It was never a dress.

627 Odczytano 12 komentarzy

Punkt szósta budzik informuje cię o konieczności ogarnięcia zwłok, doprowadzenia się do stanu użyteczności, czytaj mejkap i kawa, coby przegonić porannego focha aka „nie mów do mnie z rana”. Ogarniasz co trzeba, w międzyczasie ogarniasz śniadanie dla watahy wygłodniałych małolatów, jakieś dietetyczne papu do pracy, resztki z wczorajszego obiadu dla męża żeby miał co ogarniać w rowie i spóźniona jak co rano gnasz do roboty, wrzucając po drodze pociechy w ramiona stęsknionych pań przedszkolanek.

W robocie jak to w robocie. Wbijasz namiętnie utęskniony wzrok we wskazówki zegara, dopingując je przez bite osiem godzin do mozolenia się odrobinę szybciej. Tu ploteczka, tam kawka, tu zapierdol, tam opierdol. Jakoś zleci. Wychodząc już nic ci się nie chce, szef gbur, koleżeńska sucz, pobliskie drzewo kusi gałęzią. Praca marna, płaca marna, nawet na kieckę na pocieszenie nie starczy. Żeby było sprawiedliwie, bo może jak ja jesteś z tych kochających swoją karierę zawodową, załóżmy że w pracy odpoczywasz. Siedzisz przy biureczku, kawka pod ręką i klepiesz coś w klawiaturę. Czasami ktoś podniesie ciśnienie ale ogólnie spoko luz, lubisz to co robisz. Płaca też nie najgorsza, starczy na Majorkę i małe szusowanko we Włoszech, ewentualnie Łysa Góra. Lubisz czy nie lubisz, każdy dzień pracy kończy się tak samo. Gnasz do domu, w drodze powrotnej zabierasz dzieci z rąk dziwnie szczęśliwej pani przedszkolanki. Już od progu mieszkania jedziesz pyskiem po podłodze, godzina w korku ze znudzoną młodzieżą w wieku buntu to o półtorej za dużo. Wykończona psychicznie, krzesasz ostatnie moce na wyczarowanie czegoś zdatnego do spożycia, zdrowego i zgodnego z zasadami feng shui i „I’m sorry, kibelek wzywa”, uwzględniając jutrzejszy rów szanownego małżonka.

Jak już wataha pochłonie, wypada ogarnąć pobojowisko powstałe w wyniku procesu twórczego. Żegnasz się w imię Ojca i Syna i odpalasz zmywak. Po zmywaku pralka, bo kosz w błagalnym geście pluje już skarpetami a mąż jęczy, że mu się flanele pokończyły. Z resztą przy dzieciach wiadomo jak wygląda zależność między przedszkolem a dziecięcą garderobą. Prędkośćqwaświetlna. Prasowanko, szorowanko, odkurzanko, ty coraz bardziej liżesz jęzorem panele. Odpalasz zapasowe akumulatory i męczysz żelazko. W międzyczasie kupka, zupka i bananek. „Mamo, nudzi mi się”, „Mamo on mnie bije”, „Mamo mam chłopaka”. Niby Hanisława jeszcze robi w pampersa ale już boję się gdy trzeba będzie komuś dać w ryj.

Do tego gorączki, ząbkowania, przedszkolne przedstawienia. Pierwsze miłości, pierwsze złamane serca. Pierwsze dobre i złe rady. Pierwsze, drugie i piętnaste łzy do otarcia. Pierwszy bunt, trzydziesty foch. Pierwsze zdarte kolano, pierwsza złamana ręka. I w tym wszystkim konsolidacja bo nieszczęścia chodzą parami a ty posiadasz umiejętność robienia trzech rzeczy na raz.

Odkrywasz w sobie nieskończone pokłady miłości i niespożyte pokłady energii.

I pomimo, że tobie wydaje się to normalne: pracujesz, studiujesz, żonujesz, matkujesz, kucharkujesz, porządkujesz, pierzesz, wychowujesz, uczysz, przyjaźnisz się, ktoś nazwał to bohaterstwem. Ktoś, a tym kimś jest Tania Katan, wziął popularny znak umieszczany na równie popularnych toaletach i dorysował do niego ideologię.

Kim jest superbohater?

