Rodzicielski multitasking.

347 Odczytano 0 Komentarzy

Po raz trzeci tej nocy włóczysz nogami w kierunku narastającego natężeniem alarmu. Próbując po drodze strzepnąć z powiek strzępki snu, reanimujesz swój umysł, próbujesz odpalić tryb aktywności. W końcu mózg zakaszlał i ospale zaskoczył, dając ci jednocześnie do zrozumienia „nie licz na wiele, jestem przeciążony”.

Stoisz nad łóżeczkiem próbując poznać status pokrzywdzonego, decybele wykrzykiwane z głębi trzewi mówią ci, że to będzie całonocna impreza, w łóżku nie ma sensu zahaczać o fazę REM. Dobrą imprezę warto powtórzyć.

Meteorolog.

Widząc czerwone lico dziecka bezbłędnie przepowiadasz wysoką temperaturę. W poszukiwaniu termometru czujesz jak w nerwach rosną ci hektopaskale, atmosfera robi się gorąca. Zwiększasz wilgotność powietrza podkręcając przeżutą doświadczeniem hydro- świnkę za trzydzieści monet, będącą najlepszą inwestycją minionych miesięcy i prognozujesz szybki spadek temperatury na skutek potraktowania paracetamolem.

Hydraulik.

Smar oscylujący w granicach pępka informuje cię o konieczności przetkania przewodów. Zakleszczasz dziecko w pozycji uniemożliwiającej wyrządzenie ci krzywdy fizycznej, wkręcasz do rury od odkurzacza aplikator i zmniejszasz siłę ssącą tak, by odkurzacz nie wyssał nic ponad smary. Później jeszcze aplikujesz do nosa domowego kreta w postaci soli fizjologicznej, tudzież bardziej żrących środków.

Strażak/Sprite.

W związku z wadliwą instalacją hydrauliczną, poszkodowany zmuszony jest oddychać przez buzię, co kończy się pospolitym sucharem. Zawodowo gasisz pragnienie, waląc prosto z rury kubka, będącego zawsze w gotowości.

Wodzirej.

Porywasz pokrzywdzonego w ramiona, wystukując stopą rytm mocno skoordynowany ze zmęczeniem. Zaczynasz od zmysłowego walczyka, przez bardziej energiczne ruchy bioderkami, w rezultacie kończąc dzikim pogo, odbierającym dziecku świadomość. Twoja edukacja Beethovenem na nic tutaj się nie zda, w sytuacjach kryzysowych miej w pogotowiu repertuar z kategorii niekwalifikującej się do publicznej manifestacji.

Położna.

Najpierw wykonujesz masaż palcami, żeby ulżyć w bólu. Dłonią wyczuwasz, że to już tuż tuż, za niedługo będzie po wszystkim. Wycierasz hektolitry wód, na nasilający się ból aplikujesz środki uśmierzające. Co jakiś czas poprzez rozwarcie sprawdzasz sytuację. Pacjent w tym czasie może być grymaszący a nawet niebezpieczny do otoczenia, próbuje zacisnąć zęby na wszystkim dookoła, odmawia przyjmowania pokarmów.

Z przyjemnością i nadzieją na przespaną noc chciałabym powitać na świecie cztery cholery, dające w pizdę całej naszej trójce. Dwie górne trójki i dwie czwórki, hurtem rżnące Hanisławowe dziąsła od dwóch miesięcy, zbiegające się w czasie z zapaleniem oskrzeli.
Teraz chwila oddechu bo dolne dziąsła upodobniające Hanisławę do buldoga zapowiadają kolejną rzeź niewiniątek.
Jak szaleć to po całości.

0 Komentarzy/e

Skomentuj