angelina Jolie.
Powyższa sytuacja to pikuś w porównaniu z poważniejszymi wypadkami, jak na przykład zadławienie czy oparzenie. Wielu rodziców wciąż nie uczęszcza na szkoły rodzenia, gdzie takie zajęcia są prowadzone, stąd niewiele osób wie, jak w sytuacji zagrożenia się zachować, a siedzenie w necie, podczas gdy nasza mała ofiara nie oddycha, możemy sobie wsadzić pomiędzy pośladki. Czasu na reakcję mamy niewiele.

Co robić w sytuacjach zagrożenia?

1. Po pierwsze nie panikować. Wiadomo, że łatwo mówić, gorzej zrobić gdy dziecko np. dławi się klockiem. Ja do paniki jestem zawsze pierwsza, na widok krwi mam odlot i daleka byłam od udzielania pierwszej pomocy, wychodząc z założenia, że prędzej wyrządzę komuś szkodę, niż pomogę. Należy pamiętać, że lepiej ‚pomóc’ niepotrzebnie, niż nie pomagać w ogóle. Niepotrzebną pomocą nie zaszkodzimy a możemy do końca życia pluć sobie w brodę, że nie podjęliśmy żadnych działań.
W przypadku Hanisławy, zawsze najpierw sprawdzam, czy wszystko jest dobrze, gdy np. zamknie szufladę razem z palcami, w razie potrzeby reaguję, później dopiero przytulam.

A co, jeśli dziecko się nie rusza?

2. Oceniamy sytuację.
Czy dziecko jest przytomne?
Łaskoczemy, dotykamy, potrząsamy. Jeśli dziecko nie reaguje na bodźce, jeśli ma otwarte oczy, ale nie mruga, najwyraźniej straciło przytomność.
Jeśli dziecko się nie porusza, wzywamy pomoc i przystępujemy do kolejnych czynności.
Sprawdzamy drożność dróg oddechowych.
Kładziemy malucha na plecach i odchylamy głowę ku tyłowi, kładąc jedną rękę na czole a drugą unosząc żuchwę. Sprawdzamy, czy w ustach nie ma ciał obcych lub jedzenia, jeśli są, delikatnie je usuwamy.

głowa-do-tyłu

Pierwsza pomoc u noworodków i niemowląt/ Karta instruktażowa Nivea Baby

Sprawdzamy oddech.
Czy klatka piersiowa się unosi? Czy słychać szmery w okolicach ust i nosa? Można również przyłożyć policzek, by poczuć ruch powietrza.
Co ważne, oddech sprawdzamy nie dłużej niż 10 sekund.

Jeśli oddech jest prawidłowy, układamy dziecko w pozycji bezpiecznej- na boku, oceniamy oddech i tętno co 30 sekund.

Brak oddechu

Jeśli stwierdzamy brak oddechu, przystępujemy do sztucznego oddychania metodą usta-usta lub usta-nos.

– Wykonujemy 5 oddechów ratowniczych, jeden po drugim:

  •  Odginamy główkę dziecka do tyłu.
  •  Rozchylamy usta dziecka
  • Obejmujemy swoimi ustami nos i usta dziecka
  • Wdmuchujemy powietrze

oddech

Pierwsza pomoc u noworodków i niemowląt/ Karta instruktażowa Nivea Baby

Oddechy powinny być krótkie, około 1-1,5 sekundy, na tyle mocne, by klatka piersiowa się uniosła, przy czym nie możemy przesadzić, by powietrze nie dostało się do żołądka, co może spowodować przedostanie się treści żołądkowej do płuc.

Brak tętna lub tętno poniżej 60 uderzeń na minutę.

Tętno u niemowląt sprawdzamy na tętnicy ramieniowej lub udowej, u dzieci starszych tętnicy szyjnej lub udowej.

– Wykonujemy 5 oddechów ratowniczych (j.w.)
– Przechodzimy do zabiegów resuscytacyjnych:

  • Układamy 2  opuszki palców (wskazującego i środkowego) pionowo na mostku
  • Uciskamy klatkę piersiową na 1/3 wysokości mostka, poniżej linii łączącej brodawki sutkowe.
  • Powtarzamy ucisk 30 razy
  • Wykonujemy 2 oddechy ratownicze (usta-usta lub usta-nos).

ucisk

Pierwsza pomoc u noworodków i niemowląt/ Karta instruktażowa Nivea Baby

Jeśli przywrócimy krążenie i oddychanie, układamy malucha w pozycji bezpiecznej ustalonej.

Zadławienie

Jako, że nasze jamochłony biorą wszystko do buzi, czasami może skończyć się to katastrofą. Nie wiedzieć kiedy dziecko wciągnie piątaka na kościelną tacę albo klocka starszego brata. Czasami dziecko samo wykasła intruza, czasami potrzebna jest nasza pomoc. Jak wtedy reagować?

