Podsumowanie.

226 Odczytano 16 komentarzy

Kolejny rok- rok zmian.

Zarazem piękny jak i trudny.

Proste z pozoru drogi kładły na kolana w najmniej oczekiwanych momentach po to, by chwilę później życie zrobiło zwrot o 180 stopni i pojawiły się Kucyki Pony.

Moje życie zmieniło się o 180 stopni, dokładając do drużyny 50 centymetrów człowieka. Zdecydowanie najlepszym miesiącem był maj. #2 zameldowała się na ziemskim padole 21.05, wkładając w moje serce 200% miłości, ucząc po raz kolejny macierzyńskiej pokory. Początki nie były łatwe. Nadia urodziła się z niską wagą urodzeniową, z wylewem krwi do mózgu. Spanikowałam, pisałam w głowie różne scenariusze. Zupełnie niepotrzebnie, #2 swoją codziennie zaskakuje nas swoją siłą i szybkością rośnięcia. Już nie jest niemowlaczkiem, zmieniła się w rezolutną i charakterną dziewczynką. Nadała przy tym Hance rolę starszej siostry, w którą ta wpisała się idealnie. Tutaj też początki nie były łatwe ale teraz nie mogłabym sobie wymarzyć dwóch piękniejszych oszołomów. Hania wydoroślała, spoważniała. Przypomina w tym wszystkim mnie- aż za bardzo. Będzie wesoło.

Początkowa radość z faktu, że w końcu udało nam się stworzyć człowieka, zamieniło się w miesiące strachu i obaw o życie nienarodzonej #2. Cztery miesiące leżenia w łóżku, w odosobnieniu na naszym końcu świata, gdzie bywają dni, że jedynym żywym organizmem w okolicy jest pies sąsiadów, oddający się czynnościom fizjologicznym na naszym podjeździe, poskutkowało depresją, na którą się leczę do dnia dzisiejszego. Może kiedyś będę gotowa opowiedzieć swoją historię. Póki co niezwykle trudne było przyznanie się przed Wami do faktu choroby. Właśnie chowam głowę pod kołdrę.

Razem z Nadką narodziło się w moim życiu jeszcze jedno uczucie- przyjaźń. Przyszła z typowym dla Neli pierdolnięciem, zrobiła rewolucję w moim życiu. Skubana, zmiotła z powierzchni ziemi moje dotychczasowe przekonanie o instytucji przyjaźni, nadając mu nowy ton, wkładając masę miłości, wsparcia i opiernicz zawsze wtedy, gdy mi się on należy. A należy- często. To Ona była i jest moją ścianą, która nie pozwala żebym się epicko wyjebała i motywatorem. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. „Bieda” w Twoim towarzystwie jest dla mnie przyjemnością 😉

Pojawiły się nowe, mniej i bardziej wartościowe znajomości. Przesiałam przez palce ludzi toksycznych, przestałam dać się wykorzystywać. Zaczęłam myśleć przede wszystkim o sobie, o swoich potrzebach. Nikt nie przeżyje życia za mnie, więc nikt nie ma prawa mówić mi jak żyć. Jestem matką- przede wszystkim. Ale jestem również kobietą, miłością, przyjaciółką, córką… Człowiekiem. Czasami potrzebuję odpoczynku, wyjazdu lub pracy by nie zamotać się na dobre w macierzyńskim majdanie. Chociaż kocham moje dzieci nad życie i rola matki jest dla mnie idealnie skrojona, lubię wystrzelić się czasami psychicznie i fizycznie w kosmos.

Wciąż robię to, co kocham, aczkolwiek trochę wyluzowałam. Blog się rozwija, dmucha dumą w pierś matki założycielki. Nie spinam się. Kiedy nie mam pomysłu, po prostu idę spać, odpuszczam. Nie robię nic na siłę, dzięki czemu czerpię z tego jeszcze więcej przyjemności. Dajecie mi motywacyjnego kopa. Z wieloma czytelniczkami nawiązałam świetne, prywatne znajomości. To największa zaleta całego tego majdanu- ludzie.

Pojawiło się sporo ofert współpracy, co wielu z Was się podoba a wielu nie. Gdzieś w głowie kiełkuje mi myśl, czy nie zająć się pisaniem na cały etat. Ale do tego potrzebna jest Wasza aprobata, wsparcie. Bądźcie, czytajcie, lubcie. A ja dam z siebie 200% mocy.

Przy tym wszystkim, mam tylko jedno postanowienie noworoczne- być szczęśliwa. Robić to, co lubię, otaczać się dobrymi ludźmi, kochać i spełniać się w rolach, które podrzuca mi życie. Nie czekać aż coś się w życiu zmieni, brać sprawy w swoje ręce.

Tego oraz wszystkiego innego i Wam życzę w nadchodzącym roku.

