RWF yyy… WTF?!

21387 Odczytano 34 komentarze

Od kilku dni dostaję mnóstwo próśb o podjęcie tematu fotelikowego.
Nie jest więc to post sponsorowany, nikt mi za niego nie zapłacił, nie dostałam tym bardziej „gratisów”. Co więcej, spłukałam się jak jak mucha w kiblu ale było warto, mam nadzieję. Odrobiłam więc lekcje, wypiłam piwo i piszę Wam tu prawdę objawioną.

Foteliki samochodowe to temat rzeka.

Pierwszym fotelikiem Hanki było nosidło od wózkowego zestawu 3w1. Ten temat uczcijmy minutą ciszy. Długo w nim nie pojeździła, na szczęście. Kolejnym okazem był Romer King Plus, który na tamten moment wydawał mi się być najlepszym rozwiązaniem. Hania darła japę jak tylko ulokowała się w samochodzie więc uznałam, że to wina jazdy tyłem. Romer był „dorosłym” fotelikiem a ja się cieszyłam, że moje dziecko jest takie duże i może jeździć przodem. No i że nie pruje puchy. Romer do tanioch nie należał, nie chcecie wiedzieć, co musiałam zrobić, żeby przekonać do niego męża. Przy okazji, świadomość PT w kwestii bezpiecznego przewożenia dzieci w samochodzie również uczcijmy minutą ciszy. Romer nam się rozpadł- i to dosłownie, na kawałki. Styropian nie wytrzymał codziennego tasowania pomiędzy samochodami- moim i PT. Aktualnie istnieje ryzyko, że przy otwarciu drzwi cholerstwo się wysypie gdzieś w autoprzestrzeń.

Nadka swoją przygodę zaczynała w BeSafe Izi Go. Fotelik nie najgorszy w swojej klasie. Nadmienię tylko, że zarówno przy Hance jak i Nadii na początku w ogóle nie brałam pod uwagę możliwości dłuższego przewożenia dziecka tyłem niż do momentu aż przestaną się mieścić w pudełku po butach. A bo to jak tak tyłem? Co z nogami jak będzie starsza? A bo nie będę widziała dziecka. A bo cuda na kiju.

Kiedyś przypadkiem trafiłam na jakiś artykuł, potem kolejny, a potem na fotelikową gównoburzę. Coś mi zaczęło trybić w głowie, że warto się zainteresować tematem. No to się zainteresowałam.

Aktualnie Hanka z pokruszonego Romera przesiadła się do Takaty Maxi, jednego z najlepszych foteli 15-36kg. Nadia zaś pełni honory w Axkidzie Kidzone, montowanym tyłem do kierunku jazdy.

Zacznijmy od szitu, który gdzieś tam tkwił w moim przekonaniu na temat RWF-ów. No dobra. Dla mnie RWF-y stały na równi z żarciem kory, paleniem na stosie szczepionek i kółkiem różańcowym w środę o 18. Taka fanaberia trochę, trochę bardziej moda.

Fakty i mity na temat przewożenia dzieci tyłem do kierunku jazdy:

1. Dziecko nie lubi jeździć tyłem.

No, Hanka nie lubiła. Jak się Czorta tylko włożyło do samochodu w tej łupince od wózka to darła się na cały regulator. Jezus, jaki to był dramat, jak trzeba było z nią gdziekolwiek jechać. Zbyt późno -niestety- opatentowałam w jej przypadku knebel. To mnie utwierdziło w przekonaniu, że fotelik tyłem do kierunku jazdy- e-e… Jak się później okazało, winą był nie kierunek jazdy, bo dziecko, które ledwo odrosło twarzą od ziemi nie zna innego kierunku jazdy. Problemem najczęściej jest pozycja w foteliku, która mówiąc delikatnie jest z dupy, ale inna być nie może, lub sam fotelik.

