Związek z dużą różnicą wieku.

6598 Odczytano 20 komentarzy


Wczoraj Grzesiek miał urodziny. Czterdzieste pierwsze, a to oznacza, że dzieli nas dziesięć lat. Dużo.

To jest ten czas, kiedy mówię do niego per „Stary” i on się nie obraża. Trudno się obrazić, kiedy wstanie z kanapy grozi rozwlekłym zawałem, a wejście po schodach odbija się echem skrzypiących kolan.

Różnica wieku, dzieląca mnie i Grześka, niejednokrotnie dziwiła ludzi. Prawdopodobnie dlatego, że przez długi okres czasu, to on wyglądał jakby był młodszy. Zwłaszcza kiedy się golił, a musicie wiedzieć, że ja wolę zarośniętych dziadów, przyprószonych siwizną (najlepiej ze zmarszczkami wokół oczu i spojrzeniem George Clooneya), przestawał wymawiać literkę „R”, a na śniadanie pijał kakao.

Poznaliśmy się osiem lat temu. Ja byłam wyzwoloną z wieloletniego związku 23- latką, chcącą się bawić mężczyznami. Kończyłam studia, miałam fajną pracę i wydawało mi się, że gówno, które wiem o życiu, jest wiedzą wystarczającą. On natomiast był 33- letnim singlem, bez żadnych zobowiązań wobec świata i materacem, położonym na podłodze w sypialni. Co mogło nas łączyć?

Zupełnie nic.

Ja jestem roztrzepaną marzycielką. Latam kilka centymetrów nad ziemią, jakby mi ktoś przyczepił do tyłka balony z helem. On – stąpa po ziemskim padole w butach z betonu, ważąc każdy krok i każde słowo. Ogólnie – nie należy do jazgoczących osób, a kiedy wypowiada jakieś zdanie, gasną światła, a wszystkie oczy zwracają się w jego stronę, celebrując moment wibrowania strun głosowych. Mówi mądrze. Niestety – wkurza mnie to cholernie, bo prawie zawsze ma rację.

Dobre ma poczucie humoru, chociaż lekko nierozumiane przez otoczenie. Po prostu, jego każdy żart przepełniony jest takim sarkazmem i życiową ironią, że ludzie topnieją jak czekoladowe gałki, w letnie popołudnie. Na początku trochę mnie mierziły te riposty, przy których Kuba Wojewódzki zbijał z moim mężem wirtualną piąteczkę, jednak widocznie mój ograniczony mózg potrzebował chwili, żeby ogarnąć ich fenomen.

Grzesiek jest taką moją życiową temperóweczką, a ja jestem różową kredką w piórniku z jednorożcami. Temperuje moje masochistyczne zapędy, kiedy na przykład postanawiam wyhodować w lodówce nowe formy żyjące. Od lat, dzięki niemu przestałam robić zakupy na zaś, dzięki czemu nasza lodówka jest pusta, ale szczęśliwa. Generalnie to jej zawartość moglibyśmy ograniczyć do szuflady na sztućce, niestety – ciężko by było zamontować tam systemy chłodzące. Grzegorz nie toleruje wyrzucania jedzenia a jeśli jakiś jogurt jest przeterminowany o pół roku ale jeszcze nie biega, on go zje. Generalnie jest bardzo oszczędny. Umie w pieniądze, a pieniądze go lubią. Odwrotnie do mnie. Ode mnie – uciekają 😛

Muzycznie też się nie zgadzamy. Ja słucham prawie wszystkiego. Prawie, bo nie słucham jedynie tego, co on. Gust muzyczny mojego faceta oscyluje między rosyjskimi balladami a polską piosenką literacką. Stąd też każda dłuższa podróż samochodem kończy się porcją wrestlingu na przednich siedzeniach. Ewentualnie ustalamy, że w jedną stronę słuchamy Trójki, z powrotem Eski lub jakiegoś chamskiego rapu. Niestety dla mnie, zazwyczaj w drodze powrotnej… zasypiam.

