Załóż dziecku majtki.

16186 Odczytano 11 komentarzy

„So, kurwa, true” – pomyślałam kiedy we wrocławskim zoo przeglądałam się we własnym odbiciu, okraszonym podpisem „Najgroźniejszy gatunek na świecie”.

Zamieszało w moich uczuciach Koktajlem Mołotowa. Bo, z jednej strony, nie mam problemu z nagością. Nie zakrywam tyłka, kiedy któreś dziecko stęsknione wpada do łazienki. Śpię nago, zdarza się, że chodzę w samej bieliźnie po domu. Nie mam problemu z nagością – własną i moich bliskich.

Zastanawiałam się, czy ruszać ten temat. Zapisałam go w notesiku własnego umysłu, w szufladce „na później”. Trawiłam go przez wiele dni, mieliłam maszynką własnej moralności i etyki. Pouczanie innych, mówienie jak mają żyć, nie jest w moim tonie. Nawet, kiedy mnie skręca, kiedy widzę głupotę płynącą wodospadem z ludzkich umysłów, odwracam wzrok i idę dalej. Myślę sobie, że nie jestem kompetentna pouczać ludzi, bo może okazać się kiedyś, że to moje rodzicielstwo stoi po ciemnej stronie mocy i spieprzyłam wszystko – od a do z.

Tymczasem trzymam się myśli, że robię dla moich dzieci wszystko co wydaje mi się być najlepszym rozwiązaniem. Jasne, że nawalam – jakieś trzydzieści razy dziennie, ale staram się wyciągać wnioski z tych moich potknięć i kolejnym razem wyżej podnosić nogi.

Powiem Wam zatem, co ja bym zrobiła, co robię i robić będę. Moje totalnie subiektywne zdanie, chowane głęboko w przekonaniu, że to podejście nie będzie wymagało plastrów naklejanych na zbolałe porażkami, rodzicielskie kolana.

Na messangerze napisała do mnie przedwczoraj koleżanka. Co istotne w tej sprawie, koleżanka jest bezdzietna. Co istotniejsze, lubi dzieci.

Obok nas (na plaży – przypadek redakcji ;)) rodzina z dzieckiem. Młody ma ze trzy lata i biega z gołym tyłkiem. Do tego co chwilę bawi się siusiakiem. Serio? Nie mam ochoty patrzeć na gołe dziecięce pośladki. To jest dla mnie niezręczne. I chociaż staram się tego nie robić, sama myśl, że dziecko bawi się obok mnie, jest krępująca. Do tego, kiedy zawołał siku, mama powiedziała, żeby zrobił do wody.

I jakieś piętnaście minut później.

Powiedziałam Przemkowi, że idę do toalety. Rzucił, żebym zrobiła do wody. Mina mamy golaska bezcenna 🙂

No i w ten sposób dochodzimy do moich osobistych standardów. Nagim dzieciom na plaży mówię stanowcze nie.

I tu bynajmniej nie dlatego, że pedofile, bo umówmy się – zboczeńcy nie latają po plażach i nie szukają ofiar, żeby na nie popatrzeć.

Nie dlatego, że zarazki i piasek, bo do stroju również może piasek się dostać.

Nie dlatego, że sikanie do wody, bo przez strój również można zrobić a pielucha najczęściej nie zatrzyma wszystkiego.

Nie dlatego, że nasze dziecko niechciane może znaleźć się na fotografii innej osoby, bo rodzic, który decyduje się na takie rozwiązanie, powinien być świadomy ryzyka.

Nie dlatego, że nie toleruję zakładania (swoim) dzieciom strojów typu mocno wycięte bikini.

A jeśli te argumenty do Was nie przemawiają…

Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe.

Uczyła mnie mama. I ja tą zasadę bardzo szanuję. Idąc do restauracji z dziećmi, nie pozwalam im biegać lub hałasować, mając na względzie komfort innych ludzi. Jeśli któraś z dziewczynek zachowuje się niestosownie do sytuacji, wyprowadzam ją na zewnątrz, uspokajam i wyjaśniam, dlaczego powinna zachowywać się tak, a nie inaczej.

Mnie osobiście bardzo irytują dzieci, które nie potrafią zachować się w miejscu publicznym, bo nie zostały nauczone pewnych standardów. I nie tłumaczy tego fakt, że dzieci są tylko dziećmi. Nie każdy może mieć ochotę na towarzystwo dzieci, nie każdy dzieci lubi, nie każdy ma ochotę na hałas. Ja to rozumiem i szanuję. Od początku staram się uczyć dziewczynki, że pewne miejsca i sytuacje wymagają pewnych zachowań.

Kilka dni temu byliśmy nad jeziorem. W pewnym momencie przeszła obok nas dziewczynka, na oko 10-11 letnia. Dziewczynka miała piersi większe niż ja. Nie miała też stanika. Obok nas z ręczników dobiegły pomrukiwania typu „To już jest kurwa przegięcie”.

Ludzie poczuli się niezręcznie w jej towarzystwie.

Być może za bardzo przejmuję się opinią ludzi. Jednak jestem zdania, że to ja żyję w społeczeństwie i dla społeczeństwa, nie na odwrót. To ja powinnam szanować uczucia innych ludzi. I jeśli wśród dziesiątek plażowiczów jest jedno, któremu moje nagie dziecko przeszkadza, powinnam wziąć pod uwagę jego komfort i uczucia. Abstrahując od tego, że mam totalnego pierdolca na punkcie bezpieczeństwa dzieci i uważam, że od małego powinny być uczone „zasad” intymności. Wyjaśniam Hani, że intymność wiąże się z szacunkiem do swojego ciała i bezpieczeństwem. I później taka Hania spotyka na plaży swojego kolegę lub koleżankę bez majtek i pyta, dlaczego ten chłopczyk jest nago? Czy jego rodzice nie chcą żeby był bezpieczny?