2. Nie widzę dziecka.

Nie widziałam ale już widzę. Przy Hance, gdzieś w granicach połowy z pierwszego roku jej życia, zamontowałam sobie takie lustereczko, co mi prawdę powie. Wszystko widziałam a jak nie chciałam widzieć, wystarczyło skierować wsteczne lusterko na coś przyjemniejszego- na przykład tylną szybę.

3. Nie mogę zareagować gdy dziecko płacze.

Kwestia wprawy. Teraz na czuja ładuję smoczek w dziób i jest cisza. Prawda jest taka, że wykonując jakiekolwiek czynności przy dziecku, czy to ono siedzi przodem do kierunku jazdy czy tyłem jest takim samochodowym fopa. Zamiast skupić się na drodze, skupiamy się na małym ryczku na tylnej kanapie. Dużo bezpieczniej dla nas i innych uczestników ruchu jest to, abyśmy się zatrzymali i nakarmili/podali zabawkę/użyli chloroformu. Kiedy nie mogę się zatrzymać bo akurat jedzie za mną traktor i później przez dwadzieścia kilometrów go nie wyprzedzę, udaję że nie słyszę dramatu z tyłu. Możecie nazwać mnie wyrodną. Wolę być wyrodną i ciepłą niż kochającą spod ziemi.

4. Dziecko nie ma miejsca na nogi.

O paaanie! Pomiędzy fotelem Nadii a oparciem tylnej kanapy zmieści się druga Nadia i pies sąsiadów. Pies rasy ludojad. Jeździmy Fordem Focusem z 2010 roku. Za fotelem kierowcy do tej pory siedziała Hanka w swoim oKRUSZKU Romerze. Wydaje mi się, że miała mniej miejsca na nogi, niż ma Nadia, nawet jeśli ta druga osiągnie rozmiar standardowej pralki. Hanka najczęściej krzyżowała nogi w długich trasach i to samo można zrobić, jadąc tyłem. Dziecko może skrzyżować nogi, zgiąć w kolanach czy oprzeć o oparcie tylnej kanapy. Nadka, póki co, nie dosięga girkami do końca fotela, który jest zamontowany tak, że nie muszę go ruszać przez najbliższy rok czasu. Dla chcącego nic trudnego- kwestia wypracowania pewnych nawyków.

5. W czasie wypadku dziecko może połamać nogi.

Pewnie, że może. Lepiej nogi niż kręgosłup.

6. Dziecko nic nie widzi.

Ano widzi nawet więcej niż siedząc przodem. Kiedy siedzisz na tylnej kanapie, widzisz boczne- tylne szyby i łeb tego, kto siedzi przed Tobą. Przysłonięty zagłówkiem. Dziecko, które siedzi tyłem do kierunku jazdy widzi boczne szyby i tylną. A moje widzi jeszcze mój krzywy ryj w swoim lusterku. Krzywy bo to lusterko to trochę takie psychodeliczne jest. Takie powyginane, żeby ogarnąć cały tył. Przy okazji krzywi trochę twarze.

No dobra Misie Kolorowe ale dlaczego RWF a nie FWF (przodem do kierunku jazdy)?

Z jednego bardzo prostego (ale też ważnego) powodu. Głowa dziecka, takiego co to rozumem ogarnia tylko mamine cycki i poziom naprężenia zwieraczy, żeby wypchać co mu przeszło przez przełyk, jest nieproporcjonalna do tułowia. U Nadii (9 miesięcy) głowa stanowi 25% masy jej ciała. Dla porównania u mnie, u Ciebie i u Ciebie- tam w ostatniej ławce! głowa stanowi 6% masy ciała. Poza tym odcinek szyjny kręgosłupa dziecka nie jest jeszcze tak silny i stabilny jak u dorosłego.