Recytuje wiersze a „Samych Swoich” zna na pamięć. Filmy, które ogląda, totalnie nie mają nic wspólnego z moimi lekkimi komediami. Jeśli oglądamy coś razem, on mi wszystko tłumaczy.

Nie jest uczuciowy, ja – wręcz przeciwnie. Mogłabym tulić się 24 na dobę, słuchać/mówić o miłości i żyć w krainie słodkich słówek. Twarz Grześka została wyrzeźbiona w kamieniu. Ale kiedy już przytula to wiem, że to przytulenie jest na 1000%. Pomimo, iż nie rzuca sto razy dziennie „kocham cię”, często powtarza, że jestem piękna. W nocy, kiedy słyszy płaczące dziecko, rzuca cicho „śpij, ja do niej pójdę”. Nawet kiedy wraca styrany z pracy i widzi, że potrzebuję chwili dla siebie, zgarnia dzieciaki, żebym mogła odpocząć. Dacie wiarę, że zawsze to on wstawał do Hanki w nocy, kiedy była niemowlakiem?


Jak to się zatem stało, że dwoje zupełnie różnych ludzi jest ze sobą od tylu lat i jeszcze się nie pozabijało?

Szczerze – uważam, że w życiu nie spotkało mnie nic lepszego niż moja rodzina. I to jest w dużej mierze zasługa Grześka. Jest najbardziej ambitnym i inspirującym facetem, jakiego znam. Nie zawsze mnie rozumie, a ja nie zawsze rozumiem jego. Kłócimy się tak, że wióry lecą. Na szczęście – kłócimy się rzadko. Kiedy trzeba – mówimy sobie, co nam nie pasuje w zachowaniu drugiej osoby, czego potrzebujemy. Ale mówimy też, za co jesteśmy wdzięczni i co doceniamy. Co więcej – kocham go jeszcze mocniej niż w dniu ślubu. I cieszę się, że jest mi dane spędzić z nim najlepszy kawałek mojego życia.

To on jest moim motorem do spełniania marzeń. Nigdy nie powiedział mi, że moje marzenia czy pomysły są głupie. A jeśli tak się zdarzyło – oznaczało to, że zwyczajnie takie były. Nigdy nie wypomniał mi tego, że jestem freelancerem a moje zarobki są nieregularne. Jest wyrozumiały, a empatią i zrozumieniem mógłby obdarzyć cały hejterski gównoświatek. Przy tym zawsze jest sprawiedliwy.

Jesteśmy dla siebie partnerami. Oboje w takim samym stopniu zajmujemy się domem czy rodziną. I nie jest dla niego ujmą stanie przy desce do prasowania. Co więcej, ja go o to nie proszę. Kiedy wracam do domu z jakichś konferencji, dom jest wysprzątany, dzieci czyste i nakarmione a obiad zrobiony.

Czy duża różnica wieku ma znaczenie? Nie wiem. Dla mnie liczy się charakter.


A jak jest u Was z różnicą wieku? Napiszcie w komentarzach, jakie macie doświadczenia w związkach.

Wirtualne Prosecco dla każdego, kto zostawi po sobie ślad tutaj lub na FB <3
20 Komentarzy/e
  • Ania

    Odpowiedz

    Generalnie czytając ten tekst wystarczyło by zmienić imiona i miałabym idealny opis mojego związku, no może brakuje dzieci i pustki w lodowce bo ja nadal kupuje na zapas… Między nami jest 7,5 roku ale ja tego nie czuje, bo liczy się człowiek a nie metryka. Bardzo fajny tekst!

