She. She Bijou.

487 Odczytano 8 komentarzy

Ostatni rok zleciał jak z bicza strzelił. Hanisława 7-mio zębna, chodząca, gadająca, klepiąca się po bebeszku jak coś smakowało, jedząca widelcem i inne czynności potrafiące wzbudzić zachwyt jedynie u matki. Za 3 tygodnie moje dziecię przestanie być niemowlakiem, zdmuchnie pierwszą świeczkę na torcie a ja zapewne zaszlocham nad przemijaniem, nad porodem i nad małym przykurczem, dopiero co przyniesionym ze szpitala. Obstawiam na ten dzień mnóstwo filozofowania, mnóstwo ckliwości i wzrost obrotów pani z kiosku na chusteczkach higienicznych. Będę wyła jak bóbr, znając siebie.

Pierwszy prezent Hanisława już dostała. Na początku wspomnę, że nie jestem za biżuterią u małych dzieci, pomijając kolczyki, które w przypadku Hanki pomogły rozróżnić płeć, bo łyse to to jak było, tak jest a i nasze społeczeństwo chyba cierpi na epidemię daltonizmu bo pomimo, że młodzież odpindolona w bijące po oczach róże, zawsze wszyscy pytają „A dziewczynka to czy chłopiec?”. Zadziwiające, jak szybko społeczeństwo przyjęło zjawisko gender. Hanisława ma w szafce kilka bransoletek i łańcuszków, które dostała z okazji chrztu i zapewne w tej szafce sobie jeszcze kilka ładnych lat owa biżuteria poleży, bo znając możliwości dziecka, pewnie rozłożyłaby to na czynniki pierwsze i w rezultacie wrąbała w pieluchę, uprzednio trawiąc co nieco.

Gdy odezwała się do mnie firma She Bijou z propozycją współpracy, kursor myszki wędrował ku przyciskowi „usuń e-mail”. W ostatniej chwili niewidzialna dłoń spoliczkowała jak się później okazało, irracjonalną myśl. Postanowiłam dać firmie szansę i zajrzałam na ich stronę.

DSC01236

Biżuteria przychodzi do nas w ładnej, prezentowej paczuszce.

She Bijou specjalizuje się w ręcznie robionej biżuterii i za to otrzymali pierwszego plusa. Zawsze chętnie wspieram osoby, które same dziergają produkty. Firma jest ukierunkowana na ofertę dla starszych odbiorców (czytaj: którzy nie siurają w pieluchę i mają już zęby stałe) ale ostatnio wyszła z ofertą dla dzieci. Zaproponowali mi coś dla Hanisławy i dla mnie tak trochę na krzywy ryj, po znajomości (z Hanią of kors). Postanowiłam sprawdzić, co mi zaproponują.
Dlaczego o nich piszę? A no bo warto. Ostatnio modne stały się sylikonowe bransoletki z numerem telefonu do mamusi, jeśli dziecko zgubi się na plaży/w markecie/w galerii handlowej, do tatusia (już PT zapowiedział, że wydzierga Hance bransoletkę z numerem do siebie i ruszy na podryw mamusiek do piaskownicy) itp. Idea fajna, tylko jeśli chodzi o dziecko w wieku 1,5-2 lat, nie wyobrażam sobie wciskania takiego ustrojstwa na rękę. Znając Hanisławę, jej zamiłowanie do wkładania CZEGOKOLWIEK, prędzej zostałabym z jej ręką w stanie rozczłonkowanym, niż włożyła jej sylikon na rękę. She Bijou oferuje bransoletki personalizowane, w postaci grawerowanych lub  wybijanych blaszek z tasiemką, rzemykiem i co tylko dusza i oko zapragnie. Fason bransoletki można dobrać do potrzeb swoich i dziecka. Można wygrawerować imię, można nr telefonu, grupę krwi, informację o chorobie, można też apel „szukam tatusia”, itp., itd. Ja wybrałam najprostszą, która moim zdaniem nie stwarza zagrożenia dla tak małego smarka. Póki co nie zamierzam zgubić Hani, jak tylko zauważę postępy w uciekaniu, na pewno zaopatrzę ją w blaszkę w numerem telefonu, a jeszcze pewniej stanie się to przed kolejnymi wakacjami. Póki co nasza bransoletka będzie używana od święta a już na pewno na imprezę roczkową. Ponadto, bransoletki tej firmy są… ładne, kurde są. Sylikony trochę mało dziewczęce, jakbym wrąbała młodej to na rękę, byłby kolejny pretekst, żeby pytać o płeć.

