Jak wychować grzeczne dziecko?

2733 Odczytano 24 komentarze

Z przerażeniem spoglądam na Hankę. Uśmiecha się tak jak ja, mówi tak jak ja. Tak jak ja gestykuluje i tak samo jak ja, prawie trzydzieści lat temu wpada w histerię. Ma identyczne, beznadziejne poczucie humoru i naiwność, z którą walczę całe swoje życie. Nie będzie miała w życiu lekko. Oczami wyobraźni widzę ją jako wrażliwą dziewczynę, niegotową zmierzyć się z poczuciem czy też faktem odrzucenia. Z pozoru zimną sukę, która chłonie każdy szczegół jak gąbka. Kruchą dziewczynę, która potrzebuje żeby czasami ktoś ją przytulił. Która wpompowuje w innych całą swoją uwagę, często zapominając o sobie.

Z przerażeniem spoglądam na siebie. Staję przed lustrem i widzę moją mamę, w wieku dwudziestu paru lat. Z jednej strony to dobrze. Wydaje mi się, że zostałam dobrze wychowana. Z drugiej, lustro jest trochę upierdolone bo chciałam inaczej. Chciałam po swojemu. Chciałam w to całe moje nieidealne macierzyństwo wlać ogrom miłości, zrozumienia i cierpliwości. O ile pierwsze i drugie mi się udało, o tyle z cierpliwością przegrałam już na starcie. Ale to już wiecie.

Jakiś czas temu zauważyłam, ze przestaję sobie radzić z podwójnym macierzyństwem. Że pochłania ono tyle mojej energii i uwagi, że przestaje być przyjemnością a zaczyna być przykrym obowiązkiem. Byłam zmęczona, sfrustrowana i zrezygnowana. Pewnie w jakimś stopniu miała na to wpływ pani Depresja. Do pieca dawała Hania, która ze słodkiego i uroczego dziecka stała się rozhisteryzowaną i upartą trzy i pół latką. Ja krzyczałam, ona płakała. Ja tonowałam, ona robiła na opak. I tak w kółko.

Problemem nie była zazdrość jako taka. Owszem pojawiały się i nadal pojawiają niegroźne symptomy zazdrości. Hanka nie potrafi się dzielić. Wydaje mi się, że wyniosła to ze żłobka, gdzie o zabawki i atencję opiekunek trzeba było walczyć na arenie srajdup. I tak aktualnie Hanka traktuje się jako siostrzanego bossa, który ma wyłączność do testowania nowych zabawek Nadki, zanim dotknie ich #2. Próbujemy mądrze jej wbić do głowy, że dzielenie się jest fajne, ale póki co mamy skuteczność zero – procentową.

Dalej, zazdrość objawia się w chęci bycia traktowaną na równi z siostrą. Trochę słabo jak niespełna czterolatka chce być karmiona łyżeczką czy podbiera #2 smoczek. Dopóki nie prosi o pieluchę i nie jeździ w gondoli, nie przejmujemy się zbytnio cofaniem w postępach rozwojowych.

Zanim urodzila się Nadia, Hanka przez 2,5 roku miała nas na wyłączność. Była najbardziej rozpieszczanym miłością dzieckiem na świecie. Kiedy przyszła na świat jej siostra, uwaga podzieliła się na dwie, żeby nie powiedzieć, Hanka dostała zaledwie ułamek z całości. W końcu niemowlaka trzeba przewinąć, nakarmić, uśpić. Trzeba przypilnować żeby nie wkładał łap do kontaktów, nie wchodzil na schody i nie wyżerał kociej karmy. Bez przerwy było „nie teraz”, „za chwilę”, „bądź ciszej”, „muszę się zająć twoją siostrą”, etc.

Hanisława była non stop strofowana a w rezultacie „spławiana” bajkami, nowymi zabawkami i czymś, co nie wymagało zbyt dużej uwagi z naszej strony. I to był gwóźdź do trumny. Hanka się rozbestwiła bo w końcu przecież i tak dostawała to czego  chciała pomimo, że była niegrzeczna. Moja konsekwencja i stanowczość spadły do zera a kara na telewizję była bardziej karą dla nas, niż dla niej.

