Prosta droga w dół. Nieświadomy błąd, który popełniamy w wychowywaniu dzieci, a który może mieć bardzo przykre konsekwencje.

3217 Odczytano 0 Komentarzy

Oglądałam.

W połowie wyszłam na papierosa, chociaż przestałam palić kilka tygodni wcześniej. Ten obraz zasługiwał na papierosa.

W sumie nadal nie wiem, co mam powiedzieć na temat filmu, który ostatecznie łamie mój światopogląd. Światopogląd, który i tak od lat był mocno zachwiany. Ale ten wpis nie będzie kolejną recenzją filmu, który pewnie wielu z Was oglądało. Ten wpis będzie zwróceniem uwagi na błąd, który wiele z nas popełnia, czasami nieświadomie, nie biorąc pod uwagę konsekwencji, z pozoru niewinnych, swoich słów.

„Tylko nie mów nikomu”

Budując relację ze swoim dzieckiem, wiele z nas chciałoby stworzyć silne fundamenty dla swoich dzieci. Ja od lat staram się zbudować poczucie własnej wartości w swoich dzieciach. Chciałabym być dla nich oparciem w ciężkich chwilach. Z uporem maniaka powtarzam, że zawsze mogą do mnie przyjść i porozmawiać. Że mogą mówić mi wszystko. I nigdy nie powinny bać się mówić, nawet najgorszych rzeczy. Jestem ich matką i będę je wspierać pomimo wszystko.

Niestety ostatnio zrozumiałam, że sama pod sobą kopię dołek.

-Dobra, kupię Ci nową laleczkę LOL, ale nie mów tacie, bo się na mnie wkurzy.

Niewinne zdanie, które może zaszkodzić.

Po obejrzeniu filmu zdałam sobie sprawę, że zwrotem, którego używam (teoretycznie) w dobrej intencji, posługuje się każdy przemocowiec. Z jednej strony uczę dziecko, że może mi wszystko powiedzieć, z drugiej zawiązuję z nim sojusz, w którym pokazuję, że mamie lub tacie nie mówi się wszystkiego. I to kiedyś może obrócić się przeciwko mnie.

Pamietam, że kiedy byłam mała, babcia rozpieszczała mnie do granic możliwości. Była taką odskocznią od domu, w którym były zasady, zakazy i obowiązki. Czasami, jak to babcia, zawiązywała ze mną sojusz, który i tak wyjawiałam później mamie. Ta natomiast była wściekła na babcię nie za to, że napchała mnie słodyczami po kurek, a przez fakt, że zabroniła mi o tym mówić. Rodzice od zawsze budowali w nas zaufanie i poczucie, że są dla nas zawsze. A ja z czasem przełożyłam to na inne dziedziny życia, w których tajemnica przed rodzicami pozwalała mi uchronić się przed ich gniewem.

Czy dziecko powinno mieć przed rodzicami tajemnice?

Oczywiście. Tajemnice to nic złego, poza my dzieci bardzo lubią mieć swoje sekrety.

Wczoraj zapytałam Hani, które tajemnice są dobre a które złe.

„Dobre tajemnice to takie, na myśl których jesteś wesoła, są miłym wspomnieniem. A złe, to takie, że kiedy o nich pomyślisz, czujesz się źle, chce ci się płakać lub jest ci smutno. Chciałabym, żebyś mówiła mi, kiedy czujesz się źle. Wtedy mogę Ci pomóc”.

Nietykalni.

W filmie, podczas spotkania jednej z ofiar z księdzem pada stwierdzenie:

„Przecież to była obopólna przyjemność. Kiedy pytałem czego chcesz, odpowiadałeś „żeby ksiądz mnie popieścił”.

Dziecko, z którym nie rozmawiamy na temat cielesności i seksualności, nie musi wiedzieć, że takie zachowanie jest dla niego złe. Ksiądz, wujek, starszy brat. Osoby, którym dziecko ufa bezgranicznie przecież nie mogą go skrzywdzić, prawda? Okazują mu swoją miłość, dziecko też je kocha.

Od samego początku tłumaczę córkom, czym jest intymność. Hania doskonale wie, że nikt, poza rodzicami nie ma prawa oglądać czy też dotykać jej miejsc intymnych. Od dawna kąpie się sama, powoli zaczyna wypraszać Grześka z pokoju, kiedy się przebiera. Jakiś czas temu podsłuchałam rozmowę Grześka, w której wyjaśnił Hani, że jest już dużą dziewczynką, w związku z czym powinna sama kremować się w miejscach intymnych, czy też używać bidetu. Większość tych zadań jest już scedowania na mnie, Grzesiek powoli wycofuje się z obowiązków naruszających strefy prywatne naszych dzieci.

Konsekwencje.

Jestem osobą dosyć skrytą. Kiedy mam jakieś problemy, długo noszę je w sobie. Przeżywam, rozkładam na czynniki pierwsze. I pomimo, iż wygadanie się najczęściej przynosi mi ulgę, w obawie przed złością drugiej osoby i krytyką – wolę milczeć. Złość drugiej strony lub zwyczajny brak wsparcia jest dla mnie karą za to, ze źle się czuję. Jest brakiem zrozumienia. Skoro i tak wystarczająco źle się czuję, chcę uchronić się przed dodatkowymi konsekwencjach swojego samopoczucia czy zachowań.

Dlatego ważne jest okazywać dziecku wsparcie na każdym kroku. Zdarzają się sytuacje, w których Hania boi się do czegoś przyznać. Zawsze wtedy mówię, że doceniam jej szczerość, chociaż wiem, że opowiedzenie mi o danej sytuacji było dla niej trudne. Szukamy wspólnego rozwiązania i przytulam ją, dając tym samym wyraz, że nawet jeśli bywam zła, bardzo ją kocham. Niestety, chociaż staram się nie złościć na nią w kryzysowych sytuacjach, czasami ludzki impuls powoduje, że złość zwycięża.


Więcej fajnych treści znajdziesz na moim Facebooku (klik) oraz na Instagramie (klik). Tam też relacjonuję na bieżąco co u nas. Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będę wdzięczna, jeśli dasz mi o tym znać albo puścisz go dalej w świat <3
0 Komentarzy/e

Skomentuj