  • Ewa

    Odpowiedz

    Między mną a moim wspaniałym mężem jest 12 lat… Naprawdę ale tak jak ty uważam że to właśnie na niego czekałam bo on umie postawić mnie do pionu a co naj ważniejsze dał mi dwie wspaniałe córeczki [droga córeczka urodzi się w czerwcu] kocham go i wogole nie czuje tej różnicy, pozdrawiam

  • Paulina

    Odpowiedz

    U nas tez jest sporo bo az 9 lat. Ja 24 on 33. Tylko czasem widać ta przepaść międzypokoleniową w rodzaju jak u was muzyki czy podejście do świata. Ja- chodzaca hipokryzja A on chodzący spokój. Ja matka polka po ledwo skończonych studiach A on szanowany Górnik ✌

  • Laurie

    Odpowiedz

    U nas jest 9 lat różnicy. Ja 30, mąż 39. Ale ja jakoś tej różnicy nie czuje. Na początku bardziej bo jak się poznaliśmy ja miałam 20 a on 29. I czuć było różnice między znajomymi bo moi wszyscy na studiach, a jego pracujący, niektórzy z dziećmi. Ale teraz kompletnie nie czuć różnicy wieku

  • Dorka

    Odpowiedz

    U nas różnica wieku wynosi 15 lat? on 41 ja 26 ? oboje jesteśmy tego samego zdania że to właśnie na siebie czekaliśmy, ja z Polski on z Czech a życie nas połączyło w Holandii. Uzupełniamy się wzajemnie i to jest takie zwyczajne ale jednak cudowne.

  • Aneta

    Odpowiedz

    Bardzo pięknie opisane ? Grześka „znam” bo byliśmy sąsiadami zawsze był małomówny „Ten rozważny Rogalski” tak mówiono na Modrzewiowej? A co do różnicy wieku to u mnie jest 13 lat! Jesteśmy razem 10 lat mamy dwoje wspaniałych dzieci! ja spokojna opanowana, on wyszczekany szczery do bólu… Różnicy wieku po nas nie widać! On jest nieźle zakonserwowany! Za miesiąc bierzemy ślub! To chyba jest Ok!

  • Dorota

    Odpowiedz

    A ja jestem w.zwiazku z mężczyzną który jest starszy ode mnie o 27 lat. I wcale nam.to nie przeszkadza… i nie jest jak w filmach ze on ustawiona A ona mloda i piękna. Po prostu miłość nas znalazła i juz… jestem.szczesliwa. trzeba wchodzić w związek z otwartym sercem ale i racjonalnym myśleniem. Sa zawsze plusy i minusy ale najważniejsze że ludzie są.szczęśliwi i sie kochaja.

  • Kasia

    Odpowiedz

    Czytając ten artykuł akurat widziałam się też poznałam swojego partnera tzn. Mojego przyszłego męża ja miałam lat 22 on 32 i spotkaliśmy się przypadkiem a to przez znajomych poszłam z nim jako jego osoba towarzyszącą i tak już zostało że jesteśmy 5 lat ze sobą a w tym roku bierzemy ślub. On spokojny też z poczuciem humoru i też czasami jego żartów nie rozumiem i stwierdzam że są bez sensu.

  • Kasia

    Odpowiedz

    On spokojny a ja oczywiście rozczepana z biegiem czasu patrzę na nas i wiem że też dobrze trafiłam i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jeśli chodzi o wiek to pojęcie względne także dla nas również się liczy charakter. A jeśli chodzi o wygląd to zawsze mi babcia powtarzała że ładna miska jeść ci nie da także stwierdzam że babcia ma rację. Pozdrawiam serdecznie

  • Gosia

    Odpowiedz

    U nas jest tak samo z tym że to ja jestem starsza o 4 lata ale nie czuje w ogóle różnicy wieku, a nawet czasami mam wrażenie że to ja jestem młodsza. Uzupełniamy się we wszystkim. To mój S wpadając do sklepu wyniósł by połowę a ja z karteczką tylko to co akurat potrzebuję. Wspieramy się w zajemnie. Wyjazd na 3 dni bez dzieci, żaden problem, zapyta tylko ile potrzebuję. To jest miłość ❤️