Niestety, wszystko przelało się w momencie, kiedy wykrzyczałam jej, ze nie mam ochoty z nią przebywać ani nawet odbierać z przedszkola bo mam dosyć słuchania jej wiecznych jęków i zawodzenia.

I wtedy coś we mnie pękło. Zrozumiałam, ze to nie w niej leży problem a we mnie, w nas. Zaczęłam poświęcać jej więcej czasu. Zostawiałam siostrę z tatusiem i jechałyśmy same na plac zabaw, do kina czy na lody. Jeśli w ciągu dnia nie było na to czasu, angażowałam ją w domowe obowiązki, w robienie kanapek, obiadu czy siedziałam z nią chwilę dłużej w kąpieli. Zaczęłam z nią rozmawiać. To nie znaczy, ze nie robiłam tego wcześniej. Teraz zwyczajnie ciągnę ją za język, opowiadam wspomnienia z dzieciństwa czy po prostu przytulamy się i milczymy. Staram się być dla niej przez jakiś moment w ciągu dnia. Tylko dla niej. Niedługo Nadia idzie do żłobka a wtedy Hanka zostanie przez kilka dni w domu. Cały dzień sam na sam z mamą.

Jak wychować grzeczne dziecko, mając dwójkę na stanie? Szczerze? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Wszystko robię metodą prób i błędów. Wiem, że błędem na pewno było zbyt mała ilość poświęcanej uwagi.

Dzieci, nie róbcie tego w domu. Nasza uwaga to inwestycja na przyszłość w relacjach z dzieckiem.

Pamietajmy, że są dwie drogi w przyszłości naszych dzieci:

– Pogadam z mamą. Może ona mi doradzi.

– Nie pójdę do niej. I tak ma mnie w dupie. Tylko od nas zależy, którą wybierzemy.

 

24 Komentarzy/e
  • ewa

    Odpowiedz

    Bardzo dobrze napisane. Ja niestety jestem na etapie frustracji. Mam dwie córeczki: 8 miesięczną i 3 letnią. Tak całkiem naturalnie z mężem podzieliliśmy opiekę nad nimi, tzn. Ja zajmuję się młodszą, a mąż starszą. I chyba w tym tkwi nasz błąd. Starsza córka zrobiła się nie do zniesienia. Cały czas robi wszystko na przekór, a także non stop jęczy i płacze. Myślę że w ten sposób okazuje zazdrość:(

  • Ilona

    Odpowiedz

    Kobieto uwielbiam Cię za to że nie koloryzujesz macierzyństwa, że potrafisz powiedzieć zjebalam. Ja w swoich oczach jestem matką chujowa (tak bym nazwała bloga )nie mam za grosz cierpliwości, tłumacze sobie, że tak nie powinnam robic, że nie powinnam krzyczeć ale koniec końców jak się wkurzę to zapomniam o tych wszystkich powinnaś lub nie powinnas. Nie wiem czy warto karać drugie dziecko taka mama

  • Edzia

    Odpowiedz

    Jak zawsze w punkt. U nas prawie 8 lat różnicy i wydawać by się mogło że będzie prościej bo starszak zrozumie. Nic bardziej mylnego. Chociaż za brata to by się dał pokroić…

  • Magduszczak

    Odpowiedz

    Kolejny tekst wyjęty żywcem z mojej głowy😄 jaka szkoda że się nie znamy ale na pocieszenie jest chociaż blog😀 pozdrawiam serdecznie

  • M

    Odpowiedz

    Tez mam dwoje dzieci u mnie roznica wieku wynosi zaledwiw rok i miesiac i powiem ze tu to chyba level master to ogarnac sama lapie sie na tym ze starszy ma wszystko czego dusza zapragnie zabawka za 80 zl prosze nowy basen na podworko prosze bardzo …….czasami lapie sie na tym ze chyba zabijam tym poczucie swojej winy ze dziele czas na dwoje chociaz jest ciezko…mlodszy jest zakochany w tatusiu

  • M

    Odpowiedz

    Jak. Tatus wraca ja moge nie istniec…wiem ze zle robie …a co do dzielenia sie starszy tez tego nie potrafi i nie umiemy tego wybic mu z glowy…moze obleje mnie fala hejtu ale trudno…

  • Renewarte

    Odpowiedz

    Widzisz, Ty masz nie dużą różnicę wieku. U mnie będzie prawie 8 lat. I nadal z mężem zastanawiamy się, jak mamy to ogarnąć? Do tego nasza córka, jest dzieckiem bardzo bardzo bardzo i jeszcze raz bardzo przylepnym. Tulenie się do nas to jej hobby. Na razie zostajemy przy tłumaczeniu, że będzie dzidziuś itp. I modlimy się o to by to dało jakiś efekt.

