Nie potrafię w macierzyństwo.

1165 Odczytano 2 komentarze

Jeśli by tak przeanalizować moje macierzyństwo, to ja o nim wiem absolutnie nic.

Równie dobrze możecie wpuścić mnie do jednego z tych śmiesznych japońskich programów, gdzie uczestnicy próbują pokonać wymyślne przeszkody i śmiać się, jak rozwalam sobie ryj, na pierwszym lepszym zakręcie.

W macierzyństwie mam jedną zasadę – traktuję dziecko jak partnera równego sobie. Może nie do końca wzrostem i doświadczeniem życiowym, bo ja nie wkładam łap do kontaktu i nie smaruję językiem po kiblu, ale uważam, że dziecko ma takie same prawa i potrzeby jak ja. Do tego, bardzo dużo analizuję i zastanawiam się, jak ja bym chciała być potraktowana w danej sytuacji.

Może brzmi to trochę górnolotnie, zwłaszcza po porównaniu do Wipeout (obczajcie!) ale serio, totalnie nie znam się na tym, co robię. Nie przeczytałam żadnego poradnika, nie słucham specjalistów i działam mocno intuicyjnie.

I wtedy, kilka dni temu, na basenie podeszła do mnie trenerka pływania Hani.

-Hania to jest gigantka. Ona nigdy się nie poddaje prawda? – Spojrzałam na dziewczynkę, niższą o głowę od starszych kolegów. – Zaczęła treningi dużo później niż reszta a już im dorównuje. Zauważyłam, że kiedy ktoś jest lepszy od niej, to ją tylko motywuje.

I co ja miałam jej odpowiedzieć? Ja to wiem.

Że od sześciu lat na każde „nie potrafię”, „nie da się”, „nie mogę” – odpowiadam: „chociaż spróbuj”. Kiedy upada, podnoszę ją z kolan, pozwalam się wypłakać i mówię, że następnym razem się uda. Że jeśli teraz się podda, może będzie żałować w przyszłości. Żeby nie bała się porażki, bo nie we wszystkim musi być najlepsza, ba! Nawet dobra. Wystarczy, że znajdzie jedną rzecz, w której jest świetna, nie musi być mistrzynią wszystkiego. A jeśli czegoś nie lubi, nie musi tego robić. Być może za chwilę znajdzie inną pasję. Ale powinna szukać, próbować. I, że w życiu ważne są dwie rzeczy. Być dobrym i odważnym.

I tak cegiełka po cegiełce buduję fundamenty czegoś, na czym ona wybuduje kiedyś wieżowiec. Albo całe miasto.


Więcej fajnych treści znajdziesz na moim Facebooku (klik) oraz na Instagramie (klik). Tam też relacjonuję na bieżąco co u nas. Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będę wdzięczna, jeśli dasz mi o tym znać albo puścisz go dalej w świat <3

2 Komentarzy/e
  • Ofiara hejtu !!!

    Odpowiedz

    Przynajmniej kilkanaście lat wyjętych z życia. W szkole hejt ze strony mamusiek bez tatusia jak będziesz miała męża albo schudniesz po ciąży i będziesz atrakcyjna. Musisz iść z tym całym tępym tłumem. Jak jesteś ateistką to już od przedszkola będziesz miała przesrane. Jak będzie przy Tobie partner i niedajboże nie będziecie chlać będziesz wykluczona z towarzystwa. Sex ??? Zapomnij. Radość ? 100%

  • do dziecięcego pokoju

    Odpowiedz

    człowiek się uczy całe życie i… myślę, że bycie nieperfekcyjną sprawia, że możemy być idealne – bo jesteśmy ludzkie, a nie wyciągnięte z bajki 🙂

Skomentuj