Elodie Details – parasolka idealna?

2256 Odczytano 3 komentarze

Nadia. 50cm człowieka, nasza własna Calineczka. Chude to było i mikroskopijne, z łatwością wchodziła w rozmiar 44. Dzisiaj, 80 centymetrów dalej, nic nie zostało z kruchego, delikatnego człowieczka, który z powodzeniem nosi ubrania dla półtoraroczniaków.

Ale nie o centymetrach tutaj będzie, chociaż w przypadku tego wpisu mają one znaczenie, a o gadżetach.

Nadka „przesiadła” się do spacerówki dosyć szybko, w wieku sześciu miesięcy. Gondola zrobiła się o wiele za ciasna a ciekawe świata dziecko upodobało sobie w niej pozycję na Kamikaze, celując głową w podłogę. Od momentu jej urodzenia testowałyśmy 7 (słownie: sie-dem) wózków. Elodie Details siedział w mojej głowie już 3 lata temu, kiedy szukałam wózka spacerowego dla Hanki. Umówmy się – dla dziecka wózek ma być wygodny a dla mamy ładny i to przede wszystkim na wygląd zwracamy uwagę. Bez ściemy- Elodie są piękne. Każdy print na nich jest niebanalny i spokojnie mogłabym mieć co najmniej trzy egzemplarze w domu.

Kilka suchych faktów:

Elodie Details to „typowa” spacerówka, przy czym „typowa” nijak mi do tego wózka nie pasuje. Duże koła zwiększają komfort prowadzenia wózka, a jazda po nierównych nawierzchniach jest dużo łatwiejsza. Wózek jest spory i dziecko o gabarytach małego wielkoluda (Nadia) ma w nim dużo miejsca. Oparcie rozkłada się do pozycji leżącej a budka wózka po rozsunięciu zameczka zakrywa praktycznie całe siedzisko. Jest olbrzymia – serio, serio.

Kolor Graphic Grace, który miałyśmy okazję testować, nieco odchodzi od wózkowej klasyki. Rzuca się w oczy i wygląda trochę, jakby ktoś potraktował białą budę markerem. Fajne to, nudy nie ma. Do tego skórzane, brązowe rączki. Skóra to dla mnie jeden z podstawowych elementów wózka. Żadne pianki (a miałam ich trochę), bo szybko robi się syf. Żaden plastik, chyba że chcemy robić dłońmi rewię na kierownicy. Jedyyyyne czego mogło mi brakować to brak pałąka ale widzę, że są one dostępne w ofercie sklepu i prezentują się bardzo fajnie.

Elodie waży niespełna 8 kilogramów, czyli niezbyt dużo jak na wózek. Z resztą, ja swój cały czas trzymam w bagażniku samochodu i w moim przypadku waga nie ma aż takiego znaczenia. Po złożeniu zajmuje całą szerokość bagażnika niemałego kombi (Peugeot 508) ale również to nie stanowi żadnego problemu. Po krótkiej wizualizacji, która jest znacznie lepsza niż niewiele mówiące centymetry, przechodzimy do wizualizacji fotograficznej.

Ps. Tak, Nadka zawsze siedzi na „luzaka”, bez względu na tym, w czym jeździ 😛

Enjoy.

3 Komentarzy/e
  • Dominika

    Odpowiedz

    Fajnie bo akurat też szukam dla mojego olbrzymka 🙂 a tak w ogóle – Park Wrocławski? Jesteś z Lubina? 😀

  • Forsycja

    Odpowiedz

    Jak patrze na ten wózek to widze dokładnie kopię Ingesiny, ktorą posiadam – no oprócz kółek niezabudowanych i skorzanych rączek. I jest o wiele tansza. Ja ze swojego wozka tez jestem maga zadowolona i moj syn rowniez.

Skomentuj