  • Kasia

    Odpowiedz

    Natalia, czy przed urodzeniem Hani chciałaś mieć dzieci?
    Ja nie chce mieć i zastanawiam się, czy tak zostanie…

    • matka-nie-idealna

      Chciałam ale jeszcze nie „teraz”. O dzieciach myślałam za 5-10 lat. Nie musi tak zostać. Pytanie czy nie chcesz mieć dzieci bo nie, czy z jakichś względów 😉. Za mnie zdecydował los i tak chyba było najlepiej.

  • Iza G.

    Odpowiedz

    Poczytałam i doszłam do wniosku, że miałam to szczęście i zostałam mamą bliźniaków.
    Pomimo trudnych początków i współczujących spojrzeń niektórych przechodniów na ulicy, teraz jak chłopaki mają prawie 3 latka stanowią naprawdę zgrany i grzeczny team.
    Nawet podzielili się sami zabawkami.
    Aczkolwiek od jakiegoś czasu, profilaktycznie dostają prawie identyczne 🙂

  • aneta

    Odpowiedz

    Razem rodzilysmy pierwsze dziewczynki wtedy zaczelam cie czytac …razem urodzilysmy 2 🙂 mam dwie dziewczynki m samym wieku co ty …a nasze problemy radosci doswiadczenia i podejscie do wychowania tak idealnie do siebie pasuja ze mam czasem wrazenie ze czytam o sobie .. nie pociesze cie bo jestem za etapem poswiecania wiecej czasu starszej i jest jeszcze gorzej 😛 ale mam nowy pomysl jak to roz

  • Aga

    Odpowiedz

    Ja mam dwóch chłopców w wieku Twoich córek i czytajac posty mam wrażenie że to o nas,tylko płeć dzieci inna 🙂 Mój Starszak to jęczydusza do potęgi i bardzo do mnie przywiązany.Do tego stopnia,że jak mąż chce się nim zająć to jest histeria, a sąsiedzi z bloku to nas pewnie najchętniej na tacze by wywieźli. Nie wiem gdzie był błąd,ale cos jest chyba na rzeczy,jak Starszy ciągle dokucza Młodszemu.

  • http://jestemmama.pl

    Odpowiedz

    Ja też się boję, że moje dziecko stanie się moim odbiciem i chyba niewiele będzie się różniło od tego przedstawionego przez Ciebie. Osobiście nie wiem czy chcę planować rodzeństwo dla mojej pociechy. I tak już potrzebuje dużo mojej uwagi i absorbuje cały mój czas. Chyba bałabym się tej zazdrości i zawodzeń. Bo jak tu podzielić równo czas?

  • JestemMama.pl

    Odpowiedz

    Ja też się boję, że moje dziecko stanie się moim odbiciem i chyba niewiele będzie się różniło od tego przedstawionego przez Ciebie. Osobiście nie wiem czy chcę planować rodzeństwo dla mojej pociechy. I tak już potrzebuje dużo mojej uwagi i absorbuje cały mój czas. Chyba bałabym się tej zazdrości i zawodzeń. Bo jak tu podzielić równo czas?

  • abiwie

    Odpowiedz

    hmmm długo się nad tym zastanawiałam od czego to wszystko zależy… nie wiem nie wiem … mam 2 dzieciaków nie znam tych objawów a było na prawdę ciężko… obecnie Julka prawie 14 lat o rety już … Piotrek 11 lat o rety już… czyli różnica wieku taka sama…. i co jest grane z waszymi dziećmi …. Justynka miała 2,5 roku jak urodziłam Piotra wada serca , operacje szok walka o przetrwanie o życie