DSC01241

Na końcach bransoletki Hanisławy są supełki, co uniemożliwia rozmontowanie małych elementów

DSC01252

DSC01259

Jak wspomniałam, dzięki znajomości z Hanisławą dostałam też coś z kategorii „dla dorosłych” (XXX, hy hy) i specjalnie dla Matki Nieidealnej stworzono personalizowaną blaszkę. A że błyskotki i bibeloty lubię jak każda baba, cieszę michę z nabytku.

DSC01276

DSC01271

Nawet pazury pomalowałam do zdjęcia… 🙂

Jeśli zastanawiacie się, co dla dziecka/mamy/taty/babci/przyjaciółki/sąsiadki/ … zajrzyjcie na stronę butiku She Bijou (klik, klik)Może znajdziecie coś dla siebie? 🙂

Post powstał dzięki współpracy z firmą She BIJOU.

8 Komentarzy/e
  • ~matka prawie wariatka

    Odpowiedz

    Wiele moich znajomych nosi ichniejsze ozdoby 😉
    Fajne są, bo są jedyne w swoim rodzaju.

    Bardzo mi się podobają Wasze 😉

    • Matka-Nie-Idealna

      Zgadzam się. I nie trzeba wydawać fortuny, żeby kupić fajny, oryginalny prezent.

  • ~docia

    Odpowiedz

    Zgadzam się ja już w tym roku zaopatrzyłam moja dójkę 4 i 9 lat w takie bransoletki- wakacje ciężki czas wiadomo staramy się dziecka nie zgubić ….ale licho nie śpi a dziedzic mój lata wszędzie jakby zarobaczony był – moje pociechy mają swoje imiona, telefon do mnie i grupę krwi wygrawerowaną. Co prawda bransoletki silikonowe ale i tak na rąsi przyjemnie wyglądają . I off course zjawisko którego ja tego nie odkryłam (moja pomroczność jasna dała sie we znaki) kiedy wieczorem dzieci zakomunikowały mi- mamo one świeca w nocy!!!- fak – patrzę i świecą 😉 Wasz nowy nabytek miły dla oka, warto zajrzeć na stronę …no to mam plana na ten dzień 😉

  • ~kamila

    Odpowiedz

    To mylenie płci, to nie kwestia włosów. Moje dziecko ma ich nie wiele, a nikt płci nie myli, a raczej ubieram w neutralne kolory. Taką „urodę” ma Pani dziecko.

  • ~olafasola

    Odpowiedz

    No kurczę ja nie mam żadnych wątpliwości jak patrzę na focie Hanisławy. Przecież to baba jak się patrzy! Nawet trzepotanie rzęskami może już ćwiczyć bo z daleka widać, że ma czym;) Śliczna jest i tyle w temacie. Ale znam ten ból- moja prywatna, osobista Hania (rówieśniczka zresztą) nawet pomimo pokaźnej grzywy i wszędobylskiego różu często jest mylona z chłopcem:/ Zwalam na podobieństwo do tatusia… A co do bransoletek – świetne są. Ta dla Hani bardzo pasuje dla malucha, aż mam chęć się skusić na taką:)

  • ~Natalia

    Odpowiedz

    Po kim Hanisława ma taki piękny kolor oczu? 😀 po PT?

    • Matka-Nie-Idealna

      PT mam brązowe, Hanisława ma dwukolorowe: niebieskie a naokoło źrenicy brązowe. Po mamusi 🙂

      • ~Natalia

        Haha. Przynajmniej będzie wyjątkowa. 😀
        A jeżeli będzie podobna do Pani, kiedy dorośnie to przyszli zięciowie będą chyba walić drzwiami i oknami.
        Tak, to miało znaczyć,że urodę ma po kim odziedziczyć. 😛

Skomentuj