Co to znaczy z praktyce? Że przy gwałtownym hamowaniu czy uderzeniu w cokolwiek, pierwsza leci do przodu głowa. U dorosłego człowieka funkcję ochrony pełni poduszka powietrzna. Nie tylko po to, żebyśmy sobie nie potłukli Ray Banów za trzy stówy. Poduszka powietrzna wyhamowuje pęd głowy i chroni odcinek szyjny. Dziecka siedzącego przodem nie chroni nic. Może z wyjątkiem zagłówka przedniego fotela, w którym może zostawić zęby. Prosty przykład? Jedźcie na parking TESCO czy innego Oszołoma, rozpędźcie się tyle, na ile jest to bezpieczne i gwałtownie zahamujcie. Albo inaczej. Jechaliście kiedyś miejskim autobusem, który nagle gwałtownie zahamował? Nie od parady w autobusach są miejsca montowane tyłem do kierunku jazdy. Tak jest po prostu bezpieczniej.

Podczas wypadku, najbardziej w dupę dostaje odcinek szyjny kręgosłupa. Dziecko przewożone tyłem, całą siłę wpakowuje w fotelik, który absorbuje pęd jego ciała.

Po foteliki dla obydwu Idealnych wybrałam się z Nadką do Wrocławia. Kilka osób chwaliło Osiem Gwiazdek (klik) a mi osobiście spodobała się petarda w mordzie Ojca Założyciela, który oprócz sprzedawcy fotelików, pracuje na nagrodę Pullitzera. Trochę niewyspany, bo mu córka dała po odcinku szyjnym, lędźwiowym i umysłowym ale ogólnie to spoko.

A tak poważnie, to specjaliści przez wielkie RWF. Nie do końca wiedziałam, po co przyjechałam, a przejechałam 80 klocków i chciałam być zaspokojona. Wiedziałam tylko tyle, że ma być montowane tyłem.
Zrobiliśmy to w aucie. Włożył, trochę popychał, pogrzebał, wyciągnął i tak narodził się Axkid Kidzone.

A teraz o finansach.

Axkid Kidzone to koszt 1649zł. Drogo? Drogo. Romer kosztował 1/3 tej sumy.
Warto? Na punkcie bezpieczeństwa dzieci mam prawdziwego pierdolca. Dla mnie warto. Wracając do domu, +100 do spokoju psychicznego. Mam nadzieję nigdy nie przekonać się o możliwościach fotelika.

A tutaj macie film, który postawił kropkę nad „i” w słowie fotelIk. Smacznego.

PS. Aaaa właśnie, bo są tacy co sadzą jajka nad kurtkami podczas przewożenia w aucie. Rzecz się rozchodzi o kurtki puchowe. W zimie, przy zaciągnięciu pasów w foteliku, pozostaje między pasami a dzieckiem taki luzik, co to przy wypadku może spowodować spore uszkodzenia ciała czy nawet to, że dziecko wyśliźnie się z fotela. No jest to fakt niezaprzeczalny ale faktem jest również fakt (bum tra la la la), że fajnie mówić, gorzej zrobić. Nikt nie każe nikomu przenosić dziecka w bodziaku, gdy zamarzają gałki oczne, do samochodu. Rozwiązaniem jest na przykład nagrzanie wcześniej auta i rozebranie dziecka w już nagrzanym samochodzie. Albo nagrzanie auta i dopiero rozebranie dziecka. Zawsze można wyjść z domu wcześniej o 10-15 minut. Czym jest 15 minut w skali całego życia i w skali bezpieczeństwa? Pojawił się też problem bo „mam z tyłu dwa foteliki i za Chiny Ludowe się tam nie zmieszczę, żeby rozebrać orzeszka”, sranie w banie a dezodoranty powodują dziurę ozonową. Ludzie, sami sobie wynajdujecie problemy. Dla chcącego nic trudnego i skoro problemem jest dla Was rozebranie dziecka w samochodzie bo pies sąsiada ujadał pół nocy i się nie wyspaliście, nie ma dla Was nadziei.

Przeszkody są w naszej głowie. Są rzeczy ważne i ważniejsze.

