W pierwszych klasach podstawówki dzieci wyzywają się i wyśmiewają.

11 komentarzy

„Hej. Piszę do Ciebie, bo już nie wiem co mam robić. Może Ty albo inne dziewczyny będziecie miały jakąś mądrą radę?

Moja córka ma 8 lat i chodzi do drugiej klasy podstawówki. Ostatni weekend spędziliśmy w domu, więc pomyślałam, że włączę jej ulubioną „Krainę Lodu” i obejrzymy ją razem z Lenką i jej młodszą siostrą. Lena pomimo swojego uwielbienia dla bajki, stwierdziła, że to twór dla dzidziusiów i jest wieśniacki. Zdziwiły mnie bardzo słowa ośmioletniej dziewczynki i zaczęłam drążyć temat. Okazało się, że dziecko zostało wyśmiane w klasie przez jedną dziewczynkę, że – UWAGA – miała buty z bohaterami „Krainy Lodu” i koszulkę, którą kiedyś sobie wypatrzyła w sklepie. Reszta dzieci podchwyciła i zaczęła ją przedrzeźniać, nazywać dzidziusiem. Poza tym, dziewczynka wyśmiała ją za to, że ma koszulkę z Pepco, bo ona ubiera się tylko w Zarze. Lena zapytała, czy pójdziemy na zakupy do Zary, a kiedy powiedziałam, że ubrania tam są dla mnie za drogie i mnie w tym momencie nie stać (przez koronę straciłam pracę, pracuje tylko mąż), wpadła w rozpacz. Wysypała się, że dzieci jej dokuczają bo ma gorsze ciuchy, są niemiłe. Nie tylko dla niej. Te dzieci, które nie pasują do „profilu kandydata” dla danego dziecka, jest odpychane, przezywane. Tłumaczę jej, rozmawiam z nią, proszę, pytam, tulę… Ale ona nie chce chodzić do szkoły. Codziennie rano jest ból brzucha i łzy. Pomóż proszę, bo już nie wiem, co mam robić!”.


Jakiś czas temu wybierałam z Hanką piórnik do szkoły, bo stary się nie sprawdzał. Chciała taki z kilkoma przegródkami, koniecznie z wyposażeniem. Wzorów było kilka, jednak najbardziej przypadł jej do gustu model z psimi kostkami i łapkami zwierząt i drugi, z jednorożcem.

– Dobra, to który? – Zapytałam córkę.
– Ten z łapkami podoba mi się bardziej, ale wezmę drugi – z jednorożcem.
– Skoro podoba Ci się konkretny, to dlaczego bierzesz inny?
– Bo dzieci powiedzą, że jest tandetny. A z jednorożcem ma Marysia i Klara* więc to bezpieczny wybór.

Rozumiecie sytuację? Moje dziecko wybiera to, co podoba się innym, a nie jej – ze strachu o krytykę. Wybiera bezpieczną drogę, nie własną. Moje dziecko, które zawsze miało własne zdanie, pozwala żeby decydowali za nią inni.

Inna sytuacja:

Hanka dostała od cioci przepiękne buty, które okazały się być za małe na kuzynkę. Nówka sztuka, nieśmigane. Różowe, w złote gwiazdki. Hance zaświeciły się oczy, kiedy je przymierzyła. Po chwili wzięła mnie na bok i powiedziała:

– Mamusiu, ja nie chcę tych butów.
– Dlaczego? Odniosłam wrażenie, że ci się spodobały!
– Ale ich nie chcę. Bo dzieci będą się ze mnie śmiały, że mam dzidziusiowate buty.

Sytuacja trzecia:

Kilka dni temu rozdzieliłam pod szkołą dwóch chłopaczków, na oko po 9-10 lat. Jeden był ewidentnym prowodyrem sytuacji: wyzywał drugiego, podnosił mu ciśnienie swoim zachowaniem. W pewnym momencie zapytał: „Masz jakiś problem dałnie? Dawaj na solo”.



– A tobie który piórnik bardziej się podoba? – Zapytałam Hanki.
– Ten w łapki.
– I kto będzie z niego korzystał? Ty czy Marysia?
– No ja.
– Więc uważam, że powinnaś wziąć to, co podoba się tobie, a nie innym. Jeśli ktoś będzie się z ciebie śmiał pamiętaj, że to jest jego problem, nie twój. Tobie również nie wszystkie rzeczy należące do innych się nie podobają. Tak samo mi się nie wszystko podoba, czy tatusiowi. Pamiętasz kolczyki, które sobie ostatnio kupiłam? One się nie podobają tacie. Czy przestałam je nosić? Nie! Bo je lubię i dobrze się w nich czuję. Rozumiem, że szkoła to poważna sprawa i chcesz być lubiana i akceptowana. Ale nie możesz w tym wszystkim zatracić siebie. Twoje zdanie powinno być dla ciebie najważniejsze. I powinnaś go bronić. Ludziom zawsze coś się w Tobie nie spodoba.


Wiem, że to nie koniec takich rozmów. I szczerze – boję się co będzie dalej. Jestem przerażona tym, z jaką łatwością dzieci znajdują kozła ofiarnego, w jaki sposób się traktują. Dzisiaj tą osobą może być każdy. 

Nie będę komentowała tych sytuacji, zadam Wam tylko trzy pytania.

Skąd dzieci biorą takie słownictwo? 

Gdzie się uczą takich zachowań?

Czy spotkaliście się z takimi sytuacjami i jak zareagowaliście?


