Sztuka podrywu dla opornych. Odcinek 2. Podryw na alkoholika.

296 Odczytano 0 Komentarzy

Było kiedyś o tym, że nie jest łatwą sprawą przelecieć kogoś w podniebnych przestworzach. Teraz Logo nie spoczywając na laurach poszło o krok dalej, instruując opornych jak poderwać kogoś przy wodzie ognistej, tudzież innym napoju procentującym, w miejscu bardziej sprzyjającym niż samolot.
Mowa oczywiście o barze, ja pod to podpinam wszelkie inne miejscówy serwujące alkoholowy zamęt w głowach płci obojga.

Pamiętaj, ona jest w pracy i ma – poza tobą – mnóstwo innych klientów. Jeśli będziesz zabierał jej czas i odciągał od roboty, uzna cię za nachalnego kretyna, który w dodatku odbiera jej chleb (inni klienci = więcej napiwków). Najlepiej przyjdź do lokalu przed godzinami szczytu. Wtedy dziewczyna będzie miała więcej czasu. – radzi Logo.

Stary, pójdź po całości! Pokaż się w barze bladym świtem. Ominiesz godziny szczytu i gro nachlanych po pachy użytkowników męskiego testosteronu i ich nadpobudliwe ślinianki komplementujące urodę barmanki. Twoja trzeźwość o tej porze może być jednak opacznie odebrana.
a) jesteś niepijącym alkoholikiem
b) jesteś w ciągu i zaczynasz swój alkodzień o 6 rano.
Najprawdopodobniej i tak uzna cię za nachalnego kretyna ale elementem zawodu barmanki jest spinać poślady i obsługiwać właśnie takich nachalnych kretynów. Na szali w końcu leży jej napiwek. Pamiętaj, że ten gość postury typu troglodyta, wpatrujący się w ciebie z intensywnością pit bulla, najprawdopodobniej nie jest twoim przyjacielem i tylko czeka, żeby przemalować twoją twarzą chodnik przed barem.

Nie próbuj jej upić.
Nie chciałbyś chyba, żeby przez ciebie wyleciała z roboty? Jeżeli zacznie między wami iskrzyć, ona sama może w pewnym momencie postawić ci drinka i napić się z tobą.

Zwłaszcza gdy pojawisz się przed godzinami szczytu. Zaproponuj jej drinka w południe, resztę dnia pracy poleci na petardzie. Jeśli zacznie między wami iskrzyć bądź czujny. Nigdy nie wiesz czy nie pracowała wcześniej w Cocomo i nie przetrzepie twoich kieszeni w poszukiwaniu ostatniej złotówki z comiesięcznej jałmużny. Zrezygnuj z platynowej karty swojego szefa, pożyczonej na okazję podróży służbowej chyba że chcesz, by wypłukała firmowe konto na kilka zer.

Jeśli uznasz, że nawiązaliście nić porozumienia, zakończ wieczór (nie zostawaj do końca; ona po pracy i tak będzie zbyt zmęczona). Zostaw normalny napiwek (10-15 proc.) i spytaj, czy ma jakiś wolny wieczór. Jeśli przytaknie, zaproponuj spotkanie (oczywiście w innym lokalu). Jeśli dostaniesz jej numer telefonu (sam o niego nie proś), dopisz sobie 100 punktów.

Oj panowie redaktorzy. Wodę z mózgu robicie tym naszym opornym po całości. Najpierw piszecie, że numerek to przy każdej okazji (klik) i że nawyki wyrabiać a w słownik wklepać sobie permanentnie pytanie o numer telefonu. Przeczyta taki jeden z drugim mądrości rodem z czasopisma, pójdzie do baru i odznaczy swoją obecność na pięści pana ochroniarza. Sugeruję by w kolejnym numerze zrobić spis kobiet zdatnych i niezdatnych do pytania o numer telefonu. Wiadomo, że opornym najlepiej to łopatologią wykładać.

Pamiętaj, że samotny facet w barze nie jest dobrze postrzegany. Najprawdopodobniej żaden z kumpli nie rwał się z nim na piwo albo po prostu nie ma z kim chlusnąć procencików. Jeśli już wybierzesz się do baru w ramach topienia swojej samotności w kuflu piwa, spoglądaj co jakiś czas z pełnym skupieniem na ekran telefonu. Możesz w tym celu odpalić Angry Birdsy, będziesz wyglądał na osobę, która jednak ma kogoś po drugiej stronie ekraniku. Jeśli pomimo wszystko wyjdziesz z baru z jej numerem telefonu i szczęką bez ubytków w uzębieniu, możesz zaliczyć rwanie do udanych. Wcześniej sprawdź tylko, czy numer nie jest przypadkiem do pit bulla z bramki.
Czekam teraz momentu aż pojawi się poradnik „Jak poderwać kobietę w miejskim szalecie” i oczywiście na listę kobiet które można i których nie należy prosić o numer telefonu.
I na odrobinę konsekwencji panowie redaktorzy…

0 Komentarzy/e

Skomentuj