A Ty czujesz się piękna?

9993 Odczytano 8 komentarzy

Jak dawno słyszałaś, że jesteś wyjątkowa? Że jesteś piękna?
Jak dawno ktoś powiedział Ci, że ślicznie wyglądasz?
Jak dawno partner przyniósł Ci kwiaty i to nie dlatego, że chwilę później zamierzał powiedzieć Ci o weekendzie z chłopakami, trzysta klocków od domu, nad morzem wódy?
Jak dawno usłyszałaś rano, po nieprzespanej nocy, kiedy wyglądem przypominałaś kundla po spotkaniu pierwszego stopnia z traktorem: „Hej kobieto! Ślicznie dzisiaj wyglądasz!”?

Dzisiaj ja Ci to mówię. Jesteś wyjątkowa.

W tym pobrudzonym dresie i z plamą mleka na koszulce- jesteś piękna.

Kiedy wisisz głową nad kiblem od dwóch miesięcy i to bynajmniej nie z powodu kaca- jesteś piękna.

Jesteś piękna wtedy, gdy nie masz siły podnieść się po nieprzespanej nocy z łóżka.

Bez makijażu, który ostatnio robiłaś trzy miesiące temu- jesteś piękna.

Z każdym dodatkowym kilogramem macierzyńskiego bagażu- jesteś piękna.

Z każdą blizną, której tak nienawidzisz- jesteś piękna.

Kiedy patrzysz w lustro z tęsknotą za dawnym ciałem.

Jesteś piękna z każdym rozstępem i ze spuchniętymi oczami.

I z nieuczesanymi włosami.

Z piersiami, które straciły jędrność lata temu- jesteś piękna. I bez piersi też.

Kiedy płaczesz wieczorami, że już nie dajesz rady- jesteś piękna.

Kiedy dopijasz zimną kawę i jesz śniadanie o dwunastej.

Kiedy patrzysz w lustro z tęsknotą za dawnym ciałem.


Spoglądam w krzywe zwierciadło. Krzywe jest wszystko. Mój nos jest krzywy i powieka lekko opada. Zęby są krzywe bo mi kiedyś ktoś je wybił w drugiej klasie podstawówki. Poszłam do szkoły z zębami a wróciłam bez. Kiedy wróciłam do domu, tato obierał ziemniaki a ja stałam za nim z jedynkami w dłoni. Taka historia. Włosy rozwiane, nieuczesane. Cera zepsuta okresem dojrzewania, kiedy to wieczorami nakładałam na twarz pół apteki. Dobra szpachla i coś z tego będzie.

Lecę wzrokiem w dół. Chude ramiona rozpoczynają drugi akt dramatu. Obojczyki, rysujące historię mojego ciała, dalej mostek i żebra. Można się na mnie uczyć anatomii, wszystko widać przez skórę. Dalej piersi, a raczej ich wspomnienie. Już nawet nie ma co badać pod prysznicem bo palcem zawsze trafiam na żebro.

Na początku trzeciego aktu widzowie spuszczają wzrok, echem odbijają się słowa „nie chudnij już”. Nie chcę. Proszę. Uda, których jeszcze nigdy nie udało mi się połączyć i które latami nie widziały w lecie słońca. Podobnie jak ramiona i wszystko od nadgarstków w górę. Jestem taka od zawsze. Odkąd pamiętam.

Czytam historię mojego ciała, oglądam każdy jego szczegół. Krążę nienawistnym wzrokiem po pośladkach, pooranych rozstępami. I kiedy już sztuka dobiega końca, kiedy na widowni ma zapaść niezręczna cisza, nabieram powietrza i gram ostatni akt.

I znowu- od góry. Zęby, które pokazuję w najszczerszym na świecie uśmiechu. Włosy, zmierzwione wiosennym wiatrem, po tym spacerze gdzie starszak prosił, żeby jeszcze nie wracać, jeszcze nie dość. Twarz, na którą każdego dnia składanych jest milion najserdeczniejszych buziaków.

