Czy ubrania z marketów mogą być zarazem dobre jakościowo i atrakcyjne cenowo? Testujemy markę TEX w sieci Carrefour.

15848 Odczytano 7 komentarzy

Szczerze nie cierpię zakupów. Kiedy muszę sobie coś kupić, kiedy muszę iść do galerii i przeglądać dziesiątki szmat w dziesiątkach sklepów, zanim znajdę tę jedyną, jestem chora. Odkładam ten moment tak długo w czasie, aż świecę pośladkami w starych jeansach albo klapię oderwaną podeszwą.

Snuję się po galerii z miną obrońcy Greenpeace i zastanawiam się, do której barierki przykuć się w geście rozpaczy. Jeśli idę na zakupy z PT, to z reguły ja jestem tym facetem czekającym przed sklepem aż mój małżonek opróżni kartę kredytową. Zawsze, kiedy wchodzę do sklepu z zamiarem obkupienia się na najbliższe lata świetlne, wychodzę z siatą ciuchów… dla dzieci. Dział dziecięcy to dla mnie jedyne, „zjadliwe” miejsce. Kiedy już wejdę do „dorosłej” sieciówki, wyznaję zasadę pierwszej szansy. Objeżdżam sklep w trzydzieści sekund i jeśli w tym czasie nie rzuci mi się w oczy nic ciekawego, wychodzę. Jeśli coś znajdę, szukam kolejnych ciuchów, bo skoro już muszę wejść do przymierzalni, szkoda mi tracić czasu na jedną rzecz.

Raz, jeden jedyny w życiu zdarzyło mi się pójść na zakupy na poprawę humoru. Wydałam kasę, o której kiedy teraz pomyślę, stwierdzam zaćmienie rozumu, księżyca i konta. Podsumowując- nie pomogło.

Kiedy odezwała się do mnie przedstawicielka marki TEX z propozycją shoppingu, pierwszą rzeczą, o której pomyślałam była sala tortur. Wiecie, taka z kołem do łamania i darmowym browarem za pancerną szybą. A później pomyślałam, że przecież oni mają dział dziecięcy, ja nie mam jesiennego płaszcza, a po ciąży rozciągnęły mi się majtki, więc przydadzą się nowe. No to się zgodziłam.

Włożyłam starsze dziecko do przedszkola, młodsze do samochodu i ruszyłam pocierpieć na własne życzenie. Nadka na wieść o babskich zakupach zareagowała nader entuzjastycznie- od razu zasnęła. Cała mama. Ona kimała, ja lawirowałam między sklepowymi wieszakami i zgarniałam wszystko, co mi wpadnie w oko. A wpadało przede wszystkim dziecięce jako, że #2 rośnie z prędkością ponaddźwiękową a Hanka wyciurała w przedszkolu wszystkie portki.

Markę TEX znajdziemy w sieci hipermarketów Carrefour. Często kupuję ubrania dla dzieci w marketach z dwóch prostych powodów. Po pierwsze, do kasy podjeżdża koszulka w asyście kabanosów wieprzowych i podpasek. Jak wiadomo, czas to pieniądz, szczególnie podczas niemowlęcej drzemki, czyli mamy dwie pieczenie na jednym ogniu. Jako, że nie jestem fanką zakupów, które są dla mnie zwyczajnym marnowaniem czasu, to dla mnie wygodna opcja. Po drugie, możemy znaleźć naprawdę dobre jakościowo ciuchy za fajną cenę. Prosty przykład? Od mniej więcej roku, szukałam dla siebie ponczo. Ciężko było mi znaleźć coś ładnego, a gdy już się trafiło, cena zwalała z nóg. Nigdy nie sądziłabym, że znajdę wymarzone ponczo w hipermarkecie w rewelacyjnej cenie. Zważając na przedszkolaka, który średnio trzy razy w tygodniu przynosi mi do domu niespieralną plamę z pomidorówki na koszulce i boyfriendy, które boyfriendami rano jeszcze nie były, opłaca się. Bardzo się opłaca.

TEX dysponuje asortymentem zarówno dla dzieci – od niemowlaka do starszaka, jak i dorosłych. Znajdziemy wszystko, od bielizny po odzież wierzchnią i dodatki. Mamy ogromny wybór modeli, kolorów i materiałów (pierwszy raz w życiu spotkałam się z BIO bawełną).

Jakie wybraliśmy stylizacje, możecie sprawdzić poniżej. _dsc0193 _dsc0269 _dsc0291 _dsc0330 _dsc0381 _dsc0396 _dsc0511

7 Komentarzy/e
  • Kretucha

    Odpowiedz

    Mi też zdarza się kupować Carrefour-owe ciuchy, dla mnie, dla dzieci, czasem i dla męża coś się znajdzie. Jakość porządna i ceny przystępne. Niestety w poznańskim markecie są 2 małe przymierzalnie, do których z wózkiem dziecięcym się nie zmieszczę, a szkoda bo pewnie częściej bym tam kupowała 🙁

  • lola

    Odpowiedz

    ubranka ładne tylko dla mnie nie ma najwazniejszej informacji, tj czy sa produkowane w Polsce czy w Chinach (albo innych krajach, w ktorych łamane sa prawa człowieka)?
    z tego powodu nie kupuje zadnych ubran w sieciowkach tylko wolę zainwestowac w szyte w Polsce ciuszki

  • ewa

    Odpowiedz

    Ubranka spoko, ale gdzie dostałaś taką super matę piankową??? Moja córa jest o 2 tygodnie mlodsza od Nadii i przydałoby nam się cuś fajnego do kulania się po podłodze…:)

  • kk

    Odpowiedz

    Mamy dwie pary dzinsow dla młodego. Aktualnie ma 12 miesięcy a Tex 18m są już za małe. Jedyna moja uwaga, żeby Tex nie kupować w ciemno w zgodzie z metka 😉 ogólnie super spodenki, mega zadowolona jestem.

  • margolcia88

    Odpowiedz

    A ja z kolei ubóstwiam ubranka z Lidla dla niemowląt, nie spierają się, nie rozciągają, mają co prawda inną rozmiarówkę (mój synek nosi body 80 cm, z Lidla te 74/80 są za duże), ale jakość jest genialna. I też czasami zdarzy się BIO bawełna, w standardowej sprzedaży jest bawełna 100%. Dla mnie liczy się to, że po 1000 prań nie rozciągają się jak np ubrania smykowe. 🙂

  • Olga

    Odpowiedz

    Jezu jakbym czytała o sobie ” Objeżdżam sklep w trzydzieści sekund i jeśli w tym czasie nie rzuci mi się w oczy nic ciekawego, wychodzę. …” – mąż, wtedy jeszcze niemąż jak szedł ze mną na pierwsze wspólne zakupy do galerii uzbroił się w książkę aby umilić sobie czekanie 😀 No i mu się nie przydała 😛 A dzień później słyszę jak rozmawia z kolegą „Jeden sklep myślę …Limit znaków w komentarzach?!

Skomentuj

Facebook