Prezenty dla matki pod choinkę. Mój ranking idealnych podarunków.

2 komentarze

Dawno temu, kiedy krąg moich zainteresowań zaczynał się na moim tyłku i kończył na czubku mojego nosa, a w głowie hulały nieustatkowane myśli, moje życiowe priorytety różniły się od aktualnych tak bardzo, że gdybym wtedy spotkała siebie na ulicy, autentycznie – jebnęłabym tamtą siebie w łeb. Ale na szczęście kilka życiowych doświadczeń, łącznie z narodzinami mojego pierwszego dziecka, ustawiło mnie w pionie. Z biegiem lat priorytety się zmieniały, a mgła schodziła z powiek, otwierając mi oczy na wiele sytuacji. Aż zatrzymałam się w takim miejscu, w którym poczucie szczęścia równa się sumie oddechów, kilku promieniom słońca na zmarzniętych policzkach i pesto, wyjadanym łyżeczką ze słoiczka.

Dlatego też od kilku lat, na pytanie “Co chciałabyś dostać w prezencie?”, z reguły odpowiadam: “Czas”, “Uśmiech”, “Dobre słowo”. Od kilku lat nie robimy sobie też z Grześkiem prezentów z okazji urodzin czy pod choinkę, w zamian za to wpłacając pieniądze na wybrany cel. On podaje mi jakąś fundację, ja jemu i każde z nas wpłaca tyle pieniędzy, ile normalnie przeznaczyłoby na prezent. Robimy tak od momentu, kiedy próbując wymyślić na siłę prezent, jaki chciałabym otrzymać, pomyślałam, że tak na prawdę wszystko czego potrzebuję do życia już mam.

I chociaż nie lubię niespodzianek, dostając coś od drugiej osoby czuję się na tyle niezręcznie, że ze stresu zachowuję się jak wredny buc. Dlatego też w tym roku stworzyłam swoją listę prezentów, jakie chciałabym otrzymać. Być może znajdziecie też coś dla siebie i podsuniecie to swoim mężom.

1. Chciałabym się wyspać.

Tak po prostu. Spać do dziesiątej, bez jęczenia, że na spaniu przemija mi pół życia, bez uczucia dziecięcych zimnych stóp i świadomości, że wypadałoby zrobić jakieś śniadanie. Bez budzenia się na dźwięk wojennych okrzyków i wpadania co chwilę do pokoju bo: “Mamusiu, nalej mi picia!”. I nic to, że tato jest na dole. Po prostu, niech ktoś mi rano sprzątnie dzieciaki sprzed nosa, zanim wróci mi jakakolwiek świadomość i zaknebluje super ciekawym zajęciem. I super cichym.

2. Lekka głowa.

Ten rok przeczołgał mnie tak cholernie, że dziwię się, że jeszcze nie odklepałam końca walki. Śmierć taty, utrata i zawód na bliskiej osobie, śmierć kolejnej bliskiej osoby, przebyty covid, etat plus prowadzenie własnej firmy, pandemia, strach… Ten rok nauczył mnie chyba najwięcej w całym moim życiu. Przede wszystkim nauczył mnie wdzięczności, spokoju, podnoszenia głowy gdy inni ją opuszczają. Pokazał mi, że jestem cholernie silna i udowodnił, że mogę być z siebie dumna. Teraz marzę tylko o psychicznym odpoczynku.

3. Chciałabym, żeby ludzie byli dla siebie milsi. Żeby uśmiechali się sami do siebie. Żeby lubili siebie samych.

4. Chciałabym, żeby nic w moim życiu się nie zmieniało w moim życiu prywatnym.

Jestem w takim momencie, że czuję się spokojna. Jesteśmy zdrowi i bezpieczni. mamy co jeść, mamy siebie nawzajem. Mam obok ludzi, których lubię. Lepiej być nie mogło.

5. Chciałabym, żeby w mojej okolicy powstała jakaś wegetariańska knajpa.

Ile można żyć na pierogach ruskich?

6. Chciałabym, żeby świat wrócił do normalności.

Tak po prostu.

7. Chciałabym żeby ktoś stworzył kabanosy bez mięsa, które smakują jak kabanosy, nie jak rolka po papierze toaletowym, namoczona w płynie do płukania.

8. Chciałabym, żeby Grzesiek sam z siebie pomył podłogi w całym domu 😛

Byle nie jutro bo dzisiaj sama to zrobiłam.

9. I mógłby zaserwować mi jakieś wegetariańskie danie, które nie byłoby naleśnikami z serem 😀

10. Ooo! I żeby Grzesiek powiedział któregoś razu, że pozbył się dzieci na weekend i mamy go całego dla siebie.

Kupił dobre wino, odpalił dobry film i pozwolił mi zasnąć w połowie seansu na kanapie. W tej lepszej wersji zaklepuje nocleg w jakimś górskim domku i zamykamy się w nim na dwa dni 😉

Jak widać, niewiele mi do szczęścia potrzeba. Wystarczy dobre wino, zdrowie i czyste podłogi.

11. Spotkać tatę.

Tatę, który odszedł w czerwcu. Żeby zadzwonił któregoś dnia i zapytał, co słychać, ochrzanił za to, że za dużo krzyczę na dzieci i powiedział, że w środę gotuje rosół i żebyśmy wpadły z dziewczynkami.

A Wy co chcielibyście dostać pod choinkę?

Photo by Євгенія Височина on Unsplash

2 Komentarzy/e
  • Monika

    Odpowiedz

    Tak… Zgadzam się z Tobą:-)
    Sen, taki bez pobudek i wyrzutów sumienia; czyste podłogi oczywiście też i męża tylko dla siebie na kilka dni(albo chociaż godzin)
    Fajnie że o tym piszesz, może chociaż kilka osób zastanowi się nad kolejną bezsensowną rzeczą dla kogoś.

  • Marlena

    Odpowiedz

    Świetne pomysły, bardzo przemyślane. Myślę, że każda mama może się z tym utożsamić. A przecież w święta chodzi właśnie o radość, spędzanie czasu z rodziną i chwilę spokoju, odpoczynku.

Skomentuj

error: Content is protected !!