Ramiona, które są w stanie unieść dwójkę dzieci i tonę zakupów. Które kołyszą do snu i chronią przed każdym złem świata. Które są ukojeniem gdy Im źle, gdy coś Je boli. Im, Je- dwie najpiękniejsze istoty na świecie. Najważniejsze. Żebra, pod którymi bije serce pełne miłości. Które pompuje ogrom miłości w dwa małe ciałka. Dłonie, ocierające łzy, rysujące najpiękniejsze obrazki i potrafiące najlepiej lepić z plasteliny.

Piersi, które wykarmiły dwójkę dzieci, dały z siebie to, co mogły najlepsze. Nogi, które przeszły setki kilometrów w niepogodę i w pogodę też. Które biegają za Nimi, maszerują każdego dnia po parku.

Na widowni słychać poruszenie.

Moje ciało to świątynia, która wydała na świat dwa piękne życia.

I czuję się piękna, wyjątkowa. Dla nich najpiękniejsza.

Jesteś piękna. Najpiękniejsza.

8 Komentarzy/e
  • Oliwia

    Odpowiedz

    Zapomniałaś dodać że masz piękną głowę z której płyną fantastyczne teksty czytam zachwycam się żałuję każdej skończonej strony.

  • Ewelina

    Odpowiedz

    Kochana ! Podnosisz mnie na duchu jak mało kto. Ja sama 50 kg, czytam o sobie i lecą mi łzy. Jestem czasem tak zmęczona, czasem ktoś mnie spotka i pyta czy nie jestem chora… Czasem nie mam siły, czasem płaczę, czasem krzyczę. Ale kocham swojego synka, mimo, że nie pamiętam kiedy przespałam ostatni raz 2 godziny pod rząd. Jesteś takim promykiem w tym ponurym świecie ! Uwielbiam Cię :*

  • Ewelina

    Odpowiedz

    Dodam, że nie znasz mnie, nigdy mnie nie widziałaś, zapewne nigdy nie minęłyśmy się na ulicy a ja traktuję Cię jak przyjaciela, który zawsze kiedy mi źle jest tu ! Jest tu zawsze, kiedy go potrzebuję. Wiem gdzie go szukać. Całuję mocno !

  • Ania

    Odpowiedz

    Nie wiem czemu ryczę. Dawno już chyba nic tak do mnie nie trafiło. Dziękuje, dzisiaj jestem Miss Świata ?

  • Joanna

    Odpowiedz

    Niedoceniona praczka, sprzątaczka, kucharka, a oprócz tego matka robiącą wszystko to co łączy się z posiadaniem trójki dzieci. Rzadko słyszę komplementy a raczej pretensje. Coraz częściej nie daję już rady i gdyby nie to że są istotki które mnie najbardziej na świecie kochają i potrzebują to dawno mnie już nie było tu gdzie jestem. Dziękuję za Twoje słowa bo dzięki Tobie wiem że ktoś mnie rozumie

  • vivalazycie

    Odpowiedz

    Dziewczyno, To było piękne! Po prostu piękne, a ciarki na moich rękach są tego dowodem, Dziękuję Ci za ten tekst. Jesteś piękna, ja też. Kropka.

  • Paulina

    Odpowiedz

    ja od ostatniego exia usłyszałam że mam nosic okulary bo moja głowa wydaje sie mniejsza.
    moj dalszy były powiedział że skoro utyłam to mnie nikt nie bedzie chciał i fajnie..

    wiec jakoś ja nie czuje sie piekna

  • Mynta

    Odpowiedz

    Piękny wpis. W porównaniu do super – perfekcyjnych – mam – z – reklam – i – blogów faktycznie można złapać doła. I wszyscy zapominają o tym, co najważniejsze, co jest smutne. Ale tym wpisem ładnie o tym przypomniałaś.

Skomentuj