Hanisława sprinterka.

445 Odczytano 1 Komentarz

Stało się, psze Państwa.

Hanisława oficjalnie wkroczyła do grona raczkujących niemowlaków. Recz dokonała się trzy dni przed ukończeniem 7 miesiąca życia. Pierwszego dnia zrobiła trzy kroki, bujając przy tym rękami jak kameleon, drugiego pięć a trzeciego pognała przez pokój z prędkością dźwięku, bo usłyszałam ją dopiero, gdy staranowała łysiną drzwi. Razem z Panem Tatą weszliśmy w etap zawieszenia nosa i wlepiamy patrzały w ziemię, żeby naszego pędziwiatra czasami kapciem od góry nie potraktować. Hanisława ochrzciła już głową wszystko co mogła. Na guzie rośnie kolejny guz a siniaki przestałam już liczyć. Zastanawiam się nad jakimś kaskiem i ochraniaczami na kolana bo po rajdzie w sypialni Hania wygląda jak po biegu katorżnika. Gdy mała ogarnęła już pozycję pieska na tyle, by nie zatrzymywać się twarzą na dywanie co 3 kroki, pierwsze co zrobiła, to rozpracowała niezwykle trudny system otwierania nisko położonych szuflad. Gdy wchodząc do pokoju zaczęłam potykać się o dziecięce kosmetyki zrozumiałam, że już czas na zabezpieczenia.

Aktualnie, gdy ktoś nad odwiedza, na wstępie tłumaczę, że poduszka na ziemi, kołdra przewieszona przez ścianę łóżeczka czy misie porozstawiane w strategicznych miejscach w pokoju nie są efektem bałaganu a próbą zminimalizowania ilości siniaków. Żeby było sprawiedliwie, cierpi nie tylko łysina Hani, która w poprzednim wcieleniu była chyba bobrem i testuje swoje dwa kasowniki na rogach łóżeczka. Zaczynam myśleć, że może brakuje jej jakiś witamin, skoro wcina drewno.

Hanisława dzielnie froteruje domowe podłogi, nie nadążam z praniem spodni i myciem podłóg, zastanawiam się nad naszyciem łat w miejscu kolan bo szkoda garderoby. Na wykładzinie w pokoju Hani można organizować biegi narciarskie, tory do jazdy dziecko wyrobiło kolanami.

Oj piękne to były czasy, gdy mogłam zostawić dziecko na macie edukacyjnej i wziąć 10-minutowy prysznic, bo jedyne co Hanisława robiła to obrót w prawo i nazad. Aktualnie czas prysznica wynosi 3 minuty, wliczając w to siku, mycie zębów i zmianę srajmajtek panience, przy czym Hania zostaje wtedy spacyfikowana w łóżeczku, pływając w zabawkach.

1 Komentarzy/e
  • ~Emilcia88

    Odpowiedz

    Witamy w gronie mam raczkujących, też ze smutkiem wspominam chwile kiedy to mogłam spokojnie zostawić bliźniaki na kilka minut teraz to udaje się jedynie gdy śpią w swoich łóżeczkach lub zapięci są w wózku ew. w krzesełku do karmienia 🙂
    P.S. Haniu nieźle zasuwasz:D

Skomentuj