– Układamy dziecko na brzuszku, na swoim kolanie tak, by jego główka zwisała poza kolanem.
– Dość silnie uderzamy dłonią w okolicę międzyłopatkową, aż do wypadnięcia przedmiotu.

zadławienie-2

Pierwsza pomoc u noworodków i niemowląt/ Karta instruktażowa Nivea Baby

Czasami uderzenia nie pomagają, co wtedy?

– Wykonujemy uciśnięcie klatki piersiowej.

  • Układamy dziecko na swoich kolanach na pleckach, z głową opuszczoną w dół.
  • Uciskamy jego klatkę piersiową dwoma palcami 5 razy.
  • Sprawdzamy, czy w jamie ustnej tkwi przedmiot.

 

Jak na razie, oprócz permanentnego obtłukiwania wszystkiego głową i próby amputacji palców za pomocą szafek, Hanisława na szczęście nie miała poważniejszych wypadków. Mam nadzieję, że ta wiedza nigdy nie przyda się w stosunku do mojego dziecka, zawsze gdy młoda coś je/ gdzieś idzie wpatruję się w nią jak sroka w gnat. Na samą myśl o żłobku, o tym, że nie będzie już pod okiem Big Mama i że istnieje ryzyko zwiększenia średniej wypadkowej, dostaję skrętu jelit.

A wy mieliście kiedyś przypadek/ wypadek, wstrzymujący u was akcję serca? Chętnie poczytam jak sobie radziliście w takiej sytuacji.

24 Komentarzy/e
  • ~abika

    Odpowiedz

    2 tyg. temu mój 3-tygodniowy synek zachłysnął się wodą podczas kąpieli. chwila mojej nieuwagi i mogło dojść do tragedii. udzieliłam dziecku pierwszej pomocy i wezwałam pogotowie i skończyło się tylko na kilku dniach obserwacji w szpitalu. na szczęście właśnie podczas ciąży w szkole rodzenia oraz na różnych warsztatach dla ciężarnych uczono pierwszej pomocy. nie życzę żadnemu rodzicowi takich przeżyć, dlatego podpisuję się rękoma i nogami pod tym blogiem. zachęcam drodzy rodzice naprawdę WARTO zapoznać się z udzielaniem pierwszej pomocy i obyście nigdy nie musieli jej używać wobec własnego dziecka

  • ~adziolina

    Odpowiedz

    Jak Zuza miała 8-9mcy i uczyła się chodzić wlazła do kuchni i chwyciła się poręczy piekarnika tak mocno ze ten się otworzył. Runęła jak długa do tyłu, waląc głową o kafelki. Jako że zapuściła od razu syrenę nie było mowy o omdleniach itp. Sprawdziłam głowę, przyłożyłam zimny słoik, tuliłam przez następne pół godziny. Efekt, siniak przez 3 dni, omijanie kuchni szerokim łukiem, bramka zamiast drzwi. No i kolejne siwe włosy u matki 🙂

  • ~Kraina Dziumbola

    Odpowiedz

    O pierwszej pomocy dla niemowlaka czytałam nie raz, za każdym razem modliłam się i modlę, abym nie musiała jej udzielać. 🙂

  • ~MamaGosia

    Odpowiedz

    Mała ma 7 miesięcy i jest bardzo ruchliwa. Niedawno podczas nocnego karmienia przysnęłam, mała kulnęła się i spadła z łóżka. Płakała mocno więc obmacałam czy nic nie złamane, głowa cała itp. Wszystko było dobrze, ale do rana już nie spałam. Rozpatrywałam nawet wyjazd na pogotowie, ale znając naszą służbę zdrowia uznałam, ze to bez sensu. Teraz w nocy karmie na siedząco, bo ze zmęczenia zdarza mi się zasypiac. Bardzo przydatny post, warto poczytac nawet jak się zna zasady pierwszej pomocy. Oby nam się nigdy te rady nie przydały!

  • ~kamka

    Odpowiedz

    Mój Kacperek gdy miał mniej więcej 10 Msc zachłysnął się płaczem. Dziecinka sina,słania mi się w rekach ja w płacz i krzyk, ale na szczęście Tatuś był na tyle przytomny, że od razu pomógł naszemu synkowi. Całą noc nie spałam doglądając małego. Gdy ponownie zdarzyła się taka sytuacja już wiedziałam jak mam zareagować. Dziś wiem, że spokój jest najważniejszy

    • ~Gaja

      jako małe dziecko zanosiłam się płaczem tzn. nie mogłam złapać oddechu… pomagał klaps… uruchamiał przeponę… nie miało to nic wspólnego ze znęcaniem się nad dzieckiem… wręcz przeciwnie… jestem swojej mamie za to wdzięczna, że zastosowała tak prosty i skuteczny sposób…:)

