Ojciec 100%.

15161 Odczytano 6 komentarzy

Środa.

Sunę Fordem przez środek miasta. Ten dzień a wcześniej noc, porządnie złoiły mi tyłek. W myślach szykuję pozew za znęcanie nad matką przez rzygającą Hanisławę i ząbkującą #2, podklejam taśmą powieki i biczuję policzki żeby nie przytulić się do kierownicy. Lecę do domu na autopilocie, słucham radia i „czemu?” zadawanego sto razy na minutę przez trzylatkę z wścieklizną. Muzyka, audycja, muzyka, audycja. Ludzie dzwonią do radia żeby wylać żale, radio dzwoni do tych, których żale dotyczą, zgoda i kolacja na koszt radia. Czasami zapodają takie absurdy, że cycki opadają. Dzwoni dziewczyna, że jej dziura przed autem wyrosła i delikatnie mówiąc, zmasakrowała tatusiowi auto. Tatusia krew zalewa ale nie daje po sobie poznać na antenie. Wiadomo, w głowie kipi „ja ci, kurwa, nogi z dupy powyrywam” a w eter poleciało „nic się nie stało córuś…”.

Wtem, dzwoni mąż:

– … No i kiedy wracam z pracy, rozumiecie, ona chce oglądać M jak Miłość a ja muszę zajmować się dzieckiem. 
– Ale problem jest w tym, że ona ogląda serial czy w tym, że chce żebyś zajął się dzieckiem?
– Nie no… Wracam do domu, jestem zmęczony po pracy i chciałbym odpocząć. 
– A ona nie jest zmęczona?
– No przecież siedzi w domu z dzieckiem. 
– Chłopie? Po co ty żeś sobie dzidziusia robił jak nie chcesz się nim zajmować? 
– Chcę, oczywiście, że chcę. Ale ciężko pracuję i jestem zmęczony.
– A ona nie pracuje ciężko?
– Yy… No przecież siedzi w domu z dzieckiem… 

W tym momencie historia mogłaby się zakończyć ale nie byłabym sobą gdybym nie poinformowała pana, że jest kretynem.

PT nie pomaga mi przy dzieciach. W domu również mi nie pomaga. Nie proszę go, żeby zmienił #2 pieluchę czy ogarnął Hankę do snu. Nie proszę żeby zrobił zakupy czy skosił trawnik. Czasami go proszę żeby przestał syfić okruszkami gdy robi kanapki a on mnie prosi o zrobienie prania bo trzeci dzień chodzi w tych samych skarpetkach.

Nie chcę żeby mi pomagał a on nie chce pomagać mi.

PT jest pełnowartościowym ojcem. Takim w 100%. Kiedy wraca z pracy, przejmuje ode mnie dzieci po to, żebym mogła popracować, wyjść z domu czy po prostu się położyć. Często pada na pysk, zdarza się, że nie ma humoru. Dodam, że pracuje zarówno fizycznie jak i umysłowo, ma własną firmę. Ale to jego dzieci, które powołał na świat z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie jest facetem, którego rola skończyła się na przecięciu pępowiny. Kiedy widzi zasraną pieluchę to ją zmienia. Kiedy Hanka jest głodna, robi jej jedzenie. Kiedy nie ma mnie w domu, robi dla naszej trójki obiad. Wieczorem bez słowa bierze jedną a później drugą dziewczynkę do kąpieli. Usypia, budzi, odwozi i przywozi z przedszkola. Dobiera kolor rajstop do spódniczki. Śpiewa piosenki, rozmawia ze starszakiem o tym, jak jej minął dzień. Kupuje dzieciom ciuchy, robi sałatkę z owoców a w weekend, kiedy śpię z #2, od rana urzęduje z Hanką na parterze domu. Karmi Hasztu i bierze ją na spacer. Odbiera ze mną dziecko z przedszkola i pół dnia spędzamy całą rodziną w parku. Ogarnia rzeczy, których ja nie jestem w stanie ogarnąć.

Szanuje to, że wstaję o 5-6. Szanuje to, że zajmuję się dzieckiem przez pół dnia a przez kolejne pół- dwójką. Nie siedzimy bezczynnie, czas spędzamy bardzo aktywnie. Szanuje to, że przy okazji ogarniam dom, obiad, spacer i zakupy. Szanował to gdy pracowałam na etacie a później drugi odbębniałam w domu. Odbębniał go ze mną. Szanuje to teraz, kiedy pracuję w domu. Nigdy nie zdarzyło się, żeby odmówił zajęcia się dziećmi kiedy ja musiałam robić zlecenie. Nawet wtedy, gdy zasypiał z dzieciakami na podłodze. Szanuje to, że czasami potrzebuję czasu dla siebie czy muszę wyjechać na weekend. Zawsze mówi: „Nie martw się, dam radę”. Zawsze, zanim wyjdzie z kolegami, ogarnia najpierw sytuację w domu. Swoje życie podporządkowuje dzieciom i rodzinie bo uważa, że tak po prostu trzeba.

