Roczek Hanisławy. Part 1.

480 Odczytano 3 komentarze

Od dwóch tygodni Hanisława jest skazana na żłobkową banicję. W kwestii poprawy zdrowia postępy mierne, szereg atrakcji wzbogaciliśmy o zastrzyki serwowane dwa razy dziennie i bana na kolejne wizyty lekarskie, na które z niebywałą przyjemnością gnamy ostatnio dwa razy w tygodniu. Po drodze przewinął się arcyważny roczek, dający upust emocji Haniowych rodziców. Biesiadne tupanie nóżką w takt zachrypniętego „a kto z nami nie wypije…” o 6 rano, okraszone naprzemiennie morzem łez i śmiechu utwierdziło Hankę w przekonaniu, że ze starymi coś nie teges i że łatwo w życiu z nami nie będzie miała a trzymających rękę na pulsie sąsiadów, że pora odkurzyć numer do opieki społecznej bo „patologia proszę pana, patologia jak się patrzy”. Jako, że pisklę jeszcze nie kuma o co chodzi z całą roczkową oprawą, świętowaliśmy bardziej my niż dziecko pochłonięte obgryzaniem kierownicy nowo nabytego Mercedesa z napędem na dwie nogi.

Kto siedział w domu 2 tygodnie z zasmarkanym, rzężącym niczym zajechany rozrusznik, rozbitym emocjonalnie dzieckiem, które wypracowany przez rok czasu tryb dnia bez pardonu wtarło sobie w odparzony biegunką tyłek wie, że po pewnym czasie człowiekowi zaczyna się ulewać, mówiąc wprost, po prostu zaczyna rzygać ‚siedzeniem w domu’. Kiedy podłogi nienagannie odwzorowują twój wizerunek, na desce klozetowej można serwować obiad, ścierka froterowym ślizgiem oznajmia, że nie masz czego szukać na meblach a rozpasiony dwudaniowym obiadem małż podcina kable w telewizorze bo twoja namiętność do seriali jest mocno niepokojąca to znak, że pora wyjść z domu.

Pora roku nie nastraja optymistycznie do spacerów rzucając na przemian żabami i dogorywającymi, ostatnimi w tym roku promieniami słońca, zwłaszcza gdy do towarzystwa ma się Hanisławę, oznaczającą gilem osiedlową drogę niczym bajkowi Jaś i Małgosia. Podczas ostatnich dni kwarantanny matce zamarzył się powrót do czasów oranżady w proszku i namietnie czytanego „Kaczora Donalda”, czyli powszechnie zwanego dzieciństwa, stąd też wybrałyśmy się do pobliskiej krainy dziecięcej rozpusty. Basen z kulkami, będący finałem dzikiej plątaniny zjeżdżalni, trampolina i tona dziecięcych zabawek, wywołujących orgazmiczne doznania wśród watahy ledwo oderwanej pośladkami od ziemi małolatów, odbiły się totalną rzezią mojego kręgosłupa. Wrzucana, podrzucana, odrzucana i ogólnie rzucana wszędzie Hanka, dawno niewidzianym uśmiechem zaaplikowała mi przeciwbólowego klina, dla takich chwil warto dać się włożyć w kołnierz ortopedyczny. Mało tego, nie tylko my wpadłyśmy na pomysł pobrykania w „Kubusiowym Zakątku”. Milion innych matek zrzeszonych w osiedlowym klubie wzajemnego wsparcia przyprowadziło dziewczęta o wysokotonowym brzmieniu i ogólnym rozedrganiu na imprezę. Klub organizował urodziny jednej z kilkunastu  obecnych wróżek/księżniczek roznoszących w pył dobrodziejstwa tego miejsca, stąd zaszczute z Hanisławą w kąciku bujałyśmy się na plastikowym bananie, osłaniając się co chwilę przed wszechobecnymi kolanami, stopami i łokciami, gnającymi na oślep w niewiadomym kierunku. Z przerażeniem stwierdziłam, że mam jeszcze jakieś trzy lata względnego spokoju, zanim Hanisława stanie się jednym z naspidowanych, wszędobylskich, piszczących, tudzież krzyczących dzieci. Pora stanąć w kolejce do sanatorium.

Zabawa trwała w najlepsze, jednak środki sponsorujące zaczęły gwałtownie się kurczyć a i w trosce o zdrowie psychiczne i słuch swój i córki, z wizją rychłej wizyty piguły zapewniającej atrakcję podsumowaną chwilowym bólem dupy, zarządziłam wymarsz w kierunku domowego aresztu.

Właściwa impreza roczkowa dopiero przed nami. Tort łypiąc z lodówki w moją stronę całą swoją okazałością, odpala moje ślinianki, sałatki się kroją, karkówka leżakuje i spija whisky. Rodzina melduje się u nas dzisiaj o 16 a wymeldowuje… Pewnie nie wiecie, PT ma kolekcję alkoholi, które posagowo wniósł w nasze małżeństwo. Co się dzieje u Haniowych, zostaje u Haniowych. Będzie zacnie.

O ile nie padnę na pysk po dyżurze w kuchni.

10426116_786316584762369_133574150884686358_n

3 Komentarzy/e
  • ~Mel'sfashion

    Odpowiedz

    Wszystkiego naj, naj, naj! My 17.10 obchodziłyśmy trzecie urodziny Melanii.

  • ~Katarzynaa

    Odpowiedz

    Tradycyjnie uśmiałam się do łez 😀

  • ~Pamela

    Odpowiedz

    Jaki cudny torcik!! ;D Udanej imprezki;P Nasza już niestety za nami….

Skomentuj