Rzecz, której brakowało mi w życiu najbardziej.

799 Odczytano 0 Komentarzy

Jeśli miałabym podsumować moje nastoletnie lata w dwóch słowach, z pewnością byłby to TURBO BUNT. Ja nie wiem jak rodzice wytrzymali mój młodzieńczy czas, bez próby reklamacji w dziale przydziału rodzicielstwa. 

Rzecz, której jak mi się wtedy wydawało brakowało, było zrozumienie ze strony dorosłych. Przecież ja miałam mega poważne życiowe problemy! Mama mnie denerwowała, trzęsłam portkami przed szkolnymi zebraniami, kłóciłam się z przyjaciółkami, a najprzystojniejsi chłopcy nie zwracali na mnie uwagi. Do tego, niemalże do 20 roku życia musiałam wracać do domu o 20! Zawsze wydawało mi się, że życie dorosłych jest o wiele łatwiejsze. Szli do pracy, mogli wychodzić z domu kiedy im się podobało, zarabiali pieniądze, które wydawali na co tylko chcieli. Oglądali telewizję do późna, jedli lody przed kolacją, a mama farbowała włosy i podcinała według własnego uznania, a nie za zgodą mojej babci.

20 lat temu nie istniały poradniki dla rodziców, które pomogłyby im uporać się z emocjami dziecka, ogarnąć huragan, który niosło za sobą macierzyństwo. Również wtedy nie były powszechne książki dla dzieci i nastolatków pokazujące, że nie są w tym „skomplikowanym” świecie same, wyjaśniające procesy zachodzące w ich głowach. A książki dla dziewczynek? Ja osobiście nie pamiętam żadnej, chociaż literaturę kocham całym swoim nieidealnym serduszkiem, a książki pochłaniałam w ilościach hurtowych.

I 20 lat później pojawia się Lukrecja. 

Lulu mogliście poznać tutaj (klik). Czytając jej historie poczułam się jak 12- latka, która co chwilę chciała krzyczeć „Hej! Nie jesteś sama!”. Lulu marzy o grze na instrumencie. Ja też o tym marzyłam w jej wieku! Mama nie pozwala przebić jej uszu? Mi też nie pozwoliła zrobić drugiej dziurki! Fakt, że zrobiłam ją sobie naostrzonym kolczykiem, chyba powinnam w tej historii pominąć. Z Lukrecją może utożsamić się absolutnie każda dziewczynka.

Ale to historia nie tylko o nastoletnich kłótniach z koleżankami, pracach domowych i wkurzającym młodszym bracie. Rodzice Lulu są rozwiedzeni, a jej mama ma drugiego męża. Opowieść obrazuje życie w rodzinie patchworkowej, która jest częstym obrazem w dzisiejszej codzienności. Czujne oko dzieci wychwyci coś jeszcze. Krótką historię o tolerancji i zrozumieniu, w której Anne Goscinny nie daje odczuć czytelnikowi dyskomfortu i przedstawia ją jako najnormalniejszą rzecz na świecie. 

Jeśli macie w domu nastolatkę, która wchodzi w „trudny wiek”, ta książka jest zdecydowanie dla nich, chociaż tak naprawdę dziewczynki w każdym wieku przepadną w tej lekturze. 

Drugą część powieści Anne Goscinny znajdziecie w empik.com


*Pamiętaj, że najlepszą zapłatą dla autora jest Twoja reakcja, która bez wątpienia da mi kopa do dalszej pracy <3
*Będę wdzięczna, jeśli dasz mi o tym znać tutaj na blogu lub na Facebooku (
klik), łapką w górę, komentarzem lub udostępnieniem postu.
*Możesz odwiedzić nasz profil na Instagramie 
(klik).

0 Komentarzy/e

Skomentuj