Jest najlepszym ojcem dla moich dzieci, jakiego mogłam sobie wymarzyć.

Wciąż nie mogę uwierzyć, że są faceci, którzy myślą, że w domu z dziećmi się siedzi.

Drodzy Panowie!

Wasza rola nie kończy się na zapłodnieniu. Ojcostwo i partnerstwo nie polega tylko na zarabianiu na dom a kobieta, nawet jeśli nie pracuje zawodowo, równie ciężko zapieprza w domu. Dziecko nie przewinie się samo, samo się nie nakarmi, nie zrobi sobie jedzenia. Nie przebierze się samo, nie wyjdzie samo na spacer. Obiad sam się nie ugotuje, kibel nie wyszoruje. Dziecko może mieć gorszy dzień, może wisieć godzinami przy piersi lub potrzebuje być noszone. Żeby wyjść „do ludzi” trzeba też odświeżyć pachę, co przy dziecku, zdarza się, że jest trudne do zrobienia. Dziecko samo nie odwiezie się do przedszkola i samo z niego nie wróci.

Niestety często kobiety są same sobie winne, zwalniając mężczyzn z obowiązku. W rodzinie nie ma miejsca na egoizm.

Rozwiązanie jest bardzo proste- wystarczy jeden dzień tatusia z dzieckiem i listą rzeczy do zrobienia w łapie.

Gwarantuję Wam, że po tym wszystko się zmieni.

6 Komentarzy/e
  • Kasia

    Odpowiedz

    W pełni się zgadzam. Mój mąż też po pracy na równi ze mną zajmuje się dziećmi, w nocy wstaje do małego gdy ja idę robić mleko, nosi go ze mną na zmianę. A w pracy kumple śmieją się z niego, że dał się wrobić w babskie obowiązki, ech faceci.

  • Karolina

    Odpowiedz

    Mój tata wpadł na to wszystko już circa 25 lat temu, z czego jestem niesamowicie dumna! Taką ma pracę, że nie zawsze był w domu, ale kiedy był – wtedy mieliśmy tatusia na 100%, takiego, co gotuje obiad, sprząta, pomaga odrobić lekcje, robi kanapki do szkoły i plecie warkocze (chociaż włosy się plączą, ku…a i cholera jasna, ale córeczka chce :P). Cieszę się, że mam taki obraz męża i ojca.

  • Klaudia

    Odpowiedz

    U mnie jest bardziej problem z teściową, to jej najbardziej przeszkadza, że jej syn a mój mąż pomaga mi w obowiązkach domowych i zajmuje się dziećmi bo przecież to niemęskie żeby facet robił pranie albo z dzieckiem na spacer poszedł. Dodam że oczywiście twierdzi ze ja nic nie robie i to mąż ma same obowiazki… a my uwielbiamy spędzać czas razem czy to na podwórku czy na kanapie.

    • Sylwia

      Mogę zbić z Tobą pione. U mnie to samo. Gdy syn się urodził pierwsze miesiące spędzałam nosząc go na rękach bo kolki i trzymając go na rękach bo tylko tak spał. Moja teściowa opowiadała ludziom, że siedzę całymi dniami przed kompem i nie dotykam się do dziecka czekając aż mąż wróci z pracy i się nim zajmie. A to tylko wierzchołek góry lodowej…

  • Magda

    Odpowiedz

    W 100% się zgadzam. Mój mąż jest cudownym ojcem. Gdyby nie on, pewnie siadłabym na podłodze i zaczęła wyć. Po porodzie spędził ze mną 2 tygodnie w domu i robił dosłownie wszystko. Od wycierania dupska po kupie, po kanapki dla mnie. I teraz kiedy wrócił do pracy, też mi pomaga choć często wraca zmęczony i rano musi wstać o 5:30. Wstaje w nocy zmienić pieluchę. Ja karmię, on usypia. I jest dobrze 🙂

  • Ilona

    Odpowiedz

    Mój też pomaga chociaż jak sam twierdzi on jest prosty człowiek i do póki nie powiem co ma zrobić to się nie wtrąca 😉 jak by się sam nie umiał zorientować, że w kuchni nie ma pustego blatu i trzeba ogarnąć 🙂 ale nie powiem pomaga i okna pomyje i podłogi a kuchnie to potrafi lepiej i szybciej niż ja ogarnąć 😉 za to pralka dla niego to czarna magia a i dobrze niech wie, że beze mnie by zginął 😀

Skomentuj