Peace, calm i jeździjcie tyłem.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BIERZCIE I JEDZCIE Z TEGO WSZYSCY. MOŻESZ ZATEM:

  1. Polubić lub/i zostawić komentarz tutaj lub na Fejsiku Nieidealnej.
  2. Polubić nasz profil na Facebooku.
  3. Zajrzeć do nas na Instagram.
  4. Puścić artykuł dalej w świat. 

* zdjęcie: https://www.flickr.com/

34 Komentarzy/e
  • Patrycja.

    Odpowiedz

    Osiem lat temu przy córce to tez tylko ogólna wiedza (a raczej niewiedza ?) była i jeździła przodem bardzo szybko. O jakości fotelika nie wspomnę. Teraz przy synku się doszkoliłam i poznałam wyższość RWF. Oczywiście nie było mowy o ińyym fotelu niż tyłem. Po wielu konsultacjach i miesiącach szkolenia i czytania Król M. jeździ w axkidze wolmaxie i wreszcie przestał się drze w samochodzie!

  • Ira

    Odpowiedz

    Moja droga A ile macie wzrostu wy?
    Ja i mąż oboje prawie 190.
    W czasie kiedy moja mloda jeździła w pierwszym foteliku (maxi cosi)
    Jak był fotelik za mężem on nie wsiadł za kółko jak za mną to ja się nie miescilam .
    A mamy Pasata kombi.
    A te Rwf następne są bardzo duże .
    Kupilabym Ale zostawiając malucha w foteliku w aucie bez kierowcy to słabo trochę cdn.

    • matka-nie-idealna

      Ja ponad 170, Grzesiek ponad 180. Ford trochę mniejszy niż Passat i szczerze, na miejscu pasażera siedzi się w pionie, jest bardzo mało miejsca. Trudno. Przeżyjemy.

    • Olga

      IRA nie wiem czy wiesz, ale przy foteliku przodem też musisz zostawić sporo miejsca dla dziecka. 50cm od skraju kanapy. Zobacz pkt 1 o miejscu http://osiemgwiazdek.blogspot.com/2014/10/fakty-i-mity-o-fotelikach-rwf.html

    • Ira

      Przekonuje mnie wszystko do Rwf.
      Tylko chciałabym być mniejsza ??
      Można się męczyć 2 km lub 10 ale kiedy jedzie się 800 i więcej to nic z tego ..następne młode pojawi się z większym samochodem 😉

    • Ata

      Nie ma roznicy rwf czy fwf- przy fwf, żeby był bezpieczny należy zachować pomiędzy nogami dziecka a fotelem pasażera 30-40 cm odległości, o której niestety większość zapomina. A z reguły nogi dziecka w fwf są wbite w znajdujący się przed nim fotel i nie ma mowy wtedy o bezpieczeństwie.

    • Ira

      Ata-ja osobiście mając 5 lat miałam 130cm wzrostu ..
      A idac do komuni jako 8 latek 158.
      Póki co moja córka jest równą z 4 letnimi dziecko z sąsiedztwa A za miesiąc 2 lata skonczy

  • Ira

    Odpowiedz

    Cd.
    Czy jako matka jesteś za pozostawieniem malucha samego w domu na parę minut ?
    Kiedy wyjeżdżamy z domu cała rodzina jedno z nas pędzi nagrzać auto 2 ubiera mloda .
    I ok .
    Ale od domu do auta mam ok 40 metrów .
    Jadąc gdzieś z nią kiedy w domu pusto pozostaje mi wyjść bez małolaty z domu .
    Niestety wolę iść z nią do zimnego auta niż zostawić sama w domu bo ona ma tysiąc pomysłów na minutę .

  • Ira

    Odpowiedz

    Dość często szukam filmików i fotek jak w rwf wygląda 4 latek .
    Moja mloda (22 msc) dawno przekroczyła 100 cm .
    Wiedząc jak szybko rośnie i ze nie zwolni szukałam.info odnośnie foteliow do jazdy tyłem I wszędzie widziałam maluchy .
    Córka wyrosła z 1 fotelika koło 7 msc to był czas kiedy miała ponad 80 cm i przekroczone 11 kg)fart ze wcześnie zaczęła siedzieć(17 tygodni) .