16 Komentarzy/e
  • anna

    Odpowiedz

    Kochana nieidealna wiem co to depresja, wiem co to lezenie w ciazy miesiacami w odcieciu od swiata. Moje dziecko ma juz ponad 2,5 roku a ja dalej sie z tym zmagam. U mnie doszla jeszcze nerwica ze stanami lekowymi. Sa momenty ze jest bardzo ciezkonale moje dziecko daje mi taka sile i takiego powera…wystarczy jeden usmiech na tej malej pyzatej buzce. Trzymaj sie kobieto! Pozdrawiam cieplo

  • Megan

    Odpowiedz

    dzięki matko życzę samych najlepszych ludzi rzeczy i chwil oraz cały wóz zdrowia 😉 trochę mi się lepiej zrobiło bo własnie zwalczam sylwestrowo noworocznego dołka byc może to zmęczenie byciem matką polką na 1000% ,może tak jak Ty trzeba się zebrać i wyjść do ludzi aby nie sfiksować najlepszego

  • Ewelina

    Odpowiedz

    Wspieram i popieram calym sercem

  • marta

    Odpowiedz

    Ten wpis tylko pokazuje, jaką fikcją jest Facebook. Jak można kreować świat, który tak naprawdę nie jest nasz. Patrząc na zdjęcia, czytając Twoje wpisy absolutnie nie pomyślałoby się nawet o czymś takim jak depresja. Ale plus dla Ciebie że przyznałaś się w końcu na blogu do czegoś prawdziwego.

    • matka-nie-idealna

      Raczej nikt nie dodaje zdjęć we łzach… 😉 Blog ma to do siebie, że piszemy tylko o tym, o czym chcemy. Niestety wielu ludzi myśli, że w ten sposób może nas poznać w 100%. Jak widać- nie.

  • Patrycja

    Odpowiedz

    Nie jesteś sama kochana! Ja mam 21 lat,od 3lat leczę się na depresję , nerwicę i zaburzenia obsesyjno – lękowe ( inaczej boję się kur.. wszystkiego), a choruję prawdopodobnie od 14-15 roku życia. Moja córa jest 2 tyg młodsza od Nadii więc wiem jak to jest mieć małe dziecko i chorować. Nie jest łatwo ale dla nich się trzymamy!! 😀 najlepszego w nowym roku, przede wszystkim życzę Ci wielu uśmiechów

  • Patrycja

    Odpowiedz

    A co do poprzednich komentarzy- nawet „znając” człowieka w realnym świecie zazwyczajaj nie znamy go w 100%. Większość osób nie mówi o swoich problemach i co z tego że kogoś widzimy, jak też nie wiemy jaki on jest, z gadania każdy z nas może kreować swoją postać w dowolny sposób.

  • Karolina

    Odpowiedz

    Uwielbiam Cię czytać. Twój blog zawsze dodaje mi otuchy kiedy tego potrzebuję. Z zazdrością przeczytałam fragment o przyjaźni bo tej mi brakuje- niestety moje przyjaźnie zweryfikowało życie i tak jak Ty przestałam otaczać się toksycznymi ludźmi, nie daję się już wykorzystywać przez co zostałam czarną owcą w rodzinie.

  • beeata

    Odpowiedz

    Matka, żona i przede wszystkim kobieta:) bądź taka jaka jesteś. Wiadomo, że blog oprócz twojej pasji jest też miejscem gdzie wpadnie trochę grosza do portfela oby nie nazbyt nachalnie:)

  • Kasia

    Odpowiedz

    Natalia,życie Ci wszystkiego najwspanialszego w Nowym Roku:)
    Jak najbardziej rozważ rzucenie pracy i pisz:)Praca na etacie i użeranie się z ludzmi potrafi wyssać całą energię z człowieka.
    Ja na zaburzenia depresyjno-lękowe leczę się 7 lat i kazdy kolejny nawrót jest coraz gorszy,ale trzeba iść dalej mimo to.
    Ściskam:)

  • Julka

    Odpowiedz

    Ważne, że jesteś świadoma choroby (chociaż po wpisach też bym nie podejrzewała), bo ja domyśliłam się, że coś nie gra po przynajmniej 3 latach (choć psycholog twierdzi, że depresja pojawiła się wcześniej). Powodzenia

  • monika.lask

    Odpowiedz

    jestem! czytam zawsze na biężąco, więc na mnie mozesz w tej kwesti liczyć!
    niewiele jest blogow paretinogowych, które lubię, za to do Ciebie zaglądam z wielką przyjemnością. Bije od Ciebie taka naturalność!
    a ta nutka ironi w kazdym poscie? mistrzostwo!

  • Ilona

    Odpowiedz

    Też uwielbiam <3 I czytam 🙂 czasem nawet mój mąż wiec siła jest 🙂 będzie dobrze z taką drużyną wszystko się z czasem ułoży a jak już w końcu napiszesz jakaś książkę to przeczytam w jedna noc jednym duszkiem 🙂

  • Briana

    Odpowiedz

    Jak poznałaś że masz depresje? Po czym to poznac? Jestem mama i czasem nie potrafie zrozumiec moich reakcji gdy placza dlugo itp. Nie poznaje sie juz.

    • Julka

      Depresja może dawać nieco różne objawy u poszczególnych osób, wypisz co Cię niepokoi i idź do psychiatry, lub na początek do lekarza rodzinnego, doradzi Ci, czy Twoje objawy mogą wskazywać na depresję i wtedy odwiedź psychiatrę w razie potrzeby. Być może suplementacja by u Ciebie wystarczyła.

  • Ola

    Odpowiedz

    Jesteś prawdziwa i to a tobie lubię jesteś też szczera nie owijasz w bawełnę jak na niektórych blogach. Jesteś wielka i czekam.na więcej twoich tekstów bo poszesz z serca.

Skomentuj