  • ~imho

    Odpowiedz

    Moja młoda jak była całkiem młoda (około roku) to wykorzystała chwilę mojej nieuwagi i zadławiła się kredą. Patrzyła na mnie z uśmiechem, tylko usta robiły się jej niebieskawe. Od razu załapałam, o co chodzi, odwróciłam ją głową na dół, kilka razy walnęłam ręką między łopatki i feralny kawałek kredy wyleciał. Komentarz mojego dziecka: „dobje było”. Do tej pory nie wiem, czy za „dobją” uznała kredę czy moją akcję ratunkową. grunt, że żyje i ma się dobrze:)

  • ~katarzyna

    Odpowiedz

    Do wyżej opisanych wskazówek dołączyłabym jeszcze instrukcję postępowania podczas zanoszenia się płaczem przez dzieci. Gdy byłam w Liceum i wracałam ze szkoły zauważyłam jak na oko 3 letnie dziecko spadło z barierek ochronnych (przy ulicy). Babcia, która ewidentnie była pod wpływem alkoholu, zaczęła wrzeszczeć na wnuka, a ten zaniósł się płaczem i cisza…dla mnie trwająca godziny…Podbiegłam do malca, wzięłam na ręce i gwałtownie przechyliłam w dół i w górę tak, żeby się wystraszył i nabrał powietrza. Udało się. Do dziś zastanawiam się co by było gdybym nie miała młodszego rodzeństwa (mama mnie uczyła jak się zachować i udzielać pierwszej pomocy) bo moja koleżanka była w szoku z powodu mojej reakcji, powiedziała, że w życiu nie wiedziała by co zrobić. Fajny artykuł, każda okazja do przypomnienia zasad pierwszej pomocy jest dobra. Pozdrawiam serdecznie:-)

    • ~Julka

      W przypadku „zapowietrzenia” się przy płaczu polecane też jest dmuchnięcie w twarz dziecku. Mi tak mówiła położna, bo byłam świadkiem jak koleżanki córka się tak zawiesiła i nie wiedziałabym co zrobić.

  • ~maga

    Odpowiedz

    Moja Julka gdy miala rok jakims cudem odgryzla mi od ramiacxka stanika metalowa koncowke utknela jej w gardle az ze to bylo to okazalo sie po zastosowaniu wszelakich pomocy sytuacje uratowly moje pazury ,sztuczne o to cholerstwo udalo mi sie chwycic te koncowke i jej z gardla wyjac.Straszne to bylo i niewiem jakim cudem nie spanikowalam pogotowie w miedzyczasie sprowadzone przez tesciowa obejrzalo Julcie juz tylko troche zachrypnieta i ok naszczescie na podraznieniu gardla sie skonczylo.Ale pomysle o tamtym dniu pare minut pozniej i po mojej corci by bylo ,straszne ze ten moj jamochlonek do buzi jak leci wszystko bral mimo zakazow ,oczu i uszu dookola glowy

  • ~Matka

    Odpowiedz

    Mam w domu niskie parapety.Gdy syn miał 6 miesięcy (jeszcze nie chodził) wszedł na parapet a okno było otwarte.. Na bezdechu go ściągałam ,usiadłam na ziemi… Do dziś pamiętam dokładnie strach a syn ma już 3 lata.Od tamtego czasu mam okno tylko na uchyl a klamki na klucz.

  • ~Paula

    Odpowiedz

    Moja córka przykrztusiła się kawałkiem gruszki, gdy miała niespełna rok. Zostawiłam ją pod okiem teściowej i poszłam do kuchni robić herbatę. Kinia zaczęła się z czegoś śmiać i nagle cisza… Wleciałam do pokoju, patrzę – dziecko sine na twarzy. Do tej pory zastanawiam się jakim cudem tak szybko do niej podskoczyłam 🙂 przez kolano, kilka pacnięć w plecy i wypadł jej z twarzy kawałek owocu. Panika przyszła dopiero kilka minut później, gdy do mnie doszło, co się stało. Także więc zapoznanie się z zasadami udzielania pierwszej pomocy powinno być dla wszystkich rodziców obowiązkiem.

  • ~piotrek

    Odpowiedz

    PO co to pisac?W miedzyczasie bys zrobila :obiad. zakupy.Poszła z dziećmi do parku ……etc

    • Matka-Nie-Idealna

      Po co to czytasz? W międzyczasie wyrzucił byś śmieci albo wytarł osikaną deskę klozetową.