    • Olga

      większe dzieci w RWF
      http://domowa.tv/duze-dziecko-w-foteliku-rwf-co-robi-z-nogami/

    • Ira

      Czyli moja prawie 2 latka jest niczym 4 latek i to by były jej ostatnie chwile w rwf.
      Teraz na kilka msc odpuszczę ale następne będzie mieć rwf.
      Może my większe Auto

    • Ata

      Fotelik 9-25 kg nie wystarczy? Musiałby być niezły okaz żeby dobijając do 25 kg wzrostem się nie mieściło. Osobiście znam 5,5 latkę jezdzaca w rwf jeszczez zapasem 🙂

  • Marta

    Odpowiedz

    Super napisane. Prosto I na temat. Niedlugo czeka nas zakup fotelika I dzieki temu co napisalas nawet nie pomysle o takim przodem do kierunku jazdy. DZIEKUJE!

  • Kasia G.

    Odpowiedz

    Gdy moja pierworodna wyrosła z pierwszego fotelika, po ostrej burzy mózgów kupiliśmy rwf i przy okazji nowy samochód (bo w jarisce ni hu nie mogliśmy się zmieścić) i nie żałujemy! Teraz jest drugi i też jeździ w rwf. Polecam, chociaż dla najbliższych była to droga fanaberia. Co do ubierania w aucie wszystko się da! Wystarczy wciągnąć brzuch i trochę gimnastyki no ale czego nie robi się dzieci 🙂

  • Olga

    Odpowiedz

    Super artykuł 🙂
    Nasz synek przez 11 miesięcy jeździł w nosidle 3w1, więc to przemilczmy. Teraz mamy Britax Max-Way 9-25kg montowany oczywiście tyłem 😉 Jak będziemy oczekiwać drugiego dziecka będziemy wykładać kasę na nowy fotelik 0-13kg, tym razem z odpowiednimi testami. Pewnie się nasłuchamy, że dziadkowie kupili nam tamten razem z wózkiem i że przecież całkiem nowy i niezniszczony, ale trudno

  • Pościel Dziecięca

    Odpowiedz

    Super wpis, daje dużo do myślenia, być może ktoś już dzięki Tobie zastosował taki rodzaj fotelika tyłem do jazdy 🙂 Pozdrawiamy

  • Beata

    Odpowiedz

    Do mojego samochodu ŻADEN fotelik tylem nie pasował, na 6 czy 7 przymierzonych i naprawde solidnie montowanych kazdy sie bujal. Specyficzna budowa tylniej kanapy i brak isofixa spowodowal fotelik FWF. Mialam mega kaca bo jak to tak- przodem. Sprzedawca ktory mial naprawdę wiedze wyjasnil różnicę miedzy rwf a fwf, zalety i wady kazdego z nich. Wybrałam fwf ktory nie drgnie po zamontowaniu.

  • Kasia

    Odpowiedz

    Tak czasami zastanawiam się nad gównoburzą spowodowaną ubieraniem i rozbieraniem dziecka do fotelika. I nie chodzi mi tu o wygodę rodziców. Bo o ile mamy zaplanowaną długą i szybką trasę to rozumiem, wiele minut w samochodzie, dużo na liczniku – rozebrać warto. Jak to się ma do trasy 2km z średnią prędkością 30kh/h? Ciekawe co pokazują statystyki – ile dzieci doznało uszkodzeń na skutek

    • Kasia

      zmniejszonego bezpieczeństwa przez grubą kurtkę (podczas stłuczki/kolizji), a ile miało powikłania spowodowane zapaleniem płuc/zapaleniem oskrzeli/przeziębieniami przez ciągłe ubieranie i rozbieranie w niskich temperaturach.

  • Ira

    Odpowiedz

    Ostatnio na fb kolega dodał foto córki w nisidle chicco ja nie wiem jakim cudem dziecko 3 msc jechało przodem do kierunku jazdy .normalnie pas dziecko na buzi .
    Ja nie wiem czy młody nie umie zapiac czy takie foteliki istnieją !