  • Pozytywka

    Odpowiedz

    U nas jest 7 lat różnicy , w zeszłym roku ja miałam 37 on 44 i pierwszy raz , pomyślałam, że różnica taka ma wadę , ja przebąkiwalam o kolejnym dziecku i niby mąż chciał tez ,ale tylko teoretycznie , bo w praktyce sparalizowal go strach, że jak on będzie miał 62 lata to planowane dziecko 18 lat i odpuściliśmy

  • Ola

    Odpowiedz

    Jakbym czytała o swoim związku, tylko imię się nie zgadza. 10 lat różnicy, masa różnic ale jeszcze więcej nas łączy. Każde z nas po przejściach i nie sklamie jak napiszę że to co przeszliśmy w pierwszym roku to nadaje się na książkę.

  • Gocha

    Odpowiedz

    U nas 14 lat 🙂 i wcale nam to nie przeszkadza. Mamy wspaniałą 4 latkę a w październiku pojawi się drugi maluszek.

  • Paula - To nie tak, mamo

    Odpowiedz

    U mnie on jest baby… 6 miesięcy młodszy ode mnie, możesz uwierzyć? A tak na serio, mimo że jesteśmy z tego samego rocznika, jest sporo różnic, które ty wymawias na ten post, które są też między nami… Więc tak jak mówisz nie chodzi o wieku ale o charakterze, o osobie…

  • Marta

    Odpowiedz

    Ja z moim mezem poznalam sie w pierwszej klasie podstawowki ? mamy tyle samo lat w tym samym miesiacu sie urodzilismy, ja jestem starsza od niego o 9 dni ? jest najwspanialszym facetem jakiego dane mi bylo poznac. Mega cierpliwy, troskliwy, dbajacy o nasza rodzine. Nic w zyciu lepszego nie moglo mnie spotkac. Choc nie stoi przy desce do prasowania i nie umie gotowac ?‍♀️ ?

  • Anna

    Odpowiedz

    U nas 12lat różnicy, miałam 22, a on 34.
    Dziś już starsi o 7 lat, z 2letnim synkiem.
    Przeżyliśmy wiele dobrego i wiele złego przez osoby trzecie którym to się nie podobało (Mój były partner)
    Przetrwalismy nagonki (pobicia) A nawet spalenie samochodu.
    Poloczyla nas prawdziwa miłość i wiemy że przetrwamy wszystko. Jest życiowo zaradny i bardzo ogarnięty . Uzupełniamy się wzajemnie

  • Ania

    Odpowiedz

    Z tym jogurtem strzał w dziesiątkę… ? Między mną a moim mężem różnica 8 lat. Totalnie nie ma to dla nas znaczenia. Na początku naszego związku jeszcze niektórzy byli przerażeni, ale po prawie dziesięciu latach bycia razem mam wrażenie że wszyscy już o tym zapomnieli..

  • Tuśka

    Odpowiedz

    U nas jest rożnica 12 lat. I wcale tego jakoś nie odczuwam… wlasciwie nigdy nawet o tym nie myślę, co innego jak musimy wypełniać papiery to nie raz pytali czy daty urodzenia się zgadzają, ale nie wiem w którą stronę odmierzony był pocisk? zawsze mowilam,ze bede miec starszego faceta, bo moi rówieśnicy nadawali się na zarty, imprezy, pogaduchy itp. A ja wymagam u faceta dojrzałości 😀

  • E :)

    Odpowiedz

    Mój Grzegorz jest młodszy o 15 lat…i jesteśmy ze sobą juz 15 lat. Można??? chociaż wydawało się nierealne na początku 🙂 kocham Go i On mnie.

  • Ewa

    Odpowiedz

    Mój Grzegorz jest młodszy o 15 lat…i jesteśmy ze sobą juz 15 lat. Można??? chociaż wydawało się nierealne na początku 🙂 kocham Go i On mnie.

Skomentuj