Ząbkujemy ! Czyli o tym, jak poradzić sobie z PMS’em każdego niemowlaka.

457 Odczytano 2 komentarze

1 maja Haniutek dołączyła do zębatych. Kilka dni wcześniej, gdy na przemian krzyczała i się śmiała, zajrzałam do jej małej paszczki i zobaczyłam nieśmiało prześwitującą pod skórą dolną jedynkę. Zawołałam Pana Tatę, rozdziawiłam dziecku szczękę i pokazałam palcem, proponując obranie jakiegoś planu działania. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że trzeba uzbroić się w meliskę lub inne ziółka uspokajające, obowiązkowy Calgel, wszystkie gryzaki załadować do lodówki, rozdamy sąsiadom stopery do uszu i na drzwiach mieszkania wywiesimy kartkę „Drodzy sąsiedzi. Przepraszamy za krzyki i płacze, nie wzywajcie opieki społecznej. ZĄBKUJEMY”. Chociaż w tej sytuacji wystarczyłoby samo „ZĄBKUJEMY”. Kto ma dziecko wie, czym to waniaje. Sytuacja o tyle niekorzystna, że zbliżał się majówkowy wyjazd. Oczami wyobraźni widziałam dzieciowy PMS, korek na drodze spowodowany wyciąganiem Hani z auta, po czym budowanie bicepsów bujając małą lub podróż upływającą na wtykaniu Hanisławie mojego palca do dzioba i masowaniu wyrastającego intruza.

Gdy wsiedliśmy do auta, w pogotowiu miałam Calgel, chrupki kukurydziane, które Hania ostatnio namiętnie pożera, lub raczej rozpaćkuje na czym tylko się da, śliniaki i grzechotki z funkcją masowania dziąseł bo wszystkie gryzaki wsiorbło nam podczas remontu. W kosmetyczce na swoją kolej czekał termometr i syropek przeciwgorączkowy, który jak się później okazało tylko zwiększył nam spalanie bo był pasażerem na gapę. Nim dojechaliśmy na miejsce, Hania wymemłała wszystkie grzechotki, które jej podtykałam pod nos tak, że wyszorowała dziąsła i ząb się pojawił. Żadnej gorączki, kilka syren alarmowych, które mogły być równie dobrze spowodowane długą drogą i wiejącą z mocą halnego po samochodzie nudą.

Fun zaczął się przy karmieniu. Moje dziecko uwielbia żuć sutki. Czasami leży obok i z braku laku lub po prostu zasypiając gryzie te moje nieszczęsne piersi. Za cholerę nie mogę jej tego oduczyć, jak zabieram pierś to mam dobrą godzinkę kłusowania po pokoju w pozycji „na dżdżownicę”, czyli unieruchamiam ręce i nogi małej przytulając ją, żeby oczu mi we wściekłości nie powybijała, a i tak odstawia arię operową, w rezultacie czego wciskam jej cycusia do buzi. 10 minut i dziecko całuje podusię. Wiem, że to nieedukacyjne, dlatego mam problemy z wyjściem z domu. Niestety jak się ma miękkie serce, trzeba mieć twarde cztery litery.
Tak więc z drżeniem serca podeszłam do karmienia jednozębnego niemowlaka. Karmienie samo w sobie straszne nie było, Hanisława asekurowała sutka językiem. Zabawa była później, gdy już zasnęła. Język się cofnął a mała dostała szczękościsku. Miałam dwie opcje. Zostać przy niej i czekać na pobudkę lub próbować się rozkleszczyć. Wybrałam to drugie i od razu pożałowałam. Król milusio szorował po skórze swoją koroną. Co było dalej możecie się domyślić, dwa dni unikałam karmienia obolałą piersią a drugą młoda ciumkała aż do pobudki.

Ząbkowaniem jestem mile zaskoczona (tfu, tfu). Jeśli reszta zębów będzie szła jak pierwszy, niech wyłażą kochaniutkie jeden po drugim. Niestety nie wszystkie dzieciaczki tak łagodnie przechodzą okres wyżynania zębów a ich rodzice dają na mszę, by to jak najszybciej minęło. Poniżej kilka słów o ząbkowaniu:

Jak rozpoznać, że dziecko zaczęło ząbkować?

Dziecko obficie się ślini (chociaż nie jest to regułą, bo Hanisława urodziła się ze ślinotokiem, obśliniała od zawsze wszystko dookoła), wkłada do buzi rączki i inne przedmioty, marudzi, może mieć luźne kupki, wypieki i lekko podwyższoną temperaturę.

Jak teraz to piszę to rzeczywiście Hania miała mocno czerwone policzki, jakby twarzą po burakach szorowała. TRUE!

Sposoby na złagodzenie bólu i dyskomfortu:

Masowanko czystym palcem. Ojjj Hania to uwielbia. Wyżywa się wtedy na moim palcu, aż strach pomyśleć co będzie, jak zębów będzie więcej. Kasownik. Ciekawe obejmuje to moje ubezpieczenie?

Żel uśmierzający ból. Z tym uwaga. Większość specyfików ma w składzie alkohol i przy większej ilości może się okazać, że dziecko może nam odlecieć. Calgelem można smarować do sześciu razy na dobę, co 20 minut. Miałam inny żel, który Pan Tata przepił na spacerze z małą (25 złociszy w plecy), który można było używać max 2 razy dziennie.

Gryzaki żelowe. Wystarczy schłodzić w lodówce i dać dziecku. Hania uwielbia się wtedy we mnie wtulać zimnymi łapkami, brrr !

Przytulanie, całowanie. W przypadku Hanisławy to się nie sprawdza, bo po tatusiu odziedziczyła powściągliwość w okazywaniu uczuć. O ile przytulić się jeszcze da i lubi, o tyle na buziaka krzywi prawie tak samo jak wtedy, gdy widzi mnie bez makijażu. Szkoda, bo ja urodzona przylepa jestem.

O mleczaki trzeba dbać.

Pamiętajcie, że cukier i smoczki powodują próchnicę. Rzucamy słodzone napoje, wodę z glukozą wielbioną przez babcie i staramy się przestawić dziecko na niekapek lub bidon.

Ponadto od samego początku myjemy zęby. Nawet tego jednego, samotnie spozierającego na nas z dolnego dziąsła jedynaka. Na początek wystarczy czysty gazik i woda. Później można zainwestować w gumową szczoteczkę nakładaną na palec.

2 Komentarzy/e
  • ~mamaAntosia

    Odpowiedz

    Gratulujemy Hani pierwszego ząbka :). Antoś ma już trzy… jest dobrze jak pchają się kolejno. U nas w majówka pchały się dwa na raz… wtedy to jest jazda. Też byliśmy w górach ( Duszniki Zdrój) i przez bolące ząbki ja siedziałam schowana w lesie zatykając cycem Antosia, gdy cała reszta hasała po Zieleńcu.

  • ~Irena

    Odpowiedz

    Hej 🙂 Pozdrawiam i gratuluję 😉 A na ząbki polecam takie cudo http://www.doz.pl/apteka/p51413-Camilia_roztwor_doustny_10_minimsow u nas biło to na głowę wszystkie żele i inne takie 🙂

Skomentuj