Photo by Element5 Digital on Unsplash

11 Komentarzy/e
  • Pola

    Odpowiedz

    Dzisiaj moja córka 5 lat powiedziała : jesteś kupą śmierdzącego gnoju :o. Tłumaczyłam jej, że te słowa nie są mile itp. Mam ogromna nadzieje, ze moje tłumaczenie może teraz nie przyniesie super efektów, ale za pare lub paręnaście lat będzie o nich pamietam i nienamarn zdzierala sobie gardlo 🙈. Kiedyś jak bym na placu zabaw z dziećmi, to była grupa dzieci w wieku 11-13 lat to jak oni rozmawiali…

  • Monika

    Odpowiedz

    Niestety moja córka stała się trochę takim kozlem a jest UWAGA dopiero w 1 klasie. Jest trochę okrągłejsza i przez to wyśmiewana, wyzywana od głupiej i beznadziejnej. Zamyka się w sobie i udaje że jej to nie rusza. Ale wieczorami się rozkleja że słowa że jest gruba i głupia to najłagodniejsze określenia…
    Nie wiem co mam robić… Moje słowa nie działają że jest mądra piękna i wartościowa…

    • Paulina

      Sama byłam takim dzieckiem, zawsze z nadwagą. Do dziś pamiętam te głupie komentarze, często obraźliwe. Jedno sobie postanowiłam, że jak będę mieć dzieci, nigdy nie pozwole żeby były grube. Ja wiem, że takie dzieci nie są w niczym gorsze. Ale szczuplejszym jest łatwiej. Wiem na podstawie własnego doświadczenia.

  • Ewelina

    Odpowiedz

    Potwierdzam. Niestety wszędzie tak jest, i to od lat. Wiele razy spotkało to moje koleżanki. Mnie chyba raz, w gimnazjum. Zazwyczaj agresorami były lalunie z tzw. “dobrych domów”, więc były utwierdzone w przekonaniu, że mogą wszystko. Nauczyciele na takie zachowania nie zwracali uwagi sądząc chyba, że będą mieć z tego jakieś profity. Bo jakże by można było zwrócić uwagę córce lekarza?! Ehh…

  • Betty

    Odpowiedz

    Az strach wracac do Polski z dziecmi … a myslismy o tym .. … ciesze sie ze u nas sa mundurki kazdy chodzi tak samo buty musza byc zwykle czarne zabrinione logo jakiej kolwiek firmy. Dzieci NIE maja swoich piornikow ponoewaz dostaja wszystko w szkole I kazde dziecko ma takie samo. Jedyne co maja inne to lunchbox bo kazdy zabiera z domu no i kurtke … mieszkamy w uk . Dzieci to 9 I 11 lat.

  • Aaa

    Odpowiedz

    Moniko. Byłam tym wyśmiewanym dzieckiem. I najbardziej żałuję, że nikt mi nie powiedział, że mogę się bronić, a nie “znosić z Godnością”. Że obrona a zaczynanie to co innego. To oddaje sprawczość. Jak po raz pierwszy się postawiłam to od razu poczułam wiatr w skrzydłach. Niestety dopiero w gimnazjum. Przez całą podstawówkę znosiłam szyderstwa “przyjaciółek”.

  • Ewa

    Odpowiedz

    Niestety, dzieci takie słownictwo i zachowanie wynoszą z domu, same nie wymyślają takich określeń, no bo niby skąd? Później, na dalszych etapach edukacji, rzeczywiście podchwytują je od siebie nawzajem, ale początki to obserwowanie bliskich, słuchanie ich…skoro mama, tata, ciocia, wujek tak robią/mówią a są oni najważniejszymi ludźmi w życiu dziecka, to oni także tak robi 🙁

  • Weronika

    Odpowiedz

    Droga Natalio skąd dzieci biorą takie zachowania a no od nas. Jeśli twoj facet ty czy kto inny mówi że np powiedziałaś cos na policji w dobrej wierze a użyje słów. Natalia pod…. A na psy to jest frajerem no to dzieci się uczą
    Przepraszam nie chcialam cie obrazić to przykład
    Weronika

  • Ilona

    Odpowiedz

    Dzieci potrafią zachowywać się naprawdę krzywdząco, nie patrząc na uczucia innych rówieśników. Musimy uczyć ich empatii, tego, że trzeba traktować się nawzajem z szacunkiem, dobrocią, pomagać w każdej sytuacji.

  • :)

    Odpowiedz

    Moze warto poruszyc temat na zebraniu rodzicielskim, porozmawiac z wychowawca? Takie zachowania w klasie nie powinny byc akceptowane i tylko stanowcza reakcja szkoly i doroslych moze pomoc. Dzieci nie zniosa z godnoscia takich sytuacji.
    PS: Jesli dzieci uszczesliwia “markowe” ciuchy moze mozna kupic je uzywane na olx albo allegro? Tam kosztuja grosze, a czesto sa w super stanie.

  • TosiMama

    Odpowiedz

    Skąd biorą? Z domów, w których rodzice wychowują dzieci w poczuciu braku szacunku dla innych. Najważniejszy jestem ja/najważniejsi jesteśmy my. Najważniejsi i najlepsi. Przeżywamy to od trzech lat, córka ma w klasie chlopca, który ewidentnie się na nią uwziął. Nauczyciele o sytuacji wiedzą i nic nie robią. Dlaczego? Mam wrażenie, że dzisiejsza szkoła chce jedynie uczyć. A nie wychowywać.

Skomentuj

error: Content is protected !!