  • abiwie

    Odpowiedz

    o życie zamieszkałam czytaj koczowałam w szpitalu przez pół roku przy Piotra łóżku OIOm kardiologia i tak na zmianę kiedy był OIOM wracałam do domu do córci…. kochałam ich oboje całym sercem rozpieszczała córcie w granicach rozsądku ona czekała na powrót brata a ja ją przygotowywałam wprost że brat może umrzeć … modliłyśmy się razem i tej słowa w małych usteczkach do dziś pamiętam boziu pomóż

  • abiwie

    Odpowiedz

    pomóż wyzdrowieć Piotlusiowi i wszystkim dzieciom w szpitalu doprowadzało mnie do łez, udało nam się po 3 operacji Piotrek zaczął samodzielnie oddychać szpital był jego drugim domem i moim zarazem moja córcia nigdy nie okazała zazdrości nawet teraz kiedy zbliża się tzw. bunt nastolatki jest pomocna ciepła cierpliwa wie że Piotr do końca życia będzie potrzebował pomocy naszej a potem może jej? gdy

  • abiwie

    Odpowiedz

    gdy patrzę na życie moje mój do taki zwyczajny nie idealny jaki chcą widzieć wszyscy kiedy jest doba piękna chwalenia się na blogu każdą rzeczą uwierz mi kobieto mam bajzel w domu ale kiedy moja córka mówi potul się ze mną porozmawiaj …. pobaw to rzucam wszystko po cichu mowię do nie muzeum…. przymykam oczy …. i tak nikt FB czy istagramie tego nie zobaczy więc daje czadu i poświęcam 100 % mo

  • abiwie

    Odpowiedz

    100 moim dzieciom a dom i to co inni powiedzą nie ważne ciebie kobito za bardzo pochłania sieć ludzie lubią podglądać wasze życie ale czy warto? czy te kolejne 1-2 godziny na napisanie wpisu nie lepiej poświęcić dzieciom a nawet na poleżenie i popatrzenie się w sufit…. wow i zeszło mi 0,5 godziny na pisanie przykro mi że masz tą cegłę wyłącz kompa a zobaczysz że wrócisz do normy nasi dziadkow

    • matka-nie-idealna

      A pomyślałeś, że to czyjaś praca? Że tak jak Ty siedzisz na etacie, ja pracuje tutaj? Tak, blog może być pracą.

  • abiwie

    Odpowiedz

    nasi dziadkowie nie potrzebowali takich rzeczy i żyli sto razy spokojniej ważnie jest kto koło ciebie jest a nie po drugiej stronie ekranu …. sama wiem … nic znikam mało kiedy zaglądam tutaj teraz jestem z młodym na turnusie to szperam po kompie i stronach i smutno mi się zrobiło z twojego powodu głowa do góry 🙂 pozdrawiam

  • abiwie

    Odpowiedz

    przepraszam ciebie może i masz rację to jest twoja praca, ja kiepsko się obsługuję kompem nie powinnam cię oceniać, przytłoczyło cię całkiem coś innego… nie komp / oglądałam dzisiaj twojego bloga jesteś taką ciepłą kobietką z krwi i kości masz wspaniałe dzieci a najważniejsze wspaniałego PT dzisiaj na zajęciach z młodym myślałam o tobie i przepraszam za słowa o necie….

  • abiwie

    Odpowiedz

    każdy ma a nawet musi robić to co lubi
    każdego taka wiadomość o swoim dziecku przytłacza i każdy reaguje inaczej, głowa do góry – wiem łatwo powiedzieć a doradców bez liku sama wiem o tym… mi zostały jeszcze 3 dni na turnusie efekt ratowania młodego serca 3 reanimacje i mamy MPD czterokończynowe i tak musi być … głowa do góry i do przodu… rano swoje ciało trzeba uporządkować i przykleić :)pa

  • Katka

    Odpowiedz

    No właśnie, bo pytanie brzmi: co to w ogóle znaczy „grzeczne dziecko”. Wiele maluchów chce na siebie po prostu zwrócić uwagę albo nie może sobie z czymś poradzić. A wystarczy (!) poświęcić im swój czas. Dlatego my gramy w gry planszowe, jeździmy na rolkach, a ostatnio ciągle się bawimy w tipi – polecam wszystkim, to naprawdę świetna zabawa dla każdego dzieciaka (moje jest od mamapotrafi) 🙂

Skomentuj