Może to przewrażliwienie, jednak wolę dmuchać na zimne, niż żałować później pewnych decyzji.

Mi osobiście widok małych dzieci bez stroju na plaży nie przeszkadza, tak samo jak nie przeszkadza mi widok kobiety karmiącej dziecko piersią. Jednak należy pamiętać, że dzieci w odróżnieniu od dorosłych nie potrafią podejmować świadomych decyzji, biorąc pod uwagę wszystkie ich konsekwencje. Jednak są ludzie, u których może to powodować dyskomfort.

A jakie jest Wasze zdanie?

11 Komentarzy/e
  • Justa

    Odpowiedz

    Stanowcze NIE dla gołych pup na plaży i w miejscach publicznych. Zastanawiam się co matkami kieruje gdy się decydują na nagość swojego dziecka gdzie tylko można. Brak miejsca w torbie na dodatkowe majtki na przebranie, czy może brak funduszy na jakiekolwiek majtki, czy też bo w tych majtkach to dziecku pewnie za gorąco..?! Pytań mogłabym wymieniać, poprostu nie rozumiem jaki jest w tym cel.

  • Ola

    Odpowiedz

    O ile z meritum się zgadzam, to z argumentacją – nie.

    Jeśli znajdzie się jeden, któremu przeszkadza? Serio? A jeśli przeszkadza mu obecność dziecka na plaży? Albo Twoja obecność?

    A jeśli komuś przeszkadza nieidealne ciało na plaży (w kostiumie, zaznaczam)? Spotkałam takich, a Ty? To co, usunąć brzydali z przestrzeni publicznej?

  • Ewelina

    Odpowiedz

    Mi tez widok golych dzieci, nastolatkow, doroslych i starcow nie przeszkadza. Na hiszpanskich plazach 80% tubulcow chodzi bez stanika. Trzylatek bawiacy sie siusiakiem tez nie wzbudza mojej sensacji. Ja i moje dzieci sie ubieramy. Bo z tym juz nie czuje sie komfortowo. Polski narod za bardzo skupia sie na innych, zamiast na sobie. I to jest so, k…, true! Dlatego, miedzy innymi, mieszkam w Polsce

  • Caro

    Odpowiedz

    Uważam, że zasady współżycia społecznego są po to by ustalić pewne granice zachowania w miejscach publicznych. Nagość jest sferą intymną w naszej kulturze. Fajnie, że są kultury gdzie jest inaczej. Ostatnio na basenie w szatni gdy byłam z dwójką dzieci lat 4 syn i 7 córka weszła pani zupełnie nago. Spoko, ma prawo. Ale stanęła dokładnie przed moim synem, 10 cm jej łono od twarzy dziecka. Serio?

    • Ania

      A była to może szatnia damska? Jeśli tak, to co tam robił chlopiec? Wydaje mi się, że akurat Pani nie może mieć żadnych pretensji, bo wprowadziła syna do szatni nieprzeznaczonej dla niego.

  • Monia

    Odpowiedz

    Nie, nie przeszkadza mi widok rozebranego bobasa na plaży. To decyzja jego rodziców. Ja swoje ubieram, nie umiem inaczej 🤣. Ale przeszkadza mi juz widok na oko 7latki która biega nago. I to że biega to pół biedy. Bawi się w piasku z starszym bratem, notabene ubranym po szyje. I ona się nachyla. A moim oczom ukazuje sie jej pindżolinda, i nie tylko, w całej okazałości. To juz nie jest fajne :-/

  • Ewa

    Odpowiedz

    Jednak pedofili na plaży więcej niż się wydaje! Robiących zdjęcia i pocierajacych swoje genitalia na widok małych golasków. Moja córka do maleńkości chodziła w kostiumie zakrywajacym również górę. Najpierw jednoczęściowym a teraz w 2 częsciowym.
    Pamiętać należy tez ze kostium lub majtki chronią nie tylko człowieka przed brudem i zbokami. To kwestia higieny również dla innych.

  • Kama

    Odpowiedz

    Bardzo pokrętna argumentacja… A podkreślanie bezmyślności rodziców, którzy pozwalają sikać dziecku do wody to słaby zabieg. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Mnie nie przeszkadza nagość, ani tusza, ani pryszcze na przysłowiowym t…ku. Natomiast napici turyści pozostawiający góry śmieci po sobie i owszem. I to tyle. Życzę luzu, o to w wakacjach chodzi…

  • Aga

    Odpowiedz

    Bez przesady! Nie odbieramy wszystkim niewinności dawniej dzieci po podwórkach biegały w majtkach i bez koszulek a teraz nawet na plaży foch ze bez majteczek. To moze wogóle niech nie bedzie dzieci? A jesli chodzi o siusianie to dlaczego nie ma darmowych WC ? Byłoby i czysto i w wodzie i na plaży.

  • Anna

    Odpowiedz

    Nikomu tu nie przeszkadza… a mi przeszkadza. Tyle się mówi o pedofilach ze każdego kto dłużej zatrzyma wzrok na dziecku z gołym tylkiem ( choćby krytycznie) już traktujemy jak zboczenca. Nie podoba mi się golizna dzieci i nie chce na to patrzeć !

  • Kasia

    Odpowiedz

    Mi przeszkadzają dzieci biegające nago. Sama mam dwójkę 5 lat i 9 lat. Rozumiem, że można na chwilę rozebrać dziecko w miejscu publicznym. Ale żeby ciągle biegało nago to już jest wg mnie dziwne.

Skomentuj