    • ~Nancy

      Ty tak na poważnie czy jak?… Idiota…

  • ~Katiula

    Odpowiedz

    Tak a propos bezdechów. Jak mój synek miał trzy miesiące miał operację serca. W dniu operacji wieczorem był już ze mną na sali. W sali byliśmy tylko my dwoje. W pewnym momencie mały zaczął bardzo intensywnie płakać, zaniósł się i przestał oddychać. Zrobił się cały siny. Krzyczałam, żeby przyszły pielęgniarki. Nie wiedziałam co mam zrobić. Synek miał założony dren i pełno kabli do monitorowania akcji serca. Mimo to delikatnie nim potrząsnęłam. Zanim przybiegły pielęgniarki mały złapał oddech, ale jeszcze nie oddychał miarowo. Później jedna z nich wytłumaczyła mi, żebym przy następnym takim bezdechu dmuchnęła mu w twarz. U nas ten sposób działał niezawodnie – synek jakby przypominał sobie, że powinien oddychać. Niestety przydało się nam to jeszcze parę razy.

    • Matka-Nie-Idealna

      Hania często, gdy zanosi się płaczem nie może złapać powietrza. Wtedy dmucham z całej siły 🙂

  • ~Tez Matka

    Odpowiedz

    Kiedy byłam w ciąży jakimś cudem natrafiłam na youtube na filmik, w który pokazano jak pomoc dziecku kiedy na bezdech od płaczu czy nawet śmiechu i gdy sie zadławi. Juz wtedy zapisalam sobie do niego link i pokazałam mężowi by też zapamiętał. I kiedy Mała miała 3 mieś. szarpnęła mi się w kąpieli i zachłysnęła wodą. Choć sama zlapala oddech jak blyskawiczna reakcja juz ją zdarzylam ułożyćdo klepania po pleckach. Przekonałam się, ze w takiej chwili liczą sie sekundy a człowiek musi działać natychmiast. Ja zadziałałam i choć nic złego sie nie stało strach był realny.

  • ~Julka

    Odpowiedz

    Zazdroszczę rodzicom, którzy nie musieli ratować w żaden sposób swojego dziecka 🙂 u nas niestety takie akcje były kilka razy – raz jabłko, dwa razy chleb, za duży kawałek chciała połknąć, a jeszcze jak była całkiem malutka to mieliśmy problemy przy piciu. Od początku była na mleku modyfikowanym, były problemy z zaparciami i lekarz kazał dopajać. Mimo najmniejszego smoczka i tak za dużo wody leciało i kilka razy mi się młoda zakrztusiła. Więc chwyt do gory nogami to mam już można powiedzieć w odruchu… Swoją drogą jedną akcję z chlebem mieliśmy na placu zabaw, ciekawe co sobie inni pomyśleli 😛

  • ~Gosia

    Odpowiedz

    Moja córcia na wakacjach się przewróciła i górnymi ząbkami przytrzasnęła sobie górne dziąsła, krwi było pełno i lement jej wielki. A jabłkiem też się zakrztusiła-na szczęście oboje z mężem wiedzieliśmy co zrobić-zrobiło mi się gorąco, ale szybko malucha przerzuciłam mężowi przez kolano (bo akurat siedział) i kilka uderzeń między łopatki i jabłko wypadło -ufff. Z komentarzy widzę, że mimo nadzoru i opieki zawsze coś się może zdarzyć.

    • ~Gosia

      A to z dmuchaniem dziecku w twarz jak płacze mamy przećwiczone od pierwszych dni życia córci;)

  • ~Ola (Pani Swojego Czasu)

    Odpowiedz

    Chwała Matce za ten wpis. Regularnie uczestniczę w warsztatach pierwszej pomocy dla dzieci i niemowląt bo nie wystarczy zrobić tego raz bo to wiedza, która szybko wypada z głowy dlatego, że jej rzadko (na szczęście używamy).
    A swoją drogą – spotkałam wiele osób, które mówiły, że w takie sytuacji na pewno by spanikowały i na widok krwi mdleją po czym się okazuje, że w chwili kryzysu jako jedyne zachowują spokój 🙂

    • ~Julka

      Coś w tym jest i też zależy czy jest się zdanym tylko na siebie – jak młoda pierwszy raz straciła przy chlebie oddech, bo za duży kawałek chciała połknąć i mąż zareagował, bo był przy niej to mi się aż gorąco zrobiło, jak wryta stanęłam, serce prawie mi wyskoczyło, zaś jak za drugim razem to ja byłam przy niej a mąż nieco dalej to nic, zero emocji, po prostu sru w dół i klepiemy, nawet mi ciśnienie nie wzrosło.

  • ~BHPCenter

    Odpowiedz

    Moja Kasia jak miała 4 latka zadławiła się cukierkiem, gdyby nie moją mama, to nie wiem co by się stało. Ona zachowała zimną krew i udzieliła pomocy.

Skomentuj