Superbohater to postać zwalczająca zło czy też inaczej, niosąca dobro. To postać pomagająca innym.
Kim zatem jesteś ty?

Przyklejasz plaster na zdarte kolano. Śpiewasz kołysankę. Odrabiasz lekcje. Kochasz. Gotujesz. Wspierasz. Rozmawiasz. Wychowujesz. Uczysz. Pierzesz. Podajesz dłoń. Sprzątasz. Przytulasz. Dmuchasz gorące. Zbijasz gorączkę. Całujesz w czoło. Prowadzisz za rękę. Ocierasz łzy. Wycierasz nos. Czytasz bajkę. Uczysz wiersza. Klaszczesz na przedstawieniu. Dopingujesz na meczu. Wozisz na treningi. Odwozisz do szkoły. Jeździsz na nartach. Jesteś przyjaciółką. Jesteś żoną. Jesteś matką. Jesteś babcią. Studiujesz. Uczysz się francuskiego. Pracujesz.

 Kobieta jest superbohaterką. Ty jesteś superbohaterką.

12 Komentarzy/e
  • Mamatorka

    Odpowiedz

    Tak to prawda 🙂 mamy też super moc w postaci nie wiadomo gdzie skrytych dodatkowych baterii. Nawet jak padamy na tak zwany pysk to wszystko dajemy radę ogarnąć nawet z małym dzieckiem na rękach 🙂

  • Ewa Olborska

    Odpowiedz

    Extra wpis! Piękne podsumowanie kobiecości 🙂 Ja co prawda jeszcze nie wychowują, a i kucharkuję dość rzadko, ale jak już będzie nas wataha to pewnie tez będę musiała wdziać pelerynę superbohatera 🙂

  • Kamila

    Odpowiedz

    O Taaaaaaaak !!! skąd ja to znam ! 🙂
    Jestem SUPERBOHATERKĄ …. 🙂
    Czasami mojemu M mam ochotę sprać buzię na kwaśne jabłko słysząc jak się kłócimy słuchajciiie .

    TY NIC NIE ROBISZ … hahhaha no zabić człowieka idzie 🙂

  • Agnieszka

    Odpowiedz

    Mi się od razu skojarzyła piosenka. I jakoś tak sentymentalnie mi się zrobiło 😀
    https://www.youtube.com/watch?v=-AphKUK8twg

  • Sylwia

    Odpowiedz

    Chętnie czytam twojego bloga, nie ominęłam żądnego wpisu i powiem ci, że niezmiennie się dziwię, że po twoich wpisach na temat pracy szef jeszcze cię nie zwolnił….;-) Musi mieć ogromne poczucie humoru;-)

    • matka-nie-idealna

      Akurat bardzo rzadko opisuję swoją pracę i jestem raczej z tych, co pracę i swoje stanowisko lubią. tutaj akurat ja zajmuję drugie stanowisko 🙂 reszta jest „hipotetyczna”. Skąd takie wnioski? 😉

  • MamaGosia

    Odpowiedz

    Od razu mi lżej wrócić do prasowania i gotowania obiadu na jutro. Kurczę jestem superbohaterką! Idę wypełniać misję!

  • Mania

    Odpowiedz

    To ile ona ma kurwa tych dzieci?

    • matka-nie-idealna

      Może mieć jedno a może mieć pięcioro. Może też nie mieć w ogóle ale mieć dużo obowiązków. Wydaje mi się, że w akcji chodzi nie o bycie matką ani ilość dzieci a o umiejętność radzenia sobie ze wszystkim naraz.

  • Alicja

    Odpowiedz

    Czytam rożne blogi prowadzone przez matki o wychowaniu itp. Ale cholera Twój jest najlepszy! Śmieje sie za każdym razem tak, ze dziecko z najgłębszego snu wygrywam! O matko! Kiedy książkę opublikujesz?! Gratuluje talentu. I proszę o więcej!

  • Asia

    Odpowiedz

    Swietnie wszystko opisujesz. Nie zastanawialas sie nad pisaniem ksiazek? Powinnas!:-)

    • matka-nie-idealna

      Już to gdzieś słyszałam 😉 Najpierw poproszę o wydłużenie doby do 48h !

Skomentuj