    • Meg

      Policja by ukarala za takie coś. Uświadom faceta póki jeszcze nic się nie wydarzyło. Poza tym zastanawia mnie to,że mimo powszechnego dostępu do internetu nie każdy potrafi z niego korzystac. Wystarczy,żeby taki osiol (takie delikatne określenie tego faceta)pofatygowal się doczytać jak zapiąć dziecko i fotel.

    • Ira

      Niestety ludzie często kupują foteliki żeby uniknąć mandatu .
      Na wsiach powszechne jest ze nie zapinaja dzieci w foteliki tylko wkładają .
      Albo nosidlo włożone luzem .
      I problem bo ile fotelików kupić?znajoma ma bliźniaki 4 letnie i wielkie halo bo ona w drodze do pracy zawodu dzieci do przedszkola a co dzien ktoś inny odbiera te dzieci . I maja „poddupniki „zostawione w przedszkolu .

  • Meg

    Odpowiedz

    No kurcze jego mac… jak Ci napisałam jakiś czas temu o fotelikach RWF(pod jakimś zdjęciem Hani w aucie),ze są najlepsze to na mnie naskoczylas,ze wiesz lepiej co jest najlepsze dla Twojego dziecka. Tylko wiedzieć lepiej,to nie znaczy myśleć ze się wie i zaprzeczać prawom fizyki. Dobrze,ze rozeznalas temat☺Tez mamy Axkida i obiecuję Ci,będziesz zadowolona. Jeszcze godny polecenia jest Be Safe.

    • matka-nie-idealna

      Widzisz, człowiek uczy się całe życie 😉

  • Rozsadek

    Odpowiedz

    Pierdu pierdu, już to widzę jak każdy wychodzi wcześniej przy minus 10ciu i grzeje auto 15min na parkingu auto żeby mu/jej kurteczkę i ściągnąć na 3minuty jazdy bo 2km do zlobka/przedszkola ma.

  • Troskliwamama

    Odpowiedz

    Ile ja aie naszukalam fotelika w UK, w ktorym nasz lobuz bedzie migl suedziec do 4rz tylem do kierunku jazdy. No ale mam i sie ciesze jakglupia bo te cyferki robia na mnie wrazwnie zwlaszcza te, ze dzuecko ma 70% szansy na mniejsze obrazenia niz jadac przodem do kierunku jazdy. Amen

    • Dariusz

      W drugą stronę w foteliku FWF dziecko ma 250% większą szansę na doznanie urazu. Matematyka na ułamkach robi wrażenie!

  • MojeMaleństwo

    Odpowiedz

    Szkoda tylko, że wiele osób nie patrzy na to w ten sposób 🙁 ale należy uświadamiać i edukować!

  • Honia

    Odpowiedz

    Też mamy Axkida, też w starym Focusie. Większość ludzi patrzy na nas, jak na wariatów, jak mówimy, że mamy RWF (przecież Radziu nie lubi jeździć tyłem! ), ale co tam, kolana pod brodą i jazda!

  • Dais

    Odpowiedz

    Dla osób panikujacych z wizja zamarzajacego dziecka cała zimę zdejmowalam kurtkę na parkingu zostawiając dzieci w pilarka i przykrywalam kocykiem. Mieszkam w Skandynawii i temperatury tutaj bywaja mało łaskawe. Żaden z dzieci się nie przeziębil przez to. A gdyby nawet to wole przeziębione dzieci niż martwe… Są różnej wielkości rwfy i dobry specjalista nawet do Smarta wpakuje. Wystarczy chcieć.

  • tez nieidealna

    Odpowiedz

    Witam
    Ile Hania ma lat?

  • Marta

    Odpowiedz

    A czy sa jakies testy pokazujące jak sytuacja wyglada przy uderzeniu auta w tył ?

Skomentuj

Facebook